Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nie ma o czym mówić

Książka jest przypisana do serii/cyklu "Krótkie formy". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Amea
5,25 (32 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
0
8
0
7
4
6
8
5
12
4
1
3
6
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788392922957
liczba stron
118
słowa kluczowe
opowiadania, nowele
język
polski
dodała
Dorota_1988

Rzecz dzieje się w przestrzeni miejskiej. Don Ivo myśli, że jest w mafii włoskiej. Jan konpulsywnie czyści czystą łazienkę. Caryca nadużywa perlistego śmiechu. Artibus cytuje Dyskretny urok burżuazji . Jubiler na spotkaniu AA namawia wszystkich do stworzenia chóru. Wilhelma Myszka kradnie czekolady. A Cyganka opowiada sny, nie po kolei. Osobnym bohaterem Nie ma o czym mówić jest język....

Rzecz dzieje się w przestrzeni miejskiej. Don Ivo myśli, że jest w mafii włoskiej. Jan konpulsywnie czyści czystą łazienkę. Caryca nadużywa perlistego śmiechu. Artibus cytuje Dyskretny urok burżuazji . Jubiler na spotkaniu AA namawia wszystkich do stworzenia chóru. Wilhelma Myszka kradnie czekolady. A Cyganka opowiada sny, nie po kolei. Osobnym bohaterem Nie ma o czym mówić jest język. Autentyczny. różnorodny stylistycznie. Fascynujący!

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (65)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 642
Ewa-Książkówka | 2011-07-13
Przeczytana: 12 lipca 2011

W różny sposób dobieram sobie lektury. Czasem tak zwyczajnie wg pisarza, którego twórczość bardzo cenię, a czasem w wyniku mojego, pokręconego systemu wartościowania opinii dotyczących danego tytułu. Mnogość entuzjastycznych ocen zazwyczaj mnie odstrasza jednak ciekawość często zwycięża i nakłania mnie przychylnie do nabycia jakiejś książki. Jest też drugi system – różnorodność ocen punktowych. Im więcej skrajnych, czyli tych oscylujących od najniższych do najwyższych tym większe prawdopodobieństwo, że lekturą się zainteresuję. Dlaczego? Ponieważ zarówno pozytywne noty jak i negatywne są odzwierciedleniem emocji wypływających w trakcie lektury jak i zwieńczających ją, a siła oddziaływania to dla mnie najmocniejszy wabik.

Podobnie było w przypadku „Nie ma o czym mówić” Marty Szarejko. Blogowe oceny tej niepozornej książeczki rysowały się dość radykalnie – jedni ją chwalili, a drudzy niekoniecznie albo podchodzili do niej wręcz obojętnie. Teraz, po zakończonej lekturze wcale mnie to...

książek: 2283
kasandra_85 | 2011-06-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: czerwiec 2011

http://kasandra-85.blogspot.com/2011/06/nie-ma-o-czym-mowic-marta-szarejko.html

książek: 523
grendella | 2011-08-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Pstryk. Kobieta w jaskrawych choć zniszczonych ciuchach ciągnąca wózek pełen gratów z pobliskiego śmietnika. Pstryk. Mężczyzna nie stary jeszcze choć ze zniszczoną twarzą z tanim winem w ręce. Pstryk. Pijana staruszka z odmrożoną stopą. Pstryk. Cyganka z nieobecnym wzrokiem mamrocząca coś do siebie w podmiejskim autobusie. Pstryk. Noclegownia w centrum stolicy. Pstryk. Dom opieki społecznej w prowincjonalnym miasteczku.

Gdyby Marta Szarejko była fotografem powstałyby takie właśnie zdjęcia. Gdyby zorganizowała wystawę tych zdjęć, przedstawiona na nich codzienność ludzi wykluczonych, funkcjonujących na marginesie społeczeństwa, których obecności na tle błyszczących wieżowców próbujemy nie widzieć, wzbudziłaby pewnie zainteresowanie i chwilę zadumy. A potem, jak zwykle przeszlibyśmy nad tą niewygodną rzeczywistością do porządku dziennego. Marta Szarejko fotografem nie jest, jej tworzywem jest słowo, ale takie właśnie skojarzenie ze zdjęciami wzbudził we mnie jej debiut – Nie ma o...

książek: 1591
anek7 | 2011-06-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 maja 2011

Leży przede mną książeczka - niepozorna, raczej z tych "szczupłych" w czarnoszarej okładce - zasadniczo nie ma o czym mówić...
I taki właśnie tytuł "Nie ma o czym mówić" ma wydana w 2010 roku przez Wydawnictwo AMEA debiutancka książka Marty Szarejko.


