Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wiwat aspidistra!

Tłumaczenie: Jadwiga Piątkowska
Seria: Galeria
Wydawnictwo: Muza
7,15 (266 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
13
9
32
8
52
7
92
6
52
5
17
4
4
3
3
2
1
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Keep Aspidistra Flying
data wydania
ISBN
8372008981
liczba stron
304
słowa kluczowe
totalitaryzm, rok 1984
kategoria
klasyka
język
polski
dodał
DramaQueer

Inne wydania

Gordon Comstock z konieczności wybiera, więc nudną i jałową egzystencję, której symbolem jest tytułowa aspidistra, wyjątkowo wytrzymała roślina pokojowa hodowana w przeciętnych angielskich domach. Comstock zyskuje pieniądze i możliwość "godnego życia", traci jednak wolność wewnętrzną i niezależność. Niektóre motywy utworu autor wykorzystał wiele lat później w "Roku 1984".

 

Brak materiałów.
książek: 386
Kazik | 2012-04-20
Na półkach: Przeczytane, Angielska
Przeczytana: 20 kwietnia 2012

Gordon Comstock. Lat trzydzieści, choć wygląda dużo starzej. Poeta. Autor tomiku "Myszy" i "Rozrywek londyńskich" (w domyśle). Pracownik podrzędnej wypożyczalni książek. A także nieustraszony bojownik, który wydał zaciekłą wojnę Bożkowi Pieniądza, któremu odmówił składania upokarzających ofiar! Nie będzie nim rządziła Mamona! Precz z kapłanami drobnomieszczaństwa, z kadzidłami markowych papierosów, z pobożnym drżeniem o jutro, z pochwalnymi hymnami kiczowatych reklam!

I tak to mniej więcej wygląda. Wyżej przedstawiony bohater ze swoim nietypowym programem ideologicznym wyrósł z przekonaniem, że za żadne skarby nie może pozwolić sobie na "uczciwą pracę", pchanie wózka dziecięcego i troszczenie o tę przeklętą aspidistrę - w imię obrony swojej niezależności i wolności twórczej. Podejrzewam, że wiele osób entuzjastycznie kibicowało mu jako nonkonformiście, jednak obserwacja jego zachowań zmusza do zadania szeregu pytań dotyczących jego pobudek. Ile tak naprawdę w jego buncie jest szczerości? Czy to nie jest po prostu ucieczka przed stawiającą wyzwania rzeczywistością? Strach przed odpowiedzialnością, obroną rozpieszczonego przez rodzinę chłopca, dla którego poświęcono siostrę?

Gordon to postać irytująca, ale bez wątpienia ciekawa i skomplikowana, a przy tym bardzo prawdziwa (o czym jeszcze później). To, co najbardziej rzuca się w oczy, to jego obsesja na punkcie pieniędzy. Gordon ucieka przed widmem materializmu, ale jednocześnie jest on treścią jego życia - wokół pieniądza kręci się dla niego wszystko. Każde niepowodzenie jest winą złośliwej waluty, która robi wszystko, by zniszczyć jego przyjaźnie, miłość, twórczość, talent. I tak w efekcie Gordon miota się wściekły pomiędzy swoim żelaznym postanowieniem, a pragnieniem życiowych przyjemności.

Wspomniałam wcześniej o tym, jak prawdziwie została odmalowana postać pana Comstocka. Choć absolutnie nie jestem na tyle bezczelna, by wątpić w umiejętności Orwella, twierdzę, że główną zasługę mają tu... wątki autobiograficzne. Tak, autor snuje rozważania i spostrzeżenia Gordona na podstawie własnych doświadczeń, kiedy wiodło mu się dość krucho. Ci, którzy czytali zbiór felietonów Orwella "I ślepy by dostrzegł" bez trudu zauważą, że rozdział, którego akcja dzieje się w areszcie, jest kubek w kubek identyczny do fragmentów felietonu o rozprawach sądowych osób złapanych "pod wpływem".

Podsumowując - to naprawdę świetna pozycja. Książkę - choć przygnębiająca - czyta się szybko i z zainteresowaniem. Poza Gordonem spotkamy się z kilkoma innymi, bardzo barwnymi postaciami. Co najważniejsze, zmusza do zadania sobie kilku dość istotnych pytań. Czy faktycznie funkcjonowanie w kapitalizmie jest takie upokarzające? Gdzie jest granica pomiędzy dumą a głupotą? Jak zachować godność w obliczu konieczności funkcjonowania świata tak przesiąkniętego ekonomią? Czy mieszczańskie życie naprawdę tak nas ogranicza i czyni bezmyślnymi marionetkami?

I jeszcze kwestia wydania. Jest bardzo przyjemne, z przyzwoitą czcionką (hej, dla okularnicy to dość istotne), i w ogóle. Tylko szkoda, że opis z okładki ZDRADZA BEZ UPRZEDZENIA ZAKOŃCZENIE KSIĄŻKI I BEZCZELNIE NARZUCA JEGO INTERPRETACJĘ. Za coś takiego powinno się uciąć wydawcy prawą rękę.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Korona w mroku

Pierwsza polowa dla mnie była przydługa i nudna, natomiast 2 połowa dużo lepsza końcówka rewelacyjna.

zgłoś błąd zgłoś błąd