Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Religia rocka. Ciemna strona muzyki rozrywkowej

Książka jest przypisana do serii/cyklu "Pytania o kulturę". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Wydawnictwo Psychologii i Kultury Eneteia
5,96 (23 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
5
8
1
7
6
6
2
5
3
4
0
3
4
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-61538-18-9
liczba stron
246
słowa kluczowe
rock, satanizm, mistycyzm
kategoria
filozofia i etyka
język
polski
dodał
Feanor

Wieloaspektowa analiza wpływu przemysłu muzyki rozrywkowej jako zjawiska kulturowo-socjologicznego na jej odbiorców, w tym psychikę i postawy moralno-etyczne różnych grup społecznych. Autor zwraca uwagę na powiązania muzyki rozrywkowej z towarzystwem Loży Iluminatów, agencją Wicca, wykazuje relację z okultyzmem, magią, satanizmem, New Age, cyberkulturą, deifikacją artefaktu i sprowadzeniem...

Wieloaspektowa analiza wpływu przemysłu muzyki rozrywkowej jako zjawiska kulturowo-socjologicznego na jej odbiorców, w tym psychikę i postawy moralno-etyczne różnych grup społecznych. Autor zwraca uwagę na powiązania muzyki rozrywkowej z towarzystwem Loży Iluminatów, agencją Wicca, wykazuje relację z okultyzmem, magią, satanizmem, New Age, cyberkulturą, deifikacją artefaktu i sprowadzeniem nauki różnych nurtów etycznych do współczesnej groteski. Refleksje autora odwołują się do specjalistycznych badań prowadzone przez psychologów, socjologów, filozofów, teologów, kulturoznawców, lekarzy, muzykologów.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 42
tomix | 2010-08-23
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 09 sierpnia 2010

Opinia Feanor to poprostu tragednia, przed opinią której chciałbym wszytkich przestrzec !!!!

Na początek ujmę to tak. Moim zdaniem RR to interesująca i pasjonująca publikacja w której miedzy innymi wyczytałem „determinantą niniejszego dyskursu jest troska o wrażliwość współczesnego człowieka, zarówno na płaszczyźnie duchowej, jak i psychosomatycznej. Dlatego ku refleksji czytelnika należało ujawnić – inną niż na ogół znana- ciemną stronę muzyki rozrywkowej”. Są również miejsca w których wyczujemy emocjonalne i zbyt moralizatorskie nastawienie autora do pewnych kwestii, niemniej daleki jestem od tego by przedstawiać taką myśl jako wrogi akcent wobec entuzjastów rocka. Z książki dowiadujemy się, iż autor obarcza odpowiedzialnością za ogólną degrengoladę tylko tych fanów muzyki rozrywkowej, którzy rzeczywiście upadku obyczajowości się dopuszczają. Nie ukrywajmy że dzieje się to często za pośrednictwem sugestywnych tekstów i prowokacyjnych zachowań ich idoli.

Nie żałuje zakupu i zdecydowanie zachęcam do lektury ludzi światłych, by sami zweryfikowali swoją wiedzę na temat który podejmuje autor.

O Szczegółowej fachowości książki trudno powiedzieć, chociażby z tego względu, że o ile mi wiadomo nie ma tak na prawdę alternatywnej, która poruszałaby owe zjawisko ujmując je w sumie na tak w wielu płaszczyznach. Autor jak sądzę, poradził sobie z materiałem publikacji. Dyskredytowanie i zarzuty że praca to szukanie jakiś powiazań muzyki rockowej z masonami to niezrozumienie materiału naukowej publikacji i to dobitne niezrozumienie !!! Co więcej brak komplementarnej wiedzy na temat tego co dzieje się w Świecie elit i przede wszystkim tego jak rzeczywiście wyglądają kulisty muzcznego industry o których kuluarach coraz częściej informują nas sami zainteresowani. Pan Hawryszczuk często odwołuje się do badań innych naukowców i jest tutaj bardziej obserwatorem który ocenia pewne zjawiska jako etyk, niż historykiem Rocka.

Pierwsze cztery rozdziały RR to czysty opis problematyki schyłku cywilizacji opartej na chrześcijańskiej moralności, schyłku za który według autora odpowiedzialny jest również szeroko pojęty przemysł muzyczny i pewna rewolucja obyczajowości. Właściwie tylko ci wykonawcy i promotorzy którzy są przez autora przywołani i sami dają ku temu dowody, w tekstach piosenek, w głoszonych sloganach czy udzielanych wywiadach. W swojej publikacji pan Hawryszczuk wyraźnie odczytywany jest jako humanista, który stara się otoczyć troską i wyczuwalną sympatią swojego czytelnika - co ciekawe w podsumowaniu lektury nawet tych niby najbardziej zepsutych artystów.

