Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Toliny. Wystrzałowe opowieści dla dzieci

Tłumaczenie: Patryk Gołębiowski
Wydawnictwo: Świat Książki
6,97 (38 ocen i 23 opinie) Zobacz oceny
10
1
9
7
8
3
7
19
6
2
5
2
4
3
3
0
2
0
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Tollins. Explosive tales for children.
data wydania
ISBN
978-83-247-1867-2
liczba stron
176
słowa kluczowe
Fantasy, dzieci, realizm magiczny
język
polski
dodała
Ag2S

Toliny to skrzydlate stwory w rodzaju duszków, tyle że... niezbyt miłe. Mieszkają w wiosce Szerłudkowo i są tak małe, że niemal niezauważalne. Pierwsze Prawo Tolinów mówi, że nie wolno im się zadawać z ludźmi. Niestety, ludzie wyłapali je właśnie do słoików, by wystrzelić w niebo w postaci fajerwerków! Do słoika trafia także mały tolinek Iskrzak. Jak sobie poradzi? Pełna zaskakujących zdarzeń...

Toliny to skrzydlate stwory w rodzaju duszków, tyle że... niezbyt miłe. Mieszkają w wiosce Szerłudkowo i są tak małe, że niemal niezauważalne. Pierwsze Prawo Tolinów mówi, że nie wolno im się zadawać z ludźmi. Niestety, ludzie wyłapali je właśnie do słoików, by wystrzelić w niebo w postaci fajerwerków! Do słoika trafia także mały tolinek Iskrzak. Jak sobie poradzi? Pełna zaskakujących zdarzeń opowieść o przygodach Tolinów, skrząca się angielskim humorem i prześmiesznie zilustrowana.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (105)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1138
magda | 2010-12-29
Na półkach: Przeczytane, Na półce
Przeczytana: 29 grudnia 2010

Kiedy przyniosłam wreszcie długo wyczekiwane „Toliny” do domu, nasz pięcioletni mały czytelnik aż skakał z niecierpliwości przy drzwiach w oczekiwaniu, aż wreszcie zobaczy nową książkę. Zasiedliśmy więc na kanapie i otworzyliśmy paczkę. „Mój Boże, jaka piękna” przemknęło mi przez myśl, jednak to mina Krzysia oddała w pełni zachwyt nad jakością oprawy: oczy zrobiły mu się okrągłe niczym złotówki, a na buzi wykwitł błogi uśmiech. „Mamo, jak oni włożyli tu ten słoik?” zapytał poważnym tonem mój syn, kiedy pierwsze wrażenie nieco ostygło. Zaśmiałam się w duchu, ale rzeczywiście, pomysł wykonania słoika na okładce zasługuje na pochwałę.[br]

Po zachwytach nad okładką i mapą Szerłudkowa („Mamo, to tam, skąd pochodzi Robin Chudł?”) przyszedł czas na Księgę Pierwszą. Krzyś zadaje mnóstwo pytań, więc czytając rozdział pierwszy oczywiście musieliśmy wysłuchać gamy (duszki nie potrafią zaśpiewać dźwięku his), spróbować wyobrazić sobie ile to jest tysiąc lat oraz obejrzeć zdjęcia rzymskich...

książek: 1982
izusr | 2010-12-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 10 grudnia 2010
książek: 575
pablo | 2011-01-07
Przeczytana: 06 stycznia 2011

Jako tata 2 i pół letniego łobuza, już jakiś czas temu stałem się ekspertem w dziedzinie książek dla dzieci. Okazuje się, że tytuły powszechnie uznane za kultowe i obowiązkowe, w zderzeniu z rzeczywistością (czyli dzieckiem) wypadają blado. Najlepszym przykładem jest Tuwim, którego Alek pod żadnym pozorem nie chce słuchać (dla porównania – Strzałkowską uwielbia!). W ten sposób dochodzimy do Tolinów, czyli nowej pozycji dla najmłodszych (i nie tylko), wydanej niedawno przez Świat Książki. Na okładce widnieje napis: Wystrzałowe opowieści dla dzieci. Ok, przekonajmy się:

- Alek! Chodź! Poczytamy baję!
- Baja! Pokaź, co to?
- Toliny. Zobacz, Iskrzak siedzi w słoiku. Ciekawe kto go tam zamknął? Chcesz posłuchać?
W odpowiedzi widzę tylko energiczne potakiwanie głową.

