Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Birmańskie dni

Tłumaczenie: Zofia Zinserling
Wydawnictwo: Rachocki i S-ka
6,8 (55 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
10
8
7
7
17
6
11
5
6
4
3
3
0
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Burmese Days
data wydania
ISBN
83-86379-21-9
liczba stron
342
słowa kluczowe
George Orwell
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
miqa

Inne wydania

"Czy jest na świecie coś niewdzięczniejszego, haniebniejszego niż pożądanie kobiety, której się nigdy nie będzie miało?" "Jako sędzie stosował proste metody. Choćby największa łapówka nie przesądzała o wyniku sprawy, gdyż wiedział, że sędzia, który wydaje niesprawiedliwe wyroki prędzej czy później wypada. Miał znacznie bezpieczniejszy zwyczaj brania łapówek od obu stron,a potem orzekania w...

"Czy jest na świecie coś niewdzięczniejszego, haniebniejszego niż pożądanie kobiety, której się nigdy nie będzie miało?"

"Jako sędzie stosował proste metody. Choćby największa łapówka nie przesądzała o wyniku sprawy, gdyż wiedział, że sędzia, który wydaje niesprawiedliwe wyroki prędzej czy później wypada. Miał znacznie bezpieczniejszy zwyczaj brania łapówek od obu stron,a potem orzekania w pełni zgodnego z literą prawa. Temu zawdzięczał pożyteczną reputację człowieka bezstronnego."

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1062
miqa | 2010-11-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 listopada 2010

Orwell jest najlepszym agitatorem jakiego znam i jestem pewna, że gdybym żyła w jego czasach i miała okazję przeczytać jego wybitne dzieła, skłoniłyby mnie do refleksji.

Narrator w powieści jest wszechwiedzący i mówi w 3 os. l. poj. Szczegółowo opisuje wszystkie postacie, pojawiające się na stronach książki, po to by ukazać ich prawdziwą naturę i niedoskonałość. Zwraca uwagę na miejsca i czas, które "kształtowały charakter postaci". Nie ujawnia swoich uczuć, pozostaje bezstronny pozwalając czytelnikowi domyślić się prawdy.

U Po Kyin - jeden z głównych bohaterów, otyły acz przystojny. Poznajemy go jako 56-latka, który uzyskał już znamienity przydomek U (coś na podobiznę niemieckiego 'von'). Narrator szybko opisuje jego życie, jak to z biednego dzieciaka z wielkimi ambicjami, dzięki Anglikom i wojnie, osiąga coraz to większe sukcesy. W obecnej chwili widzimy go na stanowisku sędziego podokręgowego.
"Choćby największa łapówka nie przesądzała o wyniku sprawy, gdyż wiedział, że sędzia, który wydaje niesprawiedliwe wyroki prędzej czy później wypada. Miał znacznie bezpieczniejszy zwyczaj brania łapówek od obu stron,a potem orzekania w pełni zgodnego z literą prawa. Temu zawdzięczał pożyteczną reputację człowieka bezstronnego."
Człowiek bezstronny - jedno z kłamliwych stwierdzeń, które specjalnie używa Orwell, by ukazać prawdziwą postać Birmańczyka. Dla niego nie liczyło się czy zginie jeden człowiek, dziesięciu, czy stu. Wszyscy o tym wiedzieli, a Anglicy, w ogóle nie reagowali na słyszane pogłoski, a co lepsze po prostu je bojkotowali, jak pierwsze lepsze plotki i nagradzali go.
"Pochłonięty intrygami, nie zrobił żadnego fałszywego kroku, spowodowanego niedbalstwem czy niewiedzą."
Miał pod sobą wielu ludzi i środki, by zdobyć kolejnych. Jedynym jego zaszczytnym celem było niszczenie życia drugim osobom, co trzeba przyznać, wychodziło mu znakomicie.
Mimo tego wszystkiego, widać jak bardzo naiwnym człowiekiem był U Po Kyin. Z wyznania buddysta, chcący odkupić swe złe uczynki budowaniem pagód, które umożliwiłyby mu powtórny powrót na ziemię jako mężczyzna. Dosyć przerażający jest opis jego posiłków: "były to nie tyle posiłki, ile orgie, wyuzdane opychanie się", który pozwala dogłębniej wyobrazić sobie postać U Po Kyina (zupełnie jak Kserkses z parodii "300").
Jedną z ciekawych scen, jest moment, gdy przychodzi do niego kobieta ze wsi, z dzieckiem na ramionach, mówiąc, że ojcem jest U Po Kyin. Ten, odpowiada "aha" i każe wyrzucić kobietę z domu, ponieważ twierdzi, że jej nie pamięta.
U Po Kyin jest jak ordynarny, ohydny potwór. Podnoszą go z fotela, on sapie "przez moment łapał równowagę, co utrudniał mu ciężar brzucha, a robił to ruchem tragarza ryb poprawiającego swój ładunek". Jego śmiech jest zarazem obrzydliwym bełkotem, kaszlem i brzmi wesoło, dziecięco.