Proszę zauważyć, że posłowie do książki RR przygotował Pan dr Waldemar Zenon Dudek. Jak poszukamy dowiemy się że to ceniony przez środowiska naukowe psychiatra, zajmujący się od lat myślą jungowską oraz jej implikacjami w kulturze. Sprawdziłem również ważna dla mnie kwestię, mianowicie czy książka została poddana recenzji naukowej. Okazuje się że tak. Dr n hum Paweł Karpowicz, socjologa Członka Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, uczestnik ruchu psychologii transpersonalnej oraz psychologii zorientowanej na proces. Czy nikogo nie zaciekawiło że być może, autor RR to też fan muzyki rockowej, który chciał nam, Polakom coś pokazać z punktu widzenia pewnych zachodnich badaczy, zestawiając to ze swoimi badaniami, spostrzeżeniami. Czemu mentalność przeciętnego Polaka to wyśmiewać innych, zamiast szukać wspólnego dialogu, wymiany przemyśleń, spostrzeżeń.

Mając na uwadze niektóre fragmenty Religia Rocka widać, że p. Hawryszczuk koncentruje się wyłącznie na tych ciemnych stronach i chyba taka była jego intencja, której przecież nie ukrywa. Jak dla mnie jest to bardziej próba ostrzeżenia przed bezkrytycznym przyjmowaniem światopoglądu manifestowanego w przekazie muzyki a nie o wrzucaniu wszystkich łącznie ze słuchaczami do jednego worka. Takie wnioski to absurd i świadczą o dyletanckim podejściu do lektury. Tak przy okazji by uzupełnić pewne braki w postrzeganiu kultury, F. Nietsche w jeszcze bardziej dobitny sposób poddał krytyce znienawidzoną przez siebie społeczność mieszczańską Niemiec. Tam to grzmią pioruny. Tutaj w RR w porównaniu z nietzscheańską krytyką p. Hawryszczuk w ujmujący sposób zganił pewne zachowania gwiazd, podpierając się autorytetem innych osób. Następna kwestia to apel do pseudobibliotekarza który powinien jeszcze raz zrobić rekonesans lektury,bo to nie beletrystyka cóż .. hermeneutyka tekstu się kłania np. Ernsta Schleiermachera czy Wilhelma Diltheya. Można sadzić po notatce którą wydawca umieścił na okładce, że autor jest co jedynie osobą obserwującą, bądź też badającą, jak zresztą zostało napisane „filozoficzne i socjologiczne aspekty muzyki rozrywkowej. Nie ma tu ani jednego zdania które sugerowałoby pretensję do miana badacza historii rocka. Przy okazji zauważyłem, że autor korzystał w obwity sposób z publikacji znanego historyka rocka, szanownego pana Weissa, który nawet w swojej encyklopedii troszeczeczkę wspomina o okultystycznych zapędach niektórych muzyków.

Z przykrością muszę stwierdzić, że intelektualnie karygodnym jest stosownie wszelkich form manipulacji oraz zniekształcania intencji a tym samym myśli autora, których dopuscił się 26 letni Feanor:)- młode to i głupie :). Czytanie bez zrozumienia i do tego jeszcze żałosna manipulacja czytającym komentarz to zabiegi którymi człowiek uczciwy po prostu się brzydzi. "Pseudobibliotekarz" nie wspomniał o interesującej, dodałbym filozoficznej analizie New Age oraz omówieniu tła socjologicznego jakie wiąże się z kultura techno. Mamy tu również bardzo interesujące zagadnienie dotyczące zjawiska „infrapamięci” i wielu innych ciekawych spostrzeżeń. Byś może 26 letni Pan nie zrozumiał obszerniejszego materiału ksiązki i jak to bywa niezrozumiałe odrzucił, przyjmując postawę typowego ignoranta.w trywialne zdarzenia, chociażby w to że jutro obudzę się i nadal będę żył. Autor Religi Rocka, moim zdaniem ma niemałą świadomość masońskich a bardzoej iluminackich implikacji w muzyce, co niedoinformowanych ludzi najwidoczniej drażni, bulwersuje i wywołuje spazmatyczne reakcje przepełnione ignorancją. Pytanie czemu akurat do osób które metodycznie podejmują takie rozważania ? (Czy się z nimi zgadzamy czy też nie, to inna inszość. Ważne by zachować trzeźwość oceny) .

Tak jak wspomniałem dla mnie autor RR celowo skupił się tylko i wyłącznie na problematycznych zagadnieniach. Może brakuje tutaj równoważni, która pozbawiłaby zgromadzony materiał balastu przeciągającego go na jedną tylko stronę. Być może właśnie nad tym warto by się zastanowić. Bibliografię sprawdziłem i zdecydowanie skupiona jest wokół poruszanych zagadnień ( cytaty i wiele faktów zaczerpniętych wprost ze źródła, wypowiedzi artystów z odwołaniem się do konkretnych magazynów).



Przyznam że dla mnie tytuł książki jest zdecydowanie mylny, ale cóż może to po prostu prowokacja. Pragnę zauważyć, że tu nie ma ani jednego słowa, które obrażałoby jakiegokolwiek słuchacza rocka. Oczywiście są konkretne aluzje do producentów, nawet i całego tła społeczno-kulturowego jako poletka gdzie pojawiały się silne akcenty okultystyczne co jest niezaprzeczalną prawdą i nawet nie będę się silił na przytaczanie dowodów. Książka i publikacje zachodnie dostarczają ich co nie miara.. John Todd (były menadżerem Zodiac Productions ) już w latach 70 ubiegłego stulecia wiele na ten temat mówił o czym RR również wspomina. Dodam od siebie: David Rockefeller ( jawny iluminat), czy osoby z rodziny Rotschildów ( jawni iluminaci – zachęcam do przebadani zjawiska) wyraźnie akcentują swój niemały wkład finansowy w rozwój wspomnianej Zodiac Productions, (dla ścisłości, nazwa wytwórni dziś ma nieco inną nazwę) W książce RR mowa jest również o jakiś formach zepsucia moralnego wielu mainstream’wych artystów, co przecież nie oszukujmy się ma miejsce.

Przeanalizowałem wiele zagadnień poruszonych w książce RR - cóż, mam nadzieje że mimo wszystko uczciwie - co pozwoliło mi zobaczyć dość wyraźny przekaz autora. Nie muzyka jest zła, tylko intencje co niektórych promotorów przemysłu muzycznego. Co niektórych !!!( NIGDZIE W MATERIALE KSIĄZKI NIE JEST NAPISANE ŻE WSZYSTKICH !!!) . (Co ważne nie dotyczy rocka jako zjawiska muzycznego, czy też estetycznego. Mam wrażenie że Rock potraktowany jest w materiale książki jako początkowy kontekst rozważań a nie docelowa finalizacja problemu).
O dziwo w moim egzemplarzu książki, autor RR nic nie mówi na temat tego, że podwaliny pod rocka położyli dziewiętnastowieczni węglarze albo, że Beatelsi mieli na celu obalenie zasad Dekalogu. Prawdą jest że autor stawia tezę, że za przemysłem muzycznym stoi poteżna grupa decydentów zwanych iluminatami, ktorzy są zaś historycznie powiązani z masonami a ich praktyki religijne bliższe są satanizmowi niż chreścijaństwu, co ma swoje reperkusje w hasłach głoszonych prze liczną grupę muzyków Pisarz stara się swoją tezę udowodnić i to w pewnym sensie zrozumiałe, ale przecież nie zmusza nas do ślepej wiary w to co pisze. Jak dla mnie zdecydowanie nakłania do przyjrzenia się drugiej stronie medalu i tu jest pies pogrzebany. Czytałem w życiu wiele prac. Często ich autorzy stosowali ostrą krytykę wobec pewnych zagadnień które zostały poruszone w książkach. Prawie zawsze starali się w bardziej lub mniej nachalny sposób, forsować wartość dowodową postawionych tez, żeby nie wspomnieć Freuda. Jak uczy historia nauki niemalże każda postawiona przez humanistę teza natrafia na oponenta. Jeśli polemizujący jest twórczy i kompetentny z reguły powstaje nowa jakość.



