Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dzieje głupoty w Polsce

Wydawnictwo: Świat Książki
7,53 (40 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
6
8
7
7
18
6
5
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
83-7129-249-x
liczba stron
370
słowa kluczowe
historia polski, historiografia,
język
polski
dodał
adamats

"Książka niniejsza zawiera kilka pamfletów, poświęconych naszym historykom. Napisałem ją podczas okupacji, gdy stwierdziłem w rozmowach z przywódcami naszego społeczeństwa, że: po pierwsze, mają oni dość mylne pojęcie o naszej przeszłości, a po drugie - bez trudu znajdują historyków, na których mogą się powołać dla poparcie swego zdania. Pojęcia te wypowiadali na uzasadnienie swoich bieżących...

"Książka niniejsza zawiera kilka pamfletów, poświęconych naszym historykom. Napisałem ją podczas okupacji, gdy stwierdziłem w rozmowach z przywódcami naszego społeczeństwa, że: po pierwsze, mają oni dość mylne pojęcie o naszej przeszłości, a po drugie - bez trudu znajdują historyków, na których mogą się powołać dla poparcie swego zdania. Pojęcia te wypowiadali na uzasadnienie swoich bieżących decyzji. Stąd namacalnie niejako przekonałem się, że dziejopisarstwo wywiera duży wpływ na losy naszego zbiorowiska i że wpływ ten może być zły albo dobry, zależnie od tego, czy dziejopisarstwo przedstawia przeszłość prawdziwie czy fałszywie."
(Od Autora - Z Przedmowy do I wydania)

 

źródło opisu: Od autora

źródło okładki: skan z oryginału

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1651
Wojciech Gołębiewski | 2016-03-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 marca 2016