Gdybym musiała tę książkę jakoś gatunkowo sklasyfikować to miałabym ogromne trudności - nie jest to bowiem powieść ale trudno też nazwać ją zbiorem opowiadań. Przychodzi mi na myśl określenie "impresja" - bo utwory zawarte w tym tomiku to takie obrazki uchwycone i zarejestrowane przez wrażliwą obserwatorkę codziennego życia jaką niewątpliwie jest autorka.

Bohaterami tych literackich miniaturek są ludzie znajdujący się poza nawiasem "normalnego" życia - bezdomni, samotni, często z problemami psychicznymi, bywalcy schronisk i pensjonariusze zakładów opiekuńczych. Spotykamy ich często na swojej drodze, lecz staramy się nie zauważać, omijać miejsca gdzie się spotykają - udajemy, że ten problem nas nie dotyczy, często osądzamy, że "sami...

książek: 1237
magda | 2011-07-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Książka jest zbiorem opowiadań, powstałych na kanwie spotkań i rozmów autorki z ludźmi zepchniętymi na margines społeczeństwa. Takimi, o których nawet nie warto rozmawiać, bo przecież nie ma o czym mówić. Spotykamy tu bezdomnych, kloszardów, alkoholików. Marta Szarejko oddaje im głos, pozwala mówić. To właśnie poszczególne opowieści tworzą tutaj fabułę. Nie poznajemy przeszłości ani przyszłości bohaterów, skupiamy się raczej na tym co tu i teraz. Każda postać jest specyficzna, każda ma swój własny i niepowtarzalny język.

Opowiadania są krótkie, niekiedy nawet jednozdaniowe. Czytelnik nie ma możliwości tak naprawdę zżyć się z bohaterami, wczuć w ich sytuację, ale chyba właśnie o to chodzi. Taka konstrukcja książki pozwala zaszokować odbiorcę, zaciekawić, wprawić w zdumienie. Na co dzień raczej nie zastanawiamy się głębiej nad światem, który nas otacza. Wygodniej jest nie rozmyślać o ludziach, którzy w jakiś sposób odbiegają od powszechnie przyjętej normalności. Nie oznacza to...

książek: 2993
jjon | 2011-08-22
Przeczytana: 22 sierpnia 2011

Skoro jest problem, to jest o czym mówić.
Niewielka objętościowo książka Nie ma o czym mówić, którą zadebiutowała Marta Szarejko, jest wyrazem otwartości autorki na poruszanie tematów trudnych, czasem unikanych. Książka została nominowana do Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus 2011, którą są nagradza się autorów piszących o współczesnych problemach i skłaniających czytelników do refleksji.
Nie potrafię zaliczyć tej książki do konkretnego gatunku literackiego. Nie jest to ani powieść, ani zbiór opowiadań. Jest to zbiór wypowiedzi, myśli, notatek kilku czy kilkunastu osób, które mają jednak coś wspólnego. Łączy je fakt, że los pozbawił je tak zwanego ‘normalnego życia’. Tkwią więc teraz gdzieś na marginesie społeczeństwa. Owo ‘gdzieś’ to dworzec, autobus, ulica, przystanek, noclegownia. Ci, którym Marta Szarejko dała możliwość wypowiedzenia kilku zdań to ludzie, których najczęściej omijamy szerokim łukiem, a ostatnią rzeczą, której moglibyśmy chcieć, to rozmowa z nimi. W...

książek: 1569
Annie | 2011-05-30
Przeczytana: 30 maja 2011

Książka „Nie ma o czym mówić” autorstwa Marty Szarejko to pozycja bardzo nietypowa i pod każdym względem niezwykle oryginalna. Ciekawa jest już sama jej konstrukcja. Składa się ona bowiem z wielu krótkich lub bardzo krótkich fragmentów, z których każdy tworzy osobny rozdział dotyczący konkretnej osoby. Historie są przedstawione zarówno w postaci zwięzłych opowiadań, jak i chaotycznie porozrzucanych słów lub stanowią po prostu jedno zdanie. Jednak wszystkie te krótkie formy łączy wspólny mianownik – opowiadają one o bezdomnych. To właśnie osoby z marginesu społecznego przemawiają przez karty tej książki. Składają się na nią ich historie, zachowania, a nawet sny. Niektóre z nich to bełkot, bez interpunkcji czy zupełnie pozbawiony gramatyki. Choć czy właśnie nie takim językiem posługują się mieszkańcy ulicy? Co bardzo mi się podobało autorka pisze na temat bezdomności bezstronnie, bez zbędnego moralizowania czy oceniania. Jest tylko pośrednikiem w opisywaniu życia i kultury bezdomnej...

