pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Sezon na cuda
Wyczekiwany powrót do malowniczego Uroczyska. Ciepła opowieść o miłości i walce z samotnością.
Maja zadomowiła się na dobre w Malowniczym - urokliwym miasteczku w Sudetach, gdzie uciekła z hałaśliweg...
Wyczekiwany powrót do malowniczego Uroczyska. Ciepła opowieść o miłości i walce z samotnością.
Maja zadomowiła się na dobre w Malowniczym - urokliwym miasteczku w Sudetach, gdzie uciekła z hałaśliwego miasta od przeszłości i byłego męża. Prowadzi pensjonat i żyje niespiesznym rytmem miejscowości, którą ponoć pod swoje skrzydła wziął jeden z aniołów.
Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Maja postanawia zaprosić na Wigilię wszystkich mieszkańców. Jednak spełnienie oczekiwań gości wcale nie będzie proste!
W jednej chwili na Maję spadną problemy uczuciowe sąsiadów i przyjaciół. W dodatku jej córka zacznie zachowywać się dziwnie, a na horyzoncie pojawi się atrakcyjny mężczyzna. Kiedy jeszcze do drzwi pensjonatu zapuka nieznośna Paulina, która postanawia poszukać sobie w okolicy faceta, świat Mai stanie na głowie…
pokaż więcej.
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Opinie znajomych
-
290
-
229Kącik wymiany / sprzedaży książek STARY TEMAT (zamknięty)
Opinie czytelników
"Sezon na Cuda " Magdaleny Kordel to kontynuacja bestsellerowej powieści "Uroczysko". "Uroczysko" mnie oczarowało i dlatego natychmiast sięgnęłam po dalsze losy Mai, jej rodziny i przyjaciół. Czasem bywa, że kontynuację jakiejś serii bywają nieudane, miałam tego świadomość sięgając po Sezon....
Przenosimy się do małego miasteczka Malownicze w Sudetach, gdzie wszyscy wszystkich znają , o wszystkich wszyscy wiedzą. Miasteczko okrywa ciepła pierzynka białego grudniowego puchu. Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia - prawdziwe, białe i zimne.
A co słychać u mieszkańców małego miasteczka ????
Pani Leontyna - starsza kobieta , która prowadzi sklep z antykami, samotna osoba, która obawia się,że te święta będą smutne i samotne. Jednak nie jest sama , takich samotnych osób w Malowniczem jest bardzo wiele, wpada na ciekawy pomysł....
Maja - zawiedziona tym ,że pensjonat nie jest oblegany, nadal pracuje w szkole, broni "swoich dzieci" przed uprzedzoną panią dyrektor.... W domu może liczyć na przyjaciół, wychowuję Manię, która przechodzi różne humorzaste i pełne buntu dni, z dnia na dzień zdaje sobie sprawę ,że weterynarz Czarek staje się dla niej kimś bardzo bliskim, niestety na horyzoncie pojawia się pewien ciekawy mężczyzna ....
Pojawia się też Paulina - koleżanka z dawnych lat, dziwna i nieznośna ....
Maja pomaga też młodej kobiecie z dwojgiem maleńkich dzieci, kim okażę się kobieta ????
Co łączy panią Leontynę z Majką ???? obie są niesamowicie dobrymi i ciepłymi kobietami, które nie potrafią przejść obojętnie obok osób potrzebujących. Obie z proboszczem organizują Wigilię dla Wszystkich osób samotnych, niestety zadanie nie jest łatwe...Za nim dojdzie do tej uroczystej kolacji muszą pokonać wiele trudności....
"Sezon na cuda" jest niesamowitą historią, którą warto przeczytać przed świętami , wszystkie te przygotowania, pomysły , pomoc osobom starszym , wszystko to daje do myślenia. Jeszcze wczoraj nie miałam zbyt wielkiej ochoty na Boże Narodzenie i przygotowania, po tak ciekawej lekturze, przeplatanej różnymi przygodami , magią i oczywiście humorem cieszę się ,ze będą. Nabrałam chęci i ochoty na przygotowania. Mam też cicha nadzieję ,że i nad moim miasteczkiem czuwa Anioł, który przynosi szczęście mieszkańcom , jak to jest w przypadku Malowniczego....
