Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

O malarstwie i kaligrafii

Tłumaczenie: Wojciech Charchalis
Seria: Mistrzowie Literatury
Wydawnictwo: Rebis
6,98 (60 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
7
8
8
7
20
6
16
5
4
4
0
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Manual de Pintura e Caligrafia
data wydania
ISBN
9788375105384
liczba stron
296
język
polski

Lizbona, druga połowa lat sześćdziesiątych XX w. H., malarz portrecista, który do tej pory żył z uwieczniania na płótnie wizerunków bogatych mieszczan, przeżywa kryzys twórczy. Dociera do niego, że tego, co do tej pory robił, nie można nazwać sztuką, a całe jego życie musi zostać przewartościowane. Sięga więc po pióro, by przelać na papier swoje rozważania na temat malarstwa i literatury oraz...

Lizbona, druga połowa lat sześćdziesiątych XX w. H., malarz portrecista, który do tej pory żył z uwieczniania na płótnie wizerunków bogatych mieszczan, przeżywa kryzys twórczy. Dociera do niego, że tego, co do tej pory robił, nie można nazwać sztuką, a całe jego życie musi zostać przewartościowane. Sięga więc po pióro, by przelać na papier swoje rozważania na temat malarstwa i literatury oraz wspomnienia z podróży do Włoch.

"O malarstwie i kaligrafii", niezwykła powieść autobiograficzna, jest bardzo ważna w dorobku pisarza. Uważnemu czytelnikowi pomoże ona pełniej zrozumieć późniejszą jego twórczość, jej walory artystyczne i humanistyczne, a także jej wyszukaną formę.

 

źródło opisu: Dom Wydawniczy Rebis, 2010

źródło okładki: http://www.rebis.com.pl/rebis/public/books/books.h...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 380
Agnieszka | 2016-03-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 marca 2016

Powieść fabularnie jest krótką historią malarza bez talentu, który szuka ukojenia w pisaniu. W swoim głównym wymiarze: opowieścią o tworzeniu. I niewielkimi zapiskami z podróży po Włoszech.

Dla mnie jako jej czytelnika - oto recenzja o byciu czytelnikiem - to na pewno była interesująca książka. Po pierwsze ze względu na swój główny temat - opowiadania o tworzeniu, o stawaniu się sztuki i zagmatwanej relacji dzieło-twórca (bardzo dobry fragment z wynoszeniem obrazu z domu ostatniego zleceniodawcy). Po drugie ze względu na wątki autobiograficzne: jest dużo ciekawsza, gdy uświadomimy sobie, że Jose Saramago gdy ją pisze ma 47 lat, że to zaledwie druga jego powieść, że nie zaznał jeszcze sławy i nie znalazł potwierdzenia swego talentu. Po trzecie, bo zawiera niewielkie zapiski o podróży po Włoszech i to entuzjastyczne przekonanie "Włochy winny być (...) nagrodą za przyjście na ten świat" (Bardzo interesująco i bardzo na niekorzyść Jose Saramago wypada porównanie tego wymiaru "Malarstwa i kaligrafii" z refleksją innego artysty podróżującego po tych samych miejscach kilka lat wcześniej - polskiego poety Zbigniewa Herberta.) Po czwarte ze względu na charakterystyczny styl, może nie cały czas równie dobry (były fragmenty, że zastanawiałam się kto zawiódł, tłumacz czy autor) ale chwilami brzmiący genialnie.

Dla mnie jako czytelnika jest to powieść po której czuję przymus, żeby przeczytać coś więcej portugalskiego noblisty i to tym bardziej, że coś już czytałam, dawno temu, Baltazara i Blimundę i byłam zachwycona i teraz to już nie wiem, czy na pewno słusznie, czy byłam czytelnikiem zbyt naiwnym, bo

Dla mnie jako czytelnika jest to powieść słaba. Bo przechodzący kryzys wieku średniego malarz bez talentu wygłasza zbyt wiele ironicznych prawd, bez żadnego dystansu do siebie, za to z ogromnym do reszty świata. Bo uprawia zwykłą hochsztaplerkę nazywając A B i licząc na to, że nieuważny czytelnik to przełknie ( jak w rozdzialiku o Carmo: "napiszę o wizycie, która niewiele o mnie powie, ale wiele o nim.", a tymczasem o Carmo nie dowiadujemy sie nic, czego narrator nie powiedział nam już wcześniej, bo w tej książce jest tylko jeden bohater i nasz kiepski malarz w średnim wieku w kilku ironicznych zdaniach zamyka każde człowieczeństwo, poza własnym).

Mnie jako uważnego czytelnika naprawdę zbulwersowało zdanie (zwłaszcza w kontekście wątków autobiograficznych tej pozycji): "Ani sztuki piękne nie zrobiły ze mnie malarza, ani małżeństwo ani ojcostwo (tego tylko brakowało) nie uczyniły mnie innym." A kilka stron wcześniej nasz bohater ogłasza, że zmienia go każde wejście do muzeum (a ci których nie zmienia, wycieczki do muzeów powinni sobie darować).

Mi jako uważnemu czytelnikowi sprawiło przyjemność poznanie nowych nazwisk i nowych dzieł sztuki (Bolonio naprawdę muszę Cię odwiedzić) i bardzo mi się podobały charakterystyki kilku włoskich miast, i ta smutna refleksja o Kaplicy Sykstyńskiej, gdzie "przychodzi się szukać Michała Anioła, a zastaje setki ludzi z zadartymi głowami", ale skoro autor przyznał swojemu bohaterowi określona biografię, malarza i studenta sztuk pięknych to wolałabym, żeby popisał się większą znajomością tematu, bo poza nazwiskami i miejscami niczego ciekawego o wspominanych dziełach sztuki się nie dowiemy i wrednie pobrzmiewał mi w głowie Waldemar Łysiak (ze wstępu do swojego Malarstwa Białego Człowieka) "Dyletantom zdaje się (notorycznie), że rozumieją sztukę, mimo braku estetycznej, historycznej i technologicznej wiedzy. Żaden laik (prócz uzdrowicieli-szarlatanów) nie przypisuje sobie znajomości medycyny, a tym bardziej biologii molekularnej czy fizyki kwantowej, lecz jeśli chodzi o sztukę, to znawców są miliony."

Mi jako ostrożnemu czytelnikowi nie udało się uwierzyć w wewnętrzną przemianę bohatera, bo to, że wyzwala się z kilku więzów, które sam sobie zawiązał to za mało, ale za to Jose Saramago bardzo pięknie opisuje rodząca się miłość.

Ile jest w Saramago wielkiego pisarza, autora pięknych, zawiłych fraz i genialnych pomysłów (to jeszcze wspomnę, że fragment z przepisywaniem cudzych biografii i szukaniu w nich uniwersalnej prawdy o sobie podobał mi się szalenie, oj za szybko Saramago go porzucił, za szybko), ile szarlatana, dyletanta z potężnym ego, szachującego naszą łatwowierność swoją pewnością siebie?

Zostałam z tym pytaniem.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Biała gorączka

To jest coś - wsiąść w łazika i przemierzyć Wszechrosję! Jakby ktoś spełniał moje marzenie. Jeśli kiedyś uda mi się je zrealizować - już wiem jak zacz...

zgłoś błąd zgłoś błąd