Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Dożywocie

Cykl: Dożywocie (tom 1) | Seria: Asy Polskiej Fantastyki
Wydawnictwo: Fabryka Słów
7,77 (600 ocen i 120 opinii) Zobacz oceny
10
81
9
126
8
159
7
120
6
74
5
21
4
7
3
8
2
3
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375742534
liczba stron
376
język
polski
dodała
Ag2S

Lichotka. Dom nad rozlewiskiem to przy niej komórka na graty. Gotycka rozpusta budowlana, spełniony sen szalonego stolarza, a w środku: zasmarkany anioł stróż, tajemniczy Krakers z tiramisu na dokładkę, jakieś tragiczne widmo i utopce w łazience. Jeszcze nigdy w życiu Konrad Romańczuk nie czuł się równie bezradny. Dramatis personae: Konrad Romańczuk – “Dożywotni” w Lichotce. Rdzenny...

Lichotka. Dom nad rozlewiskiem to przy niej komórka na graty.
Gotycka rozpusta budowlana, spełniony sen szalonego stolarza, a w środku: zasmarkany anioł stróż, tajemniczy Krakers z tiramisu na dokładkę, jakieś tragiczne widmo i utopce w łazience. Jeszcze nigdy w życiu Konrad Romańczuk nie czuł się równie bezradny.
Dramatis personae:
Konrad Romańczuk – “Dożywotni” w Lichotce. Rdzenny mieszczuch, wychowany w kulturze betonu, plastiku i ruchomych schodów. Z przyrodą obcuje wyłącznie za pośrednictwem Animal Planet i National Geographic.
Licho – Anioł stróż świętej pamięci pana Wincentego, budowniczego i pierwszego właściciela Lichotki. Pomocny, czyściutki, tylko by prał i pucował. Alergia na pierze. Wiecznie zasmarkany z tego powodu.
Krakers – Pradawny stwór z głębin odwiecznego zła. Przywołany w 1836. Panicz Zygmunt bawił się z nim w składanie ofiar. Po jego śmierci Krakers zadekował się w spiżarce i zajął się gotowaniem. To mu wychodzi znacznie lepiej niż sianie zagłady.
Widmo – Stan skupienia zmienny. Pozostałość eteryczna po paniczu Szczęsnym. Nieszczęśliwe zakochany w 1807 palnął sobie w łeb w kapuście. Ostatnio postanowił zostać odludziem i z pasją oddał się robótkom ręcznym. Poeta.
Szymon Kusy – Człowiek od wszystkiego. I do wszystkiego.
Zmora – Kotka. Charakterna, czasem gryzie, ale niezbyt mocno.
Utopce – Lokatorzy łazienki. Przeczuleni na punkcie higieny
Doprawdy, najbliższe miesiące w Lichotce zapowiadają się ciekawie. Aż nazbyt, gdyby kto pytał.

 

źródło opisu: www.fabrykaslow.com.pl

źródło okładki: www.fabrykaslow.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 588
KotWBookach | 2013-01-06
Na półkach: Przeczytane

Kto z nas nie marzył czasem o tym, by dostać nagle jakiś cudowny prezent od losu, spadek po dalekich, nieznanych krewnych, dla których byliśmy jedynymi żyjącymi dziedzicami… Piękny, stary dom, może szlachecki dworek, położony w pięknej, zacisznej okolicy, gdzie można byłoby zamieszkać, urządzić się wygodnie z biblioteką pełną książek, salonem z kominkiem, przy którym można wieczorami siadać z kotem na kolanach, popijając gorącą herbatę…

Niektórym się to trafia. Choć może okazać się nie takie, jak początkowo się wydawało.
Konrad jest typowym przedstawicielem swojego pokolenia: pisarz po dobrej szkole, dziecko miasta, właściciel laptopa, Tico i zupełnie przyziemnej narzeczonej. I nagle przytrafia mu się TO. Testament, w którym na własność dostaje dom na odludziu, wraz z jego lokatorami. Warunek: lokatorzy mają zostać. Ale, niech tam! To idealne miejsce do pisania, czysta dawka weny dla kogoś takiego, jak on. Pozostaje więc wsiąść z gratami w Tico, mapę w garść i od razu przenosić się tak nagle sprezentowanego lokum.

Zabawa zaczyna się niemal od razu – odludzie okazuje się być odludziem cokolwiek trudno dostępnym, wymarzony dom to ruinka w tylu gotyckiego horroru, a lokatorzy sprawiają, że słowo „dożywotni” nabiera zupełnie nowego znaczenia.

Na pierwszy rzut przedstawia się Anioł. Tak, Anioł, i to Anioł Stróż. Licho, bo tak ma na imię, byłby może pięknym i majestatycznym zjawiskiem, gdyby nie to, że ma alergię na pierze i specyficzne gusta co do ubioru, i sam raczej wymaga opieki. Dobrze, kichającego Anioła jesteśmy w stanie znieść. Ale gdy w łazience pomieszkują utopce, pod zlewem w kuchni czai się kraken, a po domu snuje widmo nieszczęśliwie zakochanego poety, to życie nagle staje się barwne. Nie brakło też oczywiście kota, o jakże wdzięcznym imieniu Zmora.

W „Dożywociu” nie ma właściwie postaci, która byłaby nudna, tak jak trudno wyłonić jedną ulubioną. Każda ma charakter, sposób mówienia i postępowania, a wszystko to włożone w specyficzną codzienność małego, ponurego z wyglądu dworku. Do mnie najbardziej przemawia Krakers, spiżarniano-kuchenny upiór z mackami, z którym świętej pamięci właściciel lubił bawić się w składanie ofiar. Krakers ma spory talent do gotowania i pieczenia, i jest bardzo wrażliwy, zarówno na przeciągi, jak i niemiłe słowa. Natomiast panicz Szczęsny, który jest pięknym i przerysowanym obrazem werterowskiego młodziana, tylko… parę dobrych lat po śmierci, zadziwia talentem do robótek ręcznych, choć nadal szuka wybranki swego serca, by dla niej poświęcić swoje życie po życiu, irytując wszystkich naokoło, a zwłaszcza Konrada, skłonnością do mówienia wierszem.
Nie brakuje też bardziej realnych postaci, które całość próbują, mniej lub bardziej skutecznie, sprowadzić na ziemię: mieszkańcy pobliskiej wsi, miejscowy „przyjaciel rodziny”, szefowa Konrada, a wreszcie jego narzeczona… Doprawdy, nie ma chłopak łatwego życia, ale jak tu nie pokochać takiej nieziemskiej bandy.

Książkę Marty Kisiel można określić krótko: lekka, zabawna, przyjemna. Czyta się ją „jednym tchem”, choć nie jest wcale cieniutka - zawdzięcza to wartkiej akcji, częstym i nagłym zwrotom akcji oraz sporej niepewności, czy to wszystko zaraz nie runie i czy Konrad, mimo dobrych chęci i niemal ojcowskiej czułości do kłopotliwych mieszańców domku, nie rzuci tego wszystkiego, wracając do miasta.


Świetna powieść do poczytania w drodze, odświeża i orzeźwia, bawi, a przy tym jest dosyć uniwersalna, bo spodoba się starszym i młodszym. No i, jak dla mnie, domek marzeń, może tylko darowałabym sobie utopce w wannie…

http://asafewarmplacewithbooks.blogspot.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Fastlane Milionera

WoW, książka BARDZO SIĘ WYRÓŻNIA spośród innych w swojej kategorii pod względem jakości. Jest bardzo konkretna, treściwa, zawiera bardzo wartościową w...

zgłoś błąd zgłoś błąd