Raj tuż za rogiem

Tłumaczenie: Danuta Rycerz
Wydawnictwo: Znak
6,65 (801 ocen i 68 opinii) Zobacz oceny
10
34
9
67
8
128
7
246
6
148
5
102
4
30
3
34
2
7
1
5
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
El paraiso en la otra esquina
data wydania
ISBN
9788324014583
liczba stron
464
słowa kluczowe
człowiek, egzystencja
język
polski
dodała
Monika Adamczyk

Pełna pasji opowieść o dwóch niespokojnych duszach. Paul Gauguin, wybitny malarz, ucieka od życia paryskich koterii artystycznych i jedzie na Tahiti. Liczy na to, że życie z daleka od Francji, złożone z seksu oraz najbardziej pierwotnych emocji pozwoli mu zdrapać nalot cywilizacji i powrócić do korzeni sztuki. Flora Tristan to rewolucjonistka, pisarka i agitatorka, która wierzy, że dobroć,...

Pełna pasji opowieść o dwóch niespokojnych duszach.

Paul Gauguin, wybitny malarz, ucieka od życia paryskich koterii artystycznych i jedzie na Tahiti. Liczy na to, że życie z daleka od Francji, złożone z seksu oraz najbardziej pierwotnych emocji pozwoli mu zdrapać nalot cywilizacji i powrócić do korzeni sztuki.
Flora Tristan to rewolucjonistka, pisarka i agitatorka, która wierzy, że dobroć, miłość i seks mogą zbawić świat. Opuszcza męża i wyrusza na misję tworzenia utopijnego społeczeństwa wśród bohemy i robotników francuskich miast.
Oboje są uciekinierami. Oboje mają wizję wielkiego przeobrażenia. Łączy ich gorączkowy upór i wiara w to, że człowiek znów może być autentyczny. Jednak utopii nie sposób stworzyć... Lecz można się zbawić na własny rachunek?
W swej przesyconej erotyką powieści o dwóch autentycznych postaciach XIX wieku Llosa szuka odpowiedzi na zasadnicze pytania nurtujące współczesnych czytelników: czy można wyrwać się z szarzyzny życia i naprawdę zmienić świat, choćby wokół siebie?

 

źródło opisu: opis od wydawcy

źródło okładki: okładka od wydawcy

pokaż więcej

książek: 440
kiniol89 | 2011-12-20
Na półkach: Przeczytane

"Czy tutaj jest raj?"
"Nie, panienko. Proszę zapytać tuż za rogiem."
Wymarzony, utopijny, nieosiągalny raj. Nie doświadczyła go Flora Tristam, jedna z pierwszych francuskich feministek, nie osiągnął go także jej wnuk Paul Gauguin, malarz za życia kompletnie niedoceniony.
Jak to zwykle bywa u peruwiańskiego noblisty nie od pierwszej strony wiemy, jaka jest korelacja pomiędzy bohaterami, tak jest również tym razem, choć trzeba przyznać, że w tym przypadku tajemnica dość szybko zostaje ujawniona.

Vargas Llosa opowiada nam historię, która poza tym, że w dosłownym sensie jest pokazaniem dwóch życiorysów osób blisko ze sobą spokrewnionych, jest także czymś więcej, czymś znacznie więcej. Przemycona zostaje ostra krytyka zachodniej, niszczącej dekadenckiej cywilizacji, która stacza się po równi pochyłej. Postacie są autentyczne to nie ulega żadnej wątpliwości, ale najistotniejsze jest tło, tło historyczne, wydarzenia i ruchy społeczne, które dzieją się gdzieś tam z tyłu.

Florita, rewolucjonistka, dążąca do emancypacji kobiet, zdająca sobie sprawę z przymusu utożsamienia interesu najbardziej uciskanych ówcześnie, (ale czy tylko ówcześnie?) grup społecznych, w celu skuteczniejszej realizacji celów. Pewnie panowie wykładający u mnie ruch społeczne byliby oburzeni, że Floritę nazywam utopistką, ale cóż mi tam prawdopodobnie żaden z nich tego nie przeczyta. Bowiem czy idee prezentowanie nie tylko przez nią, ale również przez czartystów, saintsimonistów, fourieristów nie miały w sobie czegoś nierealnego, idealistycznego? Czy falanstery, idealne komórki społeczne składające się z 400 rodzin, gdzie każdy będzie wykonywał pracę według własnego uznania, gdzie owe komórki budowane będą pod względem preferencji seksualnych? Czy skrajna krytyka rodziny, która Arystoteles uważał za podstawowy budulec jest absolutnie słuszna ? Niektóre postulaty środowisk socjalistycznych (Llosa o tym nie pisze, ale Madame Florita podzielała większość żądań środowisk marksistowskich) były słuszne i doprowadziły do zracjonalizowania godzin pracy, lepszych warunków socjalnych, zakazu pracy dzieci poniżej 14 lat etc., ale jakie były następstwa szczególnie w wieku XX, nikomu przypominać nie trzeba.
Co do tła i kontekstów. Florita jest przedstawicielką pokolenia, które wyraża głębokie niezadowolenie z rewolucji francuskiej i z obecnego systemu, który zostaje po trosze zreformowany w 5 lat po jej śmierci. Dzielna Francuzka optuje za rozerwaniem sojuszu tronu z ołtarzem oraz za zmianą stosunków społecznych polegających głównie na zlikwidowaniu burżujów. Rok 1843 to jeszcze nie jest czas, w którym nadejdzie upragniona francuska republika, która przetrwa do połowy XX wieku. To nie jest republika, w której dostojnicy kościelni nie mają potężnych wpływów na rządzących i na masy. Madame la Colere nie znajduje swojego raju, odchodzi w piekle, w którym kler bałamuci maluczkich, w którym kler wmawia robotnikom, że muszą być uciskani, bo z tego powodu pójdą do nieba... burżuje z kolei do nieba nie pójdą. Na tego typu logikę była żona bydlaka Chazala nie mogła się zgodzić. W chwili przedwczesnej śmierci spowodowanej ołowiem znajdującym się w jej płucach do najbliższych wyrzekła, aby po niej nie płakali tylko ją naśladowali. Może niekoniecznie najbliżsi to robili, ale znaleźli się wierni kontynuatorzy co realniejszych idei. Ciężkie było życie świadomej XIX wiecznej kobiety, która z uporem i charyzmą na miarę Margaret Thatcher próbowała nawracać lud nie tylko, lecz w głównej mierze francuski. Doświadczenie, które zebrała w fabrykach, burdelach i na ulicach tylko utwierdzały ją w przekonaniu, że sprawa, której poświęca życie jest słuszna. Czy umierała z nadzieją na lepsze jutro ?

