pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Czarnoksiężnik z Archipelagu
Klasyka powieści fantasy!
Opowieść o naukach pobieranych przez młodzieńca z wymyślonej krainy u mędrców, którzy posiedli kunszt czarnoksięski. Zarazem jest to opowieść realistyczna o kształtowaniu si...
Klasyka powieści fantasy!
Opowieść o naukach pobieranych przez młodzieńca z wymyślonej krainy u mędrców, którzy posiedli kunszt czarnoksięski. Zarazem jest to opowieść realistyczna o kształtowaniu się osobowości, dorastaniu wśród przeciwieństw, o tym, jak zapalczywa lekkomyślność przeradza się w dojrzałość. Jest to, wreszcie, przypowieść o tym, jak – nie czując upadlającego strachu – pogodzić się z myślą o śmierci.
„Czarnoksiężnik z Archipelagu” to pierwsza część czterotomowego cyklu „Ziemiomorze” Ursuli K. Le Guin, przez znawców zgodnie obwołanego arcydziełem światowej literatury fantasy.
pokaż więcej.
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Opinie znajomych
-
12
-
20
Opinie czytelników
Jakiś czas temu na tym portalu rozpętała się zagorzała dyskusja, kiedy ktoś skomentował książkę słowami "Super! Super!". Merytorycznie, stylistycznie, gramatycznie, logicznie, psychologicznie, ogólnie -icznie opinia ta jest bezwartościowa, ale czy naprawdę nigdy nie byliście pod wrażeniem żadnej książki na tyle, by się pod tymi słowami podpisać? Wyznaję bez żenady, że na mnie takie właśnie wrażenie zrobił pierwszy tom sagi Ziemiomorze, należącej do kanonu literatury pięknej. Na szczęście Bóg obdarzył mnie nieco bogatszym zasobem słownictwa, spróbuję więc owe "Super!" rozwinąć i przekonać Was do przeczytania Czarnoksiężnika z Archipelagu.
W małej wiosce na wyspie Gont rodzi się Duny, syn kowala. Chłopiec nie zaznał wiele miłości w życiu, gdyż jego matka szybko zmarła, a ojciec prędzej częstował go kuksańcem, niż ciepłym słowem. Siostra matki, miejscowa czarownica, która go odchowała nie darząc go jednak większą uwagą, zauważa chłopca dopiero w momencie, gdy odkrywa jego moc magiczną. I tak pięcioletni Duny rozpoczyna swoją naukę magii, opartej głównie na wiejskich gusłach i domorosłym zielarstwie, niż prawdziwej mocy.
Mijają lata, chłopak przy pomocy magii ratuje wioskę od najeźdźców, sam nieomal tracąc przy tym życie. Zdrowie przywraca mu Ogion, czarnoksiężnik, który, po ceremonii nadania chłopakowi imienia, zabiera Geda do swojego domu, aby uczyć go magii. Tam młodzik, aby popisać się przed dziewczyną próbuje przywołać ducha zmarłego, co nie kończy się dobrze.
Po jakimś czasie Ged, który posługuje się imieniem użytkowym Krogulec, udaje się na wyspę Roke, do szkoły czarnoksiężników. Jest on bardzo zdolnym i pracowitym uczniem, jednak powodują nim niskie pobudki, jak żądza władzy, chęć zaimponowania kolegom, nienawiść, czy zazdrość. W trakcie zabawy przywołuje bezimienną istotę, cień, który okazuje się jego przekleństwem.
Trudne dzieciństwo, szkoła czarodziejów, wyrastanie z młodzieńczej buty i nienawiści, rozmowy ze smokami, prawdziwe imiona, zamek z tajemnicą w najgłębszym lochu... nie muszę chyba tłumaczyć, dlaczego Czarnoksiężnik jest zaliczany do kanonu literatury?
