pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Ojciec Chrzestny
Ojciec Chrzestny to jedna z największych powieści XX wiek, sprzedana w ponad 20milionach egzemplarzy, wsławiona obsypanym Oscarami filmem Francisca Forda Coppoli z genialną rolą tytułową Marlona Brand
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Opinie znajomych
Dyskusje o książce
Opinie czytelników
„Ojciec Chrzestny” to już chyba klasyka. Nie znam osoby, która nie słyszałaby o niej lub o filmie, który powstał na jej podstawie. Książka opowiada o jednej z sześciu rodzin mafijnych, które działają na terenie Nowego Jorku. Rodzina tą jest Rodzina Corleone, w tym czasie najsilniejsza ze wszystkich sześciu. Donem Rodziny jest Vito Corleone.
Historia rozpoczyna się od przedstawienia historii trzech osób, które znalazły się w potrzebie i zwracają się do dona Corleone. Sprawy Amerigo Bonasery, Johnnego Fontany i piekarza Nazorinego będą jeszcze nie raz pojawiać się w książce. Jednak prawdziwym początkiem i przedstawieniem Rodziny jest wesele jedynej córki dona – Conni. Właśnie wtedy poznajemy wszystkich członków rodziny, ich przyjaciół i wspólników. Czytamy także o sposobie, w jaki don wpływa na życie innych osób i jak rozległe są jego sposoby na pomoc innym.
Powieść składa się z 9 ksiąg. Ja może wspomnę tylko o kilku pierwszych, ponieważ nie chcę za bardzo opowiadać treści. Księga 1 to właśnie ślub Conni i różne sytuacje, które podczas niego wynikają. Opisany jest tam także konflikt z Rodziną Tattagli i Sollozzem, handlarzem narkotyków. Księga 2 to historia Johnnego Fontany i jego życia w Hollywood. Księga 3 opowiada o młodych latach Vita Corleone i jego drogi do stania się donem. Dalszych ksiąg streszczać nie będę, nawet w tych, które opisałam ominęłam ważniejsze sytuacje. Nie chcę nikomu psuć zabawy z czytania tej świetnej książki.
„Ojciec Chrzestny” jest powieścią żywą, wspaniałą, która porusza tak wiele stron życia i pokazuje rodzinę mafijną od środka. Dla mnie może nawet od tej bardziej „ludzkiej strony”. Najważniejszymi pojęciami, jakie pozostaną mi po przeczytaniu tej powieści będzie honor i szacunek. Puzo wykreował tak żywą postać Ojca Chrzestnego, że prawie odczuwałam tej jego wpływ, jaki miał na ludzi mających z nim bezpośrednio do czynienia. Jest to także historia o nienawiści, pogardzie, zemście, miłości i śmierci. A także o tym, że każdy z nas „ma tylko jedno powołanie”, którego nie da się zmienić i nie wolno mu się sprzeciwiać. Odczuwam też, że jest to wspaniała książka o zarządzaniu, bo kto, jak kto, ale Vito Corleone potrafił zarządzać bardzo dobrze i wiedział, kiedy coś jest warte jego zainteresowania i wkładu pieniężnego, a kiedy odpuścić sobie nawet bardzo pieniężnie się zapowiadające interesy.
Każdy z nas na pewno zna też słynne powiedzenie „mam dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia”, która doskonale przedstawia postawę Dona w interesach. Oraz jego postawa wobec zemsty: „Zemsta to potrawa, która smakuje najlepiej, kiedy jest zimna”, a którą Michael wziął sobie do serca.
Całość najdoskonalej opisuje cytat autorstwa Balzaka: „Za każdą wielką fortuną kryje się zbrodnia”. Za fortuną Corleone, kryje się ich bardzo bardzo dużo.
Teraz czas na film oraz „Sycylijczyka”.
Bardzo polecam.
