Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zapłacisz krwią

Tłumaczenie: Małgorzata Stefaniuk
Cykl: In Death | Oblicza śmierci (tom 11)
Wydawnictwo: Da Capo
7,46 (194 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
18
9
29
8
41
7
62
6
30
5
9
4
4
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Judgement in Death
data wydania
ISBN
9788371574214
liczba stron
352
słowa kluczowe
eve, dallas, krew, zapłata
język
polski
dodała
Ewa

Czyściec to miejsce, gdzie człowiek może odkupić swoje winy. Czyżby ekskluzywny klub nocny o tej samej nazwie był również takim miejscem, a brutalnie zamordowany policjant miał w "Czyśćcu" zapłacić za swoje grzechy? Czy zabójstwa kolejnych policjantów mają jakiś związek z tym, którego dokonano w klubie nocnym? Eve Dallas musi odpowiedzieć na to pytanie, zanim zginą kolejne ofiary.

 

Brak materiałów.
książek: 1491
Sonea | 2011-09-14
Na półkach: Przeczytane

Im dalej w las, tym więcej drzew, głównie tych spróchniałych, niestety.
To, co w pierwszych powieściach z serii o wspaniałej pani detektyw Eve Dallas stanowiło lekko moralizatorskie tło, teraz staje się coraz bardziej wyczuwalne i drażni tak, jak wkurza bolący ząb, który ćmi gdzieś z tyłu szczęki cały czas tak samo, ale z czasem to jednostajne pobolewanie robi się coraz bardziej irytujące.

Pomijam fabułę… fabuła w każdej części jest znośna, bo opowiadane historie różnią się od siebie tematyką i choćby przez to czyta się ciekawie; a to mord na znanym lekarzu, a to samobójstwo gwiazdy filmowej, a to podejrzane okoliczności śmierci nieszkodliwego włóczęgi – a wszystko osadzone w okolicach XXII wieku, więc otoczka SF jak najbardziej na miejscu i też chwytliwie… zawsze można uciec się do opisania jakiejś futurystycznej technologii pastowania butów i już jest cacy.
Co wobec tego nie jest cacy?
Nachalna i nienaturalna ideologia głównej bohaterki.
Ja rozumiem: traumatyczne przejścia z dzieciństwa mogą zabić w człowieku normalne, ludzkie odruchy; skrzywdzone dziecko dorasta zamknięte w sobie, nieufne, wrogo nastawione. Ale takiego okazu, jak główna bohaterka, zrozumieć nie sposób.
Z jednej strony twarda, rzetelna policjantka, która potrafi pohamować gniew i działać z zimną krwią, bo śledztwo tego wymaga… a z drugiej: reagujący alergią na widok wszelkich kosmetyków i eleganckich kreacji babochłop.
Mąż – najbogatszy człowiek na świecie, bóg seksu, a ona nic. Nie rusza jej to. Ona nie potrzebuje kolii z diamentów ani futer z norek, wisi jej przepych rezydencji z prywatnymi siłowniami, basenami, strzelnicą i kto wie, czym jeszcze, bo do tej pory nie sprawdziła nawet połowy.
Inni się zachwycają, zazdroszczą.
Dla niej to abstrakcja.
I ok, w pierwszym tomie do zniesienia, w drugim ujdzie… ale wygląda na to, że każda część cyklu obejmuje obowiązkową prezentację podejścia pani detektyw do posiadanych dóbr doczesnych; podejścia będącego czymś pośrednim między obojętnością, a pełnym niesmaku lekceważeniem.
Dziwna konstrukcja bohaterki. Dziwna i sztuczna. Eve od kilkunastu już bodaj miesięcy żyje w atmosferze miłości, oddania i dobrobytu zapewnianego jej przez wszechmogącego partnera; każde śledztwo doprowadza do szczęśliwego końca, stanowiąc wzór policjantki, a nadal pokutuje w ciasnej klitce bez okien w charakterze biura i pomimo rozlicznych sukcesów nie awansuje, a jej sprzęt komputerowy i samochód to rzęchy, ale ona – wzorowa pani detektyw przecież – nie ubiega się o należną jej poprawę warunków pracy.
Roarke kocha ją właśnie taką, bez pretensji do bogactwa i luksusu, z wiecznie źle obciętymi włosami, bez makijażu; ceni jej naturalność i niesztampowość, no wszystko pięknie, ale że ona sama nie ma potrzeby czuć się seksowna, dopieszczona…? Wygląda na to, że jedyne głębsze pozytywne emocje wzbudza w naszej bohaterce nieziemski seks z minimum trzema orgazmami, bo to jedno, obok opisów negacji posiadanych bogactw, powtarza się co kilkanaście stron niczym mantra.
Po lekturze 11 tomu z serii, odbieram to jako bezczelne pchanie mi do gardła wyświechtanych sloganów o tym, jak marne i płytkie jest nasze życie.
No jest.
A my jesteśmy tylko ludźmi, hm?
Krystalicznie czysta bohaterka odstrasza swoim podejściem do tematu i z wielką satysfakcją udam się teraz pławić w materializmie.
Na złość.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Najgorszy człowiek na świecie

"Najgorszy człowiek na świecie" bardzo mi się podobał, głównie ze względu na to, że opowiada o innym alkoholizmie niż ten, o którym czytałam...

zgłoś błąd zgłoś błąd