Książka opowiada o przygodach pewnej małej, magicznej społeczności mini ludzików obdarzonych skrzydełkami. Stworki te żyją zaraz obok ludzi, w ich ogrodach i pod ziemią, jednak na co dzień pozostają niezauważone. Pomysł...

książek: 783
Tajemnica | 2010-12-11
Na półkach: 2010 rok, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 10 grudnia 2010

Ostatni raz czytałam mojemu dziecku bajkę jakieś 8 lat temu. Już zdążyłam zapomnieć ile radości sprawia wspólny czas spędzony przy obrazkowej historyjce. Postanowiłam jednak zrobić sobie mały wskok do przeszłości. Zaprosiłam Młodego (syna) do wspólnego czytania „Tolinów”. Zarówno ja, jak i mój syn długo będziemy wspominać przygodę jaką zafundował nam portal Lubimyczytać wraz z wydawnictwem Świat Książki. Mój syn obecnie ma 14 lat, ja 33 lata i oboje zgodnie stwierdziliśmy, że na bajki nigdy nie jest się za starym.


„Toliny” to opowieść składająca się z trzech ksiąg, każda z nich niejako w podtekście uczy naszego Malucha czegoś innego. Najpierw dowiadujemy się jak powstają fajerwerki. Następnie zgłębiamy wiadomości z zakresu ziołolecznictwa i medycyny naturalnej. Kolejna cześć to swego rodzaju „poradnik” jak unieść się w górę balonem i dlaczego ten balon utrzymuje się w powietrzu. Wszystkie Księgi napisane są w bardzo przystępny sposób, tak, że Maluch nie będzie przerywał...

książek: 733
fiszunia | 2010-12-09
Przeczytana: 09 grudnia 2010

Chodź Synku, opowiem Ci bajkę na dobranoc. A o czym to będzie bajka, za chwilkę się przekonasz...

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, w małej wiosce o zabawnej nazwie Szerłudkowo, mieszkały sobie Toliny - śmieszne skrzydlate stworki. Gdybyś je zobaczył, mógłbyś pomyśleć, że to małe duszki, ale pewnie gdyby usłyszały, że je tak nazywasz, byłyby na Ciebie strasznie oburzone. Bo Toliny, to Toliny - zatwardziałe, sprytne, ciekawe świata i czasami złośliwe stworzenia, dla których duszki to jedynie delikatne i małe słabeusze, które gdy trzeba, usłużą chusteczką lub podadzą poduszkę.

I żyły sobie Tolinki w Szerłudkowie beztrosko, odpoczywając na kwiatkach i obserwując ludzi z daleka, jedynie na co musiały uważać to sowy i lisy. Ty może się ich nie boisz, ale dla Tolinów stanowiły one śmiertelne niebezpieczeństwo, dlatego z całych sił starały się być ostrożne, aby nie spotkać ich na swojej drodze.

Wiesz Synku, z Twoją blond czuprynką jesteś całkiem podobny do jednego małego Tolinka...

książek: 542
Ettelea | 2010-12-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 grudnia 2010

Wiem jedno! Kto pozna Toliny, zakocha się w nich od pierwszego wejrzenia.

Podtytuł "Wystrzałowe opowieści dla dzieci" nie jest nawet odrobinkę przesadzony. Główny bohater zabiera maluszki (i nie tylko :D) w podróż po krainie bajek i nauki. Idealny sposób na zaciekawienie najmłodszych pojęciami grawitacji czy gęstości powietrza. Akcja toczy się wartko i z przymrużeniem oka, więc na pewno porwie każdego rozrabiakę.

Przyszedł czas na ocenę nieco techniczną. Książka dla dzieci powinna:
- być napisana czcionką na tyle dużą i czytelną, aby dziecko mogło bez problemu ja przeczytać,
- mieć rysunki wykonane staranie, humorystycznie i przede wszystkim zgodnie z treścią tekstu (co nie zawsze jest tak oczywiste). Nie powinna natomiast przedstawiać liter na ciemnym tle (to zniechęca dzieci do czytania).
Miło jest mi stwierdzić, że "Toliny" są pod każdym względem IDEALNE.

Na nowy rok życzyłabym sobie więcej takich książek dla dzieci :)

książek: 2231
Bed | 2010-12-15
Na półkach: Dzieciństwo, Przeczytane
Przeczytana: 13 grudnia 2010

Dawno już nie miałam w swoim ręku książki dla dzieci. Portal LC, mój siostrzeniec, własna chęć wszystko to sprawiło że zapoznałam się z twórczością Igguldena. Pierwsze co zwróciło moją uwagę swoją wyjątkowością to piękne ilustracje i wydanie. Można było sobie zobaczyć Tolinów i ich wygląd, porównać z duszkami, pszczołami a nawet kolejno prześledzić ich lot, czy oglądnąć mapkę Szerłudkowa.
Akcja powieści toczy się w Anglii za czasów króla Jerzego V. W książce autor stworzył ludek, żyjący wg swoich praw, w koegzystencji z duszkami a unikający stanowczo sów czy lisów :). W momencie gdy w Szerłudkowie, ich wiosce pojawiają się ludzie wiele musi się zmienić, może nawet odwieczne prawa Tolinów. Jak ułożą się wzajemne relacje?
Podoba mi się, że każdy z bohaterów, przedstawiony i narysowany na wstępie to indywidualista, w dodatku raczej niezbyt delikatny. Iskrzak to młody naukowiec, Grzebula - zielarz, który w chwili próby pomaga przyjacielowi, chociaż chętnie zachowałby splendid...