książek: 1087
Katee | 2011-05-24
Przeczytana: maj 2011

Nie ma o czym mówić, debiut literacki Marty Szarejko, to niepozorna, króciutka książeczka, jednak niech nie zmyli was jej niewinny wygląd, nie jest to książka łatwa w odbiorze, aby zrozumieć co autorka chciała przekazać trzeba skoncentrować uwagę do maksimum i uważnie wczytać się w treść.

Krótkie migawki opowiadają o ludziach, których unikamy, może nawet boimy się. O ludziach, których jest bez liku, których można spotkać na dworcach, w przytułkach dla bezdomnych czy zakładach psychiatrycznych. Od takich ludzi zazwyczaj odwracamy wzrok, udajemy, że ich nie widzimy, że nie istnieją.

Nie ma tutaj wyraźnie zarysowanej fabuły a dialogi pojawiają się sporadycznie, królują natomiast monologi - w każdej scence zabiera głos inna postać, wprowadzająca nas w swój świat.
Jest Cyganka opowiadająca swoje sny, Don Ivo myślący, że należy do włoskiej mafii, Marzenka jeżdżąca bez przerwy autobusem linii 106, kobieta zmieniająca imiona i nagminnie unikająca noclegowni, Halinka nadużywająca...

książek: 568
Marta | 2011-06-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2011 rok

"Nie ma o czym mówić" to króciutka książeczka, zajmująca co najwyżej godzinę. Na jej treść składają się wycięte z życia fragmenty - jedne dłuższe, jedne mające zaledwie kilka zdań. I choć objętością nie grzeszy, to treść jest już znacznie bardziej intrygująca.
Marta Szarejko przedstawia czytelnikom uliczne historie, z którym stykamy się praktycznie każdego dnia, a których właściwie nie dostrzegamy. Albo raczej nie chcemy dostrzegać. Tak jak bohaterowie "Nie ma o czym mówić", tak każdy przechodzień pragnie stać się przy nich niewidzialny. Bo cóż może przynieść nam kontakt z bezdomnym, zaniedbanym człowiekiem? Człowiekiem, który często ma swój własny świat - dla nas irracjonalny?
Autorka nie pozwala nam jednak całkowicie przed nimi uciec.Wycinki z życia ludzi skazanych na ignorancję, zmagających się z nałogiem, chorobą, wreszcie z niechęcią społeczeństwa, sprawiają, że stopniowo zatapiamy się w ich świat. Każda z przedstawionych postaci to indywidualność. Każda z nich to osoba z...

książek: 777
kolmanka | 2011-05-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 maja 2011

Przyznaje się bez bicia - jest to jedna z najdziwniejszych książek jakie dane mi było przeczytać. Brak tu głównych bohaterów, wartkiej i ciekawej fabuły, napięcia czy humoru. Z każdej strony emanuje jakaś dziwna siła. Siła, która sprawiła, że poczułam się jakbym wchodziła do obcego dla mnie świata. Miejsca, w którym bieda, brud, ubóstwo, wandalizm, patologia i smutek graja pierwsze skrzypce.

Marta Szarejko (pisująca do mojej ukochanego miesięcznika "Bluszcz") nakreśla w książce obraz społeczeństwa,z którym być może spotykamy się na co dzień, lecz jest nam zupełnie obcy. Czasami nawet nie chcemy go widzieć. To zdumiewające jaką bystrą obserwatorką okazała się pisarka. Podczas czytania miałam wrażenie, że po prostu na jakiś czas stała się jednym z bohaterów (bezdomnym czy też włóczęgą) i z długopisem w ręku spacerowała, notując każdą myśl i słowo osób, którym życie ukazało trochę inne oblicze.

Nie twierdzę, że jest to lektura łatwa i przyjemna. Wręcz przeciwnie. Zdania pozbawione...

zobacz kolejne z 55 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd