Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Prawiek i inne czasy

Seria: ...archipelagi...
Wydawnictwo: W.A.B.
7,41 (3295 ocen i 190 opinii) Zobacz oceny
10
286
9
644
8
628
7
1 000
6
367
5
207
4
53
3
80
2
15
1
15
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
83-87021-57-1
liczba stron
272
język
polski
dodała
Róża_Bzowa

 

Brak materiałów.
książek: 1057
Ola | 2012-04-13
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, NIKE
Przeczytana: 07 kwietnia 2012

TEOLOG wertuje zakurzone księgi i twierdzi, że Bóg stworzył świat w sześć dni. W kolejnych dniach oddzielił światło od ciemności, niebo od wód, potem stworzył ląd, roślinność, planety i gwiazdy, zwierzęta, człowieka wreszcie. W siódmym dniu odpoczął.

NAUKOWIEC cierpko spogląda na Teologa. On wierzy tylko w to co zobaczy przez swój mikroskop i teleskop.
NAUKOWIEC bierze kalkulator i wylicza: świat powstał ok. 14 mld lat, a Ziemia 4,6 mld lat temu. Razem ze światem powtały przestrzeń, materia, energia i czas.
NAUKOWIEC tworzy tabele i rysuje wykresy. Historię świata ujmuje na wykresie przedstawiającym zegar, uwzględniającym dwudziestocztero godzinną dobę. Każda sekunda, to 53 tysiące lat. Świat według tej miary powstał zaledwie trzy dni, a Ziemia - dwa dni temu.

Zegar zaczyna tykać równo o godzinie 0.00.

Skupmy się na wykresie. Jeśli dobrze się przyjrzymy 24-dobowemu zegarowi, to ze zdumieniem odkryjemy, że przez dwadzieścia trzy godziny na tym zegarze nie bylo wcale ludzi. Nasze współczesne czasy przypadają na godzinę 24.00, a utworzenie pierwszej cywilizacji SUMERÓW - miało miejsce ZALEDWIE 10 sekund temu...

Uprzedzam, że NAUKOWIEC będzie niezadowolony, jeżeli zapytamy go, co było wcześniej, przed godziną 0.00. Twierdzi, że czas narodził się dopiero z chwilą owego spektakularnego - B U M!

Co do TEOLOGA - gdy zapytamy go jak powstał czas - wzruszy tylko ramionami. Cóż za głupie pytanie, jest oczywiste, że czas stworzył Bóg...

Czymże w końcu jest CZAS? Ten, który wystartował o godzinie 0.00 i który jest tak znamienny w życiu człowieka? Najważniejszą cechą czasu jest PRZEMIJANIE, które jednakowo nas nurtuje i zatrważa. Czas od wieków był przedmiotem rozważań filozofów, uczonych i pisarzy - i to właśnie czas jest przewodnim tematem, którym przesiąknięta jest powieść "Prawiek i inne czasy" Olgi Tokarczuk.
Jest to bowiem powieść o doświadczaniu czasu.


"Prawiek i inne czasy" to niezbyt obszerny utwór, nie zabierze Wam tego CZASU zbyt wiele. Ostrzegam jednak, nie ulegnijcie złudzeniu, później dwa razy tyle - poświęcicie na rozmyślaniu nad wszystkimi aspektami powieści i znaczeniami, bo ta lektura - to prawdziwe Eldorado dla interpretatorów...

W swojej powieści autorka ukazuje losy kilku pokoleń ludzi żyjących na prowincji, a przecież wplątanych w tryby Wielkiej Historii. Pod tym względem utwór ma rozmach, akcja bowiem toczy się w czasach PRL-u, obejmuje lata osiemdziesiąte, a rozpoczyna się dużo wcześniej, zahacza o okres I i II Wojny Światowej.
NAUKOWIEC łapie za kalkulator i wylicza, że na zegarze świata - I i II Wojna Światowa wydarzyła się dokładnie 0,0017 i 0,0012 sekundy temu.

Pomimo tak szeroko nakreślonych ram czasowych, fabuła "Prawieku" jest oszczędna, lapidarna, ascetyczna wręcz, a pisarka akcentuje jedynie najważniejsze wydarzenia z życia swoich bohaterów. Nie jest to więc typowa saga w znaczeniu "Nocy i dni" Marii Dąbrowskiej.

Czym jest w takim razie ta powieść? Bo jest ona dość niezwykła. Ni to baśń, ni mit. Jest zadziwiająca i zaskakująca. Tak szerokie ramy czasowe - a tak krótka forma. Tak krótka forma - a powieść naładowana jest znaczeniami. Zawiera Liczne odniesienia do biblii, folkloru, do podań ludowych.

Wiele tu można znaleźć paradoksów. Autorka ściśle określa miejsce akcji (to fikcyjna wioseczka gdzieś pod Kielcami), a jest to jednocześnie centrum i metafora świata. Pisarka przedstawia fakty pozbawione komentarza, prawie beznamiętnie, ale przecież to stanowi największą siłę tej powieści. JEST ONA SUGESTYWNA PRZEZ SWOJE NIEDOPOWIEDZENIA. Język jest prosty, oszczędny i liryczny, nieco oniryczny lub dosadny, mistrzowsko stosowany w zależności od wątku, który jest poruszany.

W całej powieści można doszukiwać się symboli. Tokarczuk przedstawia losy kilku pokoleń z rodzin Boskich i Niebieskich (stworzeń bożych, jak sugerują ich nazwiska) oraz rodziny dziedzica Popielskiego. Czyż nie znaczące nazwisko? Na jego przykładzie autorka przedstawiła los i powolny upadek arystkracji w powojennej Polsce.

Stosunek do Boga? - niepokoi się TEOLOG. Spokojnie, ta ważna kwestia jest także poruszona. Dziedzic Popielski otrzymał od rabina przedziwną grę, pełną labyryntów, toczącą się na wielu poziomach, w której uczestniczy czytelnik, a która jest metaforą wiary człowieka.

W swojej książce Tokarczuk porusza tematy, które ocierają się zarówno o sacrum, jak i profanum. Wskazuje, że człowiek ma wolną drogę w kwestiach swojej wiary (Matka Boska Jeszkotlowska ma moc uzdrawiania tylko tych, którzy prawdziwie wierzą, są gotowi na cud), ale zaraz obok znajdziemy także pierwotne, niemal pogańskie uwielbienie dla natury.

Bohaterowie książki stanowią pewne uniwersalne wzorce zachowań, ale autorka również w tej kwestii niczego do końca nie definiuje. Szczególnie zafascynowały mnie dwie kontrastowo przedstawione postaci kobiece: Genowefa i Kłoska - kobieta cnotliwa i nierządnica. Jedna - szanująca konwenanse i szanowana, nieszczęśliwie kochająca; druga wyklęta, żyjąca poza marginesem, wolna. Przesiąknięta złem? Uległa, czy silna? A może niezwykle hojna, dająca każdemu to, czego najbardziej potrzebuje: człowiekowi z lasu, pijanym chłopom...
ale daje przecież także ukojenie Florentynce, niesie ostatnią posługę zapomnianemu Izydorowi. Oddaje własną córkę mężczyźnie, któremu nie ufa (robi to z miłości do córki). A sposób w jaki to czyni! Autorka nawiązuje wyraźnie do mitu o Demeter i Persefonie. Kłoska jest pełna mądrości ludowej, to zielarka i znachorka, żyje w zgodzie z naturą, tylko jej się ukazuje kwiat paproci...

A nade wszystko w całej powieści słychać tykanie zegara, czuć niemal namacalnie destrukcyjną siłę czasu dla człowieka. Tik-tak, tik-tak. Monotonnie, ale nieubłaganie przemija Czas Genowefy, Czas Kłoski, Czas Michała, Czas Misi, Czas Pawła i Czas Izydora...Tak nazywają się króciutkie rozdziały, które także podkreślają ulotność zjawisk, kruchość ludzkego życia. Człowiek walczy z siłami natury, z historią, a nad jego głową ciągle wisi jak fatum owo "memento mori". Tik-tak, tik-tak..."Bóg widzi, Czas ucieka, Śmierć goni, wieczność czeka..."

Tytuł PRAWIEK to metafora. Tu czas zatacza koło, tu spotyka się przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, a dzieje się tak nieodmiennie, od zarania dziejów. Tu się wszystko zaczyna i kończy. Prawiek to refleksja nad czasem i jego upływem, to także komentarz pisarki: "Prawiek - to historia świata." To uniwersalna prawda o
ludzkim losie i o znaczeniu czasu w jego życiu.


Często porównuje się "Prawiek i inne czasy" do "Stu lat samotności" Marqueza, co jest uzasadnione, gdyż realizm często splata się tutaj z elementami baśniowymi lub przypomina sny. Jednakże to porównanie ma
najczęściej odcień zarzutu. Nie mogę się z tym zgodzić. Czytając książkę Olgi Tokarczuk nie można uniknąć skojarzeń z utworami Słowackiego, Mickiewicza, Orzeszkowej, Reymonta i innych polskich mistrzów pióra. Ta współczesna pisarka szerokim gestem czerpie z naszej literackiej spuścizny, tworząc swoje nowatorskie dzieło.
Czy nie miała prawa, by wziąć większy rozmach i sięgnąć po narzędzia, które pozwoliły jej zrealizować oryginalną koncepcję powieści? Przedstawiła swoją historię wykorzystując elementy realizmu magicznego, a nie splagiatowała utworu. Nie ma tu marquezowskiego fatalizmu, tylko umiejętne przeniesienie tego gatunku literackiego na rodzimy grunt. Nie zarzucajmy autorce, że porównywana jest do Marqueza, cieszmy się, że napisała książkę na jego miarę.

TEOLOG dba o nasze sumienie
NAUKOWIEC - o naszą samoświadomość
DOBRY PISARZ - nie tylko krzewi wartości. Jest jak wentyl bezpieczeństwa - dba, żebyśmy nie zwariowali, kiedy tamci dwaj obrzucają się argumentami...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Przez las

Niektóre historie bardzo dobre i przerażające, niektóre dosyć słabe. Ogółem warty przeczytania. Bardzo ładny graficznie

zgłoś błąd zgłoś błąd