Rok w Poziomce

Cykl: Rok w Poziomce (tom 1) | Seria: Owocowa Seria
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,77 (1486 ocen i 272 opinie) Zobacz oceny
10
159
9
169
8
203
7
370
6
263
5
134
4
55
3
57
2
27
1
49
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308045428
liczba stron
365
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Izabela

Historia Ewy – trzydziestokilkuletniej kobiety po przejściach, która postanawia spełnić wreszcie swoje marzenie i zamieszkać w ukochanym domu. Ale jak wszystko w życiu to marzenie ma również swoją cenę: Ewa, chcąc zarobić na kupno wymarzonego domku pod lasem podejmuje pracę w wydawnictwie przyjaciela (skądinąd bardzo atrakcyjnego) i ma za zadanie znaleźć prawdziwy bestseller… I tu zaczynają...

Historia Ewy – trzydziestokilkuletniej kobiety po przejściach, która postanawia spełnić wreszcie swoje marzenie i zamieszkać w ukochanym domu. Ale jak wszystko w życiu to marzenie ma również swoją cenę: Ewa, chcąc zarobić na kupno wymarzonego domku pod lasem podejmuje pracę w wydawnictwie przyjaciela (skądinąd bardzo atrakcyjnego) i ma za zadanie znaleźć prawdziwy bestseller…

I tu zaczynają się przygody…

Urzekająca historia ludzi, do których szczęście przyszło wtedy, gdy już przestawali w nie wierzyć. Sympatyczni bohaterowie, którzy przekonali się, że podarowane dobro – powraca podwójnie.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1279
Viviennesme | 2017-07-31
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 31 lipca 2017

Nie mam w zwyczaju pisywać opinii o książkach, które przeczytałam — coś mi się podoba, to zachowuję to dla siebie, jeżeli coś pozostawia niesmak, również to robię, a moją fascynację tudzież nie widać jedynie po ocenie. Aczkolwiek dla pani Michalak oraz sławetnego “Roku w Poziomce” postanowiłam zrobić wyjątek — co chyba odpowiednio obrazuje skalę mojego niezadowolenia wobec tej książki.

Czasem w mojej głowie, na wskutek różnych czynników, przełącza mi się wajcha podpisana “czytelniczy masochizm” i właśnie on kierował mną wtedy, kiedy sięgałam po ten... twór. Albo stwora. Twór bowiem może być pozytywny lub negatywny, stwór ma wydźwięk negatywny. Zostanę przy stworze. Oszczędzę też przytaczania tego, o kim konkretnie opowiada “Rok w Poziomce”, bowiem widnieje opis tegoż Stwora na tyle książki. Ale odpuszczę tylko to, mam zamiar okrutnie zmieszać z błotem powieść pióra Katarzyny Michalak.

Zacznę od tego, że naprawdę doszukiwałam się w tej książce pozytywów. Na siłę. Z uporem maniaka. Niczego jednak nie znalazłam, do Sherlocka Holmesa mi jednak daleko, prawdopodobnie mój siedemnastoletni umysł nie ogarnął bezmiaru głębi tego... co ja wygaduję. Jedynym pozytywnym aspektem było dotarcie na sam koniec, dzięki czemu odetchnęłam z ulgą. Dlaczego nie warto czytać tej książki, ponieważ to strata czasu i zdrowia psychicznego?

Powód Pierwszy: koszmarna kreacja bohaterów. Dawno nie miałam nieprzyjemności poznać tak stereotypowych, głupiutkich i płytkich postaci literackich, nawet w niektórych młodzieżówkach. Ewa Złotowska — bo tak się nazywa protagonistka powieści — jest naiwna, infantylna i działa na nerwy za każdym razem, kiedy objawia się jej głupota. W zamiarze autorki miała być zapewne ciepłą, kochaną osobą. Jeżeli jednak pani Michalak od samego początku planowała tak zidiociałą bohaterkę, to będę musiała podnieść ocenę o jedną gwiazdkę, bo w takim razie wyszło genialnie, aczkolwiek zakładam, że kompletnie nie tak miało być. Która normalna, zdrowa na umyśle, dorosła kobieta — w dodatku, jak twierdzi, bez grosza przy duszy — zjeżdża całą Polskę wzdłuż i wszerz, byleby znaleźć ten swój wymarzony domek? Niepomna na to, że — a to niespodzianka — nie ma pieniędzy na jego kupno. W dodatku jest idiotycznie zazdrosna o chorą na raka kobietę, by jednocześnie być jej “najlepszą przyjaciółką”.

