Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Czarnoksiężnik z Archipelagu

Tłumaczenie: Stanisław Barańczak
Cykl: Ziemiomorze (tom 1)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,1 (5868 ocen i 430 opinii) Zobacz oceny
10
441
9
848
8
1 082
7
1 683
6
896
5
506
4
167
3
157
2
56
1
32
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
A Wizard of Earthsea
data wydania
ISBN
9788376484570
liczba stron
240
język
polski
dodała
Barbara

Inne wydania

Opowieść o naukach pobieranych przez młodzieńca z wymyślonej krainy u mędrców, którzy posiedli kunszt czarnoksięski. Zarazem jest to opowieść realistyczna o kształtowaniu się osobowości, dorastaniu wśród przeciwieństw, o tym, jak zapalczywa lekkomyślność przeradza się w dojrzałość. Jest to, wreszcie, przypowieść o tym, jak – nie czując upadlającego strachu – pogodzić się z myślą o śmierci.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2010

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

Brak materiałów.
książek: 468
Katrina | 2016-02-05
Przeczytana: 16 stycznia 2016

Wielki czarnoksiężnik, zwany Krogulcem, nim stał się kimś potężnym był tylko małym chłopcem: nazywał się Duny i mieszkał na Wyspie Gont, położonej w archipelagu Ziemiomorza. Gdy odkrywa swoje zdolności, opiekę nad nim przejmuję jego ciotka, wiejska czarownica, ucząc go, czego tylko potrafi. Do czasu... Gdy wieś, w której mieszka Duny zostaje zaatakowana, ujawnia swoją moc, zwracając na siebie uwagę pewnego czarnoksiężnika, który oferuje mu naukę.
Brzmi całkiem znajomo, prawda? :) I z resztą znajome jest. Czarnoksiężnik z Archipelagu, jak na klasyczną fantastykę przystało, posługuje się uwielbianymi przez większość schematami. No, przez większość, bo ja do nich zdecydowanie się nie zaliczam. Mimo to, tej powieści nie mam zamiaru stawiać na równi z podobnymi historiami. Czemu? Bo choć rzeczywiście trzyma się znanych nam schematów, ma w sobie coś, co czyni ją wyjątkową.
Przede wszystkim - styl. Zwykle powieści tego typu kierowane są w zasadzie tylko i wyłącznie do młodszych czytelników, przez co napisane są bardzo prostym, przystępnym językiem. Czarnoksiężnik jest napisany zupełnie inaczej. Jak? Pięknie. Po prostu pięknie. Część tą tłumaczył nasz polski poeta, Stanisław Barańczak, i tą poetyckość, delikatność na prawdę w tej powieści da się zauważyć. Przez to powieść brzmi w uszach jak dzwoneczki, choć czyta się ją nieco wolniej i może nieco ciężej, niż zwykle takie historie. Przy tym wszystkim, Ursula Le Guin opowiada nam historię jakby z boku - taki zabieg sprawia, że dialogów jest niewiele, nie wchodzimy głęboko w głowę i uczucia bohaterów, a obserwujemy ich działania. Taki sposób pisania przypomina mi nieco legendy, które podobnie prowadzą nas przez swoją historię. Czarnoksiężnik jest więc pięknie napisaną baśnią, która jak na baśń przystało jest dość sucha i obiektywna w ocenie czynów swoich bohaterów.
Nie tylko w stylu powieść przypomina dzieła Andresena czy Braci Grimm. Sprytnie wykorzystywane przez autorkę schematy sprawiają, że ma w sobie morały, typowe dla tego gatunku. Z tego powodu, jest to historia o dwóch dnach: jedno, to po prostu historia Krogulca, opowiadająca o jego drodze do zostania czarnoksiężnikiem, druga zaś to opowieść o dorastaniu młodego człowieka. Opowiada o ciekawości świata i dumie młodych; o zawiści, próbie bycia najlepszym i błędach, które z tego opowiadają; o dojrzewaniu i podejmowaniu właściwych decyzji. Nie jest to może coś nadzwyczaj odkrywczego, ale potrafi przywołać sporo nostalgicznych wspomnień i pozwala utożsamić się z głównym bohaterem, przynajmniej do pewnego stopnia.
Przez styl Le Guin i niewchodzenie zbyt głęboko w osobowości bohaterów, nie są oni zbyt rozbudowani. To znaczy, cały czas się rozwijają, mają cechy charakterystyczne i umiejętności, jednak to nie budowa ich głębokich charakterów była głównym celem autorki. Jej postacie mają pokazać nam pewne cechy, które kiedyś mieliśmy, mamy, lub być może będziemy mieć oraz skutecznie wykonać zadania, jakie przed nimi stawia.
Sama w sobie historia nie jest czymś bardzo zaskakującym - w zasadzie, już na początku możemy mniej więcej przewidzieć, jakie będzie zakończenie. Ale mimo wszystko, czytając tą historię, coś do tych ostatnich stron ciągnie i zmusza, by poznać zakończenie.
Czarnoksiężnik z Archipelagu to na prawdę dobry wstęp do cyklu: pozwala nam poznać młodzieńcze lata naszego głównego bohatera, zżyć się w nim i zakochać w pięknie treści tej historii. Nie sądzę jednak, aby spodobała się każdemu: choć fani fantastyki, tacy z krwi i kości, powinni ją przynajmniej docenić, to osoby przyzwyczajone do historii o bardzo lekkim piórze może najzwyczajniej w świecie zmęczyć. Mimo wszystko, myślę, że nikt, kto po nią sięgnie, aby zapoznać się z treścią tej książki nie będzie żałować. Nie jest długa, a baśniowa otoczka powinna odpowiadać i tym, którzy na co dzień nie czytają fantastyki.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Droga do wyzwolenia. Scjentologia, Hollywood i pułapki wiary

Bardzo rzetelny reportaż. Chyba najbardziej obiektywny jaki przeczytałam w życiu. Fakty, fakty i jeszcze raz fakty, a do tego podane źródła. Ale repor...

zgłoś błąd zgłoś błąd