Zadziwiające jest to, że akcja nie pędzi na łeb, na szyję, powiedziałabym, że toczy się raczej sennie, a jednak... nawet nie wiem, kiedy czytałam tę książkę, zdawało mi się, że dopiero zaczęłam, a tu... ostatnie zdanie. Czytając Czarnoksiężnika miałam nieodparte wrażenie, że LeGuin w jakiś niepojęty sposób opowiadała mi historię, która już we mnie była, jakbym przypominała sobie tylko dawno zapomniane słowa. Mogłabym na palcach jednej ręki policzyć, ile razy coś takiego czułam podczas lektury: Władca Pierścieni, Silmarillion Tolkiena, Wiedźmin Sapkowskiego... to mój prywatny kanon "the best ever", do którego właśnie dołączyła Pani Ursula K. LeGuin.
Chciałam podziękować Panu Barańczakowi za jego kontrybucję w przyjemność z czytania.
Minusów - brak. Chociaż... jest jeden! Widzę oczyma wyobraźni Ziemiomorze w twardych oprawach, najlepiej skórzanych, na wysokiej jakości papierze, może złocone brzegi, ilustracje, mapy...
zapraszam na mojego bloga: ksiazkawmiescie.blogspot.com
Muszę powiedzieć, że czytam przede wszystkim fantastykę i rzadko zdarza mi się sięgnąć po coś innego. Bardzo dobrze czuję się w takiej tematyce, a moje czytelnicze wymagania zaspokojone są w każdym względzie. Dlatego wstyd mi się przyznać, że do tej pory nie sięgnęłam po żadną książkę pani Ursuli K. Le Giun. O dorobku tej amerykańskiej pisarki można by dużo napisać. Wielokrotnie była nagradzana nagrodami Hugo i Nebula, a jej książki uważane są za klasykę, i to nie tylko fantastyki, ale całej literatury pięknej. Tak wiec jest mi niezmierni wstyd, że dopiero teraz sięgam po książki tej autorki.
Swoją przygodę postanowiłam zacząć od "Czarnoksiężnika z Archipelagu", pierwszego tomu z cyklu "Ziemiomorze". W książce tej odwiedzamy Gont, jedną z wysp Archipelagu, na której poznajemy młodego chłopca imiennie Duny, który obdarzony jest talentem magicznym. Ta moc pozwala mu obronić jego wioskę przed atakiem wrogich Kargów, jednak Duny przypłaca ten wyczyn swoim zdrowiem. Z pomocą chłopcu przychodzi mag Ogion, który, poza uzdrowieniem Dunego, nadaje mu jego prawdziwe imię – Ged, oraz przyjmuje go na swojego ucznia. Przewracając kolejne strony możemy śledzić dalsze losy Geda, który podczas swoich podróży ze zwykłego, wiejskiego chłopca przeistacza się w prawdziwego czarnoksiężnika.
W pełni zgadzam się z opinią, że "Czarnoksiężnik z Archipelagu" to klasyka i jedna z najlepszych książek światowej literatury fantasy. Jest to naprawdę piękna, magiczna i pouczająca lektura, zawierająca w sobie wiele mądrych i wartościowych przemyśleń. Pokazuje jak zarozumialstwo i pycha może doprowadzić do zguby. Ile znaczy wytrwałość w dążeniu do obranego celu. Jak ważna w życiu jest prawdziwa przyjaźń. Jest to również opowieść o dojrzewaniu, o odkrywaniu swojego przeznaczenia. Opowieść o podróży przez świat, ale również w gołąb samego siebie, odszukaniu i poznaniu swojego prawdziwego "ja".
"Czarnoksiężnik z Archipelagu" jest pozycją skąpą w dialogi, co z początku mi przeszkadzało, ale z czasem przyzwyczaiłam się do takiej formy i traktowałam go, jak snutą przez kogoś opowieść. Książka jest przyjemna i lekka w odbiorze, a język jakim jest napisana nadaje jej baśniowy charakter. Świat przedstawiony w książce jest niezwykły i fascynujący, złożony z wsyp, lezących na rozległych wodach. Ma swoją historię, legendy, różne ludy. Bardzo podobał mi się pomysł i sposób, w jaki został on przedstawiony. I może tylko zabrakło mi mapki, na której mogłabym śledzić podróż Geda i umiejscowić wspominane w opowieści miejsca.
Polecam tę książkę młodszym, jak i starszym czytelnikom. Osoba lubiącym fantastykę, jaki i tym, którzy nie sięgają po książki z tej dziedziny literatury. Myślę, że każdy znajdzie w "Czarnoksiężniku z Archipelagu" coś, co go zaciekawi i sprawi, że będzie on dla Was przepiękną lekturą.