Kolejną ważną postacią jest Flory, na początku pokazany w bardzo pozytywnym świetle, jest pro ludzki, nie jest rasistą, atakuje bezmyślnych angielskich urzędników, którzy żyją w mieście, gdzie "trunek [jest] jako spoiwo imperium", nienawidzą się wzajemnie i utrzymują rodzaj fałszywego koleżeństwa, które jest koniecznością polityczną. Flory jest niestety tchórzem, mimo całego buntu, nie agituje nikogo, stoi biernie, przygląda się. Ma na twarzy niebieskie znamię, którego strasznie się wstydzi i które od młodzieńczych lat przysparzało mu kłopotów. "Znamię stało się ostatecznie jego przekleństwem" co zostaje dokładnie udowodnione na końcu książki. Do Birmy Flory przybył jako młodzieniec,a przez swoje szkaradne znamię przezywano go "Małpim Zadkiem". Flory przejawia mieszane uczucia do miasta, raz je kocha, raz nienawidzi, jest do niego bardzo przyzwyczajony.

Dla przeciwwagi z poglądami Flory'ego Orwell wprowadza pro-angielskiego Hindusa, który całkowicie oddaje się władzy. Doktor Verswami.
Jednakże Doktora spotykają niemiłe sytuacje. Zostaje oskarżony o napisanie niegrzecznego artykułu do gazety "Patriota Birmański" krytykującego zastępcę kanclerza. Na dodatek U Po Kyin wydaje na niego wyrok, który ma doprowadzić do zniesławienia Doktora i czegoś jeszcze... Ta przebiegła intryga jest motywem głównym, przeplatającym się z innymi wątkami w książce. Do czego dąży U Po Kyin i czy mu się to uda? Czym jest elitarny "klub europejski" i dlaczego są w nim tylko biali członkowie?

Sytuacja zaczyna przybierać szybsze tempo, gdy do miasta przybywa angielka Elizabeth. Bardzo dobrze dogaduje się z resztą anglików, ponieważ odczuwa wstręt i odrazę do Birmańczyków, które to uczucia stara się w niej przemóc Flory. Jednak ona nie chciała, by zmuszał ją do "obserwowania ich [tubylczych] plugawych, obrzydliwych zwyczajów".
Flory bardzo kocha Elizabeth, pragnie jej się oświadczyć, lecz trzęsienie ziemi, a potem przyjazd Verralla krzyżuje jego plany. Młoda panna od razu traci zainteresowanie starym wielbicielem i stara się nakłonić Verralla do bliższych kontaktów. Flory i Elizabeth bardzo przypominają mi Wokulskiego i jego zaloty do panny Izabeli Niestety jakiekolwiek plany ożenku Florego rujnuje U Po Kyin, wykorzystując do tego celu byłą kochankę.
Elizabeth to osoba, która pragnie mężczyzny wojownika, dlatego, jest w stanie kochać każdego, kto będzie odpowiadał jej kryteriom i nie splami swojego honoru.

Pojawia się wiele scen naturalistycznych, które łatwo odczytać, zwłaszcza przy opisach negatywnych. Groteskowy i zarazem naturalistyczny jest moment, gdy w chińskim sklepie birmańskie dziecko, użyję kolokwializmu, zsiusiało się na podłogę zobaczywszy "białe twarze". Groteskową sytuacją są wybuchy nienawiści angielskiego urzędnika Ellisa "do czarnych". Jest on nie tylko rasistą, ale i anty-chrześcijaninem i szowinistą. Uważa, że przybył do Birmy po to by "rządzić gromadą cholernych czarnych świń, które od zarania dziejów były niewolnikami". Marzy o wojnie, bo jest mu zbyt ciepło w jednym miejscu, gdzie rozrywką jest alkohol i wieczorne spotkania w klubie z kolegami.
Wszystkich wyższych urzędników, a zwłaszcza ludzi białych nazywa się bogami, najświętszymi, a wręcz i świętymi, co pokazuje, jak nierówny był jeden człowiek drugiemu.
W Birmie jedyne, czego nie można białym, to myśleć samodzielnie - a przecież są ludźmi wolnymi.
Orwell bardzo zwraca uwagę na wszędzie pojawiający się kolor KHAKI. Jakby był odpowiednim kolorem dla Birmy.

Pod koniec książki Orwell umieścił birmański słowniczek, objaśniający niektóre słowa, które użył w książce. Dodatkowo, pisze, tłumacząc czytelnikom jak wielkie problemy miał z wydaniem "Birmańskich dni". Nawiązując do pozostałych dzieł wydaje się być to niczym zaskakującym, gdyż każda jego książka roztrząsając problemy ideologiczne musiała zmagać się z problemami wydawniczymi. Dlatego też "Birmańskie dni" jako pierwsze pokazały się w USA, dopiero rok później dotarły do Europy.
Zagłębiając się w tytuł książki, który bezpośrednio wskazuje na dni związane z miastem Birmą w Indiach.

Wielka intryga w pogodni za władzą! Opowieść o samotności, która potrafi doszczętnie zrujnować życie. Walka z rasizmem, która okazuje się nieskuteczna jeśli bierze w niej udział tylko jeden osobnik, oraz udowadnianie, że życie 'białego', bezpodstawnie jest więcej warte od życia 'czarnego'. ("-Dwa trupy za jednego - to najlepsze, co możemy zrobić! -Dwa! Powinno być pięćdziesiąt!") Opowieść o buncie przeciwko wielkim ideologiom politycznym, hierarchii społecznej i niedocenianiu przeciwnika.


[ Zapraszam na mojego bloga: http://miqaisonfire.wordpress.com ]

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Bezpieczna przystań

Jeszcze nigdy się nie zawiodła nad książkami tego autora, tym razem również nie. Jeśli chcę poczytać dobry romans to sięgam po książki Nicholasa Spark...

zgłoś błąd zgłoś błąd