Autorka jednak jeszcze ujęła mnie czymś szczególnym , tym ,ze w jej książkach znajdujemy rękodzieło, szydełkowe poduszki, kapy , ręcznie robione czapki, szaliki , ale także rzeźba , malarstwo. Cieszę się ,że młode pisarki nie pozwalają by rękodzieło poszło w niepamięć .
Powieść jest bardzo udana , mam nadzieję ,że będzie kontynuacja i poznam dalsze losy Majki, Marysi , Jagody, Czarka i innych mieszkańców tego pięknego miasteczka. Książkę polecam, szczególnie tym , którzy kochają Boże Narodzenie i ten szczególny czas przygotowań i niezwykłej magicznej atmosfery.
Magdalena Kordel zadebiutowała kilka lat temu książką „48 tygodni”, natomiast w ubiegłym roku nakładem wydawnictwa „Prószyński i S-ka” ukazało się „Uroczysko” i jego kontynuacja „Sezon na cuda”, która to ostatnia książka dzięki akcji „Włóczykijka” kilka dni temu trafiła w moje ręce. Nie czytałam niestety „Uroczyska”, ale od razu uspokajam innych czytelników, że nie przeszkadza to prawie wcale w odbiorze tej książki.
Bohaterka powieści trzydziestokilkuletnia Maja prowadzi pensjonat „Uroczysko” w Malowniczem, niewielkim miasteczku gdzieś w Sudetach. Jest po rozwodzie, ma nastoletnią córkę Marysię, trzy psy, kota i krowę Kasandrę. Razem z nią mieszka jej przyjaciółka Jagoda, która jest lekarzem. Oprócz tego w tym samym domu, aczkolwiek „odmurowany” zamieszkuje sympatyczny pszczelarz - niejaki pan Florian Miodek. Żeby dopełnić listę najbliższych głównej bohaterki trzeba wymienić jeszcze weterynarza Czarka, który jest w Mai wyraźnie zakochany. Ponieważ pensjonat nie przynosi jeszcze zbyt wiele zysków Maja uczy języka polskiego w miejscowym liceum. Akcja „Sezonu na cuda” jak to może sugerować okładka toczy się w zimie, a konkretnie od 3 do 24 grudnia. I już wszystko wiadomo – to okres przygotowań do świąt ale również czas w którym ludziom otwierają się serca, na ziemię schodzą anioły i ogólnie łatwiej jest o cudowne rozwiązania trapiących nas problemów. A tych problemów Mai nie brakuje. Począwszy od gburowatego byłego męża, poprzez przeżywającą okres „burzy i naporu” córkę a na złośliwej dyrektorce w szkole kończąc na głowę Mai spadają coraz nowe kłopoty. Jakby tego było mało pod wpływem pani Leontyny, staruszki prowadzącej sklepik z antykami Maja podejmuje się zorganizowanie wigilii dla samotnych mieszkańców miasteczka – sami powiedzcie tutaj już tylko cud może pomóc. I taki cud, a właściwie seria cudów się zdarza… ale już nic więcej nie zdradzę.
Książkę przeczytałam szybciutko, w ciągu dwóch wieczorów. I powiem szczerze, że uczucia mam trochę mieszane. Zacznę może od tego co mi się nie podobało, żeby zakończenie było optymistyczne.
Otóż jakoś nie przemówiła do mnie całkowita beztroska Mai jeżeli chodzi o sprawy pensjonatu. O ile jestem w stanie zrozumieć, że nie wie jakiego typu jest piec CO w budynku, bo to faktycznie dla kobiety może stanowić trudność (własne doświadczenie przeze mnie przemawia) to już zupełna ignorancja co do miejsca pobytu podstawowych narzędzi trochę mi zgrzytała, tym bardziej, że Maja chce uchodzić za osobę samodzielną i radzić sobie bez męskiego ramienia. A już dokładnie powaliło mnie kiedy najpierw biadoli, że nie ma rezerwacji na cały sezon a później przez kilkanaście dni nie przegląda poczty aby sprawdzić czy nie zgłosił się jakiś klient, że o reklamie całego przedsięwzięcia nie wspomnę… Poza tym mam lekki niedosyt, bo niektóre wątki, jak choćby sprawę bezdomnej Kaśki i jej dzieci czy terroryzowanej przez babkę Grażynki autorka potraktowała troszkę po łebkach, jakby się bała wprowadzić do swojej bardzo pogodnej książki bardziej poważnych tematów.