Aleksander Adolf Maria Bocheński (1904 -2001), to młodszy brat mojego ulubionego mędrca, dominikanina Józefa Marii (1902 -1995), który zdobył licencję lotniczą po 70-ce, i starszy brat "Sprawiedliwej wśród Narodów Świata", Olgi Zawadzkiej (1905 - 2008) oraz myśliciela Adolfa Marii (1909 – 1944). Nim przejdę do jego genialnej książki, zwalczanej przez apologetów Polski, nazwijmy to umownie "sienkiewiczowskiej", tak w PRL-u, jak i wśród piewców wspaniałości wszystkich kolejnych RP, od I po IV, prowokacyjnie przytaczam fragment wypowiedzi Konrada Rękasa z 19.12.2012 zamieszczonego na:
http://www.konserwatyzm.pl/artykul/7891/aleksander-bochenski-o-stanie-wojennym
Motto: „Miejmy nadzieję, że połączone siły zwolenników rozsądku i zdyscyplinowania potrafią przeciwstawić się skutecznie emocjom heroldów szaleństwa i warcholstwa.” Aleksander BOCHEŃSKI, „Zadania inteligencji polskiej”, w: „Tygodnik Polski” nr 7 (14) 12 II 1983 r......
".....Aleksander Bocheński był bez wątpienia najwybitniejszym umysłem politycznym, jaki trafił się Polsce w drugiej połowie XX wieku. Zakres jego zainteresowań obejmował geopolitykę, historiografię, historię gospodarczą, politykę przemysłową, a także wychowanie młodzieży i kształtowanie kolejnych pokoleń. Był jednym z najbardziej kontrowersyjnych, ale jednocześnie i poczytnych autorów niezależnych doby PRL, przed stanem wojennym stroniącym jednak od indywidualnej aktywności politycznej (mimo raczej towarzyskich związków z PAX-em i ChSS). Właśnie jednak przełom 13 grudnia 1981 r. okazał się też cezurą dla autora „Dziejów głupoty w Polsce”, który pomimo ukończenia 77 lat - zdecydował się zająć jasne stanowisko wobec działań generała Wojciecha Jaruzelskiego i włączyć w tworzenie Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego...."
Powyższe potwierdza wielkość Bocheńskiego, którego priorytetem było dobro Polski. (Przypomnimy, że wśród dorosłych uczestników tamtych wydarzeń, a więc roczników 1966 i wcześniejszych, zdecydowanie dominuje przekonanie o słuszności decyzji Jaruzelskiego).Teraz już zapraszam do poznania książki, ale tylko tych z Państwa, którzy świadomie decydują się poznać prawdziwą historię Polski, bardzo różną od nauczanej w szkołach i propagowanej przez obóz Kaczyńskiego i IPN.
Proszę Państwa! To jest tak bogaty i szczegółowo analityczny materiał, że uginam się pod jego ciężarem i decyduję się na wypisanie tylko paru istotnych zdań, które niewątpliwie pobudzą ciekawość Państwa i skłonią do lektury. Do wzmożonej czujności emocjonalnej i intelektualnej przywołuje nas proste, prawdziwe stwierdzenie, które zresztą Bocheński przekonująco argumentuje (s. 12):
"..Niestety, Polska nie chciała bić się będąc silną i dlatego musiała potem bić się, będąc już bardzo słabą".
Bocheński uważa za wielce istotną sytuację geopolityczną naszych sąsiadów, która powinna być uwzględniana przy podejmowaniu wiążących decyzji dla Polski. Pisząc o sytuacji przedrozbiorowej u naszych sąsiadów stwierdza (s. 14):
"...Rosja zgodziła się na pierwszy rozbiór pod grozą sojuszu turecko – austriackiego i szantażu ze strony Prus, które oferując rozbiór, mogły jednocześnie, w razie odmowy, grozić przystąpieniem do bloku antyrosyjskiego. Akcja przeciwpolska była cementem łączącym oba mocarstwa...."
Ha, ha, jak to historia się powtarza!! (por. Pakt Ribbentrop-Mołotow czy obecny bałtycki rurociąg). Autor, we wstępie, tłumaczy, że przedstawiając nam zbiór niezależnych pamfletów, nie jest w stanie uniknąć wielokrotnego powtarzania się. Oczywiście, to przekłada się na bałagan w moich uwagach. I tak już na stronie 17 mamy pierwszą podsumowującą refleksję, którą chętniej ujrzałbym we wnioskach na końcu książki:
"...Przeciętny Polak przez 150 lat dałby się zabić za to, że to konfederacja barska, Sejm Czteroletni i Kościuszko ratowali, a Stanisław August i późniejsi ugodowcy ja zgubili, ergo, że naśladując tych "patriotów" barskich, działało się na korzyść Polski, a naśladując mądrego króla, na jej szkodę. Tak to nas historia była 'vitae magistra'...."
Poprawka, po 221 latach nasilają się tendencje do tworzenia "jedynej słusznej, patriotycznej, bogoojczyźnianej" historii Polski.
Przed następnym cytatem proponuję Państwu króciutką przerwę na zastanowienie się co wiecie o wybuchu Powstania Listopadowego ? Bo ja ze szkoły zapamiętałem haniebną postawę Lelewela, który wypuścił rozentuzjazmowaną młodzież w maliny, a z czasów pozaszkolnych list Zamojskiej do męża, o zadymie garstki pijanych wyrostków, którzy nawet browaru podpalić nie potrafili. No to teraz cytat z Bocheńskiego... (s. 20):
„..W roku 1815 koncepcja polsko – rosyjska znajduje swoje znakomite jakościowo, choć nie terenowo, rozwiązanie. Na podstawie unii personalnej z Rosja powstaje Królestwo Polskie, teoretycznie niezależne od Rosji. Po pierwszych latach bezładu Lubecki odbudowuję gospodarkę. Samo istnienie Królestwa jest poręką nieprzyjaźni Rosji z Prusami i Austrią, jest wieczna groźba oderwania od tych państw germańskich reszty ziem polskich, może i reszty ziem słowiańskich. Jest to drogi sen carów rosyjskich. Niestety, w przeddzień niemal jego urzeczywistnienia kilku młodych ludzi powodując się zadrażnieniami, a więcej jeszcze irracjonalną ambicją narodową, ogłasza powstanie. Reszta naród idzie za hasłem kilku podchorążych. Wszystkie szanse są znowu przez nas samych przekreślone... ..Królestwo Polskie przestaje istnieć, staje się prowincją rosyjską, zachowując ledwie ślady odrębności....”
Przy propagowanej w Polsce rusofobii i ekstremalnej nienawiści do naszego wschodniego słowiańskiego sąsiada zdrowie przeciętnego czytelnika nadszarpnąłem, ale to małe piwo przed śniadaniem, które teraz nastąpi (s. 20):
(po upadku powstania) ...”..zaczyna się najzupełniej umykający analizie rozumowej i logicznej fenomen. Psychologia polska.. ..zaczyna oddalać się od wszelkiego myślenia, pada łupem psychozy zbiorowej, którą nazwano 'mesjanizmem'. Polacy wierzą głęboko, ze ich naród jest Chrystusem narodów, że cierpi niewinnie za inne ludy, że im więcej cierpi, tym lepiej, że zmartwychwstanie w danej chwili za sprawą cudu Bożego i ogólnej rewolucji. Najwięksi polscy poeci: Mickiewicz, Słowacki, Krasiński hołdują częściowo tej aberracji...”
Lata mijają, mesjanizm i aberracja mają się dobrze.
Do zareklamowania tych parę słów starczy, a ja, wytrwałym czytelnikom, pragnę polecić z całego serca, starszego brata autora, o. Józefa Marię Bocheńskiego, najwybitniejszego specjalistę od „homo sovieticus”

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czasami kłamię

W tej powieści nic nie jest oczywiste. Główna bohaterka wydaje się osobą niezwykle spokojną i doświadczoną przez życie, jednak jak się okazuje ma jedn...

zgłoś błąd zgłoś błąd