Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Przebudzenie

Tłumaczenie: Jerzy Łoziński
Cykl: Najciemniejsze moce | Najmroczniejsze moce (tom 2)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
7,29 (1410 ocen i 99 opinii) Zobacz oceny
10
170
9
189
8
239
7
403
6
231
5
100
4
36
3
28
2
10
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Awakening
data wydania
ISBN
9780061662768
liczba stron
368
język
polski
dodała
angelika1109

Nie musisz być żywy, żeby się obudzić… Chloe Saunders była jednak żywą i absolutnie normalną nastolatką, a przynajmniej tak jej się wydawało do chwili, gdy poznała wstrząsającą prawdę: jest chodzącym eksperymentem naukowym. W chwili narodzin została genetycznie zmodyfikowana przez grono bezwzględnych naukowców znane jako Grupa Edisona. Chloe dysponuje niezwykłymi zdolnościami: widzi duchy, a...

Nie musisz być żywy, żeby się
obudzić…

Chloe Saunders była jednak żywą i absolutnie normalną nastolatką, a przynajmniej tak jej się wydawało do chwili, gdy poznała wstrząsającą prawdę: jest chodzącym eksperymentem naukowym. W chwili narodzin została genetycznie zmodyfikowana przez grono bezwzględnych naukowców znane jako Grupa Edisona.
Chloe dysponuje niezwykłymi zdolnościami: widzi duchy, a także jest w stanie wskrzeszać zmarłych, co często ma przerażające konsekwencje.
Co gorsza, rozwój jej talentu czyni ją groźną dla żyjących członków Grupy Edisona, którzy uznają, że najwyższy czas zakończyć eksperyment raz na zawsze. Ratując swe życie, Chloe ucieka z Lyle House z trojgiem innych nastolatków o nadnaturalnych zdolnościach: uroczym czarodziejem, cynicznym wilkołakiem i pełną temperamentu młodocianą wiedźmą. By złapać uciekinierów, prześladowcy poruszą ziemię i piekło. Dosłownie...

 

źródło opisu: Zysk i S-ka, 2010

źródło okładki: http://www.sklep.zysk.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 504
Zrecenzowana | 2012-05-05
Przeczytana: 30 kwietnia 2012

Kelley Armstrong znana jest przede wszystkim z serii „Najmroczniejsze moce” opowiadającą o Chloe Saunders – nastoletniej nekromantce. Pierwszą częścią szczerze mówiąc, zachwycona specjalnie nie byłam (zainteresowanych odsyłam do recenzji), ale sięgając po tom drugi miałam nadzieję, że poziom się poprawi. Dodatkowo nie spodziewałam się niewiadomo jak świetnej książki. Jednak wyszło jak wyszło, szczegóły poniżej.

Chloe nawet nie przypuszczała, że jest obdarzona magicznymi zdolnościami. Nikt nie kwapił się jej kiedyś wspomnieć o tajemniczym darze widzenia duchów. Teraz, gdy okazuje się, że Chloe w chwili narodzin została genetycznie zmodyfikowana i dla Grupy Edisona nie jest niczym więcej niż chodzącym, dodatkowo nieudanym eksperymentem, wraz z czarodziejem wilkołakiem i wiedźmą będzie musiała uciekać z Lyle House. Zawładnięci żądzą sławy naukowcy przecież nie pozwolą im zachować życia, bo całemu stowarzyszeniu mogłoby grozić jeszcze większe niepowodzenie...

Przyznam, że na samym początku popełniłam duży błąd. Pierwszą część trylogii czytałam już jakiś czas temu, dodatkowo zakończyła się ona w dziwnym momencie, więc niewiele z niej zapamiętałam. Kojarzyłam tylko ogólny zarys fabuły, ale bez większych szczegółów. Niestety, to mnie zgubiło, ponieważ miałam problem, żeby przypomnieć sobie o co w ogóle w tej serii chodziło. Dodatkowo autorka za bardzo mi nie pomogła, nie znalazłam wprowadzenia nakreślającego przynajmniej pobieżnie akcję tomu pierwszego, więc osoby, które „Wezwania” nie miały okazji poznać nie zrozumieją nic. Na szczęście, z czasem pamięć mi się odświeżyła, więc mogłam już mniej więcej normalnie czytać i zatapiać się w historii Chloe.