książek: 536
enedtil | 2010-12-15
Przeczytana: 10 grudnia 2010

Oto Szerłudkowo. To właśnie w tym miasteczku, za panowania króla Jerzego V, żyły sobie Toliny. Zapytacie mnie - „A cóż to takiego?”. Otóż Toliny to delikatne jak drewniane kołki, maleńkie ludziki, które mają skrzydełka, lubią tańczyć i potrafią zaśpiewać dźwięk his. I przede wszystkim Toliny to nie duszki. Duszki z reguły służą Tolinom jako chusteczki do nosa. Między innymi.

Tolinom, oprócz fruwania z kwiatka na kwiatek i leniuchowania w promieniach słońca, zdarzają się również prawdziwe, niekiedy niebezpieczne, przygody. Właśnie o tych przygodach możecie przeczytać w przepięknej książeczce, jaką napisał dla nas pan Conn Iggulden. Opowiada ona perypetie młodego Tolina Iskrzaka, który dla dobra wszystkich Tolinów postanowił zostać wynalazcą. Było to troszkę ryzykowne przez możliwość spotkania nas, czyli ludzi. Musicie wiedzieć, że Pierwsze Prawo Tolinów zabrania zadawać się, a przede wyrzyskim rozmawiać z ludźmi. Dla Tolinów zawsze kończy się to kłopotami, a co gorsze, może...

książek: 1591
anek7 | 2010-12-10
Na półkach: Przeczytane

Conn Iggulden znany był mi do tej pory jako autor powieści historycznych o Juliuszu Cezarze oraz Dżyngis –Chanie. „Toliny. Wystrzałowe opowieści dla dzieci” to jego najnowsza książka, zupełnie różna od poprzednich a jej adresatem są najmłodsi czytelnicy.
Kim są owe tytułowe Toliny? Otóż są to latające stworki, coś pomiędzy duszkami a elfami. Mieszkają najczęściej pod ziemią jednak bardzo lubią wychodzić na powierzchnię. Ich świat jest zorganizowany, mają swojego przywódcę Arcytolina i mają swoje prawa. A najważniejszym prawem Tolinów jest absolutny zakaz jakichkolwiek kontaktów z ludźmi. Ale wiadomo, prawo łatwiej jest uchwalić niż przestrzegać. Toliny żyją w Szerłudkowie – to wioska, która po przeprowadzeniu linii kolejowej i wybudowaniu fabryki fajerwerków staje się miasteczkiem. Ludzi przybywa, a że Toliny są nadzwyczaj ciekawskie musi dojść do spotkania. Ludzie zaczynają łapać Toliny i wykorzystywać ich niecodzienne właściwości do swoich celów. Młody Tolin imieniem Iskrzak po...

książek: 903
Monika Adamczyk | 2010-11-30
Przeczytana: 26 listopada 2010

Pierwsze co w „Tolinach” przykuwa uwagę, to zabawne i wspaniale dobrane ilustracje. Mapa Szerłudkowa i jej powiększenia przy początku każdej księgi przywodzą na myśl mapę Stumilowego Lasu. Zresztą skojarzenie z Kubusiem Puchatkiem nie jest aż tak nieadekwatne, gdyż nawet w tekście możemy znaleźć maleńkie odwołanie i porównanie. Toliny są jednak o wiele bardziej przebojowe. Mali skrzydlaci bohaterowie, nie są słodkimi i miłymi stworzeniami. Mają swoje nieprzyjazne nawyki, jak na przykład stałe sprzeczki z duszkami. Są podobne do dzieci – bystre, ale posiadające swój własny charakter.

Książka napisana jest nowoczesnym językiem, który zapewne dobrze przemawia do małych czytelników. Ale poza frajdą i dobrą zabawą ze świetnie zarysowanymi postaciami, książka niesie z sobą również i walor edukacyjny podany czytelnikom w bardzo pomysłowy sposób. Akcja opowieści dzieje się w 1922 roku w Anglii za czasów panowania króla Jerzego V, co stanowi pretekst do nauczenia młodych czytelników...

zobacz kolejne z 95 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd