Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Blues Kojota

Tłumaczenie: Danuta Górska
Wydawnictwo: Alfa - Wero
6,38 (87 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
6
8
11
7
21
6
18
5
18
4
4
3
3
2
1
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Coyote Blue
data wydania
ISBN
83-7179-101-1
liczba stron
302
język
polski
dodała
ania_och

Sam Hunter prowadzi uporządkowane życie: odnosi sukcesy w branży ubezpieczeniowej, ma wspaniały apartament, nowego mercedesa i 52-calowy telewizor. Pewnego dnia spotyka Kaliope, cudowną kobietę, właśnie taką, o jakiej zawsze marzył, ale nigdy podobnej nie ośmielił się poderwać. Wtedy na scenę wkracza Kojot, starożytny indiański bóg, słynący ze swoich oszukańczych sztuczek, w pewnych sprawach...

Sam Hunter prowadzi uporządkowane życie: odnosi sukcesy w branży ubezpieczeniowej, ma wspaniały apartament, nowego mercedesa i 52-calowy telewizor. Pewnego dnia spotyka Kaliope, cudowną kobietę, właśnie taką, o jakiej zawsze marzył, ale nigdy podobnej nie ośmielił się poderwać. Wtedy na scenę wkracza Kojot, starożytny indiański bóg, słynący ze swoich oszukańczych sztuczek, w pewnych sprawach mądry, w innych - kompletny dureń. Kojot zna lek, który może połączyć kochanków, ale nie ma pojęcia, jak działać w świecie ludzi.

"Blues Kojota" opowiada o tym, jak Sam Hunter stał się dzielnym człowiekiem, jak znalazł miłość, wolność i odkupienie.

Powieść w duchu Kurta Vonneguta i Toma Robbinsa, z wyraźnym wpływem Carlosa Castanedy - jest zabójczo zabawna i głęboko wzruszająca, skandalizująca i mistyczna, a przede wszystkim niezwykła.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 241
Anna | 2013-08-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: wrzesień 2012

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Czasem wydaje się nam, że mamy już wszystko i wtedy ktoś uświadamia nam, że tak naprawdę nie mamy nic...

Christophera Moore'a poznałam przy okazji "Krwiopijców" i od tego czasu jest jednym z moich ulubionych autorów. Uwielbiam jego nieco nonszalancki i jednocześnie przesycony głęboką satyrą styl jakim pisze. Jego powieści, choć pozornie wydają się być niczym innym, tylko stekiem bzdur i wymysłów, tak naprawdę zawierają w sobie głęboką, ukrytą prawdę.

Podobnie jest właśnie z bohaterem "Bluesu Kojota".
Sam Hunter - uciekinier, niedoszły zabójca, indianin z plemienia Kruków i sprzedawca polis ubezpieczeniowych; jako samowystarczalny obserwator świata myśli, że ma wszystko. Jego życie i panujący w nim pozorny porządek burzy pojawianie Starego Człowieka Kojota - mitycznego indiańskiego bożka, który według starych indiańskich wierzeń i legend przynosi tylko pecha i śmierć.
Cudowne życie Sama nagle zmienia się o 180 stopni, a od samego bohatera wymaga to nie lada wysiłku. W ciągu jednego dnia zmieniają się wszystkie jego priorytety: poznaje kobietę marzeń, traci pracę i mieszkanie i musi stanąć naprzeciw samego siebie w walce o własną godność i Prawdę.

"Blues Kojota" nie jest absurdalny. Graniczy z absurdem, pokazując nam drugie dno powieści. Historię o Człowieku, który poznaje swój cel i podporządkowuje mu całe swoje dotychczasowe życie. Jest to przede wszystkim wzruszająca opowieść o prawdziwej miłości (O TAK!) oraz o tym, do czego zdolny jest człowiek, który prawdziwie pokocha.

Moore pokazuje nam wszystko. Począwszy od przepaści pomiędzy białymi i czerwonoskórymi, poprzez emocje, targające ludźmi w różnych życiowych sytuacjach i poświęcenie z jakim potrafimy walczyć o spokój i swoją wolność. Pomiędzy kartami powieści umiejscowiona jest również druga, niemal absurdalna historia, w której narratorem okazuje się być Stary Człowiek Kojot - legendarny Bóg plemienia Kruków.

Pomimo braku świetnych gagów i ciętych ripost tekst powieści ma w sobie coś niepowtarzalnego, choć przez początkowe rozdziały było mi bardzo trudno przejść. Dopiero w miarę rozkręcania akcji pojawiły się wyjaśnienia, dzięki którym nie tylko zachowanie głównego bohatera stało się nieco jaśniejsze, ale również wszystkie kawałki układanki zaczęły tworzyć specjalny, unikatowy wzór zwany "absurdem Moore'a".

Odkładając na półkę już przeczytany tomik zastanowiłam się nad pytaniem, które dojrzewało we mnie w miarę czytania. Otóż,
co musi się stać, byśmy uwierzyli, że dotychczasowe życie, nawet, jeśli spełnia nasze marzenia, ogranicza nas i sprawia, że czujemy się nieszczęśliwi?
Według Moore'a wystarczy po prostu uwierzyć w Boga.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kim jesteś, Sky?

Takie książki mogą być stosowane jako kara za grzechy. Stereotypowa, głupia i tak nudna, że kilkakrotnie się przy niej zdrzemnęłam. Dialogi typu co z...

zgłoś błąd zgłoś błąd