Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Sin City: Ten żółty drań

Tłumaczenie: Tomasz Kreczmar
Cykl: Sin City (tom 4)
Wydawnictwo: Egmont Polska
7,86 (180 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
19
9
39
8
55
7
47
6
11
5
6
4
1
3
1
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Sin City: That Yellow Bastard
data wydania
ISBN
9788323729389
liczba stron
240
kategoria
komiksy
język
polski
dodała
Patrycja

Odchodzący na emeryturę policjant przez przypadek ratuje małą dziewczynkę z rąk seryjnego mordercy, którym okazuje się członek klanu Roarków. Oczywiście, sprawa zostaje zatuszowana, a kozłem ofiarnym zostaje policjant. Kiedy po wielu latach wychodzi z więzienia, odnajduje dorosłą już dziewczynę, byłą ofiarę zboczeńca. Razem z nią dąży do ukarania prawdziwego sprawcy zbrodni sprzed lat.

 

Brak materiałów.
książek: 458
Yave | 2015-10-28
Przeczytana: 28 października 2015

Sin City uzależnia. I to jak bardzo. Chcąc nie chcąc musiałem w końcu wrócić do tego miasta, nieważne jak niebezpieczne by to było. Tym razem padło na historię ocenianą przez wielu jako najlepszą. I choć nie do końca się z tym zgadzam, bo już za kilka linijek zacznie się moje typowe narzekanie, że do tomu pierwszego to to nawet startu nie ma, to mogę zrozumieć zachwyty nad "Zółtym Draniem". Opowieść o zmęczonym życiu policjancie niesłusznie skazanym za zbrodnie delikatnie biorąc okrutne i o tym, jak postanawia ostatecznie walczyć o swoje idealnie wpasowuje się w klimat Miasta Grzechu. Jest ostra, jest mocna, brutalna i nie pozostawiająca w czytelniku nawet krztyny nadziei. Hartigan, główny bohater, staje bowiem do walki z największym złem miasta i od początku wie, że wygrać nie może. Takie podejście to już coś wyjątkowo nietypowego, a im bardziej z każdą stroną bardziej się pogłębia, tym bardziej kibicujemy Hartiganowi. Miller okrutnie bawi się z czytelnikiem. Momentami podchodzi to pod czysty sadyzm. A czytelnik to masochista bo z własnej woli brnie w historię. Jak to wytłumaczyć? Nie da się - witamy w Sin City. I nawet jeśli po raz kolejny nie ma tu jakiegoś wyjątkowego twistu fabularnego, to główny wątek sprawia sporo radości, głównie dzięki bohaterem - zarówno żyjący według określonych zasad mocarny Hartigan, główny "zły", czyli tytułowy drań (kapitalny zabieg z oznaczeniem go w czarno-białym komiksie na żółto, nadaje mu to charakter czegoś czysto przerażającego, nawet w tak porąbanym mieście zaskakująco odstającego), kończąc na przecudownej, wiernej na zawsze Nancy, w której Miller praktycznie każe nam się zakochać. (UWAGA TERAZ). Wciąż jednak w rozmyślaniach Hartigana brak prostoty połączonej z geniuszem, którą kozaczył Marv. Wciąż to nie to samo, choć jest momentami bardzo blisko. Ale i tak to wyróżniający się na tle serii tom... chociaż w zasadzie nie wiem, czy mam prawo tak mówić, kiedy cała seria jest w pytę świetna. To na pewno konkretna historia, która wciąga jak odkurzacz i nie pozwala odwrócić wzroku nawet na sekundę, a niektóre kadry (choćby tańczącej Nancy lub tłukącego się z kimś Hartigana) rzucają szczęką aż do podłogi.

Dziś po raz pierwszy poczułem smutek, że już tak dobrze znam Sin City i do końca zostało mi naprawdę niewiele. Oby było tak dobrze jak tu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zły Romeo

Zdecydowanie jest to historia przepełniona erotyzmem i namiętnością, czasem nieudolną, czasem wybuchową, ale na pewno realną. Za tę realność naprawdę...

zgłoś błąd zgłoś błąd