Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Berlin Alexanderplatz: dzieje Franciszka Biberkopfa

Tłumaczenie: Izabela Czermakowa
Seria: Seria Retro
Wydawnictwo: Czytelnik
7,23 (53 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
11
8
14
7
11
6
10
5
2
4
3
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Berlin Alexanderplatz
data wydania
liczba stron
600
słowa kluczowe
literatura niemiecka,
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
paulame

"Berlin Alexanderplatz", historia Franka Biberkopfa, byłego robotnika transportowego, który odbył karę więzienia za zabójstwo, został zwolniony i pragnie zacząć nowe życie, jest w pierwszej warstwie powieścią obyczajową z życia berlińskiego lumpenproletariatu i świata przestępczego w latach dwudziestych. Jako autor tej powieści Doblin sprzeniewierza się teoretycznym założeniom ekspresjonizmu,...

"Berlin Alexanderplatz", historia Franka Biberkopfa, byłego robotnika transportowego, który odbył karę więzienia za zabójstwo, został zwolniony i pragnie zacząć nowe życie, jest w pierwszej warstwie powieścią obyczajową z życia berlińskiego lumpenproletariatu i świata przestępczego w latach dwudziestych. Jako autor tej powieści Doblin sprzeniewierza się teoretycznym założeniom ekspresjonizmu, przedkładającego typy nad charaktery, "człowieka w ogóle" nad konkretne "ja". Daje bowiem całą galerię postaci narysowanych mocno, wyraziście, silnie zróżnicowanych, niczym u klasyków realizmu, i mocno osadzonych w równie troskliwie, z niesłychanym bogactwem szczegółów odmalowanej panoramie wielkomiejskiego życia.

(z przedmowy)

[Czytelnik, Warszawa 1979]

 

źródło opisu: Opis autorski

źródło okładki: http://xarchiwum.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2523
Nifelinord | 2016-08-04
Na półkach: Przeczytane, Na składzie
Przeczytana: 02 sierpnia 2016

Jedna z najdziwniejszych pozycji, jakie było mi dane w życiu czytać.

Z jednej strony książka hipnotyzuje, powala na kolana i nie daje wstać za sprawą swego unikalnego stylu i przebogatego tła. Jest to prawdziwy dokument życia Berlina w końcu lat 20., niesłychanie pełny i drobiazgowy, a przy tym autentyczny - autor świetnie zna topografię miasta, trasy linii tramwajowych, wiele pomniejszych wydarzeń dzieje się na jego oczach (zmienia się repertuar teatrów, otwierają się nowe knajpy, magistrat buduje kolej naziemną), sam też ciągle stymuluje swoją pamięć, sięgając po gazety, roczniki statystyczne, książki telefoniczne czy uliczne reklamy (i o ile udawało mi się to sprawdzić, wszystkie podawane przez niego szczegóły tego rodzaju były prawdziwe - w "Berlin Alexanderplatz" zmyślone są więc tylko osoby dramatu i ich losy, a sama książka jest doskonałym źródłem do badań mikrohistorycznych). Do tego Doblin dodaje od czasu do czasu naturalistyczne opisy naszpikowane suchymi informacami encyklopedycznymi (ozdobione czasem nawet obliczeniami fizycznymi ze wzorami!), dając świadectwo dokonań nauk ścisłych swojej epoki, wplata w narrację banalne teksty piosenek kabaretowych oraz siega po prozę poetycką stylizowaną na biblijne przypowieści, tworząc tym samym niezwykły, symbolistyczno-ekspresjonistyczny miszmasz, przywodzący na myśl współczesne mu filmy Murnau czy Eisensteina. Jest tu mnóstwo smaczków dla osób interesujących się życiem codziennym, kulturą i obyczajami lat 20., od sposobów leczenia przepukliny, przez funkcjonowanie miejskiej rzeźni, aż po miejsca bytowania ówczesnych środowisk LGBT. Wiele wyniosą też z lektury tropiciele zagranicznych stereotypów polskości i Polaków czy pasjonaci zwyczajów więziennych / życia codziennego wyrzutków i nizin społecznych. Sama fabuła zajmuje w porównaniu z tłem tak niewielką objętość, że wydaje się tu być tylko pretekstem do pokazania wszystkich tych rzeczy, i jeśli mam szczerze oceniać jedno i drugie, to zupełnie w nich tonie.

Z drugiej strony mamy bowiem największą słabość książki, naszego protagonistę: Franka Biberkopfa, byłego więźnia, mordercę, alfonsa i złodzieja o nacjonalistycznych poglądach, a prócz tego rozczulającą się nad sobą, zdaną na innych ciapę o wygórowanym o sobie mniemaniu, bez motywacji, bez poczucia odpowiedzialności, bez kultury, bez moralności, bez celów życiowych, a nawet bez przeszłości i przyszłości. Nie ma mowy o jakimkolwiek dla niego współczuciu - cokolwiek Biberkopf robi, budzi we mnie tylko coraz głębszą i głębszą odrazę; autor nie powie nam o nim niczego, co mogłoby tłumaczyć jego zachowanie - brutalność, seksizm i egocentryzm. A jest to swoisty paradoks, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, iż cały ten strumień informacji pokrótce naszkicowany wyżej to swobodny strumień myśli w jego głowie. Znamy myśli, owszem, a jednak nie dowiadujemy się o Franku niczego, co mogłoby go wybielić - nie ma tu żadnej opowieści o trudnym dzieciństwie, żadnych przejawów pozytywnych cech jego charakteru, żadnych dowodów na to, by traktował ludzi, zwłaszcza kobiety - biedne, naiwne stworzenia, zaślepione w swojej miłości i zbaraniałej potulności wobec Franka - z najmniejszym choćby szacunkiem. Niby dotykają go nieszczęścia, och, jak wielkie, aż porównał się do Hioba - a jednak nie tłumaczą go one wcale. I nie byłoby to wszystko problemem, gdyby bohater był pokazany jako zbrodniarz o popapranej psychice, a jego samego wyposażono w ciekawą osobowość. Ale nie, Biberkopf ma być everymanem, to podobno jeden z nas, mamy się z nim identyfikować (Doblin wyraża to na samym wstępie książki). Chce być porządny, chce wyjść na prostą, a dowodem tego ma być sprzedawanie prawicowych gazetek i życie na utrzymaniu kochanek, traktowanych przez niego gorzej od ścierki. Być może czegoś nie zrozumiałam, być może jestem ograniczona, ale z każdym bohaterem "Berlin Alexanderplatz" dogadałabym się łatwiej niż z Frankiem, nie wspominając już o tym, że losy każdego z nich wolałabym śledzić (nawet Reinholda, jednostki znacznie bardziej diabolicznej od Franka). Tym samym stał się dla mnie drugą Naną Zoli - postacią, której nie cierpię tak bardzo, że nawet nie staram się jej zrozumieć.

Powieść tę, z uwagi na jej wyjątkowe walory wyrażone w pierwszym punkcie tej opinii, oceniam jednak niezwykle wysoko. Pokazuje życie lumpenproletariatu wnikliwie i bez retuszu, do tego stopnia, że jeszcze dziś budzić może w czytelniku wstręt, zachwyt i masę innych, kipiących emocji (czego moja skromna osoba przykładem).

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czasami kłamię

Ta książka kompletnie zapowiadała tego co się w niej znalazło. Opis co prawda był bardzo interesujący, a tym samym tajemniczy, ale nie spodziewałam si...

zgłoś błąd zgłoś błąd