Jej wnuk Paul Gauguin to przykład, dobrze zapowiadającego się drobnomieszczanina, którego talenty rozwijały się na giełdzie. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie duży krach na rynkach finansowych, który pozbawił go pracy już wtedy cieszył się z tego, gdyż mógł oddać się tylko malarstwu, do którego pasją zaraził go jego nowy kolega po fachu Schuff. W tym momencie zaczyna się ogromne nieszczęście dla jego żony, zimnej Vikingi-Mette Gad. Tutaj także Koke uświadamia sobie, że współczesne salony francuskie wyznaczające trendy w sztuce chylą się ku upadkowi, bowiem zachodnia cywilizacja, nie tworzy, lecz jedynie naśladuje, odtwarza i powiela to, co zostało stworzone w przeszłości, jedyne, co zostaje zmieniona to forma. Sztuka i tworzenie arcydzieł nie polega na zmianie formy, trzeba stworzyć nowe treści nową, jakość, trzeba wyrwać się z kajdan pętających kreatywne umysły. To tylko niektóre krytyczne myśli wobec dominujących trendów artysty. Paul Gauguin jest człowiekiem pragnącym uwolnić się od konwenansów, pragnie stać się barbarzyńcą, wyzwolonym, pierwotnym człowiekiem, który będzie tworzył nie odtwarzał. Zarówno on jak i także jego bliski znajomy, inny przedstawiciel postimpresjonizmu Vincent Van Gogh zostają docenieni dopiero po śmierci, dopiero po przejściu ogromnych katuszy za życia. Koke również nie znajduje swojego raju, pomimo usilnych starań upodobnienia się do Maorysów, stania się jednym z nich, nie udaje mu się to. Znamienne są słowa, które wydają się być wyjęte żywcem z Houllebecqua, gdy niedowidząca staruszka podczas wichury przychodzi do niego, łapie go za krocze i mówi: "cudzoziemiec z nieobrzezanym penisem".

Książka jak każda tego autora ma w sobie specyficzną narrację, do której jednak bardzo szybko można się przyzwyczaić tym bardziej, że bogactwo wątków i postaci jest znacznie skromniejsze niż np. w "Święcie Kozła". Godna polecenia i warta przeczytania to na pewno. Trzeb jednak wziąć w nawias pewne postawy antychrześcijańskie i antyzachodnie charakterystyczne dla pewnych środowisk i w tamtym czasie. Przed lekturą warto byłoby zaznajomić się, chociaż by pobieżnie z Sain Simonem, Fourierem, ewentualnie z niektórymi pozycjami marksistów i małym tomikiem historii XX wieku. Jeżeli ktoś przeczyta tę książkę lub już to zrobił, a po niej powie, że była fajna, albo, że przedstawia ciekawą acz tragiczną historię dwóch postaci to znaczy, że może wrócić do prostackich bestsellerów produkowanych na potęgę w empikach, matrasaach i innych punktach sprzedaży. Może wrócić do Pattersona, Browna, Meyer i innych oświeconych, których literatura zamiast rozwijać cofa, których literatura codziennie daje mi dowód, że nie wystarczy czytać, trzeba czytać książki z którymi można się mocować jak mawia profesor Markowski . To nie jest łatwa pozycja, warto będzie do niej jeszcze kiedyś wrócić, żeby lepiej zrozumieć pewne rzeczy.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Znak Ateny

"Annabeth chwyciła go za nadgarstek i szybkim ruchem przerzuciła sobie przez ramię. Upadł całym ciałem na bruk. Rozległy się przerażone okrzyki R...

zgłoś błąd zgłoś błąd