Za każdą wielką fortuną kryje się zbrodnia – stwierdził niegdyś Honoriusz Balzak. Blisko dwa i pół wieku później Mario Puzo uczynił tę maksymę mottem swojej książki, która niedługo po wydaniu w 1969 roku miała się stać niekwestionowanym bestsellerem. Mowa oczywiście o „Ojcu chrzestnym”.
Niełatwe to zadanie dla recenzenta, objąć słowem lekturę – legendę, która zajmuje słuszne miejsce w historii. W tym przypadku jest to zadanie o tyle trudniejsze, że „Ojciec chrzestny” to powieść obyczajowa, a prowadzona wielowątkowo akcja obfituje w liczne retrospekcje, dzięki którym poznajemy bohaterów w pełnej krasie, nie tylko przez pryzmat ich zachowań i decyzji, które podejmują w teraźniejszości, lecz także dzięki ich przeszłości.
Rodzina Corleone jest jednym z sześciu mafijnych klanów, działających na obszarze powojennego Nowego Jorku. Jako najpotężniejsza pod względem wpływów, oplata miasto pajęczą siecią powiązań i koneksji, której odpryski sięgają świata polityki, sądownictwa, czy policji; na swych usługach mają też media. Corleone sprawują władzę w sposób bezwzględny, nieprzebierając w środkach, a jedna zbrodnia kryje inną. Jest to świat sprzecznych wartości, w którym zdradę każe się śmiercią, jednak kluczową rolę odgrywa kodeks honorowy. Często wspomina się o zasadniczym znaczeniu ideałów takich, jak lojalność [musi być bezwzględna], rodzina [stanowiąca najwyższą wartość nawet dla najbardziej zdeprawowanych mafiosów], czy przyjaźń [rozumiana nieco opacznie, jako połączenie uprzejmości i szacunku]. Ta ostatnia wyrażała się w świadczeniu sobie wzajemnie różnorodnych przysług. Mogła to być drobna pomoc finansowa, wsparcie w staraniach o otrzymanie pożądanej posady, czy protekcja jakiegoś przedsięwzięcia. Jednak zdarzały się także krwawe incydenty, oznaczające zemstę, z którą jednostka wnosząca prośbę nie mogłaby sobie poradzić w pojedynkę. Stawała się więc dłużnikiem rodziny Corleone, a długów nigdy nie odbierano gotówkowo; zawsze była to „uprzejmość”, którą człowiek obciążony piętnem długu, ze względu na swe możliwości, czy wykonywaną profesję, bezproblemowo był w stanie wyświadczyć Rodzinie, gdy ta będzie tego akurat potrzebowała. Gwarantowało to rozrost imperium Corleone. W tym stosunkowo prostym systemie tkwiła potęga familii.
Głową Rodziny, tytułowym Ojcem Chrzestnym jest don Vito Corleone – Sycylijczyk zmuszony w młodości opuścić swą ojczyznę dla ratowania życia. Człowiek ten znany jest jako najbardziej inteligentny, rozważny i szanowany członek amerykańskiej mafii, a status ten potwierdzają nawet jego nieprzyjaciele. Geniusz w swej dziedzinie, otoczony niemal boskim nimbem. Ameryka dała mu wolność, jej próchnica moralna przywołała możliwości działania. Nie chciał, by on i jego bliscy byli „kukiełkami tańczącymi na nitce pociąganej przez wysoko postawionych”. Mozolnie i zaczynając od zera stworzył potęgę Rodziny, swego rodzaju drugi krąg w społeczeństwie, którego członkowie nie liczą się z nakazami prawa, ponieważ uważają je za krzywdzące i niesprawiedliwe. Angażują się zatem w różnorodne interesy, z których nie wszystkie są nielegalne, jakkolwiek właśnie te stanowią najważniejsze źródło dochodów familii. Jednak i one mają pewne granice; Vito odmawia, gdy przedstawiciel jednej z pozostałych Pięciu Rodzin proponuje mu uczestnictwo w przemycie narkotyków, jako interesie przyszłości. Prowokuje to zacięty konflikt z pozostałymi klanami, przeradzający się stopniowo w spór o charakterze zbrojnym, który poważnie zachwieje potęgą klanu Corleone.
Jednak „Ojciec Chrzestny” to nie tylko wojny gangów, przemoc, seks i narkotyki. Mogę stwierdzić, że czytelnik oczekujący tego typu lektury, może się niemiłosiernie zawieźć. Powieść Maria Puza to obyczajowa historia, której akcja toczy się na przekroju dekady, lecz się w niej nie zamyka. Zawiera w sobie znacznie więcej pomniejszych opowieści, jak choćby historię życia wielkiego dona Corleone, lecz także szeregu innych, autonomicznych postaci. Co ciekawe, takie wstawki wcale nie nudzą; stanowią część kroniki Rodziny Corleone, obok krwawych zamachów, brutalnych metod perswazji i wymyślnych posunięć strategicznych. Słowem; na kartach powieści „Ojciec chrzestny” objawia się czytelnikowi prawdziwie legendarna włoska mafia w amerykańskim wydaniu.
Genialna książka! Trafiłam na nią właśnie na tym serwisie. Od tak, dla ciekawości, zerknęłam o czym ona opowiada. Zainteresowana zrobiłam wywiad wśród znajomych na jej temat i o możliwości pożyczenia jej. Znalazłam...
Przeczytanie jej sprawiło mi dużo frajdy i wiele niezapomnianych emocji. Atuty tej książki? Wciąga - zdecydowanie. Bawi - pewne tezy i sposób myślenia może rozłożyć na łopatki.
Książka ta jest o przyjaźni, zasadach, myśleniu, funkcjonowaniu włoskiej mafii. Autor opisuje jedną "Rodzinę" i ich różne perypetie. Bardzo spodobało mi się opis wszystkich ich zalet, wad i czułych punktów. Świetne dialogi, interesująca fabuła, lektura trzyma w napięciu. Gorąco polecam!
Kilkaset stron pięknej opowieści o zdradzie, zemście i ludzkiej sprawiedliwości - czyli to, co w połączeniu z wartką fabułą musi się podobać. Postaci rodziny Corleone sportretowane znakomicie. Na pewno w przeciwieństwie do filmowej wersji, w książce bardziej soczyste i żywe są charaktery synów Dona oraz postaci drugoplanowych niż samego Don Corleone.
Po przeczytaniu książki pozostaje pewien niedosyt tego, co mogło się stać dalej. Tak naprawdę akcja kończy się w miejscu, które nie do końca wskazuje na to, że to już faktyczny koniec. Większość wątków wydaje się urwanych zbyt ostro, aż prosząc się o ich kontynuację. Dużo pola do wyobraźni. Książka godna polecenia!
Ta książka wywołała we mnie wszelkie emocje od wzruszenia, przez śmiech, aż do nerwów, strachu i wyczekiwania w napięciu. Nie jest li tylko o mafii i stosunkach w niej panujących. Nie brakuje w niej bowiem w wątków obrazujących siłę rodziny, miłości i nadziei. Robi wielkie wrażenie!
Uwielbiałam film, dopóki nie przeczytałam książki. Po lekturze ekranizacja straciła wiele ze swojego uroku. Jak najbardziej warto.
Niesamowita opowieść. Wcześniej znałem film, bardzo dobry ale pierwowzór literacki jest arcydziełem. Świetnie zdefiniowane co to znaczy "mieć jaja".
