Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

V jak Vendetta, tom I

Tłumaczenie: Jacek Malczewski
Wydawnictwo: Post
8,23 (257 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
39
9
84
8
69
7
41
6
14
5
8
4
1
3
0
2
1
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
V for Vendetta
data wydania
ISBN
8391914208
liczba stron
144
słowa kluczowe
moore, lloyd, vendetta, komiks
kategoria
komiksy
język
polski
dodał
Łukasz

Inne wydania

"Dobry wieczór mieszkańcy Londynu. Jest godzina dziewiąta, słuchacie głosu fatum... Mamy dziś piąty listopada 1997 roku... Informuje się mieszkańców Londynu, że rejony Brixton i Streatham zostały dziś ogłoszone strefami kwarantanny. Radzi się unikać tych okolic ze względów zdrowotnych i bezpieczeństwa... Dziś rano policja przeszukała 17 domów w rejonie Birmingham, najprawdopodobniej demaskując...

"Dobry wieczór mieszkańcy Londynu. Jest godzina dziewiąta, słuchacie głosu fatum... Mamy dziś piąty listopada 1997 roku... Informuje się mieszkańców Londynu, że rejony Brixton i Streatham zostały dziś ogłoszone strefami kwarantanny. Radzi się unikać tych okolic ze względów zdrowotnych i bezpieczeństwa... Dziś rano policja przeszukała 17 domów w rejonie Birmingham, najprawdopodobniej demaskując poważny spisek terrorystyczny. 20 podejrzanych, w tym 8 kobiet, znajduje się obecnie w areszcie, oczekując na proces... Ładna pogoda utrzyma się do godziny 00:07, kiedy rozpocznie się ulewa trwająca do godziny 1:30 w nocy... Życzymy miłego wieczoru".

Przerażająca i jednocześnie wyjątkowo przemyślana opowieść o wyrzeczeniu się wolności i własnej świadomości w totalitarnym świecie. "V jak Vendetta" jest kroniką wprowadzającą nas w zakamarki świata pełnego desperacji i dręczącej tyranii. Praca pełna wartości i inteligencji. "V jak Vendetta" jest tym wszystkim, czym komiks z założenia miał być. Anglia Zwycięży.

[Post, 2003]

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 656
Bartosz Bolechów | 2013-01-06
Przeczytana: 06 stycznia 2013

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Ironia polega na tym, że buntownicze w zamierzeniu, destrukcyjne, irredentystyczne, radykalne dzieła sztuki - o ile są wystarczająco wybitne - z czasem ulegają petryfikacji, mumifikacji i stają się szacownymi eksponatami na przykurzonej półeczce z napisem "Klasyka". W wypadku "V jak Vendetta" nie nadszedł jednak jeszcze ten czas. Komiks zachowuje - w moich oczach - świeżość i wciąż uderza z brutalną siłą dynamitu eksplodującego do wtóru V Symfonii. Wspaniałym dowodem i symbolem jego żywotności jest fakt, iż opowieść o potędze idei sama stała się siłą napędową i użyczyła swej symboliki oraz ikonografii realnym - jakkolwiek efemerycznym - ruchom społecznym. Można zatem twierdzić, że o ile komiks jest zarazem dziełem sztuki, jak i wypowiedzią polityczną, to protesty antysystemowe wykorzystujące symbole z "V jak Vendetta" (maska Guya Fawkesa) stanowią zarazem wypowiedź polityczną, jak i dzieło sztuki/performance. Czy można sobie wyobrazić pełniejsze, bardziej eleganckie i satysfakcjonujące "domknięcie kręgu"? Jedyne co przychodzi mi do głowy to udana rewolta anarchistyczna zakończona budową i wysadzeniem w powietrze pomnika "V".

"V jak Vendetta" to opowieść polityczna i głęboko humanistyczna, jedna z tych nielicznych historii, w której śledząc problemy instytucji, władzy i społeczeństwa nigdy nie tracimy z oczu uwikłanych w nie jednostek. Uwzględnić oba aspekty człowieczeństwa - indywidualny i społeczny, pokazując relacje między nimi, tragedię wynikającą z ich zaburzenia oraz istotę autonomii i wolności człowieka - nie jest to łatwe zadanie. Moore w moim odczuciu to osiągnął.

Alan Moore nie ukrywał i nie ukrywa swoich poglądów politycznych - jest zadeklarowanym anarchistą. Jego zdaniem anarchia stanowi jedyną naturalną formę organizacji ludzkich społeczeństw, wszystkie inne rozwiązania kwestii władzy nieuchronnie zmierzają ku patologii, zniewoleniu i przemocy. Problem polega na tym, że ludzie przyzwyczaili się do życia w stanie upodlenia i nie są w stanie nie tylko wytworzyć, ale nawet wyobrazić sobie wyzwalającej alternatywy. Są jak zwierzęta urodzone i wychowane w niewoli. Jeśli chcemy wypuścić je na wolność, nie wystarczy otworzyć klatek - należy je zniszczyć (to doktryna "V", nie Moore'a, który odżegnuje się od rewolucji z użyciem przemocy). Jak bardzo trafnie stwierdza "V" - "Wolność jest przerażająca" (Popper się kłania). Brzmi znajomo? Oczywiście. To doktryna, która zapoczątkowała rozwój nowoczesnego terroryzmu w ostatnim 20-leciu XIX wieku. Nieczajew mógłby być alter ego V, z pewnością doskonale by się rozumieli, "Katechizm rewolucjonisty" znajduje się niewątpliwie na jednej z półek Galerii Cieni, być może między dziełami zebranymi Szekspira, "Ucieczką od wolności" i "The Pilgrim's Progress" Bunyana. W fazie pierwszej przemiany konieczni są bezwzględni niszczyciele, którzy splotą ideę wolności z symboliczną przemocą, zdelegitymizują rządy i spełnią rolę zapalnika masowej rewolty. Potem niszczycielom się podziękuje i nastanie czas twórców, rozpocznie się era "czynienia swej woli", jak mówi V słowami Crowleya.

"V jak Vendetta" to opowieść o zemście, miłości, władzy, polityce oraz terroryzmie. Przede wszystkim jednak to deklaracja wiary w ludzkiego ducha, zdolnego i przeznaczonego do wolności oraz manifest anarchizmu. Interesujące jest przy tym, iż skądinąd świetna i stosunkowo wierna adaptacja filmowa jak ognia unika wspominania o anarchii. Wzbudziło to oczywiście zrozumiałą irytację Moore'a. Twórcy filmu zatrzymali się w pół drogi. Jeśli chcieli uniknąć oskarżeń o apologetykę terroryzmu - nie mogło się to udać, bo filmowy V to terrorysta z krwi i kości. Zarówno komiks, jak i film to doskonałe zobrazowanie procesu terrorystycznego - niekoniecznie w jego wymiarze obiektywnym, lecz raczej subiektywnym - prezentuje się tu doktrynę i teorię terroryzmu, jego wydestylowaną istotę i wyidealizowaną (pod względem skuteczności) mechanikę. Co najważniejsze, pokazuje się wyraźnie, że terroryzm nie jest wyłącznie działaniem, że praxis towarzyszą wyobrażenia, percepcje, stan umysłu i ducha, emocje oraz - przede wszystkim - idee. Idee są tu traktowane jako paliwo historii, Idea stanowi nieuchwytną, lecz realną siłę, potężniejszą od armat i pałek. Ludzie rozpaleni do białości najgorętszymi z możliwych idei, wyzwalają się z więzienia życia i strachu przed śmiercią, przechodzą nieodwracalne katharsis (V w ogniu, Evey w deszczu) i są w stanie przestawić zwrotnice Historii na przekór "realnemu" stosunkowi sił. Najważniejsza kwestia "V jak Vendetta": "Ten płaszcz nie okrywa ciała i krwi, które da się zabić. Okrywa jedynie ideę. A idee są kuloodporne". Jak stwierdził Napoleon Bonaparte, na świecie są tylko dwie potęgi - duch i miecz, lecz na końcu zawsze zwycięża duch. To credo terroryzmu, lecz oczywiście nie tylko terroryzmu - podpisaliby się pod tym rownież idealiści odżegnujący się od używania przemocy. "V jak Vendetta" pokazuje terroryzm zarówno w wymiarze politycznym (dlalektyka władzy i oporu), jak i emocjonalnym i psychologicznym - opór jako wyzwolenie wewnętrzne, konieczność zachowania wolności, autonomia jako tożsamość, niezdobyta enklawa wolności. Moore pokazuje stan umysłów ludzi władzy i ludzi ową władzę zwalczających.