To tyle narzekania – teraz będą pochwały.
Książka napisana jest lekko, z poczuciem humoru, bohaterowie w większości sympatyczni, uroki pracy w szkole opisane realistycznie – mogę się wypowiadać, bo też mi się taka dyrektorka trafiła niestety… Uroczo opisani są starsi ludzie z Malowniczego – to grupa aktywnych, często nawet nadaktywnych, staruszków pełnych pomysłów i potrafiących cieszyć się życiem. Owszem mają swoje wady – ale kto z nas ich nie ma?
Mam taką teorię, że niektóre książki trzeba czytać w odpowiednim czasie – sądzę, że dla książki Magdaleny Kordel taki czas to okres przedświąteczny, bo wtedy mamy większą tolerancję na cudowne rozwiązania w książkach i filmach, tak działa magia świąt. Czytając tę książkę w grudniu dałabym jej pewnie po szkolnemu 5 a nawet 5+, natomiast w marcu dostaje ode mnie 4+.
Mam nadzieję, że Wam również ta książka się spodoba, bo może troszkę naiwnie optymistyczna jest, ale takie lektury są bardzo potrzebne – wszak jeżeli o wydarzenia dramatyczne chodzi to życie niesie ich pod dostatkiem a jak komuś mało to pierwszy lepszy program informacyjny niech sobie obejrzy, będzie miał traumę na kilka najbliższych miesięcy…
Czy wspominałam kiedykolwiek, że nienawidzę czytać serii książek nie zaczynając od pierwszego tomu? W sumie mogę się założyć, iż nikt z nas tego nie lubi i nie ważne, czy początek powieści ma coś wspólnego ze swoją kontynuacją, czy też nie.
Nie mając jeszcze tej pozycji na swojej półce zauważyłam, że wielu bloggerów porównuje twórczość Magdaleny Kordel do historii opowiadającej o Judycie - bohaterce stworzonej przez Katarzynę Grocholę. Osobiście lektur tych nie czytałam, jednak biorąc pod uwagę ich ekranizację, to w pełni zgadzam się z większością recenzentów. Nie uważam by było w tym nic złego bowiem podobieństwa nie rzucają się aż tak strasznie w oczy, a wręcz przeciwnie.
"Sezon na cuda" jest książką opowiadającą o życiu Mai - rozwódki, która po rozstaniu z mężem wraz z córką przeprowadza się do niewielkiego miasteczka w Sudetach. Tam jej przygoda rozpoczyna się na nowo. Wokół niej jest sporo osób, którym kobieta służy swoją pomocą. Nadchodzi czas Bożego Narodzenia i główna bohaterka postanawia zaprosić wszystkich samotnych mieszkańców do siebie. Nie przewiduje jednak tego, że spadnią na nią nie tylko problemy uczuciowe znajomych ale także zauroczenie córki. Jaką rolę w całej sytuacji - ale i nie tylko - odegra Czaruś?
"Sezon na cuda" jest lekturą, która mimo braku brawurowej fabuły posiada w sobie to "coś". Autorka posługuje sie w swojej pracy ładnym i zrozumiałym dla wszystkich językiem, a co więcej... Nie wymaga wielkiego skupienia i spokoju wokół siebie. Bez przeszkód mozna ją czytać w pociągu, czy tez w przerwie między zajęciami. Pozycję tę mogę spokojnie polecić fanom Katarzyny Grocholi i wszystkim tym, którzy na chwilę obecną poszukują czegoś lżejszego do czytania.
