Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Bakunowy faktor. Tom 1

Tłumaczenie: Sławomir Magala
Seria: Biblioteka Bestsellerów
Wydawnictwo: Muza
8,24 (76 ocen i 14 opinii) Zobacz oceny
10
11
9
21
8
22
7
20
6
1
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The sot-weed factor
data wydania
ISBN
837079579X
liczba stron
734
słowa kluczowe
Sławomir Magala, powieść
język
polski
dodała
bookworm

Inne wydania

Amerykańskie "Dzikie Pola" nad Zatoką Chesapeake zaludniają w powieści Bartha piraci i oszuści, księża i prostytutki, Idnianie i plantatorzy, poeci i politycy, awanturnicy i emigranci religijni. Na wszystkich patrzymy oczyma samozwańczego poety, Ebenezera Cooke'a, a obyczaje seksualne księżniczki Pocahontas poznajemy, odcyfrowując dziennik kapitana Smitha. Oczom bardziej wyrafinowanego...

Amerykańskie "Dzikie Pola" nad Zatoką Chesapeake zaludniają w powieści Bartha piraci i oszuści, księża i prostytutki, Idnianie i plantatorzy, poeci i politycy, awanturnicy i emigranci religijni. Na wszystkich patrzymy oczyma samozwańczego poety, Ebenezera Cooke'a, a obyczaje seksualne księżniczki Pocahontas poznajemy, odcyfrowując dziennik kapitana Smitha. Oczom bardziej wyrafinowanego czytelnika nie ujdzie dyskretny pastisz literacki, bogactwo stylów i słownictwa, postmodernistyczna swawola, filozoficzna polemika z mitem nowej Ziemi Obiecanej europejskich emigrantów, mitem początków dziejów i "ojców założycieli".

 

źródło opisu: https://muza.com.pl/

źródło okładki: https://muza.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 297
Gapcio | 2014-11-30
Na półkach: Posiadam

