Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Instytut

Wydawnictwo: Znak
6,38 (902 ocen i 119 opinii) Zobacz oceny
10
31
9
75
8
125
7
226
6
184
5
149
4
40
3
45
2
20
1
7
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324014330
liczba stron
240
słowa kluczowe
Agnieszka, Rumun, mieszkanie, więzienie
język
polski
dodała
Ag2S

Mam na imię Agnieszka. Moje mieszkanie ma na imię Instytut. Dwanaście godzin temu zostałam w nim uwięziona. Mój dom jest moim więzieniem. Nie mogę z niego wyjść. Nikt nie może do niego wejść. Kamienica w centrum Krakowa. Siedem osób, które nie mogą się z niej wydostać. Krwawy napis: „To nasze mieszkanie”, jest jedyną wskazówką, jaką otrzymują. Wkrótce rusza lawina makabrycznych zdarzeń. Czy...

Mam na imię Agnieszka. Moje mieszkanie ma na imię Instytut. Dwanaście godzin temu zostałam w nim uwięziona. Mój dom jest moim więzieniem. Nie mogę z niego wyjść. Nikt nie może do niego wejść.

Kamienica w centrum Krakowa. Siedem osób, które nie mogą się z niej wydostać. Krwawy napis: „To nasze mieszkanie”, jest jedyną wskazówką, jaką otrzymują. Wkrótce rusza lawina makabrycznych zdarzeń. Czy komukolwiek uda się uciec?

Przeraziły cię filmy Cube czy The Ring? Po lekturze Instytutu nie będziesz mógł zasnąć!

„Przeczytałem! Na jednym oddechu. Mocna rzecz. To najlepsza z powieści Żulczyka.”
Borys Lankosz, reżyser Rewersu

 

źródło opisu: znak.com.pl

źródło okładki: znak.com.pl

pokaż więcej

książek: 3132
Joanna Gołaszewska | 2010-09-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 września 2010

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Wszędzie piszą o tej książce "mocna rzecz". Rzeczywiście jest mocna, nie da się ukryć, że niezwykle trzyma w napięciu do końca nie puszczając.

Ale nie tylko sensacyjny wątek jest tu atutem. Również warstwa psychologiczno-obyczajowa przykuwa uwagę czytelnika.
Agnieszka wplątuje się w zupełnie niepotrzebny i jakiś taki wynikający "niechcąco" romans z chłopakiem z tzw. dobrego domu. Wynikiem tego jest ciąża, ślub, córka. I wcale nie żyli długo i szczęśliwie. Agnieszka nie kocha męża, ale orientuje się w tej sytuacji dopiero po kilku latach. Gdy próbuje od męża uciec, jego rodzice porywają jej dziecko i szantażują ją.


A Agnieszka ponad wszystko kocha córkę i chociaż nie jest wzorem matki-Polki w pojęciu naszych mam i babć, bo nie robi słoików na zimę, nie biega na imprezy szkolne i nie nosi tam blach ciast, nie uczy dziewczynki jak być grzeczną i żeby wszyscy ją lubili, każe walić w ryj każdego, kto ją obrazi i mieć w nosie konwenanse (dosłownie), to kocha córkę i wie, że na tym świecie nikt jej nie będzie szanował, jeśli ona tego szacunku nie wymusi pięściami. Dlatego nie jest im obu lekko. Mają przeciwko sobie dostojną teściową, nauczycieli i dyrektorkę szkoły, są dla siebie jedynym oparciem.
Wątek sensacyjny natomiast polega na tym, że gdy Agnieszka w końcu wyrywa się z dusznego małżeństwa, z całą świadomością, że będzie musiała zostawić córkę mężowi, nawet wbrew woli tej córki, zamieszkuje w dziwnym mieszkaniu. I to tam właśnie pewnego dnia ktoś zamyka ją i jej współlokatorów jak w więzieniu. Nie mogą się wydostać. Ktoś w nocy zabija okna deskami, zamyka kratę prowadzącą na klatkę schodową, znikają wszyscy sąsiedzi, nie działają telefony ani Internet.
Bardzo ciekawy jest zabieg retrospektywy - poznajemy wcześniejsze losy Agnieszki, gdy ją samą spotykamy już zadomowioną w krakowskim mieszkaniu. Napięcie rośnie. Znikąd nie ma pomocy, a śledząc myśli Agnieszki zastanawiamy się, kto mógłby mieć motyw, żeby właśnie tę grupę ludzi więzić w mieszkaniu.
"Instytut" to powieść niezwykła, ale chyba autor nie miał pomysłu na zakończenie. Nie przekonuje mnie takie wyjaśnienie intrygi. Właściwie to nie jest żadne wyjaśnienie i z przykrością muszę stwierdzić, że zakończenie mnie rozczarowało. Ja to na własny użytek nazywam "tak dobrze żarło i zdechło". Bo powieść jest wciągająca, napięcie umiejętnie budowane naprawdę zachęca do coraz szybszego czytania, a tu nagle - puf - jak to? To już?
Mimo to warto było przeczytać książkę, bo życie Agnieszki było bardzo ciekawe, niezwykłe. I chociaż ja osobiście nie przepadam za takimi klimatami, w jakich poruszała się bohaterka, to obserwacja takich ludzi jest niezwykle fascynującym doświadczeniem.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Człowiek, który słucha koni

Empatia,wielkie słowo.Cierpliwość, wspaniała cecha.Miłość do zwierząt,oby takich ludzi było więcej.Fascynująca opowieść o życiu człowieka kochajacego...

zgłoś błąd zgłoś błąd