[Opublikowane wcześniej na moim blogu http://fantastyczne-zaczytanie.blogspot.com/ Zapraszam :)]
"Tylko w milczeniu słowo,
tylko w ciemności światło,
tylko w umieraniu życie:
na pustym niebie
jasny jest lot sokoła"
Pieśń o stworzeniu Ea*
Gdy o małym chłopcu ze wsi Dziewięciu Olch, który poprzez wywołanie magicznej mgły uratował mieszkańców przed najeźdźcami, usłyszała cała wyspa Gont, zainteresował się nim także czarnoksiężnik imieniem Ogion. Przybył, nadał mu prawdziwe Imię Ged (do trzynastego roku życia dzieci nazywano imieniem nadanym przez matki, następnie przechodziły inicjację, podczas której nadawano im jedyne i niepowtarzalne Imię, stanowiące najgłębszą tajemnicę i tożsamość nadanemu) i zabrał go ze sobą. Chłopiec od początku wykazywał wielki zapał do magii, lecz był jednocześnie niepokorny i samodzielny. Ogion zaproponował mu więc pobyt w Szkole Magii na wyspie Roke. Ged nie mógł zmarnować takiej szansy, z zapałem ruszył więc ku przeznaczeniu. Nie spodziewał się jednak, że poprzez swą arogancję i chęć pokazania innym, na co go stać, sprowadzi na siebie cień, którego nikt poza nim nie będzie w stanie pokonać. Czy młody czarnoksiężnik pokona wielkiego i niewidzialnego wroga? Czy przeciwstawi się własnym pragnieniom i wybierze dobro innych? Czy stanie się prawdziwym czarnoksiężnikiem i odnajdzie własną drogę...?
Czarnoksiężnik z Archipelagu jest w połowie książką fantastyczno-przygodową, a w połowie wydaje się wręcz baśnią. Być może powodem pięknej, melancholijnej i wciągającej prozy jest genialne tłumaczenie S. Barańczaka, a może to po prostu talent i osobowość autorki, którą okrzyknięto mistrzynią literatury fantasy. Nie wiem. Wiem tyle, że książka bardzo mi się podobała. Sama historia nie jest może tak niezwykła jak Władca Pierścieni J.R.R. Tolkiena czy Saga o Wiedźminie A. Sapkowskiego, ale ma w sobie jakiś osobisty urok, któremu nie sposób się oprzeć. U. Le Guin ukazuje tu przede wszystkim walkę z samym sobą, walkę o własną tożsamość i naukę opartą na błędach. Młody Ged nie ma wielkiej wiedzy, posiada jednak intuicję i wrodzony talent, które pozwalają mu pokonać przeciwności losu. Tu nie wystarczy wyłącznie znajomość magicznych formułek i gestów.
Książka ta zaliczana jest do arcydzieł światowej literatury fantasy, a A. Sapkowski wpisuje ją** na jedno z pierwszych miejsc listy obowiązkowych lektur dla miłośników tego gatunku literackiego. Tak więc nie pozostało mi nic innego jak przeczytać i poznać tę niezwykłą historię zwykłego pastuszka kóz z wyspy Gont. Jestem nieco rozczarowana, że tak dużo czasu musiało upłynąć, zanim sięgnęłam po tę książkę. Polecam wszystkim, którzy jej jeszcze nie przeczytali (a osób takich pewnie jest niewiele), a wręcz nakazuje tym, którzy rozpoczynają przygodę z fantastyką!
Naprawdę warto.
* U. K. le Guin Czarnoksiężnik w Archipelagu, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 1996, s. 5;
** Lista ta znajduje się w książce A. Sapkowskiego Rękopis znaleziony w Smoczej Jaskini: kompendium wiedzy o literaturze fantasy, wyd. SuperNowa, Warszawa 2001.
