Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Zbłąkany Anioł. Krwawe walentynki

Tłumaczenie: Małgorzata Kaczarowska
Cykl: Błękitnokrwiści (tom 5-5.5)
Wydawnictwo: Jaguar
7,12 (1734 ocen i 101 opinii) Zobacz oceny
10
226
9
214
8
258
7
438
6
287
5
170
4
72
3
46
2
5
1
18
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Misguided Angel. Bloody Valentine
data wydania
ISBN
9788376860336
liczba stron
400
język
polski
dodała
Nana

Marzenia Schuyler nareszcie się spełniły: jest bezpieczna, u boku ukochanego, który chce jej pomóc w wypełnieniu ostatniej woli Lawrence’a Van Alena… Ale gościnne schronienie okazuje się złotą klatką. Jack i Schuyler muszą znowu uciekać. Lawirując pomiędzy venatorami hrabiny, a nasłanymi przez Mimi najemnikami, znajdują nieoczekiwanego sprzymierzeńca – ale także natrafiają na ślad czegoś...

Marzenia Schuyler nareszcie się spełniły: jest bezpieczna, u boku ukochanego, który chce jej pomóc w wypełnieniu ostatniej woli Lawrence’a Van Alena… Ale gościnne schronienie okazuje się złotą klatką. Jack i Schuyler muszą znowu uciekać. Lawirując pomiędzy venatorami hrabiny, a nasłanymi przez Mimi najemnikami, znajdują nieoczekiwanego sprzymierzeńca – ale także natrafiają na ślad czegoś całkowicie nowego. Co oznacza tajemniczy symbol?

Tymczasem w Nowym Jorku Mimi, nowa Regentka, nie ma czasu, by poświęcić się wyłącznie zemście. Po jednej z licznych imprez znika wampirza nastolatka, a w Internecie pojawia się dziwne nagranie z pogróżkami. Porywacze zapowiadają unicestwienie wampirzycy. Tocząca rozpaczliwy wyścig z czasem, Mimi musi odłożyć na bok swoją dumę i poprosić o pomoc ostatnią osobę, na której towarzystwo miałaby ochotę. Ale na ile może jej się przydać Oliver, zwyczajny archiwista w Repozytorium? Czy za porwaniem stoją znowu srebrnokrwiści? A może w grze pojawiła się nowa, tajemnicza i nieprzewidywalna siła?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Jaguar, 2011

źródło okładki: http://www.wydawnictwo-jaguar.pl/book.php?sr=bleki...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 395
Agnieszka | 2012-04-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 kwietnia 2012

"Zbłąkany Anioł" to już piąta część cyklu Błękitnokrwistych i szczerze powiedziawszy,jedna z najciekawszych. Byłam mile zaskoczona, kiedy zabrałam się za tę książkę, choć już chciałam zakończyć czytanie dorobku Melisy de la Cruz. "Krwawe walentynki" - kolejny tom został, powiedzmy sobie szczerze, wciśnięty w polską książkę. Nie jestem tym zachwycona, gdyż nadal uważam, że oryginał wygląda o niebo lepiej.

Schuyler i Jack uciekli od hrabiny i teraz na własną rękę szukają wszystkich bram do piekła, aby upewnić się, że Srebrnokwiści nie przekraczają wyznaczonej im granicy. Jednak los jak zwykle płata im figla i okazuje się, że szukana brama we Florencji to tylko przykrywka. Rzecz jasna ten element fabuły był do przewidzenia, gdyż nie można tak szybko znaleźć Bram, które mają uchronić ludzkość. Jednak zgłębiając się dalej w treść można odkryć niespodziewany zwrot akcji i kolejną tajemnicę, która zostaje wyjaśniona dopiero na ostatnich stronach całego "Zbłąkanego Anioła". Bardzo się zawiodłam, gdyż jeszcze wiele tajemnic i zagadek pozostało w ukryciu, a te mniej istotne są całkowicie nie potrzebne czytelnikowi.

