Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Jak zabić nastolatkę (w sobie)?

5,33 (39 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
1
8
1
7
8
6
6
5
7
4
3
3
10
2
1
1
0
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788389694157
liczba stron
119
słowa kluczowe
humor
język
polski

"Dorosłość jest przereklamowana. Zwłaszcza w wydaniu 40+. Ale we wszystkich innych też. Kiedy masz te swoje 18-, zastanawiasz się, kiedy wreszcie dorośniesz. Bycie nastolatkiem to przecież okres nieustannego niewolnictwa. A potem nagle orientujesz się, że masz już 20+, ni z tego, ni z owego 25+, wreszcie, mój Boże! 30 (na razie bez plusa) i z jednej strony wydajesz się sobie stara, z drugiej...

"Dorosłość jest przereklamowana. Zwłaszcza w wydaniu 40+. Ale we wszystkich innych też. Kiedy masz te swoje 18-, zastanawiasz się, kiedy wreszcie dorośniesz. Bycie nastolatkiem to przecież okres nieustannego niewolnictwa. A potem nagle orientujesz się, że masz już 20+, ni z tego, ni z owego 25+, wreszcie, mój Boże! 30 (na razie bez plusa) i z jednej strony wydajesz się sobie stara, z drugiej zaś zastanawiasz się, czy jesteś już dorosła, bo wciąż czujesz w sobie nastolatkę! Jeśli choć raz tego doświadczyłaś, ta książka jest dla Ciebie?." Zawierzmy Autorce sięgając po tę zabawną historię niełatwego uładzenia się z upływem czasu.

 

pokaż więcej

książek: 3142
Joanna Gołaszewska | 2010-10-31
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 31 października 2010

Jakież było moje zdziwienie, gdy przeczytałam tytuł książeczki. Hm... z czymś mi się kojarzył. No tak! Jakieś 6, może 5 lat temu czytywałam dorywczo blog pod tym samym tytułem! Zapytałam autorkę, czy ma coś wspólnego z tym blogiem i okazało się, że jak najbardziej, to były początki właśnie tej książki. I rzeczywiście książka ma taką właśnie budowę - składa się z bardzo krótkich rozdziałów, takich jak pojedyncza niezbyt długa notka na blogu. Czy jestem zwolenniczką takiej formy? No niekoniecznie.


Książka traktuje o kobiecie zamężnej, obarczonej dwójką energicznych chłopców i pracującym mężem. Domyśliłam się, że największym problemem bohaterki jest to, ze jest szczęśliwą matką i żoną, ale czuje, że w jej życiu czegoś brakuje. Zapragnęła wyrwać się z tego błędnego koła - śniadania, obiady, kolacje, pranie, sprzątanie, prasowanie i dni uciekające niepostrzeżenie nie wiadomo jak i kiedy i nagle nie ma jej. Są czyste podłogi i błyszczące okna, ale co z tego? Kto to widzi, kto docenia? Taka praca w domu jest bardzo niewdzięczna.
Będąc z rodziną na wakacjach snuje te swoje przemyślenia, jednocześnie zazdroszcząc pewnej piękności, byłej dziewczynie swojego męża, który to mąż wpatruje się w swoją eks-dziewczynę dość uważnie. A wiadomo, że kobiety takie rzeczy szybko dostrzegają i nasza bohaterka dorabia sobie do tego całą ideologię.

Nie umiem się ustosunkować do tej książki. Jest bardzo krótka, to właściwie opowiadanie na jedno popołudnie. Zahacza o ważne dla kobiet sprawy, ale nic z niej nie wynika. Pośmiałam się, czekając, aż coś się wydarzy, ale jak to w życiu - nic się nie wydarza. Mąż musi nagle wyjechać do pracy, musi skończyć urlop i co? I nic. Ona zostaje z dziećmi do końca wykupionych wczasów.
Lekka forma daje możliwość relaksu, jest dużo zabawnych scenek, ale to chyba wszystko, co mogłabym napisać. Jeśli taki był plan - wydać książkę do śmiechu, to się udało. Ja zaczęłam ją czytać z ogromnym zaangażowaniem, bo po "Cukierni pod amorem" pozostaję miłośniczką prozy pani Gutowskiej, ale "Jak zabić nastolatkę (w sobie)?" nie zachwyciło mnie. Spodziewałam się czegoś innego. Książka jest dobra, bawi, ale nic poza tym. W każdym razie wczoraj się pośmiałam nad lekturą, a moja rodzina wraz ze mną, zmuszana do wysłuchiwania co zabawniejszych fragmentów.

Polecam tę książkę tym, którzy chcą się pośmiać.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Opowieść wigilijna

Osobiście uważam, iż Święta Bożego Narodzenia są świętem sprzedanym, czysto marketingowym, to już nie jest to samo co kiedyś. Czytając więc ''Opowieść...

zgłoś błąd zgłoś błąd