Pisarz spostrzega artystów zdecydowanie jako ofiary pewnych manipulacji, które jak warto zauważyć w ujęciu p. Hawryszczuka są udziałem promotorów przemysłu muzycznego. Rzeczywiście RR obarcza niektórych artystów odpowiedzialnością za przekazywanie treści obrazoburczych, okultystycznych, czy wręcz destrukcyjnych moralnie w tym i niby takich niewinnych Beatelsów ( któs kto ma choć małe pojecie na teamt życia duchowego Lennona wie jaką niechęcią pałał wobec dekalogu . Nie oznacz to że ludzie ci są z siebie źli. Złe jest jedynie to, co na tle przemysłu muzycznego często się dzieje. Złe jest to, że artyści nie czują się odpowiedzialni za to, że mogą taką prowokacją w jakimś stopniu osłabiać kręgosłup moralny fana. Autor RR snuje pewną hipotezę, podając nam niemało liczbę przykładów, wypowiedzi, przede wszystkim samych osób skupionych wokół przemysłu muzycznego, gdzie okazuje się że z iluminatami coś wspólnego mają. Iluminaci, jak dowodzą inni autorzy połączeni są z okultyzmem neopogaństwem i w sumie satanizmem. Sam Lennon, jak kiedyś czytałem w angielskim magazynie muzycznym, przyznawał się do inspiracji satanistycznych, fascynacji osobą Crowley’a i niewiadomo czemu, pałał taką nienawiścią do nic mu zagrażającej nauki Chrystusa – zawsze można ja przyjąć bądź odrzucić ( pomijam tu celowo inne religie oraz chrześcijaństwo. One mogą budzić sprzeciw nie tylko jego, ale również i nasz). Są rzeczywiście pełne nienawiści publikacje katolickie pisane w duchu opętania myślą, że wszędzie czai się zło , ale autor nie wydaje się być w tej kwestii aż tak rażąco stronniczy i jak dla mnie, stara się omijać takie poglądy. Mam wrażenie po lekturze książki, że odcina się od jakiejkolwiek formalnej frakcji religijnej, przyjmują zdecydowanie światopogląd ogólnie-chrześcijański. Tak to odczytuję, ale mogę się oczywiście w tej sprawie mylić. Jeśli zrobimy właśnie takie założenie, że RR przedstawia nam pewne okultystyczne hasła i zachowania, których nośnikami jest nie tyle muzyka co artyści a bardziej chyba z treści wynika pewne frakcje światopoglądowe, to można podejść to tego rodzaju publikacji w zdrowy sposób. NIE MÓJ ŚWIATPOGLĄD, NIE MÓJ PROBLEM. Książka nie jest lekturą obowiązkową ! Hasło które przeczytałem na początku pierwszego komentarza na temat książki, mianowicie: "Tragedia, przed czytaniem której chciałbym wszystkich przestrzec. Autor przedstawia muzykę rockową jako ruch mający na celu przejąć rząd dusz i odciągnąc je od chrześcijańskich wartości" w relacji do tego co później sam przeanalizowałem, jestem zmuszony odebrać jako tragikomiczne.

Jeśli takie są wrażenia pseudobibliotekarza po przeglądnięciu tejże książki, to z dobrego serca -parafrazując inny tytuł niemniej kontrowersyjnej publikacji jak RR - pozwolę sobie na taką sugestię. Drogi 26 -letni Panie, ręce precz od tej książki bo krzywdę sobie Pan zrobisz.



Książka RR to śmiała analiza zjawiska jakim jest przemysł muzyczny oraz sugestia, że niektórzy wykonawcy urabiali (być może dalej to czynią) światopogląd swoich fanów, co chyba nie musze dodawać jest prawdą. Czy nas to urobiło czy nie, to inna kwestia:) Mnie, mam nadzieję nie, was przypuszczam też nie, ale innych być może tak. Fakty są czasem niewygodne dla osób które darzą jakąś sympatią wykonawcę, stąd rodzi się nasz sprzeciw. Patrząc na materiał ksiązki z jakimś dystansem, zauważam tutaj ciekawe przesłanie, mianowicie, w żadnym wypadku nie sam rock jest zły. Na pewno nie jako materia muzyczna jest tym elementem który szkodzi, to byłby absurd i również moje oburzenie na taką publikację wywołałby ze wzmożoną siłą. Wydaje się być słuszne i wartościowe ogólne zasygnalizowanie, że są ludzie skupieni wokół rozrywki lub osoby ją współtworzące, może po prostu poniektórzy promotorzy rocka którzy z jakiś względów starają się deformować pewne rzeczy związane z moralnością.

RR nie jest łatwą lekturą, wymaga jak zauważyłem odpowiedniego aparatu poznawczego, odpowiedniego nastawienia wobec problemu jaki pojawia się w książce a którego przy takiej ilości przykładów i faktów pominąć niepodobna. Nawet jeśli ktoś w sposób subiektywny napotyka niezrozumienie pewnych informacji w lekturze RR w żadnym razie nie przekreśla to wartości publikacji, jako nowego spojrzenia na zjawisko przemysłu muzycznego.

Na zakończenie pozwolę sobie przywołać myśl Rudolfa Carnappa : koło wzajemnej adoracji tworzy się tam gdzie ludzie czują zagrożenie, … że pewna informacja może zaburzyć spokojny żywot człowieka nieświadomego.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wychodząc z ukrycia

Ewa Olchowa zadebiutowała w wielkim stylu, a jej powieść na długo pozostaje w pamięci. Zarówno kreacja bohaterów, jak i drobiazgowo zaplanowana fabuła...

zgłoś błąd zgłoś błąd