Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Proces

Tłumaczenie: Bruno Schulz
Wydawnictwo: Greg
7,2 (14062 ocen i 537 opinii) Zobacz oceny
10
1 130
9
2 454
8
2 558
7
3 879
6
1 909
5
1 168
4
361
3
404
2
86
1
113
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Der Prozeß
data wydania
ISBN
978-83-7327-221-7
liczba stron
168
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodał
Jakub Rusinek

Inne wydania

Pewnego dnia pewien zwykły człowiek budzi się jak zwykle i stwierdza, że... został aresztowany. Rozpoczyna się koszmarny proces, proces wpisany w życie, proces, w którym wina i kara nie są jasno określone, bo nie ma aktu oskarżenia, a oskarżony bezskutecznie próbuje się bronić. Znękany statusem oskarżonego, wizytami u adwokata i w labiryncie kancelarii sądowych Józef K. w końcu biernie poddaje...

Pewnego dnia pewien zwykły człowiek budzi się jak zwykle i stwierdza, że... został aresztowany. Rozpoczyna się koszmarny proces, proces wpisany w życie, proces, w którym wina i kara nie są jasno określone, bo nie ma aktu oskarżenia, a oskarżony bezskutecznie próbuje się bronić. Znękany statusem oskarżonego, wizytami u adwokata i w labiryncie kancelarii sądowych Józef K. w końcu biernie poddaje się machinie życia. Wyprowadzony przez siepaczy ginie „jak pies”, spoglądając w otwarte okno widoczne w oddali.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 356
Paweł | 2012-05-13
Na półkach: Przeczytane

Książka powinna znaleźć swoje przewrotne dopełnienie w postaci nalepki lub adnotacji: "Przeczytać jednym tchem" lub "Czytać nie dłużej niż przez dwie godziny"; byłby to dostateczny zwiastun pewnej ulotnej dozy czarnego humoru jaki zdaje się skrywać w "Procesie" w niepokojący sposób. Ledwie wyczuwalny humor niknie jednak wobec wystarczająco ponurej i przerażająco nieludzkiej fantasmagorycznej scenerii, która spycha romantyczną grozę i nieśmiertelne średniowiecze. "Proces" mógłby z powodzeniem rozgościć się w upiornych odmętach fantastyki przybranej dreszczem niczym z "Gabinetu doktora Caligari" z 1920 roku.

Historia niedokończona, przerwana czy może po prostu nieukończona ale wydana i stanowiąca pewien przełom w światowej literaturze, choć mogłoby się zdawać, że awangardziści XIX i XX stulecia w wystarczającym stopniu zaniepokoili swoimi śmiałymi pomysłami (nie piszę kogo zaniepokoili na przekór pewnej dociekliwej znanej polonistce). Pewne poczucie nierzeczywistości co do miejsca akcji i scen, zdarzeń, dialogów sprawia, że historia zdaje się przypominać swoim klimatem marzenie senne. Powieść jest skupiona wokół osoby Józefa K. będącego pracownikiem banku, który zostaje zatrzymany przez strażników. Józef K. nie zostaje przy tym poinformowany o zasadności powziętych kroków, nie zostaje mu przedstawiony żaden zarzut czy akt oskarżenia. Jest to punktem wyjścia do poszukiwań jakie stają się pewnym nadrzędnym celem głównego bohatera. Stara się dociec przyczyn swojej winy tak jak i nie znajduje podstaw by się do jej ciężaru poczuwać. Ostatecznie Józef K. nie wychodzi zwycięsko ze zmagań z przeciwnościami losu i mimo, że jest bohaterem powieści ukazującej wyraźnie lecz w irracjonalnym zabarwieniu wyobcowanie jednostki to nie jest przedstawieniem człowieka wyalienowanego "grającego" z tłumem. Józef K. w swym subtelnym wytrąceniu jest człowiekiem skazanym bez czytelnej przyczyny jeszcze przed pogrążeniem się w meandrach biurokratycznego labiryntu, skazanym na zdążanie w poszukiwaniu odpowiedzi. Jest ówcześnie współczesnym, znakomicie prezentowanym Diogenesem szukającym człowieka. Kafka zdaje się przedstawiać człowieka cośkolwiek naiwnego i uwikłanego w pewne definicje oraz poddanego wszechobecnemu zagadnieniu otwartemu, które sprowadza się do dociekania o determinizm lub bezprzyczynowość świata i jego paradoksalna zależność od przypadku. Jakimś okruchem filozofii mogącej porządkować zaprzeczenie konfrontacji z tłumem jest myśl Kierkegaarda: "Tłum jest nieprawdą". "Proces" przypomina zatem proces esencjonowania cynizmu.

Książka przez znawców uważana za dzieło, którego duża część jest autobiografią emocji autora. Postępująca alienacja przenikała Franza Kafkę w sposób dotkliwy. Takich odczuć doznawał pracując w "Zakładzie ubezpieczeń od wypadków przy pracy dla Królestwa Czeskiego w Pradze". Potrzeba miłości i niepowodzenia przyczyniały się do narastania problemów w życiu osobistym. Być może, że pewien impas w życiu osobistym i pracy zawodowej zaowocował charakterystycznym dla "Procesu" absurdem. Kafka niemal stara się zmusić Czytelnika by przyznał przed sobą, że treść utworu jest pozbawiona głębszej logiki, zaś gros osób i scen przedstawiono niby statystów czy rekwizyty oczekujących na powtórne przeczytanie w myśl jakiejś anamnezy. Absurd uwypukla pewną rozbieżność między Józefem K., a sądem. Są to jakby przestrzenie oderwane od siebie. Akta sądowe są zbiorem pornograficznym, zaś adwokat Józefa jest postacią dość zwodniczą dla swego klienta. Świat Józefa K. staje w pewnym momencie w obliczu refleksji. Jest to scena napotkania więziennego kapelana przez Józefa. Przypowieść jaką roztacza ksiądz nie trafia jednak do głównego bohatera. Jest to ostatnia napotkana przez Józefa osoba nim cieniem położy się na nim wizyta dwóch mężczyzn. Urzędników? Katów? Józef K. ginie z ich rąk.

Historia "Procesu" nie jest w moim przekonaniu "zamkniętym wycinkiem rzeczywistości" ale ma cechy kwadratury koła i zapętlenia. Trzecioosobowy narrator może być odbierany jako element raportujący i podążający z Józefem K. Absurd jakim odznacza się powieść Kafki w oczywisty sposób budzi pewne zapytanie o logikę, która w rozpatrywaniu utworu jako całości zdaje się być nieobecna. Jest to udatnym złudzeniem, a przynajmniej wrażenie czy efekt jaki wywołuje jest niesamowity. Możliwości interpretacyjne jakie stwarza powieść są ogromne. Znak czasu zwracający uwagę na zaczątki dekonstrukcji w teorii literatury i filozofii? Bunt wobec społecznego ubezwłasnowolnienia jednostki w imię totalitarnych ambicji? Pewien chłód i nuda przydają powieści waloru jaki cechuje wizerunki i postawy człowieka dehumanizowanego, a więc mechanicznie powtarzany odruch, monotonia cudzej myśli czy człowiek-robot. Literaturoznawcy znajdują w "Procesie" też i bardzo liczny zbiór archetypów i symboli z których wyłaniają się takie sceny jak kara wymierzana strażnikom.

Pisząc, że "(...)Historia "Procesu" nie jest w moim przekonaniu "zamkniętym wycinkiem rzeczywistości"(...)" skłaniam się by uważać dzieło Kafki za literaturę otwartą o niezwykłym związku emocjonalnym z licznymi Czytelnikami i poruszeniu jakie wywołuje u odbiorców. Nie jest to dzieło, którego odbiór jest równy "Iliadzie" Homera czy poruszające się wokół problemu z gracją Ibsena w sztuce "Wróg ludu". Pewne znaczenia w odniesieniu do formy ustroju stały się ponadczasowe na tyle by kiedy indziej "lecieć Bareją", a w innym miejscu stanowić punkt odniesienia dla zinstytucjonalizowanych form władzy, które odnajdują się w "Procesie" niczym w zwierciadle. Wartość powieści jest niebagatelna, a pewne wrażenie niezrozumienia jest Czytelnikowi rekompensowane karkołomną głębią przypominającą finezyjne prace holenderskiego grafika nazwiskiem Escher.

"Proces" jest zatem wiecznie traconym pacjentem, którym zajmują się wszyscy nie szczędząc potrzebującemu niczego.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ulisses z Bagdadu

Nie potrafię jednoznacznie ocenić książki. Porusza bardzo ważny problem, wywołuje kontrowersje i pobudza do dyskusji, ale tematu uchodźstwa nie da się...

zgłoś błąd zgłoś błąd