Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Moje życie w Nowym Orleanie

Tłumaczenie: Stefan Zondek
Seria: Pamiętniki Muzyczne
Wydawnictwo: Polskie Wydawnictwo Muzyczne
7,09 (53 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
5
8
6
7
21
6
13
5
2
4
2
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Satchmo: My Life in New Orleans
data wydania
liczba stron
206
język
polski
dodała
Bloo

Osiągnąwszy szczyty powodzenia i popularności, pięćdziesięcioparoletni Satchmo - fenomenalny trębacz i wokalista jazzowy, kompozytor i showman - opowiada o swoim dzieciństwie i wczesnej młodości w dzielnicy nowoorleańskich slumsów, Back o'Town. Tanie knajpki, szulerzy i prostytutki, dorywcze zajęcia, uliczne bójki, parady i pogrzeby z udziałem orkiestr dętych - to tło, na którym objawił się i...

Osiągnąwszy szczyty powodzenia i popularności, pięćdziesięcioparoletni Satchmo - fenomenalny trębacz i wokalista jazzowy, kompozytor i showman - opowiada o swoim dzieciństwie i wczesnej młodości w dzielnicy nowoorleańskich slumsów, Back o'Town. Tanie knajpki, szulerzy i prostytutki, dorywcze zajęcia, uliczne bójki, parady i pogrzeby z udziałem orkiestr dętych - to tło, na którym objawił się i dojrzewał niezwykły talent murzyńskiego chłopca. Miłość do muzyki, pracowitość i wytrwałość sprawiły, że młodociany muzykant grający modne kawałki wyrósł na prawdziwego muzyka, o którego dobijały się renomowane zespoły. Louis Armstrong stanął na progu sławy. Jego dziadkowie byli niewolnikami, rodzice - tanią siłą roboczą, on miał stać się "Papieżem Jazzu" i "Królem Trąbki".

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2197
Renax | 2016-01-08
Przeczytana: 07 stycznia 2016

Książka od ponad roku była na mojej liście biografii do przeczytania. Bo lubię Armstronga. Ale w sumie to dobrze, ze tak długo czekałam na przeczytanie jej, bo tak się złożyło, że natrafiłam w telewizji na cykl dokumentalny Kena Burnsa o jazzie. Jeszcze dwa odcinki, ale to kopalnia wiedzy o korzeniach jazzu i mistrzach gatunku.
No i przeczytałam autobiografię Armstronga. To wspaniała książka i naprawdę budująca opowieść! Pieśniarz snuje opowieść o swoim dzieciństwie i młodości w Nowym Orleanie. O rodzicach, rodzinie, otoczeniu, o muzyce i biedzie.
Louis Armstrong miał w życiu naprawdę pod górkę. Miałby moralne prawo, żeby być złym na cały świat, a jednak w tym wszystkim zachował życzliwość i wykształcił w sobie wielkie pokłady miłosierdzia dla ludzi i bycia pomocnym. Po skończeniu tej książki zaczęłam czytać biografię Armstronga pisaną przez Colliera, i tam zaczęłam czytać o tym, że Armstrong tę swoją pomocność i życzliwość rozwinął do maksimum, że przez całe życie pomagał ludziom, że nawet był oszukiwany, że ludzie 'wciskali mu rzewne opowiastki', a on pomagał.

Wracając do opowieści Armstronga, to sam mówił o tym, że prawie do dorosłości nie miał butów, że ojciec go opuścił, że wychowywał się wokół domów publicznych, że musiał pracować, że był w domu poprawczym itd., że przecież doświadczył rasizmu. Ale w tym wszystkim godne podziwu jest to, że on nie walczy z warunkami, jakie dał mu los w sensie, jakim teraz widzimy to np. we fracuskich dzielnicach, zamieszkałych przez imigrantów, nie chciał 'wysadzać' Ameryki, ale chwycił się jedynej dostępnej dla niego możliwości rozwoju, czyli grania. Miał świetne słuch muzyczny i wiele wytrwałości. Do tego podbudowująca jest postawa matki Armstronga, też osoby, która miała bardzo ciężko i wzorem matki nie była, ale miała cechę, która nie podcięła synowi skrzydeł: wierzyła w jego talent.
W książce nie ma nic o wierze, o religii, ale według mnie jest to jedna z najpiękniejszych opowieści o istocie chrześcijaństwa, jaką czytałam. O tym, żeby być dobrym dla świata, żeby nie złorzeczyć na los, ale żeby powolutku, małymi kroczkami rozwijać w sobie talenty otrzymane od Boga.
Jeszcze o języku i stylu napisania. Jest ciekawy i barwny. Armstrong narrator wielokrotnie zwraca się bezpośrednio do czytelnika, mówi, że o tym opowie później albo podsumowuje pewne sprawy. Opowiada o świecie w sposób plastyczny i przytacza wiele anegdotek. Jego widzenie świata i ludzi jest konkretne, sensualne i plastyczne. Możemy wyobrazić sobie miejsca, ludzi, zapachy i odgłosy, muzykę i śpiewy.
Książkę bardzo polecam. Ja czytałam w akompaniamencie muzyki Armstronga, bo dwupak z jego piosenkami sobie kupiłam.
To wspaniały głos i życiorys warty zgłębienia. Oddaje historię rasizmu w Ameryce i przykład kariery typowo amerykańskiej.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Żyj lepiej niż dobrze. Spełniaj swoje marzenia

Bardzo ciekawa książka. Bardzo mocno nastawiona na duchowe sprawy, ale rozjaśnia spojrzenie, na niektóre problemy codziennego życia

zgłoś błąd zgłoś błąd