Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Zrób sobie raj

Seria: Sulina
Wydawnictwo: Czarne
7,6 (2747 ocen i 273 opinie) Zobacz oceny
10
170
9
418
8
850
7
905
6
309
5
66
4
13
3
10
2
3
1
3
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-7536-223-7
liczba stron
292
słowa kluczowe
reportaż, Czechy
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
Snoopy

Ze wstępu autora: "Marzyła mi się książka o moim ulubionym kraju bez napinania się. Żeby nie musiała odzwierciedlać, obiektywizować, syntetyzować. Jestem niechlujnym czechofilem, ta książka nie jest ani kompetentnym przewodnikiem po kulturze czeskiej, ani po Czechach. Nie jest obiektywna. Nie rości sobie pretensji do niczego. Jest wyłącznie o tym, co mnie za fascynowało przez ostatnich 10 lat,...

Ze wstępu autora:
"Marzyła mi się książka o moim ulubionym kraju bez napinania się. Żeby nie musiała odzwierciedlać, obiektywizować, syntetyzować.
Jestem niechlujnym czechofilem, ta książka nie jest ani kompetentnym przewodnikiem po kulturze czeskiej, ani po Czechach.
Nie jest obiektywna.
Nie rości sobie pretensji do niczego.
Jest wyłącznie o tym, co mnie za fascynowało przez ostatnich 10 lat, od kiedy pierwszy raz przyjechałem do tego kraju. Jest wielką notatką z lektur i ze spotkań z ludźmi, których chciałem
tam spotkać.
Słowem, jest o miłości przedstawiciela jednego kraju do innego kraju.
Może jest jeszcze o czymś, ale to już zostawiam Państwu".

 

pokaż więcej

książek: 1591
anek7 | 2012-02-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 lutego 2012

Przez długi czas nazwisko Mariusza Szczygła kojarzyło mi się tylko z programem "Na każdy temat" który w latach 90-tych nadawany był przez telewizję Polsat. Od razu powiem, że skojarzenie do najbardziej pozytywnych nie należało, bo programów typu talk-show zwyczajnie nie lubię, a co za tym idzie i ich prowadzących nadmierną sympatią nie darzę...
Wszystko zmieniło się w ubiegłym roku, kiedy wpadł w moje ręce "Gottland". Czytając tę książkę zobaczyłam całkiem inne oblicze Mariusza Szczygła - człowieka z pasją, potrafiącego pisać o tym co go interesuje w niezwykle ciekawy sposób a przy tym obiektywnie przedstawiającego fakty historyczne. I jasne się stało, że gdy tylko będę miała możliwość to z pewnością sięgnę po kolejne książki tego autora.

W ostatnich dniach miałam możliwość po raz kolejny spotkać się z twórczością Mariusza Szczygła, a to za sprawą książki "Zrób sobie raj".
Autor po raz kolejny zabiera czytelnika w podróż za naszą południową granicę - sam o sobie mówi, że jest czechofilem i ta tematyka jest mu najbliższa.
Na książkę składa się kilkanaście tekstów pisanych w różnych latach, a tematem przewodnim większości z nich jest wiara w Boga, a właściwie jej brak i to jak ten stan wpływa na kształt Czech jako państwa oraz na samych Czechów.

Gdyby porówać losy Czechów i Polaków na przestrzeni dziejów znajdzie się wiele podobieństw - jednym z najważniejszych jest fakt, że przez wiele lat obydwa narody żyły w niewoli. I będąc w owej niewoli i jedni i drudzy starali się zachować świadomość narodową. Polakom, nękanym głównie przez prawosławnych Rosjan i luterańskich Prusaków pomagał w tym kościół katolicki, będący ostoją języka, tradycji i kultury. Zupełnie inaczej Czesi, którzy do kościoła rzymskiego mieli zadawnione pretensje o Jana Husa, podstępnie uwięzionego i spalonego na stosie w XV wieku i nie czuli specjalnego związku z tą akurat doktryną religijną. Jeżeli dodać do tego fakt, że w Austrii, która przez kilkaset lat sprawowała władzę zwierzchnią nad ziemiami czeskimi, katolicyzm był religią dominującą, to nie ma się co dziwić, że kiedy w 1918 roku powstała niepodległa Czechosłowacja to jej władze, na czele z Tomaszem Masarykiem, prowadziły politykę antykościelną. A jakby tego było mało, trzeba pamiętać o latach powojennych, kiedy kraj znajdował się pod wpływem Związku Radzieckiego...
Biorąc pod uwagę te wszystkie okoliczności trudno się dziwić, że zdecydowana większość Czechów to ateiści, kościoły świecą pustkami lub zmieniono je w budynki użyteczności publicznej a większość kleru pochodzi z Polski.

Dla przeciętnego Polaka (wszak ponad 90% naszych rodaków deklaruje wyznanie katolickie) taki brak religii jest nie do pomyślenia - jak bez Boga przeżyć chrzest, ślub, pogrzeb,Wielkanoc czy Boże Narodzenie, że wymienię tylko te najważniejsze okazje. Nie wspominając o codziennym życiu, które powinno opierać się na dekalogu...

Mariusz Szczygieł rozmawiał na temat wiary ze swoimi czeskimi znajomymi, ale również prowadził dyskusję w internecie - okazuje się, że brak Boga wcale nie przeszkadza tym ludziom żyć godnie i według uniwersalnych zasad. Co więcej, potrzeba takiego życia nie jest narzucona przez odgórne instytucje a wypływa z osobistej potrzeby, nawet jeśli dana osoba deklaruje wyznanie katolickie.
Najprostszy przykład - nasz rodak często idzie w niedzielę do kościoła, bo "tak wypada" i "co ludzie powiedzą", natomiast Czech kieruje się w to miejsce wtedy, kiedy czuje potrzebę bliższego kontaktu z Bogiem.

Oczywiście, książka nie traktuje tylko o religii, znalazły się w niej również artykuły na temat współczesnych twórców kultury (pisarz Egon Bondy, fotograf Jan Saudek, rzeźbiarz David Cerny i in.) i ich widzenia świata. Jednak uczciwie mówię, że jakoś nie do końca ich dzieła do mnie przemawiają i, co przyznaję pomimo obaw, że zostanę posądzona o zaściankowość, wydają mi się (żeby użyć kulturalnego określenia) obsceniczne... Nie jestem jednak w żadnym wypadku znawcą współczesnej sztuki, więc moje odczucia na temat twórczości w/w artystów są tylko i wyłącznie subiektywne.

Mariusz Szczygieł stworzył książkę, która stanowi portret Czechów i ich ojczyzny zupełnie niepodobny do panujących stereotypów - bo przecież w obiegowej opinii każdy Czech to taki poczciwy wesołek, trochę jak Szwejk, zajadający knedliki i wypijający hektolitry piwa. Tymczasem ta wesołość jakże często była wymuszona, a pod pozorami dobroduszności i beztroski skrywano ogromne tragedie.
Bo naród, który liczy 10 mln obywateli nie może sobie pozwolić w chwilach kryzysu na jakieś wielkie zrywy z bronią w ręku. Taki naród aby przetrwać musi opanować umiejętność dostosowania się do panujących warunków i ukrywania tego co naprawdę myśli.
I o tym trzeba pamiętać oceniając naszych sąsiadów zza Sudetów.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Włóczędzy Dharmy

Za najlepszą książkę Kerouaca często uznaje się "W drodze", więc często to po nią ludzie sięgają w pierwszej kolejności. I często dochodzą d...

zgłoś błąd zgłoś błąd