Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Beatrycze i Wergili

Tłumaczenie: Andrzej Szulc
Wydawnictwo: Albatros
6,61 (387 ocen i 67 opinii) Zobacz oceny
10
13
9
32
8
63
7
98
6
100
5
49
4
15
3
12
2
3
1
2
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Beatrice and Virgil
data wydania
ISBN
978-83-7659-150-6
liczba stron
240
słowa kluczowe
literatura kanadyjska, sztuka
język
polski
dodała
Ag2S

To fascynująca, miejscami prześmiewcza, opowieść o życiu, śmierci, sensie życia, sztuce oraz, co nie mniej istotne, parszywym losie nierozumianych przez tępych wydawców literatów. Tytuł książki nawiązuje do postaci pojawiającej się w kulturze pisanej kolejnych epok, między innymi u Dantego, Joyce’a czy Becketta. Henry napisał książkę. Prawdopodobnie rewelacyjną. Niestety – książka nie mówi...

To fascynująca, miejscami prześmiewcza, opowieść o życiu, śmierci, sensie życia, sztuce oraz, co nie mniej istotne, parszywym losie nierozumianych przez tępych wydawców literatów. Tytuł książki nawiązuje do postaci pojawiającej się w kulturze pisanej kolejnych epok, między innymi u Dantego, Joyce’a czy Becketta. Henry napisał książkę. Prawdopodobnie rewelacyjną. Niestety – książka nie mówi wprost o tym, o czym mówi. Pojawiają się w niej zwierzęta, a nawet zoo. Redaktorzy są zachwyceni. Onieśmieleni. Nikt z nich jednak nie łapie, o czym właściwie pisał autor – i żadnemu z nich nie przychodzi do głowy, że odrzucając maszynopis, przekreślają znakomitą książkę o holocauście. Trudno. Henry ma serdecznie dość i postanawia przenieść się wraz z rodziną do WIELKIEGO MIASTA. Będzie pracował jako kelner, podawał gorącą czekoladę i wreszcie będzie szczęśliwy. I jest szczęśliwy, tyle tylko, że pewnego dnia otrzymuje dziwną przesyłkę z niedokończonym scenopisem sztuki… Autor tejże, człowiek bardzo tajemniczy, prosi Henry’ego o pomoc w dokończeniu opowiadającego o Beatrice, oślicy i Virgilu, małpie, dramatu. Zaintrygowany, Henry-Autor poznaje Henry’ego-Nie-do-Autora, a właściwie taksydermistę, a potem, wciągnięty do świata absurdu, metatekstu i oksymoronów (same trudne słowa), szuka w tym wszystkim choćby cienia sensu...

 

pokaż więcej

książek: 3442
Dominika | 2014-12-08
Przeczytana: 29 listopada 2014

Opublikowano również na: www.bookjedenwie.blogspot.com

Książkę "Beatrycze i Wergili" przeczytałam już kilka dni temu. Zazwyczaj staram się pisać recenzje na bieżąco żeby nic mi nie uleciało, póki jeszcze żyję w świecie danej historii. Ale tym razem mam ogromny problem. Minął już chyba tydzień odkąd męczę (dosłownie) "Krainę wódki", ale cały czas nie wiem co napisać o powieści Yann Martela.
Głównym bohaterem książki uczynił Martel pisarza. Henry, po sukcesie swoich poprzednich książek, postanowił zrobić coś eksperymentalnego – wydać dwustronną książkę o holokauście. Dlaczego dwustronną? Otóż, Henry napisał powieść oraz esej i chciał aby pozostały one w łączności. Niestety, jego pomysł nie spodobał się wydawcy. Pisarz, który poświęcił kilka lat na przygotowanie tej pracy, nie mógł zrozumieć tej decyzji. Razem z żoną, zostawił całe dotychczasowe życie i wyjechał do bliżej nieokreślonego Wielkiego Miasta, gdzie porzucił pisanie, oddał się nauce gry na flecie i grze w lokalnym teatrze amatorskim. Cały czas jednak otrzymywał listy od czytelników, wśród nich dziwną przesyłkę zawierającą opowiadanie Flauberta, fragment sztuki teatralnej i prośbę o pomoc. Scena dramatu, która trafiła w ręce Henry’ego, przedstawiała dialog Beatrycze i Wergilego (jak się później okazało oślicy i wyjca), którzy rozmawiali o wymarzonej i nieosiągalnej dla nich gruszce. Henry nie wiedząc co zrobić z takim niecodziennym listem, długo zwlekał z odpowiedzią. Ostatecznie odpisał kilka słów pochwalno-zachęcających i postanowił zanieść je pod adres nadawcy, znajdujący się w tym samym mieście. I tak Henry trafia do sklepu wypychacza zwierząt. Zafascynowany tym miejscem, osobą taksydermisty i samą sztuką, zaczyna regularnie odwiedzać to dziwne miejsce.
Mimo, że bohaterami są zwierzęta, a opowieść jest pełna symboli i niedopowiedzeń (raz większych, raz mniejszych), szybko staje się dla nas jasne, że historia Beatrycze i Wergilego to historia Żydów i holokaustu. Jednym z problemów Henry’ego, było to, jak pisać o holokauście i czy można sobie pozwolić na dowolność formy. To samo pytanie postawił autor Beatrycze i Wergilego, który podjął się napisania tej historii w sposób inny niż dotąd było przyjęte. Osobiście, nie mam wątpliwości, że można i myślę że czas najwyższy aby szoah przestał być tematem ograniczonym do książek wspomnieniowych. Mimo to, jakoś nie do końca rozumiem przesłanie autora, wydaje mi się, że chciał swoją książką osiągnąć coś jeszcze, ale nie wiem co. Nie wiem też, kim dokładnie był taksydermista, z jednej strony pisał sztukę o zbrodni i stał po stornie ofiar, ale z drugiej zakończenie zmienia rozumienie tej postaci.
Pomimo trudnego tematu i oryginalnego ujęcia "Beatrycze i Wergilego" czyta się całkiem płynnie i przyjemnie. Prawie całą powieść przeczytałam w tramwajach i kilka razy tak się wciągnęłam, że mało brakowało żebym przegapiła swój przystanek (nawet, jeśli trudno w to uwierzyć, końcową pętlę). Nie mogę jednak z czystym sumieniem powiedzieć „polecam” lub „nie polecam”. Jest to chyba książka z gatunków tych, które po prostu trzeba przeczytać żeby wyrobić sobie JAKIEŚ zdanie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Początek

Nie!! Żeby choćby najmniejsza myśl była zawarta w tej książce. Przewidywalna, pod publiczkę, nudna, nic nowego nie wnosząca. Wydaje mi się, że autor p...

zgłoś błąd zgłoś błąd