"Czarnoksiężnik z Archipelagu" autorstwa Ursuli Le Guin to pierwsza część cyklu "Ziemiomorze". Jest to saga z gatunku fantasy, opowiadająca o losach maga o wdzięcznym imieniu Krogulec. Czarnoksiężnika poznajemy jednak jako chłopca z rolniczej wyspy Gont, który z czasem staje się największym magiem na całym Archipelagu. Oczywiście, pierwszy tom opisuje jedynie jego początkowe przygody, gdy bohater dopiero odkrywa i zapoznaje się z drzemiącymi w sobie mocami, także z ich ciemniejsza stroną.
Cały świat przedstawiony w tej powieści jest niesamowity. Autorka zbudowała go od podstaw, nadając wszystkiemu własne nazwy oraz wymyślając prawa rządzące Archipelagiem oraz światem magii. Naprawdę, jest to godne podziwu. Pod tym względem książka podobna jest do tych napisanych przez Tolkiena. Niestety, jest jednak o wiele krótsza, co po lekturze pozostawia pewien niedosyt, zwłaszcza, że czyta się ją naprawdę szybko. Myślę, że do przyjemności i lekkości lektury dużo przyczyniło się świetne tłumaczene Stanisława Barańczaka, który zapełnił powieść piękną polszczyzną oraz niemalże peotyckimi opisami.
Wiem, że to nie jest zbyt istotny punkt w pisaniu recenzji, ale muszę chociaż o tym napomknąć; okładka jest bardzo fajna w dotyku :P
Polecam tą książkę każdemu fanowi fantasy. A jeśli ktoś nie miał do tej pory okazji zapoznać się z tym gatunkiem, uważam, że "Czarnoksiężnik" to doskonała propozycja na początek przygody z fantastyką :)
Na pewno przeczytam kolejne części (które nawiasem mówiąc mam juz kupione i naszykowane, leżą na moim stosiku do przeczytania) :)
Świetna książka! Jest to pierwsza część serii "Ziemiomorze", wprowadza ona czytelnika w fantastyczny świat Ursuli K. Le Guin. W świecie tym poznajemy przygody małego chłopca, który z biegiem czasu stanie się potężnym czarownikiem, który dla dobra całej ludzkości toczyć będzie potyczki zarówno ze smokami jak i mrocznymi duchami.
Książkę tą pierwszy raz przeczytałem jako dziecko, później wracałem do całej serii dwukrotnie. Polecam szczególnie początkującym "molom książkowym" gdyż książka króciutka, lekko napisana oraz niesamowicie wciągająca. :-)
Wiem, że klasyk. Wiem, że uznana autorka. Ale nie zmienia to faktu, że książka jest dość nużąca. Język jest toporny (być może wina tłumaczenia - nie wiem), akcja przydługa i niezbyt wciągająca, a i bardzo nieliczne dialogi nie powalają na kolana. W dodatku wylewająca się z każdego opisu "epickość" mnie odstręczyła. Szanuję Le Guin, przebrnęłam, ale bez większej przyjemności.
Bardzo długo szukałam tej pozycji w różnych bibliotekach, zachęcona wieloma pozytywnymi opiniami o twórczości Ursuli K. Le Guin. Byłam przygotowana na opasłe, epickie tomisko - a tu niespodzianka. Książka objętościowo nie przeraża, a nawet mała ilość stron z początku mnie zniechęciła.
Już od pierwszej strony jednak zrozumiałam, że moje obawy są bezpodstawne. Le Giun stworzyła cos epickiego, ale nie rozlazłego czy nużącego. To przyjemne fantasy, o dosć dużym zabarwieniu filozoficznym skłania nas często do zastanowienia się nad przeczytanym akapitem.
Na pewno sięgnę po kolejne pozycje historii o Ziemiomorzu.
Ta piękna książka to obowiązkowa lektura miłośników SF. Absolutny klasyk z literatury fantasy. Ambitna baśń dla młodzieży, ale także dla dorosłych jak najbardziej. Czytając tę książkę w wakacje pierwszy raz w życiu byłem zakochany - w tej książce.
No i skończyłam tą książkę:) Oj niesamowicie mnie zafascynowała i wciągnęła, chociaż niestet nie miałam czasu jej czytać...