Wydawnictwo Prószyński i S-ka, październik 2010
ISBN: 798-83-7648-490-7
Liczba stron: 320
Ocena: 7/10
Na początek dygresja wynikająca z faktu, że swego czasu w wielu recenzjach znalazłam porównanie książek Magdaleny Kordel do książek Katarzyny Grocholi. Ciekawe dlaczego akurat do tej autorki? Dlatego, że historia (początkowo) jest podobna? Przecież takich książek są setki, jeżeli nie tysiące i pani Grochola pierwsza nie była ;) I żeby była jasność - nie mam tej autorce nic do zarzucenia, nie rozumiem tylko namiętnego porównywania innych książek do tych jej autorstwa ;)
A przechodząc do meritum. Krótko po powrocie z Macedonii przeczytałam "Uroczysko" - niezmiernie wciągającą historię Mai, która przeżywa paskudny rozwód, były mąż to popisowy dupek, który swym zachowaniem wzbudza u Mai coraz większą depresję. By zmienić środowisko i wszystko przemyśleć Maja wyjeżdża do uroczego, górskiego miasteczka - Malowniczego. I tam odnajduje dom, razem z córką i przyjaciółką. "Uroczysko" pokazuje ich nowe życie, walkę z finansami, zaakceptowaniem przez małą społeczność, z córką, której niekonieczniepodoba się wizja zamieszkania na "zadupiu". Na dodatek Maja zaczyna pracę, w szkole, gdzie zostajewychowawczynią niezmiernie interesującej klasy, a na dodatek dyrektorka ma ją na oku. Tyle w skrócie o "Uroczysku".
"Sezon na cuda" to kontynuacja przygód tej zwariowanej grupki. Grono znajomych i domowników stale się rozrasta, pensjonat, który prowadzą jakoś nie jest pełen gości, w szkole dyrektorka ciągle się czepia, więc Maja nie jest początkowo w najlepszym nastroju. Wygląda na to, że wszystko idzie w złym kierunku, niedługo zbankrutuje, zostanie bez pracy i w ogóle wszystko będzie nie tak. A na dodatek Maja zgodziła się urządzić w pensjonacie Wigilię dla samotnych staruszków, co zaczyna jej wychodzić bokiem - wrzaski, kłótnie, 100 dań do wyboru, bo każdy chce mieć tak, jak miał w domu, chaos. Żeby było jeszcze ciekawiej cudna klasa, której jest wychowawczynią na konkurs szopek przygotowała wersję mocno nietypową, co znowu spowodowało burzę i z tej strony. Maja stara się nie poddawać, ale przychodzi jej to z coraz większym trudem. Jednak mimo tego przygarnia jeszcze bezdomną Kaśkę wraz z dwójką jej dzieci. I to chyba był dobry ruch...
Nie ukrywam - nie jest to literatura ambitna, ale jest to takie fajne czytadło! Pełne humoru (zdarzało mi się całkiem często chichotać pod nosem), ciepła, zwariowanych bohaterów, dobroci. Autorka stworzyła bohaterów, w taki sposób, że sama chciałabym ich poznać na żywo :) Maja ze swoim wielkim sercem i otwarciem na innych jest świetnym przykładem postaci pozytywnej :) Zarówno ona, jak jej rodzina i przyjaciele swoimi postawami dają świadectwo, że dla nich ważne są ciągle takie wartości, jak wzajemna pomoc, przyjaźń, szacunek. A na dodatek obydwie książki są książkami o życiu, nie są skupione tylko na romansie i życiu osobistym bohaterki (dlatego też nie rozumiem aż tak bardzo porównań do książek Grocholi). Tutaj ten wątek jest tylko jednym z wielu. Bardzo podobało mi się w obydwu książkach to, że bohaterka zawsze gotowa jest pomagać innym, generalnie lubi ludzi i zwierzęta, stara się nie oceniać ludzi pochopnie. Podobało mi się także, że książka ta podkreśla ważność tradycji, szanowania swoich korzeni, ludzi starszych. A dodatkowo promuje lokalne rękodzieła, co dla mnie - osoby, która mieszka w powiecie bardzo starającym się stawiać i promować lokalnych artystów i produkty - jest również ważną sprawą :)
Obydwie książki napisane są lekkim, prostym językiem, przez co możemy się w pełni skupić na śledzeniu przygód zwariowanej kompanii z Malowniczego. A "Sezon na cuda" jest cudowną książką na Święta! Przypomina nam o istocie Świąt, zatrzymuje nas w biegu do kolejnego sklepu, by pomyśleć na chwilę o wartościach w naszym życiu. Pokazuje nie tylko, jak ważni dla nas powinni być najbliżsi, ale również to, jak bardzo my sami możemy pomagać innym i że należy się także otworzyć na przyjęcie pomocy od innych. Jest to książka cieplutka, jak polarowy koc :) Czytanie jej sprawiło mi olbrzymią przyjemność i cieszę się, że miałam okazję przeczytać obydwa tomy.