Jako że podzielam pogląd France'a oraz Calvino, iż zwięzłość jest jedną z głównych cnót literatury, nieczęsto zdarza mi się sięgać po dzieła rozdęte. Tymczasem sam widok fizycznej postaci "Bakunowego faktora" może przyprawić o wysypkę - w moim wydaniu tylko pierwszy tom liczy sobie blisko dziewięćset stron.
Barth postawił sobie ambitny cel. Zaplanował rozległą epopeję, w którą postanowił poupychać wiele aluzji, tropów, cytatów oraz innych smakołyków dla tzw. uważnego czytelnika. Skoro, jak wierzą postmoderniści, wszystko w literaturze zostało już powiedziane, pozostaje jedynie eksperymentowanie z formą, warstwami znaczeniowymi i zabawa tym, co już było, poprzez układanie tego tworzywa w nowych konfiguracjach. „Bakunowy faktor” jest więc stylizacją bliską brytyjskiej powieści oświeceniowej, szczególnie przypominającą twórczość Fieldinga. Jako taka, powieść płynie znakomicie, ukazując ludzką twarz postmodernizmu.
Sama historia Ebenezera Cooke’a, poety i laureata prowincji Maryland, stanowi sprytne przemieszanie faktów historycznych i fikcji literackiej. Nasz bohater rzuca się w wir wydarzeń bądź, wobec jego braku, nieświadomie go tworzy; umyka coraz to nowym niebezpieczeństwom, uczestniczy w intrygach politycznych, a wszystko to czyni zachowując duszę (i ciało) w czystości.
Ebenezer jest bowiem osobnikiem naiwnym i słabo osadzonym w rzeczywistości kosztem świata literatury. Jego bezgraniczne zamiłowanie do tradycji literackiej każe mu widzieć w niej prawdziwy obraz dziejów i współczesności; tradycję tę podtrzymuje własnym stosunkiem do rzeczywistości oraz językiem, a jego słowo staje się ciałem, pozwalając przeżywać kolejne niewiarygodne, następujące po sobie w szalonym tempie przygody.
Wzniosłość, wręcz pompatyczność postawy Ebenezera i jego natchnionych przemów znajduje zabawny kontrast w powracających wciąż historiach i zdarzeniach znacznie bardziej przyziemnych, pozostających w sferach najmniej godnych, acz, ze względu na obarczenie człowieka brzemieniem płci i metabolizmu, nieuniknionych.
Nigdzie kwiecistość stylu Bartha nie objawia się bowiem z taką fantazją, jak w metaforycznych opisach organów płciowych i wykonywanych przy pomocy tych organów w najróżniejszych konfiguracjach czynności. Niewiele im zresztą ustępują fragmenty oddające sprawiedliwość procesom trawiennym, ze zdecydowanym naciskiem na kwitujące te procesy akty. Wrażliwe dusze może nieco to autorskie rozlubowanie uwierać, podobnie zresztą jak wizerunki odmalowanych w powieści kobiet, licznych wprawdzie, lecz bez wyjątku prowadzących się wyjątkowo nagannie. "Bakunowego faktora" trzeba więc czytać z dystansem, o który zresztą nietrudno, bo Barth co rusz figlarnie do czytelnika mruga.
Odczytanie powieści jako parodii to jednak tylko jedna z możliwości. Jest to bowiem zarazem wielki hołd złożony literaturze i tym, którzy pamiętali, że wywodzi się ona z rytuału skupiania się wokół ogniska i opowiadania, długo przed zaistnieniem piśmiennictwa. Więc Barth opowiada - z rozmachem, z humorem; cytując, gmatwając, pędząc i dostarczając wszystkim uczestnikom tekstu przedniej zabawy. Przywołuje myśli i konwencje z przestrzeni wieków, żonglując nimi z maestrią, lekkością i - tak, tak - dużym jajcem. Dowcip jego nie zawsze jest subtelny, lecz zawsze subtelnie podany.
Barth oddaje zresztą honory wielu klasykom literatury, ale najczęściej kłania się Rabelais'emu. Wkłada do swego dzieła także mity, przypowieści i legendy, a będący efektem tych zabiegów patchwork okazuje się dzięki jego kunsztowi zaskakująco spójny i jednorodny.
Osadzenie akcji w siedemnastowiecznej Ameryce daje autorowi jeszcze jedną szansę, z której ten skwapliwie korzysta. Otóż patos, którym Amerykanie zdążyli obudować swoją krótką i niezbyt chwalebną historię, zostaje tu przez Bartha subtelnie, ale i bezwzględnie wyszydzony.
Talent pisarza objawia się też w samej konwencji powieści, pozwalającej nam jednocześnie rozkoszować się fabułą i brać ją w nawias. Bo choć technicznie autor jest nieobecny, nie wstawia siebie do tekstu (poza ostatnimi stronicami), przecież nieustannie czujemy powiew jego oddechu, widzimy cień, słyszymy echo jego śmiechu zadowolenia z kolejnego figla.
Tytułem podsumowania muszę wrócić do pierwszych wierszy tej opinii - "Bakunowy faktor" naprawdę jawi mi się jako zbyt obszerny, co w połączeniu z artystycznymi ambicjami Bartha spowodowało w końcu okresowe zaniki koncentracji niżej podpisanego. Choć bowiem wątek fabularny jest niezmiennie pasjonujący, umysł domaga się odpoczynku od zbożnego dzieła odkrywania, co też się w danym momencie pod tym wątkiem kryje. Lepszym pomysłem byłoby chyba zatem, wzorem pierwszego wydawcy Tolkiena, uczynienie z „Bakunowego faktora” trylogii, wydanej i w założeniu czytywanej osobno. Mimo tego zastrzeżenia, zapewniam, iż trzecia i zarazem najsłynniejsza powieść Bartha jest zdolna dostarczyć rozrywki każdemu, niezależnie od płci, wieku i wyrobienia literackiego.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zgromadzenie cieni

To było okropne, męczyłam się z tym miesiąc, zniszczono wszystko to, co było dobre w pierwszej części. Szczerze, miałam bardzo niskie oczekiwania, a p...

zgłoś błąd zgłoś błąd