Dziewiętnastowieczny pisarz francuski – Honore de Balzac powiedział kiedyś, że „za każdą wielką fortuną kryje się zbrodnia”. W drugiej połowie dwudziestego wieku Mario Puzo – amerykański pisarz włoskiego pochodzenia napisał powieść, której mottem uczynił właśnie te słowa, i która stanowi dla nich swoistą ilustrację… Mowa tu o książce, o której słyszał chyba każdy. Ci, którzy jej nie czytali zapewne widzieli głośny film nakręcony na jej podstawie lub chociażby o nim słyszeli. O jakim dziele mowa? Oczywiście o „Ojcu chrzestnym”. Powieść błyskawicznie osiągnęła status bestsellera, a dziś wielu zalicza ją już do klasyki literatury światowej.
Fabuła opowiada o losach jednej z sześciu działających w Nowym Jorku rodzin mafijnych – wówczas najpotężniejszej. Jest to rodzina Corleone, na której czele stoi don Vito. To właśnie on jest bohaterem tytułowym. Czytając poznajemy stopniowo historie życia poszczególnych członków klanu, wspólników i ludzi, którzy niegdyś poprosili dona o pomoc…
Najprościej i najkrócej mówiąc „Ojciec chrzestny” to książka o mafii. Tak, to prawda, ale to zdecydowanie za mało powiedziane. Takie określenie to zbyt duże i wręcz niedopuszczalne w tym wypadku uproszczenie. Jest to wspaniała, niezwykle żywa opowieść, która przedstawia mafię od wewnątrz opisując dokładnie prawa w niej panujące, zasady i sposób funkcjonowania. Dowiadujemy się także w czym tkwi jej fenomen, ale o tym jeszcze za chwilę.
Puzo przedstawia mafię w sposób bardzo złożony. Co zaskakujące ukazuje również jej ludzki wymiar. Zaskakujące, bo niby jakim cudem mafia może mieć ludzkie oblicze? Mario Puzo wykazał, że owszem – może. W mafii obowiązuje kodeks honorowy, który traktowany jest jak świętość, i którego każdy członek zobowiązuje się przestrzegać. Najdrobniejsze pogwałcenie tegoż traktowane jest jako zdrada i karane śmiercią… Dla każdego mafiozo najważniejszymi wartościami są: honor, szacunek, przyjaźń, uprzejmość, rodzina. Te słowa powtarzają się wielokrotnie na kartach powieści i – paradoksalnie – tak naprawdę wokół nich wszystko się koncentruje. Honoru trzeba zawsze przestrzegać, rodzinę czcić i dbać, a pozostałych członków mafii bezwzględnie szanować – zwłaszcza jej dona. Zostaje jeszcze przyjaźń i uprzejmość. Te dwie ostatnie rozumiane są bardzo specyficznie…
Wszyscy bohaterowie utworu wykreowani zostali bardzo sugestywnie. Ich portrety są bardzo wnikliwe. Każdy z nich jest inny. Zarówno pod względem charakteru, jak i historii życia. Wszyscy są niezwykle barwni i autentyczni. Czytelnik stopniowo poznaje ich coraz głębiej przez pryzmat życiowych doświadczeń i wyborów dokonywanych przez nich zarówno w przeszłości, jak i w teraźniejszości. Dzięki temu zabiegowi mamy możliwość ocenić zachowanie każdej z postaci, a nawet je zrozumieć.
Postacią ze wszech miar szczególną, zasługującą bez wątpienia na to by się jej bliżej przyjrzeć jest tytułowy Ojciec chrzestny. To postać najbardziej żywa i sugestywna ze wszystkich obecnych na kartach utworu. Tajemnicza, zagadkowa, nieprzenikniona. Budzi respekt, szacunek i lęk nie tylko u innych bohaterów, ale także samego u czytelnika. Autorowi należą się owacje na stojąco już choćby tylko ze względu na kreację samego Vita Corleone.
Autorowi niejednokrotnie zarzucano, że w „Ojcu chrzestnym” gloryfikuje mafię i popiera jej działalność. Mogę śmiało powiedzieć: nic z tych rzeczy. Trzeba jednak przyznać, że książka posiada swój niepowtarzalny i mimo wszystko uroczy klimat, który sprawia, że do mafii odczuwa się nawet pewien rodzaj sympatii.
Jeśli chodzi o stronę techniczną, to całość została skonstruowana w sposób bardzo specyficzny. Dla przykładu: mnóstwo jest w książce momentów, gdzie fabuła przeskakuje z miejsca na miejsce. Najpierw mowa jest o jednym potem nagle o czymś innym, co na pozór nie ma nic wspólnego z całą resztą. Następnie znowu wszystko wraca do normy i znowu jakiś przeskok… Troszkę to irytujące pomimo, że autor doskonale i bez problemu łączy wszystko w jedną, spójna i logiczną całość.
Wadą w mojej opinii – drobną wprawdzie, ale jednak – jest przedziwny sposób przeprowadzania niektórych wątków. Mianowicie od tyłu. Kilka razy spotykamy się z taką sytuacją, gdzie najpierw poznajemy skutek jakiegoś wydarzenia, czy zachowania jakiegoś bohatera, by potem dopiero, za jakiś czas powrócić do niego i poznać dokładnie przyczyny i przebieg zdarzeń, które doprowadziły w konsekwencji do takiego, a nie innego finału. Zabieg ten ma niewątpliwie swoje uzasadnienie i po części można też na niego spojrzeć jako na atut, aczkolwiek jak dla mnie autor posługiwał się nim trochę za często.
Akcja jest generalnie bardzo rozbudowana i wielowątkowa. Przez cały czas trzyma w napięciu i nie pozwala się oderwać od książki. Co prawda dosyć ciężko mi było przebić się przez wojny gangów, które w pewnym momencie wybijają się na pierwszy plan i pozostają na nim przez jakiś czas, ale można się z tym jednak uporać. Poza tym jednak – wbrew pozorom nie te gangsterskie potyczki są tu najważniejsze i najciekawsze.
„Ojciec chrzestny” to klimatyczna, poruszająca opowieść o różnych aspektach władzy. Władzy silnej i bezwzględnej, której symbolem jest posiadający ją tytułowy bohater O dążeniu do niej, o jej smaku, o tym co ze sobą niesie – co daje i czego wymaga w zamian. Po prostu o wszystkim, co oznacza.
Gdzie tkwił klucz potęgi Vita Corleone i jego familii? W specyficznie rozumianej przez niego przyjaźni, na która liczyć może każdy. Dosłownie każdy. Pod jednym warunkiem. Jakim? Zachęcam, abyście przekonali się sami bo warto! Jest to pozycja dla każdego. Ja bardzo długo zastanawiałam się nad jej przeczytaniem. Myślałam sobie, ze mafia i gangsterskie porachunki to zupełnie nie dla mnie. Bardzo się myliłam! Mario Puzo pisze językiem tak lekkim i prostym, a zarazem tak sugestywnie, że nie sposób się nie wciągnąć. Silne emocje gwarantowane!
Moja ocena: 9/10
"Prawnik ze swą teczką może ukraść więcej niż tysiąc ludzi z pistoletami. "
Nie miałam zamiaru czytać ojca chrzesnego. Kiedyś gdzieś miałam okazję obejrzeć film i tak sama fabuła mnie nudziła, że wyrobiłam o tej powieści opinię jedną: męska literatura. Strzelanie, władza, kobieta uległa. Płaskie, jak gangsterskie filmy.
Jednak kiedy w pracy brakło mi lektury do zajęcia czasu, a ta książka sobie spokojnie leżała wzięłam ją do rąk. Pierwszych pięćdziesiąt stron znudziło mnie, tak, że odłożyłam ją na tydzień.
Jednak kiedy do niej wróciłam nie mogłam się oderwać. Żałowałam, że mam wolne następnego dnia, bo to utrudniało dokończenie lektury.