Polecam wszystkim - kobietom, które chcą poznać świat lekko zwariowanej, ale dobrej Mai oraz mężczyznom, którzy mają odwagę zmierzyć się z mniej typowym czytadłem :)
PS. Ja wiem, że kobieta zmienną bywa, ale i tak nie spodziewałam się lekkich zmian związanych z główną bohaterką - proszę zwrócić uwagę na obydwie okładki :P
[Recenzja została opublikowana wcześniej na moim blogu - www.ksiazkowo.wordpress.com]
Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.
Sezon na cuda jest kontynuacją bestsellerowej powieści Uroczysko. Główną bohaterka jest Maja – rozwódka, samotna matka prowadząca pensjonat „Uroczysko” będąc jednocześnie nauczycielką języka polskiego w miejscowym liceum. Mieszka w Malowniczem zaledwie od kilku miesięcy i czuję się tam cudownie. Wyjechała, gdyż chciała uciec z miasta i od byłego męża Igora. Mieszka wraz z nastoletnią córką Marysią i przyjaciółką Jagodą. Poznaje także uroczego weterynarza Czarka. Życie toczy się normalnym biegiem, gdy nagle w życie Mai włącza się pani Leontyna – właścicielka sklepu z antykami. Dzięki pomysłom staruszki życie nauczycielki zmienia się o 180°.
Postanawia zrobić Wigilię w „Uroczysku” dla wszystkich chętnych za niewielką opłatą. Dzięki pani Leontynie poznaje wielu mieszkańców Malowniczego. Przygotowania do świąt trwają, tymczasem Maja ma problemy z panią dyrektor szkoły. Właścicielka pensjonatu posiada także dobre serce i pomogła Kaśce i jej dwójce małych dzieci. W międzyczasie były mąż Igor oznajmia jej, że chce zabrać Marysię na święta do Słowacji. Mania (Marysia) zaczyna się dziwnie zachowywać. Maja wraz z Jagodą nie wiedzą, co się dzieje. W tym czasie do Malowniczego zawitała zima przykrywając miasto grubą warstwą śniegu, co utrudniło życie mieszkańcom. Pensjonat zaczyna funkcjonować, a życie Mai nabiera rozpędu. Pewnego dni wraca do domu z podbitym okiem i nie miłą wiadomością. Wybiera się na zakupy i kupuje „czarodziejskie ryby” oraz dowiaduje się o pewnej ciekawej historii.
Nadchodzi Wigilia i wszystko było idealne. „Uroczysko” było pełne ludzi i wypełnione świąteczną, cudowną atmosferą.
Hmmm… Na początku byłam sceptycznie nastawiona do książki. Nigdy nic sobie nie obiecywałam biorąc do ręki książkę polskiego autora. I jakie milę było moje zaskoczenie, gdy z nudów i braku nauki sięgnęłam w czwartek po powieść pani Kordel. Absolutnie zachwyciła mnie historia Mai. Pochłonęła mnie całkowicie i nie miałam zamiaru przestać czytać. Bardzo zaciekawiła mnie historia głównej bohaterki. Gdy zaczęłam czytać to chciałam jeszcze i jeszcze, i jeszcze….
Styl autorki bardzo przypadł mi do gustu, gdyż był prosty i potoczny. Nie było to wyszukane słownictwo, tylko takie przyjemne i zwyczajne. Książka idealnie nadaje się dla osoby, która chce zostać porwana w wir zwyczajnej, przyziemnej historii. Książka pozwala oderwać się od szarej rzeczywistości i przenieść w śnieżny raj. Powieść jest idealnie nadaje się, jako przerywnik w poważnych, ciężki utworach.
Ulubiony cytat:
" Bo cóż szkodzi wierzyć w dobre wróżby? W końcu wszyscy, nawet jeżeli się do tego nie przyznajemy, w głębi serca wierzymy w cuda i wciąż na nie czekamy"
Magdalena Kordel, Sezon na cuda str. 317
Druga część znowu obudziła we mnie skojarzenia z Katarzyną Grocholą. Dziwne jest to, że za Panią Grocholą nie przepadam, a Magdalenę Kordel czyta mi się bardzo dobrze.