Typowa fantastyka z rodu tych o czarodziejach i magi... Ale napisana tak, jak klasyk powinien być napisany - choć język trochę stary (czytałam tłumaczenie Stanisława Barańczaka z pierwszego wydania Fantom Press) nie stracił na akualności, bo choć brak mu kolokializmów (widocznych) i neologizmów ja (nastolatka) spokojnie i bezproblemów go rozumiem:)
Czarnoksiężnik z Archipelagu - niezapomniana lektura fantasty. Jak najbardziej polecam!
Nie rozumiem czemu aktualna średnia ocena tej pozycji to 4,03. Moim zdaniem to zdecydowanie za dużo.
Cała ta książka przypomina mi szkic ogromnego obrazu, którego niektóre elementy zostały pogrubione, część pomalowana farbami ale zdecydowana większość to tylko lekkie zarysy.
Moje wydanie liczyło około 240 stron. Litery dosyć spore, marginesy duże więc czyta się bardzo szybko. Czy to nie za mało by dokładnie opisać rozległy magiczny świat będący tłem wykreowanym przez autorkę? By czytelnik nie miał poczucia, że książka napisana została w wielkim pośpiechu, postacie nakreślone pobieżnie? Czytając ma się wrażenie, że to jakiś szalony bieg przez miejsca i zdarzenia. Tyle godnych uwagi wątków zaczęło się i skończyło zbyt szybko.
Żal mi tego, że dosłownie wszystkie elementy fabuły (pomysłowe, ciekawe, intrygujące) zostały niemiłosiernie spłycone i skrócone.
Krótko mówiąc wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Wielka szkoda, to mogła być znakomita książka.
Nie polecam, chyba że dzieciom w wieku przedgimnazjalnym. W gruncie rzeczy to mądra opowieść, a one przynajmniej nie odczują aż tak bardzo braków w stylu.
Przeczytałam kilka książek Autorki i jeszcze żadna mnie nie zawiodła. "Czarnoksiężnik z Archipelagu" wart jest przeczytania, i polecam go nie tylko wielbicielom fantastyki, ale także poszukiwaczom głębszego przesłania. Czytałam już dawno, ale kluczowy moment powieści wspomnieć mogę dokładnie i dziś. Tak zapadło w pamięć.
Książki warto oceniać po czasie. Aby sprawdzić, które wywarły chwilowe emocje, a które na trwale zapadły w pamięć. Powieści Ursuli K. Le Guin należą według mnie do tej drugiej kategorii i sprawdziło to się u mnie już w kilku przypadkach. Nie przeczytałam jeszcze całej serii "Ziemiomorza", ale chcę to zrobić. Wiem, że nie pożałuję.
Szczerze powiedziawszy spodziewałam się po tej książce czegoś innego. Myślałam, że będzie to opowieść fantasy, z akcją i tak dalej, a tutaj okazało się, że fabuła jest dość prosta i bardziej niż książkowe fantastyczne "efekty specjalne" liczą się wewnętrzne doznania. Sięgnęłam po tę powieść głównie dlatego, że nieodzownie jest to klasyka fantastyki, jedna z pierwszych takich książek, na której wzorują się liczni współcześni autorzy. Po prosu chciałam wiedzieć, od czego to wszystko się zaczęło. I rzeczywiście, "Czarnoksiężnik z Archipelagu" ma swoisty i nieodparty urok.
Bardzo przyjemna książka, choć z początku miałam wrażenie, że się nigdy nie rozkręci. Nosiłam się z zamiarem jej przeczytania od kilku lat i nie żałuję, że po nią sięgnęłam. Ponadto na moje oko była jedną z inspiracji Ch.Paoliniego przy pisaniu Eragona.
Jedna z najwspanialszych (i najwcześniejszych) książek klasycznego fantasy, z pomysłem, który potem skopiowało tysiące pisarzy całego świata. Tolkien się chowa.
Czarnoksiężnik z Archipelagu to chyba najbardziej znana książka Ursuli K. Le Guin, rozpoczynająca równie znany cykl o Ziemiomorzu. Tom ukazał się w 1968. Pierwsze polskie wydanie pojawiło się w 1983 nakładem
Wydawnictwa Literackiego. Kolejne wydania wprowadziło na rynek wydawnictwo Prószyński i S-ka, w latach 1996 i 2010 (strona najnowszego wydania: Czarnoksiężnik z Archipelagu).