Powód Drugi: niesamowita infantylność. Myślałam, że czytam książkę dla dzieci, a nie literaturę kobiecą napisaną przez dojrzałą kobietę. Wszędzie zdrobnienia, wszędzie pełno naiwnego podejście bohaterów. Wszędzie cukier, nawet najgorsza sytuacja zostanie polana litrem miodu przez autorkę. Ogólnie odniosłam niemiłe wrażenie, że cała książka jest jednym wielkim dzieckiem, które marzy o dorosłym życiu, ale nie bardzo wie, jak ono wygląda.

Powód Trzeci: sztuczność. Chciałabym napomknąć tylko, że ludzie w realnym świecie nie rozmawiają w ten sposób. Przynajmniej nie inteligentni ludzie. Dialogi są sztuczne, jakby na siłę napisane — byleby bohater coś powiedział do drugiej postaci. Jakby pani Michalak odczuwała przymus, pisząc “Rok w Poziomce”. Niektóre słowa postaci wyglądały tak, jakby autorce akurat wpadł do głowy “jakiś zabawny żarcik” i koniecznie musiała go gdzieś zapisać, w byle jakiej formie. Dla potomnych.

Powód Czwarty: chamstwo. Nie chodzi mi o to, że ta książka jest chamska. Chodzi mi raczej o fakt, że pani Michalak wciska czytelnikowi do gardła swoją osobę i swoje inne książki. Autorka nawet wpisała siebie w powieść, jako uosobienie dobrego ducha, który w ważnym życiowym momencie daje dobrą radę. Och, no i dodatkowo podstawia czytającemu pod nos dwie swoje inne książki, chwaląc je oczywiście. W pewnym momencie bałam się, że pani Michalak wyskoczy z mojej lodówki z “Latem w Jagódce” w swojej dłoni i powie mi “CZYTAJ. I MA CI SIĘ PODOBAĆ”.

Powód Piąty: cudowne zbiegi okoliczności i odklejenie od rzeczywistości. Bohaterka potrzebuje pieniędzy? PSTRYK. Jej najlepszy przyjaciel daje jej pracę. Bohaterka szuka domku dla siebie? PSTRYK. Masz go. Bank twierdzi, że jesteś “nierokująca”? Zupełnie nagle zmienia zdanie, bo przecież masz od swojego szefa specjalny świstek, że jednak “rokujesz”. NO ALE JAK ONI TAK MOGLI? ŻE NIBY NIEROKUJĄCA? Cała książka jest przepełniona i wypchana po brzegi tego typu stworkami. Pani Michalak na blogu broni się tym, że była świadkiem wielu tych “nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności”. Mimo wszystko należy zachować zdrowy dystans do tego, co się pisze. Zwłaszcza, jeśli są to głupoty. Co prawda mogą być pokrzepiające dla niektórych, ale jeśli logicznie pomyśleć, to wcale nie jest takie budujące — myślenie, że dostanie się coś na pstryknięcie palca to toksyczny sposób egzystencji.

Powód Szósty: brak samokrytyki. Zabawne, że akurat autorka w tej książce oskarża innych o grafomaństwo, podczas gdy “Rok w Poziomce” jest jednym z najczystszych przykładów tegoż zjawiska. Czytając tę powieść miałam wrażenie, że jest pisana specjalnie na siłę. Ot, dla kasy. W dodatku autorka bezlitośnie rozprawia się z “hejterami”, nazywając każdego, kto ma własne zdanie i jakaś książka mu się nie podoba, niespełnionym pisarzem i wysuwa wniosek, że każdy krytyk literacki takowym jest. Błąd, pani Michalak, okrutny błąd. Bo to wcale nie jest tak, że komuś może nie spodobać się jej twórczość. To wcale nie jest tak, że ludzie mają różne gusta.

Powód Siódmy: kiepskie opisy. Czułam się tak... nijako, kiedy miałam styczność z “Rokiem w Poziomce”. Zero emocji, zero wzruszenia, zero uśmiechu... no dobrze, uśmiech może i był — jednak był to raczej uśmieszek półgębkiem skierowany do głupoty tego stworka. Nie mogłam i nie byłam w stanie podejść do bohaterów pozytywnie może właśnie przez wzgląd na to, jak źle to zostało napisane. Uniesienia, porażki, szczęście — to wszystko zostało potraktowane strasznie po macoszemu

Więcej grzechów nie pamiętam, za wszystkie serdecznie żałuję — na pewno nie jest to moje ostatnie podejście do twórczości pani Michalak, może zabrałam się za nią od złej strony. Niemniej, szczerze nie znoszę “Roku w Poziomce” i cieszę się, że ją skończyłam.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dymisja nadinspektora Willburna. Zagadka w Punham

Klasyczny brytyjski kryminał, pełen dystyngowanej, poważnej atmosfery, wypranych sztywnych kołnierzyków, emocji trzymanych na wodzy, obfitujący w zgra...

zgłoś błąd zgłoś błąd