Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Władca Marionetek

Tłumaczenie: Krzysztof Uliszewski
Wydawnictwo: Egmont Polska
6,13 (75 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
4
8
3
7
18
6
19
5
16
4
3
3
4
2
3
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Puppet Master
data wydania
ISBN
978-83-237-3413-0
liczba stron
213
słowa kluczowe
thiller, sensacja, kryminał
język
polski
dodała
Ag2S

Niezwykła powieść „Władca marionetek” wciąga jak pasjonujący kryminał, przenosząc czytelnika na ulice XIX wiecznej Pragi. Czy uda się rozwiązać zagadkę i przeszkodzić tajemniczemu władcy marionetek? Czy znajomość starych podań i legend doprowadzi do odkrycia prawdy i ocalenia miasta? Mroczna intryga, w której wir wpadają bohaterowie, a wraz z nimi czytelnik, przyprawia o dreszcze już od...

Niezwykła powieść „Władca marionetek” wciąga jak pasjonujący kryminał, przenosząc czytelnika na ulice XIX wiecznej Pragi. Czy uda się rozwiązać zagadkę i przeszkodzić tajemniczemu władcy marionetek? Czy znajomość starych podań i legend doprowadzi do odkrycia prawdy i ocalenia miasta?

Mroczna intryga, w której wir wpadają bohaterowie, a wraz z nimi czytelnik, przyprawia o dreszcze już od pierwszej strony tej opowieści. Tajemnica goni tajemnicę, a misterna nić, łącząca mroczne legendy Czech z głównymi postaciami,prowadzi do rozwiązania, które dla wszystkich będzie niespodzianką i zaskoczeniem.

Akcja powieści rozpoczyna się na rynku Starego Miasta, pod złotym zegarem i stopniowo prowadzi przez wszystkie najważniejsze dzielnice czeskiej stolicy. Razem z bohaterami nasłuchujemy odgłosu końskich kopyt, biegnąc przez Most Karola, chronimy się przed pościgiem w chodnych i wilgotnych kamienicach, by znaleźć wytchnienie podziwiając zachód słońca na Hradczanach. A wszystkim wydarzeniom towarzyszą marionetki - istoty zawieszone pomiędzy życiem a śmiercią, których praskie występy słynne były w całej Europie. Ta książka to wyjątkowy przewodnik po Pradze, po historii i zwyczajach jej mieszkańców.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 0
| 2012-05-26
Na półkach: Przeczytane, Praga magiczna

Pamiętam, że podczas mojego pierwszego pobytu w Pradze, zafascynowała mnie wszechobecność straganów i sklepików, z których zerkały na przechodniów brodate twarze czarodziejów i alchemików, przerażające oblicza wszelkiej maści demonów, tu i ówdzie migały gwiaździste stroje uśmiechniętych tajemniczo astronomów i rozłożyste suknie pięknych księżniczek. Wszystkie podwieszone na sznurkach, w naturalnych pozach – wyglądające jak zaklęte żywe istoty.
Historia praskich marionetek sięga średniowiecza, jednak prawdziwy rozkwit czeskiej sztuki lalkarskiej przypada na wiek XVIII i XIX, kiedy to przedstawienia marionetkowe stały się cenione na równi z tymi, w których występowali żywi aktorzy. Dziś obok Mostu Karola, Orloja czy Katedry św. Wita, marionetki stały się jednym z najbardziej charakterystycznych symboli Złotego Miasta. Symbolem, który aż prosi się o jakąś niesamowitą fabułę.

Mamy więc styczeń 1898 roku. Milenę Prochazkovą po tragicznej śmierci ojca – uznanego lalkarza i tajemniczym zaginięciu matki wychowuje babcia i dwie dość ekscentryczne ciotki. Dziewczynka wiedzie w miarę normalne życie, zakłócane jednak tajemniczymi wizjami związanymi z powrotem mamy. Pewnego dnia, na Starym Mieście Milena spotyka dziwacznego Władcę Marionetek, który przyjechał właśnie do Pragi ze swoim spektaklem i wymaga od dziewczyny deklaracji, że zjawi się na przedstawieniu. Tego też dnia babcia postanawia wyjawić Milenie tajemniczą historię rodziny, której korzenie sięgają Libuszy – legendarnej władczyni Czech. Czy to właśnie dlatego Władca tak bardzo zainteresowany jest dziewczynką?