Na wyspie Gont żył chłopiec imieniem Duny, zwany potem Krogulcem (jego prawdziwe imię brzmiało Ged). Mieszkał w niewielkiej wiosce i zajmował się pasaniem kóz. Jego ciotka, mądra kobieta z ich wioski, odkryła w nim dar magiczny i przekazała chłopcu okruszyny wiedzy, które miała. Po tym, jak młodzieniec uratował swą wioskę przed najeźdźcami, został on wysłany w świat, aż na wyspę Roke, aby dalej się kształcił.
"Duszę maga wykuwa się w kuźni magii" - jak powiedział Antimodes z Białych Szat, bohater Kuźni dusz Margaret Weis. Taką kuźnią może być także podróż w dorosłe życie przez meandry młodości i dojrzewania.
Wraz z ową podróżą Krogulca (a także tą w krainę wiedzy i mocy), czytelnik uczestniczy w kształtowaniu się charakteru Krogulca, jego osobowości. Poznaje jego rozterki, problemy i radości. Widzi, jak przebywa kolejne próby, jak musi się zmierzyć nie tylko z tym, co wokół niego, ale i tym, co jest w nim: młodzieńczą pychą i pochopnością.
Historia opowiada nam jak z pastuszka z Gontu wyrasta czarnoksiężnik o wielkiej sile i mądrości, opanowany tak bardzo, jak wcześniej był lekkomyślny.
Obserwujemy te przemiany, możemy także zauważyć szczegółowość i wielką realistykę świata przedstawionego przez Ursulę Le Guin. Posiada on własną historię, swoje legendy, tradycje, pieśni, jest w nim zarówno dobro jak i zło.
Ktoś kiedyś powiedział mi, że Czarnoksiężnik z Archipelagu to fajna książka, ale dla dzieci. Moim zdaniem nie jest to prawda, książka jest przeznaczona również dla osób starszych. Nie jest tylko wspaniałą lekturą, ale także może nauczyć, że czasami mądrość leży w milczeniu, a chwila zastanowienia się nad swoimi czynami może zaowocować czymś lepszym, niż robienie czegoś bez zastanowienia.
Jednym słowem - Alannada bardzo poleca!
http://luincaerherbata.blogspot.com/2011/01/34-czarnoksieznik-z-archipelagu-ursula.html
Większość pozycji fantastycznych, z jakimi miałam dotychczas do czynienia, to książki bardzo duże objętościowo. Mimowolnie zaczęłam kojarzyć ten gatunek z "cegłami", toteż jeszcze zanim zdecydowałam się kupić "Czarnoksiężnika z Archipelagu" zastanawiałam się, czy książka fantasy o tak niewielkiej objętości będzie w stanie mnie wciągnąć, czy w ledwie nieco ponad 200-stronnicowej książce uda mi się odnaleźć dopracowany, interesujący świat? Miałam co do tego poważne wątpliwości, jednak jako iż autorka jest wyjątkowo ceniona, a jej twórczość uznawana za klasykę literatury fantasy, postanowiłam spróbować i zaopatrzyłam się w pierwszy tom cyklu o Ziemiomorzu.
Na szczęście wszystkie obawy, jakie miałam przed czytaniem, okazały się całkowicie bezpodstawne. Najbardziej zaskoczyło mnie to, jak obszerna historia została zaprezentowana w tej książce, pomimo pozornie małej objętości. Autorka w bardzo zgrabny sposób opisuje wieloletnią akcję tak, że nie tutaj żadnych niepotrzebnych dłużyzn, nie ma również wrażenia przesadnego skrótu, traktowania wątków po macoszemu. Temu efektowi sprzyja styl Ursuli Le Guin - skupia się ona głównie na opisywaniu wydarzeń, dość rzadko wprowadzając dialogi. Chociaż zazwyczaj nie lubię, kiedy dialogi są zaniedbywane, tutaj ich mała ilość wcale mi nie przeszkadzała, a wręcz przeciwnie - cała historia zyskuje dzięki temu specyficzny klimat.
