Ja, inkwizytor. Dotyk zła

Cykl: Cykl Inkwizytorski (tom 3)
Wydawnictwo: Fabryka Słów
7,19 (4075 ocen i 129 opinii) Zobacz oceny
10
272
9
392
8
909
7
1 414
6
680
5
274
4
58
3
56
2
12
1
8
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375742206
liczba stron
352
słowa kluczowe
Mordimer, inkwizycja
język
polski

Oto on, inkwizytor i Sługa Boży, człowiek głębokiej wiary. Oto dwie minipowieści, których bohaterem jest Mordimer Madderdin, pełen wiary i zapału młody inkwizytor. Dlaczego bogaty kupiec pragnie utopić we wrzącej smole ubóstwianego synka? Dlaczego zacny patrycjusz w okrutny sposób zabija ukochaną żonę? Mordimer Madderdin musi wyjaśnić jaka siła popycha ludzi do czynienia bezrozumnego zła....

Oto on, inkwizytor i Sługa Boży, człowiek głębokiej wiary.

Oto dwie minipowieści, których bohaterem jest Mordimer Madderdin, pełen wiary i zapału młody inkwizytor.

Dlaczego bogaty kupiec pragnie utopić we wrzącej smole ubóstwianego synka? Dlaczego zacny patrycjusz w okrutny sposób zabija ukochaną żonę? Mordimer Madderdin musi wyjaśnić jaka siła popycha ludzi do czynienia bezrozumnego zła.

Mordimer wpada w miłosne sidła zastawione przez śliczną i uroczą góralkę. Jak długo wytrzyma inkwizytor którego nazywa się „miodowym placuszkiem“ i „szafranową babeczką“? I jak długo wytrzyma, by kierowany świętym obowiązkiem, nie zajrzeć do szafy pełnej trupów?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Fabryka Słów, 2010

źródło okładki: http://fabrykaslow.com.pl/ksiazki/ja-inkwizytor-dotyk-zla

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 846
cykuta | 2011-02-16
Przeczytana: 14 lutego 2011

Katolicki światopogląd - przynajmniej w założeniu - opiera się na miłości do bliźniego, pokojowej z nim koegzystencji, a nawet poświęceniu. Przykład pochodzi z góry [dosłownie] - Jezus Chrystus, Syn Boży, oddał swoje życie za niedoskonały świat, który eony wcześniej stworzył jego ojciec. Tak, wiem, wszyscy znamy tę historię. Co jednak by się stało, gdyby Jezus wcale nie chciał skonać na krzyżu, a zamiast tego zszedł by z miejsca kaźni, rozprawił się z tymi, którzy go tam wysłali i stworzył nowy Kościół, twór imperialistyczny, który od tej pory sprawowałby władzę nad światem [albo przynajmniej sporą jego częścią]? I to za sprawą specjalnie do tego celu powołanej Świętej Inkwizycji...

Żeby tak było w istocie, musielibyśmy zamieszkać w uniwersum stworzonym przez Jacka Piekarę w cyklu o Mordimerze Madderdinie - inkwizytorze Świętego Officjum, którego ostatni tom, zatytułowany "Ja inkwizytor. Dotyk zła" zamierzam właśnie zrecenzować. A więc do dzieła! ;)

Chociaż "Dotyk zła" wyszedł jako ostatni tom opowieści, chronologicznie toczy się on znacznie wcześniej, niż części rozpoczynające cykl, a mianowicie chwilkę po ukończeniu przez Mordimera Akademii Inkwizytorium. Wiążą się z tym pewne zmiany. Bohater nie jest jeszcze przeżarty do cna przez cynizm wieloletniej służby; nie czuje się też tak pewnie na swoim stanowisku, przez co zachowuje się w sposób mniej arogancki, niż znany później Madderdin. Ciągle oczywiście jest butny i błyskotliwy, a tłumacząc swoje postępowanie odwołuje się do co najmniej pokrętnej logiki [mam tu na myśli głównie kwestie moralności i związanego z nią postępowania wobec podejrzanych]. Tym razem przyjdzie mu rozwiązać dwie zagadki - wyjaśnić sprawę majętnego kupca, który w przypływie gniewu w sposób niezwykle brutalny uśmiercił swoją małżonkę oraz określić położenie świętej relikwii, której niezwykła moc zapewnia rzekomy dobrobyt mieszkańcom kilku okolicznych górskich wiosek. W obu tych sprawach Mordimer będzie musiał wykazać się zdecydowaniem, ciężką ręką i żelazną wiarą. Ostatecznie, nawet pomimo tych przymiotów, okaże się, że w niezachwianej dotąd wierze naszego inkwizytora zasiane zostało ziarenko wątpliwości...

Książka napisana jest ze swadą i w typowy dla Piekary, charakterystycznie swobodny sposób. Choć można by zarzucać autorowi szablonowość i pisanie według schematu, w tym przypadku pisanie według schematu oznacza też pisanie według oczekiwań. Chyba niewielu jest czytelników rozpoczynających swoją przygodę z Inkwizytorium od tej części. Przeważająca większość będzie ją traktować jako kontynuację - pełną ciekawostek i ukazującą wcześniejsze życie bohatera poznanego już w pozostałych tomach cyklu. Przyznam, że to tej grupy sama się zaliczam. Sięgając po lekturę oczekiwałam, że pozwoli mi ona na spędzenie kilku miłych godzin w towarzystwie może nie najłagodniej pod słońcem usposobionego bohatera, ale na pewno wyrazistego i wyróżniającego się. Dlatego pomimo pewnego stopnia schematyzmu i trochę [muszę to dodać] przerysowanych, nawet jak na Mordimera, scen z sali tortur, na książce na pewno się nie zawiodłam - mogę dać Wam na to moje słowo [chociaż, jak twierdzi Madderdin: "słowo, które dałem, jest tak czy inaczej moją własnością"].

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Elegia dla bidoków

Bez tej książki nie da się zrozumieć Ameryki. Są książki, które są obrazem pokolenia. Ta do nich należy. Autor niezwykle wnikliwie przygląda się swoje...

zgłoś błąd zgłoś błąd