Wbrew moim wrażeniom z filmu to nie jest powieść o zabijaniu. To historia człowieka, który z samego dna pomału się wspinał dzięki swojej inteligencji. Stworzył strukturę, która przeżyła jego samego. Sam to zrobił, narodziło się to w jego głowie i to jest godne podziwu. Absurdem jest to, że podczas czytania byłam całą sobą za rodziną Corleone: "żeby tylko im się udało". Dopiero, gdy wynikiem ich działań ktoś tracił życie dostawałam szoku. Taki poczciwy człowiek nie mógłby tego zrobić.
Morderstwa w książce zawierają niewiele. Raczej wspomina się o nich, jakby o... skutkach ubocznych transakcji. Zakończenie jest świetne. Z małą puentą, o co nawet nie śmiałam podejrzewać "gangsterskiej" książki. I...pobudziła mnie do myślenia. Siadłam, zamknęłam ją, rozejrzałam się. I uświadomiłam sobie, że jestem w tym samym miejscu, co moja mama w moim wieku. Spojrzałam w lustro i chyba się przestraszyłam... No, ale pomijając mamy to, co w książkach lubię najbardziej: oddziaływanie na czytelnika. Pobudza się jego skojarzenia z własnym życiem, nawet jeśli nie ma swoich żołnierzy i wyciąga wnioski.
"Ojciec chrzestny" to powieść inteligentna, zabawna i pełna barwnych postaci. Nie wiem, czemu tak ją od siebie odpychałam. Zachwyciła mnie. Obawiam się jedynie kontynuacji, pisał je inny człowiek, a czy chleb na tej samej recepcie a z innej piekarni zawsze jest taki sam?
Czy istnieje jakaś inna książka, która zasługuje bardziej na miarę kultowej? Dość powiedzieć, że przed "Ojcem chrzestnym" mafia nie miała w zwyczaju ostrzegać poprzez podkładanie martwych zwierząt przyszłym ofiarom. To wzięli właśnie od Mario Puzo.
Powieść jest doskonała. Puzo skrupulatnie buduje przed nami wewnętrzny świat jednej z najpotężniejszych rodzin mafijnych Nowego Jorku. Poznajemy krok po kroku każdego z jej członków, a każdy to postać niezwykle barwna. Od prostackiego tyrana rodzinnego Carla, poprzez niewiele mówiącą żonę dona Corleone aż po zagadkowego Mika, który ma odegrać kluczową rolę w tej rodzinnej sadze. Każda jedna postać jest wyrazista, czasami dość jednoznacznie określona, ale nigdy nie pozostawia czytelnika bez jakikolwiek przemyśleń.
I oczywiście sam don Vito. Rozpoczęcie powieści od ludzi, którzy z tak ślepą wiarą zwracają się do niego o pomoc od samego początku daje obraz dona jako wszechmocnego. Narracja trzecioosobowa rzadko i powierzchownie wnikająca w wewnętrzne przemyślenia bohaterów sprawia, że don Vito staje się dla nas naprawdę nieprzenikniony. Nie wiemy, co planuje, choć jesteśmy pewni, że ma wszystko dokładnie przemyślane.
Wciąga też nie tylko sama historia, ale też prowadzenie akcji. Kilkakrotnie dowiadujemy się najgorszych rozwiązań niektórych wątków, a dopiero później jak do nich doszło. Wbrew pozorom to jeszcze bardziej potęguje napięcie.
Do tego jeszcze magiczne czasy lat 40-tych i swoisty etos gangsterski o szacunku i przynależności rodzinnej. Niepotarzalny klimat.
Cokolwiek więcej by napisać, wszystko sprowadza się do jednego: "Ojciec chrzestny" jest majstersztykiem.
kiedy przeczytałem ją pierwszy raz, byłem chyba trochę za młody, bo długo nie mogłem otrząsnąć się z tego co Sonny Corleone robił koleżance swojej żony i jakoś tak nie umiałem wyobrazić sobie "makaronu po godzinie gotowania" ;) Zanim obejrzałem film (cz. I i II) zdążyłem przyczytać ją jeszcze ze dwa razy, a i potem nie uciekałem od lektury i znów się zdarzyło ostatnio nawet całkiem niedawno... i wiem, że się jeszcze zdarzy. Laurek już napisano wiele o tej książce, dla mnie - dla którego bohaterem był Komisarz Cattani - dosyć niezwykłe było to, że polubiłem tę Rodzinę. Czy Puzo wyidealizował ten świat, czy opisał coś co bezpowrotnie odeszło wraz ze śmiercią starych bossów? Nie wiem, ale faktem jest, że to jedna z najlepszych książek jakie czytałem.
Mafia. Mafia. Już samo słowo brzmi groźnie. Mafia. Organizacja, którą Mario Puzo ukazuje bardzo dwuznacznie. Z jednej strony jawią się mordercy, którzy bez wahania potrafią zabić, z drugiej kochający ludzie, trzymający się razem, pragnący lepszego i spokojniejszego życia. Pytanie brzmi: Kto tak naprawdę jest zły?
"Przyjaźń jest wszystkim. Przyjaźń to coś więcej niż talent. Więcej niż władza. Prawie równa się rodzinie. Nigdy o tym nie zapominaj."
Rodzina jest najważniejsza. Sycylijska Rodzina pisana z dużej litery to właśnie Mafia. Don Vito Corleone jako dwunastoletni chłopak opuścił Sycylię. Zabito mu ojca. Uciekł do Ameryki i tam zmienił nazwisko na Corleone. Poślubił Włoszkę, poznał tajemniczych przyjaciół, zagłębiał się w dziwne interesy i… dobrze zarabiał. Stopniowo stawał się coraz bardziej znany w kręgach podziemia i ludzie zaczęli się go obawiać. W trudnych sytuacjach choć nie zawsze znajdował moralne rozwiązania, to jego metody były skuteczne – szybko zapewniły mu miłość innych ludzi, ale też nienawiść tych drugich. Stał się dla nich Ojcem Chrzestnym.
Opowieść rozpoczyna się od historii ludzi, którzy potrzebują pomocy Ojca Chrzestnego. Grabarz, morderca, piekarz… przychodzą do Dona Corleone po radę, zawracając mu głowę swoimi sprawami nawet w wesele jego córki. Mimo to Don Vito znajduje dla nich czas. Trzej synowie – Sonny, Michael i Fredo – nie wydają się dobrymi kandydatami na następcę. Sonny jest zbyt porywczy i agresywny, Michaela nie interesują sprawy Rodziny a Fredo woli panienki od rewolweru. Mimo to Don Corleone w jednym z synów widzi bezpieczną przyszłość dla swoich bliskich. Kierując się mafijną „omertą”, czyli nakazem milczenia, nie będę zdradzać dalszej części fabuły, ani wydarzeń, które doprowadziły Rodzinę Corleone do tego, do czego doprowadziły : )…
Do historii literatury przeszło słynne zdanie Ojca Chrzestnego Vita Corleone: „Złożę mu propozycję nie do odrzucenia”. Owa propozycja w rzeczywistości była szantażem albo ofertą ale tak skonstruowaną, że nie było szans, by interlokutor odmówił. Ten tekst zawsze budził we mnie pewną grozę, małe przerażenie. Wiadomo było: Aha! Za moment coś się wydarzy! Co też wymyślił dla tego człowieka „Ojciec Chrzestny”.
Bardzo mnie to zdziwiło, ale Vito Corleone zyskał moją sympatię. Nie był mafijnym gangsterem, ale człowiekiem z zasadami. Łamiąc prawo wymierzał sprawiedliwość, lecz w gruncie rzeczy Mario Puzo wykreował go na pozytywnego bohatera opowieści.