Może dlatego, że główna bohaterka Maja, równie zwariowana jak Judyta, ma do tego ogromne serce które okazuje ludziom. Jest tolerancyjna, a kiedy widzi osobę lub zwierze, które cierpi i potrzebuje pomocy, nie przechodzi obojętnie i nie odwraca wzroku w bok.
Pani Kordel napisała historię, w której nie ma wielkich zwrotów akcji, ale za to przepełnioną ciepłem i dobrocią. A to za sprawą ludzi w książce opisanych. Każdy z bohaterów to wielka indywidualność i z powodzeniem, moglibyśmy się z nimi utożsamiać :) Sytuacje, które przytrafiają się bohaterce, równie dobrze mogłyby spotkać każdego z nas.
Maja, mimo iż sama nie posiada zbyt wielkich zasobów finansowych, najpierw zatrudnia bezdomną Kaśkę i przygarnia wraz z nią dwójkę jej dzieci. Później proponuje pracę Grażynie, której chce pomóc uwolnić się od apodyktycznej babci. W między czasie, na prośbe Pani Leontyny godzi się urządzić w Uroczysku wielką Wigilię dla samotnych mieszkańców Malowniczego.
Możemy poczytać też o powoli rozwijającym się uczuciu do Weterynarza Czarusia.
Książka napisana, bez żadnych udziwnień, postacie wiarygodne i bardzo sympatyczne, a główna bohaterka tryskająca niezłomnym poczuciem humoru :) No i jeszcze III B, czego ta klasa nie wymyśli, żeby dopiec dyrektorce?
Jednym słowem... POLECAM
Mam nadzieję, że jeszcze wrócę do Malowniczego i pojawi się kolejna część :)
W "Sezonie na cuda" wracamy z wizytą do Maji, która już zdążyła się zadomowić w Malowniczym, w którym mieszka juz blisko rok. Zbliżają się Święta i Maja zaczyna się niepokoić brakiem śniegu, brakiem gości i tym, że to wszystko może doprowadzić jej pensjonat do bankructwa a ja do pójścia z torbami. Na szczęście kobieta poznaje i zaprzyjaźnia się ze żwawą staruszką Leontyną, która wprawia machinę niespodziewanych, ale owocnych wydarzeń w ruch. Leontyna, zwana Zośką proponuje bowiem nie tylko organizację wigilii dla samotnych w "Uroczysku", ale również wspiera Maję w szopkowym boju i uzmysławia jej, czym jest warte podjęcia ryzyko i nie rezygnowanie ze szczęścia. Oczywiście Leontyna nie jest jedyna nową osoba w życiu Maji, bo pojawia się również gama innych, nowych przyjaciół, takich jak ojciec Filipka, Jeremi, Kaśka z dziećmi czy ksiądz proboszcz...
Książka na pewno przepełniona jest atmosferą Świąt Bożego Narodzenia, miłości i dobroci. W pewnym momencie zostaje nam w niej nawet przedstawiony najprawdziwszy Anioł z krwi i kości, który podobno upodobał sobie Malownicze do swoich regularnych wizyt.
Średnio się w niej odnalazłam, ale wydaje mi się, że dla tych, którzy czytali i pokochali "Uroczysko" tak czy siak jest to pozycja, na którą warto zwrócić uwagę. Może też lepszym pomysłem byłoby czytanie tej książki, tak jak to miał na celu jej wydawca, przed Świętami Bożego Narodzenia, kiedy to sami żyjemy nadchodzącą Gwiazdką. Wtedy "Sezon na cuda" na pewno zintesyfikuje oczekiwanie i wprowadzi w odpowiednio świąteczny nastrój...
Lekka i przyjemna książka. Gdybym mogła przeczytałabym ją jednym tchem od początku do końca. Niestety czas na to nie pozwalał. Magdalena Kordel swoją twórczością przypomina mi Monikę Szwaję którą bardzo lubię. Nic dziwnego więc, że z chęcią sięgnęłam po "Sezon na cuda" który to kupiłam mamie na urodziny. Uważam, że to trafny wybór. Zabawne perypetie głównej bohaterki Majii przypadną do gustu czytelniczkom w każdym wieku. Dla mnie była miłą odskocznią od książek kryminalnych po które najczęściej sięgam w ostatnim czasie.
