Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Cmentarze

Wydawnictwo: Elf
6,97 (415 ocen i 16 opinii) Zobacz oceny
10
17
9
41
8
65
7
147
6
98
5
35
4
7
3
4
2
1
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
liczba stron
136
słowa kluczowe
hłasko
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Larysa

Przypadkowe spotkanie ze znajomym z czasów partyzanckich okazuje się dla bohatera katastrofalne w skutkach. Kilka beztrosko rzuconych słów i Franciszek Kowalski, dotychczas uczciwy i oddany sprawie członek partii, trafia do aresztu, zostaje posądzony o dwulicowość i dywersję, pozbawiony legitymacji partyjnej, wyrzucony z pracy. Próbując się oczyścić, zwraca się do swoich dawnych towarzyszy z...

Przypadkowe spotkanie ze znajomym z czasów partyzanckich okazuje się dla bohatera katastrofalne w skutkach. Kilka beztrosko rzuconych słów i Franciszek Kowalski, dotychczas uczciwy i oddany sprawie członek partii, trafia do aresztu, zostaje posądzony o dwulicowość i dywersję, pozbawiony legitymacji partyjnej, wyrzucony z pracy. Próbując się oczyścić, zwraca się do swoich dawnych towarzyszy z partyzantki, którzy mogliby zaświadczyć o jego uczciwości.

 

pokaż więcej

książek: 1329
goskrzys | 2015-11-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 listopada 2015

Można by czytać tę opowieść jako groteskę. Coś jakby skrzyżowanie absurdu Monty Pythona i powieści Kafki. Owszem, można by. Gdyby nie fakt, że pierwowzorem Franciszka Kowalskiego mógł być całkiem realny człowiek, żyjący w Polsce lat 50. I że opisane nastroje, myśli i absurdalne sytuacje mogły się dziać i działy się faktycznie w naszym (i nie tylko) kraju… Stąd lepszym określeniem na ten utwór jest po prostu: tragedia. Tragedia w każdym calu.

Mamy tu z jednej strony opresyjny ustrój, który doprowadził do tego, że ludzie żyli w strachu – przed denuncjacją, przed stratą pracy, stanowiska, rodziny, przed stratą dobrego imienia i szacunku innych, wreszcie – przed więzieniem, okrucieństwem metod stosowanych przez milicję, przed całkowitym zniszczeniem (również duchowym) przez system. Są lata 50., wojna skończyła się stosunkowo niedawno. Ci, którym udało się przeżyć (nie raz wynosząc z wojny rany i traumatyczne wspomnienia), powinni cieszyć się nowym życiem, zakładać rodziny, żyć normalnie. A wpadli jak z deszczu pod rynnę w świat, w którym wszystkie ideały muszą zostać przewartościowane na rzecz jedynej słusznej ideologii, w którym panuje wszechobecne zakłamanie (ludzie myślą co innego, a co innego muszą robić, zachowywać się tak, aby nie narazić się na represje ze strony władzy), w którym nie ma już zwykłej międzyludzkiej solidarności i braterstwa, a zamiast tego są wzajemne podejrzenia, układy i układziki, donosy, zastraszenie. Świetnym symbolem tego ogólnego stanu jest postać wszędobylskiego milicjanta, który niczym rasowy ogar wyczuwa antysystemowe nastroje i wpada na scenę z tchnącym groźbą: „Coś się nie podoba?”

Z drugiej strony mamy tragedię bohatera, którego świat wartości stanął na nogach, który straciwszy moralny grunt pod nogami, zagubił się we własnym odbiorze świata. Idee, które napędzały go w młodości, wiara w słuszność założeń socjalizmu czy komunizmu, której dotąd solennie dochowywał, będąc wzorowym członkiem partii, wzorowym pracownikiem itd. – to wszystko nagle potłukło się w drobny mak. A on, niczym tonący, szukający przysłowiowej deski ratunku, usilnie stara się teraz znaleźć coś, co mogłoby zastąpić mu te wartości, stać się w życiu nadzieją, sensem. Jednak jego działania mają tragiczny finał. Oskarżenie o działanie na szkodę systemu powoduje, że zostaje zwolniony z pracy, wyrzucony z partii. Syn odwraca się od niego, córka popełnia samobójstwo – szykanowana na uczelni, porzucona przez swojego narzeczonego; wszystko przez ojca, który z dnia na dzień został napiętnowany jako wróg klasowy. Odnaleziony przyjaciel z czasów partyzantki, ten, który miał być ostoją wartości, światłem nadziei – okazał się złamanym przez terror systemu wrakiem człowieka. Wszystko upadło, świat okazał się jednym wielkim cmentarzyskiem. Pozostał tylko cynizm, smutna ironia. Słowa osoby, która była dla Franciszka moralnym drogowskazem: „Wtedy tylko instynkt życia działa niezawodnie, jeśli człowiek potrafi sobie uświadomić, że coś jeszcze zostaje. Coś, co człowiek chce posiadać lub do czego chce przynależeć. Zemsta, jacyś ludzie, kobieta; coś się musi wczepić we włosy i mówić: wstań i walcz” (s. 163) – straciły swój sens. Pozostało pogodzić się z losem, poddać się prądowi życia – bo sił, żeby z nim walczyć już nie zostało…

Mimo upływu lat, mimo wszystkich zmian, które zaszły w naszym kraju i na świecie – nadal bardzo poruszająca opowieść. Świadectwo tamtych czasów. Trudnych czasów, tragicznych czasów.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Hokkaido. Japonia bez gejsz i samurajów

O jakich miejscach w Japonii pisze się najmniej? O archipelagu Riukiu i o Hokkaido. Pierwsze jest na tyle małe i na tyle "egzotyczne", że ni...

zgłoś błąd zgłoś błąd