Książka jest pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji i nieprzewidywalnych rozwiązań. Pamiętam, jak mną wstrząsnęła gdy czytałam ją mając 14 lat. Świat zabójstw, zimnej logiki i działania dla wyższego celu był dla mnie nie do pomyślenia. Nie był to kolejny horror czy thriller. W ogóle trudno mi sklasyfikować „Ojca Chrzestnego”, bo książka łączy w sobie wiele gatunków. Nie da się opisać atmosfery stworzonej przez Puzo. Szczerze polecam „Ojca Chrzestnego” i traktuję go jako jedną z najlepszych książek we Wszechświecie :) )
KSIĄŻKA ZDECYDOWANIE LEPSZA OD FILMU, WARTO PRZECZYTAĆ
Kanon każdego miłośnika literatury. Dla mnie klasyka
Uczta dla ducha po raz trzeci.
Wpis dnia 19 maja 2012 r. pt.: Nie jest źle
Po raz kolejny sięgnęłam po jedną z moich ulubionych książek: "Ojciec chrzestny" Mario Puzo, która jest moim zdaniem klasyką gatunku.
Zaczęłam czytać w tramwaju w drodze z pracy do domu. Nie było tłoku, więc usiadłam sobie wygodnie i zatopiłam się w lekturze.
- Ojciec chrzestny. Super książka - usłyszałam głos za sobą.
Obejrzałam się i zobaczyłam młodego mężczyznę ze słuchawkami na uszach, ubrany był na sportowo.
- Zgadza się, już po raz trzeci czytam...
I nic więcej nie zdążyłam powiedzieć, gdyż facet zaczął mnie informować, że powstał także film na podstawie książki i gra komputerowa. Był to właściwie monolog, widać było, że człowiek jest szczęśliwy (naprawdę!), że ktoś czyta tę książkę. Zanim wysiadł powiedział, że film dobry, ale książka jest super, a gra komputerowa taka sobie.
Nie ukrywam, byłam zaskoczona. Widok osoby czytającej w tramwaju czy w autobusie nie należy do rzadkości, ale mnie zdarzyło się po raz pierwszy, by zupełnie obca osoba z takim entuzjazmem zareagowała na widok czytającego pasażera. I mimo, że na dialog nie było szans, bo mężczyzna nie dopuścił mnie do głosu, incydent ten poprawił mi humor na resztę dnia.
Miotam się od obrzydzenia i niechęci do fascynacji mafią. Temat mafii jest dziwny, niezwykle rozbudowany (powiązania) i bardzo skomplikowany. Myślę, że to temat/problem, który powinien być traktowany jeszcze o wiele bardziej poważnie i z większym zainteresowaniem świata. Więc po przemyśleniu dodaję jedną gwiazdkę oceny. Genialna rzecz; barwna, kreatywna i autentyczna w odbiorze (przynajmniej w moim mniemaniu).
Czytając, retrospekcję ukazujące historie rodziny przenoszą w inny świat dwurzędowych garniturów, a Don wywołuje dziwny szacunek i sympatie, pomimo wszystkich nieludzkich decyzji jakie przyszło mu podjąć. Czyta się jednym tchnieniem, w końcu to klasyka gatunku, natomiast film nieudolnie próbował nadążyć.
Brak słów. Tak naprawdę nie ma słów, aby opisać moje odczucia odnośnie tej książki. Mario Puzo jest dla mnie mistrzem, a Ojciec Chrzestny jest po prostu arcydziełem. Więcej pisać nie trzeba.
Po prostu genialne. Jeśli ktoś uważa, że obejrzał film, to książki nie musi czytać - myli się. Jak kogoś zachwyca film, powieść tym bardziej powinien przeczytać
Arcydzieło gatunku, myślałam, że mnie nie wciągnie, ale zachwyciła mnie od pierwszej strony. Od niej zaczęła się moja przygoda z kryminałami. Polecam.
Bardzo dobra książka i o dziwno bardzo dobry film, który (jak mało która ekranizacja) trzyma się dokładnie faktów z książki.

Albertus
Empik
Matras
Selkar
Weltbild
Zinamon