A jednak między komiksem a filmem istnieje pewien dysonans. Komiks opowiada o starciu faszyzmu (istotą "poIitycznego zła") ze swoją antytezą - anarchią. Filmowy V sprawia wrażenie bojownika o wolność - w "słusznym" sensie, czyli utożsamianą z demokracją przedstawicielską. Nie mówi się tego wprost, ale i nie dementuje, a takie jest "domyślne przyzwyczajenie" odbiorcy w kontekście narracji "wolnościowej". Taką koncepcję, jak sądzę, łatwiej przełknąć "opinii publicznej", czy "widowni". Tymczasem oryginalny V demokrację przedstawicielską i każdą inną ma za nic i wygłasza prawdziwe poematy ma cześć anarchii. Wystarczy porównać jedną z kluczowych w komiksie scen czyli dialog/monolog V z Temidą, na chwilę przed wysadzeniem budynku sądu. W filmie mamy krótkie zdanie o tym, jak Temida oddała się na służbę politycznym zbirom. Tekst komiksowy warto przytoczyć:

""Kochałem cię jako osobę, jako ideał. Ale to było dawno temu. Obawiam się, że teraz jest ktoś inny (...) To przecież twoja niewierność rzuciła mnie w jej ramiona (...) sądziłaś, że nie wiem o twoim małym skoku w bok. Ale wiem. Wiem o wszystkim. I wcale się nie zdziwiłem, kiedy się dowiedziałem. Zawsze miałaś słabość do mężczyzn w mundurach (...) czy zaprzeczysz, że miał cię tak jak chciał, a ty pozwoliłaś mu na wszystko? (...) A więc nareszcie odkryłem prawdę. Już nie jesteś moją Temidą. Teraz należysz do niego. Poszłaś do łóżka z kimś innym. Dobrze, ale ta gra jest dla dwojga.
- Och! Ach! K-kim ona jest, V? Jak ma na imię?
- Na imię ma anarchia. I jako kochanka nauczyła mnie więcej niż ty kiedykolwiek. Nauczyła mnie, że sprawiedliwość nie ma sensu bez wolności. Ona jest uczciwa. Nie składa obietnic i żadnych nie łamie. Inaczej niż ty, nierządnico (...) A więc żegnaj, miła pani. Nasze rozstanie smuci mnie nawet teraz, mimo że nie jesteś już tą kobietą, którą niegdyś kochałem. Oto pożegnalny prezent. Składam go u twych stóp.
(Wybucha bomba)
"Płomienie wolności. Piękne i sprawiedliwe. Ach, moja kochana anarchio... Piękności, aż dotąd nie znałem twego oblicza".

I dalej, w księdze trzeciej:

"Moją miłością była Temida. Wielbiłem ją zauroczony jej prawdą i słodyczą... Do czasu, gdy za moimi plecami związała się z człowiekiem, który ją zbeszcześcił; okrutnym i brutalnym, zionącym smrodem spalonych dzieci. On ją odmienił. Zaczęła gustować w skórze, łańcuchach i biczach. Temida, którą kochałem, odeszła. Ta, która miała łagodne oczy, która stawiała małe i ostrożne kroki. Odmieniona, patrzyła przez wąskie szpary i miażdżyła dobrych ludzi swym bezlitosnym obcasem".

Natomiast w jednym z liścików rozsyłanych przez V czytamy, iż prawo "dziwką jest tanią, do której cnotliwi nie muszą się wdzięczyć, a łotry ją pieprzą, a potem zwiewają".

I dalej:

"Anarchia łączy się z hukiem bomb i kanonadą dział".

"Anarchia ma dwa oblicza: twórcy i niszczyciela. Niszczyciele obalają imperia, przygotowując fundamenty zgliszcz, na których twórcy mogą budować lepszy świat. Zgliszcza kładą kres dalszym działaniom niszczycieli. A zatem precz z nitrogliceryną! Precz z niszczycielami! Nie ma dla nich miejsca w naszym lepszym świecie. Ale wznieśmy toast za wszystkich naszych terrorystów, wszystkich drani, podłych i niewybaczalnych... Wypijmy za ich zdrowie, aby ich więcej nie spotkać".

"Od zarania ludzkości garstka ciemiężycieli brała odpowiedzialność za nasze życia. Odpowiedzialność, którą winniśmy wziąć sami. Czyniąc tak, odebrali nam władzę. Zachowując bezczynność, oddaliśmy ją. Widzieliśmy, jak ich droga prowadzi przez obozy i wojny, prosto do rzeźni.  Anarchia proponuje inną drogę. Wraz z anarchią z gruzów powstaje nowe życie, powraca nadzieja. Mówią, że anarchia umarła, ale... Doniesienia o jej śmierci były mocno przesadzone".

Krótko mówiąc, film charakteryzuje pewien paradoks. Chociaż jest dość wierną adaptacją (brakuje tu jednak m.in. wulgarnej, sadomasochistcznej burleski, w duchu "Kabaretu" Boba Fosse'a), pomija kluczowy aspekty komiksu, czyli przesłanie (propagandę - jak to ujmuje sam Moore) anarchistyczne. Ponadto wprowadza element islamofobii i umieszcza sytuację w kontekście "wojny z terroryzmem". Moore nie może być zadowolony z filmowych aktów oporu polegających na przechowywaniu zakazanego Koranu, czy wychwalania tego ostatniego, zważywszy, że w jego opinii religia stanowi "duchowy ekwiwalent faszyzmu".

Komiks (oraz film) świetnie eksponuje dziwaczną logikę polityki. Więzienie (symulowane) staje się metodą uwolnienia ludzkiego ducha. Życie samo w sobie jest natomiast więzieniem. Jest to również charakterystyczny element doktryny rozmaitych ruchów stosujących terroryzm. Wolność jest iluzją w faszystowskim systemie, śmierć albo gotowość na śmierć jest wyzwoleniem.

V powiada do Evey:
"Jesteś w więzieniu, Evey. Urodziłaś się w więzieniu. Siedzisz w nim tak długo, że straciłaś wiarę w istnienie zewnętrznego świata". Nic dziwnego, że komiks zainteresował twórców "Matrixa" (producenci filmu), którego przesłanie jest w istocie identyczne. "Szczęście to więzienie. Najbardziej zdradzieckie ze wszystkich więzień" - mówi V, a mógłby powiedzieć również Morfeusz.

"V jak Vendetta" to - między innymi - rodzaj wykładu politycznego. Mamy na miejscu wszystkie elementy, jak klocki układanki, czy raczej kostki domina, które układa i przewraca V. Istnieje diagnoza (więzienie), metoda ucieczki (terroryzm i rewolucja) oraz prognoza - anarchia wyłaniająca się z przejściowego stanu chaosu. Ofiary i chaos są nieuniknione, droga do pokoju prowadzi przez wojnę, na ląd utopii nie da się przejść suchą nogą, droga do niej prowadzi bowiem przez morze krwi, na na horyzoncie zawsze majaczy jakaś krwawa kulminacja (Apokalipsa, Dagor Dagorath, Wielka Rewolucja, Ostatnia Bitwa), która na zawsze odmieni oblicze świata i uwolni go od zdefiniowanego skażenia. Celem ostatecznym w tym wypadku jest "Kraina Rób Co Chcesz", domena anarchii.