Świat wykreowany przez autorkę zrobił na mnie spore wrażenie. Przemyślana i ciekawa geografia, liczne różnice etniczne w poszczególnych regionach, wreszcie cały system magiczny - wszystko to sprawia, iż z pewnością sięgnę po kolejne części cyklu, aby dowiedzieć się jeszcze więcej o świecie Ziemiomorza.
"Czarnoksiężnika z Archipelagu" mogę z czystym sercem polecić wszystkim zarówno młodszym, jak i starszym czytelnikom gustującym w fantastyce, którzy jeszcze nie mieli styczności z twórczością pani Le Guin - zapewniam, że warto!
Książkę co prawda czytałam stosunkowo dawno temu, ale nadal mam dobrze zachowanego Czarnoksiężnika Geda w pamięci.
Z tego co pamiętam, cała seria jest dość uboga w dialogi, rekompensuje jej za to jednak wartka akcja. Może nie na miarę ogromnych i widowiskowych bitew, bo to nie ten typ książki, ale czytając nie ma się wrażenia nudy. Autorka skupia się raczej na przeżyciach głównego bohatera - Geda, pastucha o skrytym głęboko talencie magicznym, któremu nadanie prawdziwego imienia pozwala na wkroczenie w świat dorosłych. Obca stanie mu się dawna swawola, wolność i życie na własny rachunek - będąc jednym z najpotężniejszych Arcymagów wśród Ziemiomorza musi wyrzec się tych i podobnych im przywilejów zwykłego wieśniaka czy mieszczanina. Zacznie się jego podróż wgłąb siebie, ludzkiej natury, pragnień i pożądań ukrytych wgłębi nas samych.
I to niekoniecznie wyłącznie pod postacią człowieka.
Książki słusznie uznane za klasykę fantastyki. Co prawda nie znajdzie się tu różnorodnych ras typu elfy czy krasnoludy, jednak czysta esencja magii, nad którą autorka skupia się i dopracowuje w najmniejszym szczególiku, rekompensuje "monotonię" ludzkiego świata.
Rzadko kiedy po literaturze fantasy można się spodziewać czegoś więcej niż tylko interesującej i wciągającej fabuły przenoszącej w inny, nierealny świat. "Czarnoksiężnik z Archipelagu" zaskoczył mnie bardzo ładnym, niespotykanym w tym gatunku JĘZYKIEM, w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka! Jest to moim zdaniem jeden z największych atutów tej książki. Narracja powieści przypomina mi w stylistyce i charakterze baśń. Trudno doszukać się tu brutalnych, realistycznych, czy seksualnych scen, przy czym "Czarnoksiężnika z Archipelagu" nie można określić mianem pudrowego, czy przesłodzonego!
Powieść Ursuli K. Le Guin jest wyjątkowa i inna, a ja z chęcią sięgnę po resztę części z cyklu "Ziemiomorze".
Mam trochę mieszane uczucia wobec "Czarnoksiężnika z Archipelagu", zwanego arcydziełem literatury fantasy.
Sama historia jest bardzo ciekawa, pełna magicznych nazw, zaklęć, smoków i wysp. Ale brakuje mi dynamiki, mocnych zwrotów akcji i map, które pomogłyby mi bardziej orientować się w wykreowanym przez autorkę świecie.
I tłumaczenie. Z reguły pierwszy przekład jest najlepszy, ale ten Barańczaka wydaję się dziś trochę przestarzały.
Czy sięgnę po kolejne części? Być może, ale na pewno nie w najbliższym czasie. A dla mnie arcydziełem literatury fantasy na zawsze pozostanie "Władca Pierścieni".
Jedna z najpiękniejszych i najważniejszych książek, jakie kiedykolwiek przeczytałem. Całkowicie magiczna, porywająca i wzruszająca. To, co szczególnie uwielbiam w twórczości autorki, to że czerpie pełnymi garściami z głębokiej psychologii, symboliki, archetypów Junga i mądrości Wschodu - szczególnie taoizmu. Czytałem ją wiele razy, tak jak i pozostałe tomy trylogii (dla mnie "Ziemiomorze" kończy się na tomie trzecim, czwarty to taki dodatek-epilog :P). Poleam każdemu całą serię i zachęcam do przeczytania. Klasyka światowej literatury!

Weltbild
Matras
Selkar
Albertus
Empik
Zinamon