Zacznę od tego, co naprawdę mi się podobało. Z prawdziwą przyjemnością czytałam opisy XIX-wiecznej, zimowej Pragi, które zdecydowanie działają na wyobraźnię. Przyznam jednak, że sama fabuła rozczarowuje. Władca Marionetek kojarzy mi się raczej ze szkicem powieści, który aż woła o pogłębienie – historii, postaci, słowem: wszystkiego. Najbardziej rozczarowuje postać tytułowego Władcy - zdecydowanie zabrakło mu cech demonicznych, które biorąc pod uwagę praskie czarnoksięskie tradycje byłyby całkiem na miejscu. Niestety był on raczej obrzydliwy niż straszny i mimowolnie kojarzył się ze Strombolim Collodiego.
Myślę jednak, że należy wziąć poprawkę na to, że książka przeznaczona jest dla młodszych czytelników. Podejrzewam, że kilkanaście lat temu sama byłabym zachwycona.

Joanne Owen czerpała inspiracje z dawnych czeskich legend – jedne przytoczyła wiernie, w innych wprowadziła pewne modyfikacje. I o ile w tym wypadku pewna dowolność niczemu nie przeszkadza, to zdarzyło jej się parę wpadek merytorycznych i...topograficznych. Autorka najwyraźniej zafascynowana jest Pragą – także akcja jej drugiej powieści "The Alchemist and the Angel" (wydanej w 2010 roku) toczy się w Złotym Mieście, tym bardziej więc dziwią takie niedopatrzenia.
Tym, które rzuca się w oczy najbardziej jest opis Orloja – staromiejskiego zegara astronomicznego. W pewnym momencie czytamy: "Nim postać śmierci przebyła swą zwykłą drogę przed tarczą zegara..." * i każdy, kto choć raz widział ten niesamowity zegar zacznie się zastanawiać czy to na pewno o TEN zegar chodzi? Sęk w tym, że przed tarczą zegara nie przesuwa się nic. Śmierć, której wyobrażeniem jest figurka kościotrupa, rozpoczyna o pełnej godzinie cały spektakl pociągając za linę z dzwonkiem i odwracając trzymaną w ręku klepsydrę, by przypomnieć widzom o nieubłaganym upływie czasu. Przesuwają się jedynie figury apostołów w okienkach nad zegarem. To niby szczegół, jednak kiedy ktoś przedstawia miasto w taki sposób, że staje się ono niemal kolejnym bohaterem powieści, kiedy skupia się na drobiazgowym opisie jego zabytków czy topografii, powinien zwracać większą uwagę na takie właśnie szczegóły.

Niewątpliwie wielkim plusem jest strona graficzna książki, choć patrząc na okładkę "Władcy Marionetek" (która jest, powiedzmy szczerze, taka sobie) trudno się tego spodziewać. Mutt Ink stworzył małe arcydzieło. Oryginalne, mroczne ilustracje przedstawiające punkty charakterystyczne Pragi czy też ornamenty szyldów, wspaniale oddają klimat zarówno powieści jak i samego miasta. Momentami tekst wkomponowany jest w grafikę – znajdziemy tu m.in. stylizowane fragmenty z zielnika, plakaty teatralne czy pożółkłe strony ze starych zbiorów podań czeskich.

Joanne Owen miała świetny pomysł na powieść – Praga od dawna fascynuje, to miasto, w którym ma się wrażenie, że magia jest tuż tuż, a symbolika ożywiania drewnianych postaci ruchem własnych rąk także ma w sobie coś niesamowitego. Myślę, że debiutującej autorce po prostu zabrakło wprawy – stąd wspomniane wyżej niedociągnięcia. W porównaniu z naszą rodzimą produkcją, w postaci "Od nowiu do pełni" Hanny Fronczak, która próbowała bazować na legendzie o Golemie i alchemikach zamieszkujących Złotą Uliczkę, "Władca Marionetek" to niemal arcydzieło. Postanowiłam więc przymknąć oko na kilka wpadek i spróbować z "The Alchemist and the Angel".

* J. Owen, Władca Marionetek, Egmont, Warszawa 2010, s. 166.

[Recenzję opublikowałam wcześniej na swoim blogu]

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Żelbeton

Czy można oddać na kartach literatury kwintesencję, prawdę i realizm życia w taki sposób, by móc w pełni w ów obraz uwierzyć i odnaleźć w nim odbicie...

zgłoś błąd zgłoś błąd