Maja to kobieta w średnim wieku. Pracuje jako nauczycielka i pełni funkcję wychowawczyni jakże zabawnej klasy. Do tego wraz z przyjaciółką Jagodą prowadzi niewielki pensjonat. Samotnie wychowuje córkę Marysię która przechodzi właśnie wiek dojżewania i zaczyna zachowywac się dziwnie. Pewnego dnia starsza pani prowadząca sklep wpadła na pomysł zorganizowania Wigilii dla samotnych w pensjonacie Majii. Co wymyśli klasa 3b? Jak przebiegną przygotowania do Bożego Narodzenia? Czy Maja wytrzyma z nieznośną Pauliną - koleżanką z liceum która pewnego dnia zapukała do drzwi pensjonatu? ..I czy zdoła uporać się z rozterkami najbliższych? Przeczytajcie sami! :)
Szybko się czyta, pomysłowi uczniowie pobudzają do śmiechu, a jednocześnie poruszające losy ludzkie nakłaniają do zastanowienia się.
Piękna opowieść o przezwyciężaniu samotności. Ciepła i pełna humoru:)Przypominała mi trochę "Dom nad Rozlewiskiem"
Druga część, wyczekiwana, ale niestety rozczarowała. Znudziła mnie i jakoś nie czułam jej tak, jak poprzedniej.
Przezabawna...wzruszająca...na Święta i nie tylko...oby więcej takich książek na polskim rynku...
Historia Majki jest niesamowita. Polecam tę książkę, jako kontynuację "Uroczyska" . Warto.
Druga część "Uroczyska".Tylko hmm...o czym była część pierwsza? Miałam spore problemy aby sobie przypomnieć bohaterów.Do sięgnięcia po "Sezon na cuda" zachęciła mnie okładka-zaśnieżone miasteczko,ale z
wątków górskich dostajemy tylko opis śnieżycy:(Czy bohaterowie nigdy nie wybiorą się w góry? Książka przesłodzona do bólu,kiczowata.Dwie niezaplanowane ciąże.Miejscami dialogi banalne jak zerżnięte z blogu gimnazjalistów! A na dodatek wpleciona znana wszystkim historyjka wiezienia środkiem transportu publicznego zdechłego psa w torbie.Zamurowało mnie! O genezie i wariantach tej historyjki poczytajcie na www.atrapa.net.Czy pani Magda naprawdę nie miała pomysłu na książkę???? Zniesmaczyłam się...
Świetna ciepła opowieść z dużą nutą humoru i ciekawymi bohaterami.Sama chciałabym zorganizować kiedyś taką Wigilię jak Maja główna bohaterka.Lektura wskazana w sam raz na grudniowe długie wieczory.
Ja jestem zachwycona.Już dawno nie było mi tak bardzo żal, że książka się skończyła.Będzie mi tęskno za tym małym miasteczkiem i jego mieszkańcami.Czyta się świetnie,.
"Uroczysko" podobalo nam sie bardziej /3osoby/, czyta sie szybko. "Sezon na cuda" jest 2 czescia "Uroczyska" napisana spokojniejszym stylem.
Kontynuacja Uroczyska równie dobra a może nawet lepsza. Napisana zgrabnie i bez niepotrzebnego infantylizmu:)
Rzecz się ma tak jak z częścią pierwszą. Polecam do podróży, na wakacje.
Spróbowałam jeszcze raz i...to dopiero była nuda:(.
Na półkach
Cytaty z książki
- „Fart rzeczywiście może się skończyć. Natomiast zawsze zostają ludzie, a od nich głównie zależy nasze...” - 2 osoby to lubią
- „Tylko jedna rzecz w tym wszystkim sprawiała mi duży dyskomfort - świadomość, że marzenia w końcu się...” - 2 osoby to lubią
- „Wyjście zawsze się znajdzie, a jak nie, to trzeba je wybić. Chociażby łomem” - 2 osoby to lubią

Albertus
Zinamon
Selkar
Weltbild
Matras
Empik



