Bardzo zainteresował mnie wątek Mimi Force, która objęła obowiązki Regentki. Byłam tym zdziwiona, gdyż Anioł Śmierci jest zbyt młody na pełnienie tak ważnej funkcji w Zgromadzeniu. I miałam rację - młoda dziewczyna wcale nie radziła sobie z nowymi obowiązki, gubiła się we wszystkim, a dodatkowo uważała się za wyższą swoją ragą i inne wampiry, a nawet zauszników traktowała z góry. Było to śmieszne, gdyż starsi ludzie musieli słuchać się osiemnastolatki!

Jej relacja z zausznikiem van Alenów było skomplikowana. Kiedy do sieci trafił film, na którym spłonęła Victoria, młoda Błękitnokrwista, Mimi za wszelką cenę chciała działać sama. Jednak szybko zrozumiała, że nie da rady wykonywać wszystkich obowiązków na raz. I tutaj wkroczył uwielbiany przez czytelników Ollie - porzucony przez Sky, cierpiący chłopiec, którego życie stało się monotonne. Między tą dwójką zaczęła się tworzyć nic zrozumienia, ale jednocześnie zwykły Czerwonokrwisty pokazał Mimi jak ważna jest współpraca w życiu. Niestety, nie udało się odnaleźć Victorii na czas. Oboje stanęli na rozdrożu. Dopiero kiedy zaginął chłopiec - tak naprawdę nie wiadomo kim był i dlaczego właśnie on został porwany - całe Zgromadzenie zaczęło działać. Wszyscy zdali sobie sprawę, że ta walka nie jest tylko jednorazowo, ktoś chciał oczyścić świat z nieśmiertelnych istot. I właśnie w tym momencie pojawia się Deming Chen - Miecz Łaski. Ta vantorka urzekła mnie swoją szczerością, a także skutecznością. Mimo że jej poszukiwania trwały długo, a ona sama krążyła dookoła nie wiedząc, że rozwiązanie ma połączenie z samym Lucyferem. Mimo wszystko ta bohaterka mnie zaskoczyła. Choć jej nagła miłość do Czerwonokrwistego było nieco naciągana, to chyba wszyscy, którzy przeczytali tę książkę zdają sobie sprawę, że w tym wszystkim nie chodziło o głupotę uczuć Deming.

Natomiast "Krwawe walentynki" to krótkie opowieści romantyczne, które niestety mnie nie rozczuliły, a w przypadku Oliviera tylko wzbudziły niechęć do tej książki. Nie wiem jakim cudem w powieści pojawiła się czarownica i jak zdjęła naznaczenie Familianta z Ollie'go, ale to wszystko było wręcz irracjonalne. Natomiast opowieść o Allegrze van Alen i jej bliźniaku Charliem była wyrwana z kontekstu. Ci, co przeczytali choć pierwszą część cyklu doskonale wiedzą, że ta więź nie została nawiązana, a sama Allegra zapadła w śpiączkę. Więc stawiam pytanie: jakim cudem to się jednak stało?

Najbardziej ckliwym momentem na pewno była wielka uroczystość Schuyler i Jacka, która doprowadzi do jego śmierci. Ich decyzja była pełna egoizmu, jednak dla niepoprawnych romantyczek musiała się wydać wprost idealna dla zakochanej pary. Dla mnie - nie widziałam w tym nic wartego uwagi. Samą ceremonię zawarcia więzi poprzedziła tak Zgromadzenia Europejskiego. Akurat ten wątek tylko niepotrzebnie przedłużał treść powieści, a wielu czytelników, w tym ja, miało sposobność do nudy.

Książkę polecam tylko tym osobą, które wytrwale czytają "Błękitnokrwistych" albo zamierzają to zrobić. Niestety, wiele spodziewać się nie możemy.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Alec

"- Śmiej się lalusiu a podrapię tę twoją buźkę! – ostrzegłam. Alec podszedł do przodu, uśmiech rozciągnął jego usta. - Teraz bardzo mnie do ciebi...

zgłoś błąd zgłoś błąd