Skoro już przy Chloe jesteśmy, w tej części jest teoretycznie tą samą, nudną nastolatką, która pewnego dnia nagle dowiaduje się o magicznych zdolnościach. O ile w „Wezwaniu” irytowała mnie niemiłosiernie, przy czytaniu „Przebudzenia” postanowiłam odłożyć moje nastawienie chwilowo na bok i zapoznać się z Chloe raz jeszcze. Wyszło mi to nawet na dobre – nie, nie zapałam do tej dziewczyny nagłą sympatią, po prostu przestałam jej nie lubić. Nie da się ukryć, bardzo mi to pomogło w dobrym odbiorze książki.
Szkoda tylko, że Kelley Armstrong postanowiła poświęcić nieco mniej uwagi pozostałym bohaterom. Nie wiem jak inni, ale ja chętnie bym poczytała jeszcze nieco o Simonie, Dereku, a nawet Tori. Tutaj mi ich zwyczajnie zabrakło.

Ciężko było nie skupić się całkowicie na Chloe, gdyż to z jej perspektywy poznajemy przebieg wydarzeń. Całkiem zgrabnie jej to wychodzi, ale ja musiałam się do czegoś doczepić. Strasznie irytowały mnie wstawki informujące na przykład co dziewczyna jadła na śniadanie albo w co była ubrana. Zrozumiałabym, gdyby to wnosiło cokolwiek do przebiegu fabuły, niestety w tekście natykałam się na takie „kwiatki”, jak ten poniżej. Według mnie, spokojnie można by było je wyciąć.
„Na obiad były wegetariańskie naleśniki, sałata i butelkowana woda.”

Żeby nie było tak smutno, znalazłam w „Przebudzeniu” coś godnego pochwały. Akcja książki nie stoi w miejscu, ale jednostajnie pędzi w szybkim tempie. Oczywiście, nie da się ukryć, że akcja nieznacznie przyspiesza w końcówce, ale tak jest chyba teraz w każdej książce. Chloe nie ma czasu na pogaduszki przy kawie, w końcu jak to zrobić, gdy atakują nas martwe nietoperze, czy nieżyjący od dłuższego czasu bezdomny? O tak, panienka Saunders ma pełne ręce roboty, oczywiście jeśli nie chce mieć na głowie całego tabunu wiernych, ale martwych przyjaciół.

Właściwie, to sama nie wiem, co ja w tej książce widzę. W tekście przecież roi się od niedociągnięć, a jednak całość czyta się bardzo przyjemnie i z rosnącym zainteresowaniem. Jeszcze nigdy się z czymś takim nie spotkałam, dlatego też miałam problem z wystawieniem obiektywnej oceny. Zastanawiałam się, czy postawić na stronę „techniczną, że tak powiem, czy może na ogólne wrażenie? Przyznam, że w tym pierwszym przypadku ocena raczej zachęcająca by nie była. Szczęśliwie, nie lubię wystawiać not poniżej pięciu (a „Przebudzenie” dostałoby pewnie właśnie tyle), dlatego postanowiłam to wyśrodkować i postawić mocną szóstkę.
Serii pani Armstrong nie odradzam, ale specjalnie też zachęcać nie będę. To zwykłe czytadło, dobre na dwa wieczory, ale nie ukrywam, że czyta się bardzo miło :)

[Recenzja opublikowana wcześniej na moim blogu: marcepankowy-swiat-ksiazek.blogspot.com]

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Analfabetka, która potrafiła liczyć

Na okładce można dostrzec opinię "jeszcze śmieszniejsza niż stulatek..." ale w mojej opinii jest odwrotnie. To "stulatek..." jest...

zgłoś błąd zgłoś błąd