Moore prezentuje przy okazji mechanikę polityki w przededniu rewolty:

"Nie należy zbytnio polegać na milczącej większości, gdyż cisza jest rzeczą kruchą. Jeden głośny dźwięk, i znika". Głośny dźwięk może być oczywiście hukiem bomby.

"Hałas zależy od ciszy, która go poprzedza. Im większy spokój, tym bardziej szokujący grzmot pioruna. Nasi włascy już od pokoleń nie słyszeli głosu ludu... A jest on o wiele głośniejszy niż im się wydaje". Jak to ujmuje filmowy V: "Nie powinniśmy bać się władzy. To władza powinna się bać nas". W komiksie nie może tego powiedzieć, bo władza ma po prostu zniknąć.

"Narzucony porządek sprowadza niezadowolenie, matkę nieporządku; rodzica gilotyny. Społeczeństwa autorytarne są jak układy łyżwiarskie. Zawiłe, mechanicznie precyzyjne i, ponad wszystko, niepewne. Pod kruchą powłoką cywilizacji kotłuje się zimny chaos... A w niektórych miejscach skorupa lodu jest zdradziecko cienka".

"Władza, kiedy odkryje, że chaos depcze jej po piętach, posłuży się najgorszymi podłościami, aby utrzymać fasadę porządku... Ale będzie to porządek bez sprawiedliwości, miłości i wolności, który długo nie powstrzyma upadku świata w pandemonium".

"Władza wyznacza dwie role: kata i ofiary, zmienia ludzi w ponure manekiny, które boją się i nienawidzą, podczas gdy kultura pogrąża się w otchłani. Władza niszczy wychowanie ich dzieci, zmienia ich miłość w walkę kogutów".

"Równość i wolność nie są zbytkami, z których można łatwo zrezygnować. Bez nich porządek musi runąć w niewyobrażalną głębię".

Moore słowami V utrzymuje, iż anarchia jest nie tylko możliwa, ale konieczna i naturalna. Teoria mówi, że po fazie chaosu, Vervirrung, nastąpi faza Ordnung "era prawdziwego, dobrowolnego porządku". Co jednak charakterystyczne, o ile widzimy jak pod wpływem terroryzmu oraz społecznego wrzenia społeczeństwo autorytarne wali się w gruzy i zastępuje je chaos (cytowany jest Yeats: Kołując coraz szerszą spiralą sokół przestaje słyszeć sokolnika. Wszystko w rozpadzie... w odśrodkowym wirze"), akcja zatrzymuje się na tym etapie i nie pokazuje wyłaniania się anarchistycznego porządku. I tu widzę realny problem i lukę w teorii: co właściwie ma powstrzymać ludzi przez odbudową instytucji politycznych, czyli przejęciem władzy przez najsilniejszą grupę zbirów? Więzienie zdaje się tkwić nie w instytucjach, ale w ludzkiej naturze. Moore temu zdecydowanie zaprzecza, ale jego argumenty mnie niestety nie przekonują.

A film dokłada do komiksu bardzo zgrabną i ważną kwestię:
Evey: "Mój ojciec mawiał, że artyści kłamią, by ukazać prawdę, a politycy, by ją ukryć".

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Którędy pójdziesz? Trzy drogi życia

Szokuje szczególnie fakt, że te trafne i wartościowe spostrzeżenia zostały spisane już w dwudziestoleciu międzywojennym! Takie trzeźwe spojrzenie na w...

zgłoś błąd zgłoś błąd