Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Czas odnaleziony

Tłumaczenie: Maciej Żurowski
Cykl: W poszukiwaniu straconego czasu (tom 7)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
8,42 (220 ocen i 17 opinii) Zobacz oceny
10
72
9
57
8
29
7
33
6
20
5
4
4
2
3
3
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
À la recherche du temps perdu. Le Temps retrouvé
data wydania
ISBN
8372559767
liczba stron
313
kategoria
klasyka
język
polski
dodał
piotrex

"Gdy tylko dźwięk jakiś zasłyszany dawniej lub zapach kiedyś odczuwany przypominają się naszej pamięci i zaczynają istnieć zarazem w teraźniejszości i w przyszłości, wówczas trwała i zwykle ukryta istota rzeczy natychmiast zostaje wyzwolona i nasze prawdziwe ja budzi się i ożywa w owej chwili."

Siódma, zamykająca cały cykl powieściowy Marcela Prousta część „W poszukiwaniu straconego czasu”.

 

źródło opisu: proszynski.pl

źródło okładki: proszynski.pl

Brak materiałów.
książek: 783
PonuryDziadyga | 2012-10-19
Przeczytana: 19 października 2012

Ha, wreszcie dobrnąłem do końca tej serii. Cyklu wymagającego olbrzymich pokładów cierpliwości, w wielu miejscach nieludzko nudnego i zwyczajnie przegadanego.
W Proustowej prozie można podziwiać język niemal barokowo wykwintny, wyegzaltowany do granic, jak również ukazanie ze szczegółami francuskiej sfery mieszczańskiej i szlacheckiej. Z tym, że autor wyraźniej podkreśla ich przywary niźli nieliczne (jeśli w ogóle takowe występują) zalety.
Pierwszy tom, „W stronę Swanna” nastroił mnie optymistycznie, ale jak się okazało, dalej było tylko gorzej. Drażnią gigantyczne zdania, przy początku których trzeba się skoncentrować, by dobrnąć do końca i nie zgubić wątku i sensu. Opisy wywołujące gwałtowny opad powiek, ich gargantuiczne rozmiary i pedantyczne podejście do choćby głupiego skrawka materiału, jego faktury i koloru; skuteczniej wywołują uczucie senności niż Persen.
Bohater to typowy pięknoduch, nieskalany pracą, nie posiadający właściwie własnego zdania, snobistyczny, flegmatyczny birbant. Do tego z każdego kąta wyziera jego narcyzm i piramidalna hipokryzja. Nie można mu odmówić inteligencji, ale nie wykorzystuje jej w pełni, gdyż (do czego się w piątym tomie przyznaje) jest wręcz patologicznym leniem. Jest w nim zresztą sporo z samego autora (począwszy od imienia), jak na książkę na poły autobiograficzną przystało. Może to wyglądać tak, że się na bohatera uwziąłem, ale naprawdę tak się przedstawia bilans wad i zalet.
Uporczywe (nawet w czasach pełni dojrzałości) czepianie się maminej spódnicy wydaje się śmieszne, dziecinne i zgoła niepasujące do dorosłego faceta. Proust „cieszył się” za życia opinią skończonego fanfarona i osobnika o trudnym charakterze, co, jak łatwo zgadnąć, nie zjednywało mu nowych przyjaciół. W „W poszukiwaniu..” natomiast, zrobił z tego swoją kartę atutową- opisane to jest tak, jakby właśnie ta bufonada miała wręcz magnetyczny wpływ na postronnych, a kobiety w szczególności. To jest akurat dość zabawne, że w temacie miłości kobiety do mężczyzny, który to temat jest jednym z filarów powieści, opowiada gej- i widać momentami (rzadko bo rzadko, ale są), że Proust nie ma większego pojęcia o tym, co pisze. W tomie „Sodoma i Gomora” odciął się zresztą, stanął w opozycji do środowiska homoseksualistów poszukujących uciech cielesnych po kryjomu. Swoją drogą o osobach nie będących hetero, wspomina autor co chwilę, szczególnie w ostatnich dwóch tomach.
Warto nadmienić, że w „Czasie odnalezionym” (jeden z najlepszych tomów) bardzo mocno wyhamowuje ze swoją megalomanią, ale i tak niesmak jakiś pozostaje.
Inna sprawa, to podejście autora do kwestii malarstwa, muzyki i architektury (zwłaszcza pierwsze), które to dziedziny sztuki zajmują w powieści dosyć dużo miejsca. Niby jest to kolejny powód do przydługich, egzaltowanych wywodów, ale czuć w tym autentyczną pasję i czyta się je z niejaką przyjemnością.
Jak na ironię, fakt że ostatnie trzy tomy zostały wydane po śmierci autora, paradoksalnie działa na ich korzyść, z mojego punktu widzenia. Z tego względu, iż Proust ogromną estymą darzył pracę przy wszelkiej maści korektach. Owe trzy tomy, z oczywistych względów jej pozbawione, trzymają naprawdę solidny poziom. No, może poza pierwszym rozdziałem tomu VI który jest mdły i monotonny, ale dla skrajnie wrażliwych osób, zapewne będzie uciechą.
Proustowi udało się osiągnąć rzecz, której niewielu pisarzy dostąpiło: jego dzieła nie da się porównać do czegokolwiek innego. Przyznaję że gdyby nie całkiem udany ostatni tom, to ocena by spadła na łeb na szyję. Całości to i tak nie ratuje, ale pozwoliło podciągnąć ocenę, chociaż trochę na siłę.
Biorąc wszystkie tomy do kupy, ocena sumaryczna to.. werble.. 5/10. Przeciętna, tylko przeciętna. To nie katastrofa, ani tym bardziej maestria. Puryści wiedzą swoje, ja wiem swoje- „dzieło życia” Prousta wg mnie arcydziełem nie jest. Kto chce, niech pieje z zachwytu, ale ze swojego miejsca odradzam tą lekturę, no chyba że ktoś się uprze, jednak raptem dwa tomy przeczytane bez bólu zębów to za mało jak na mój gust.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pamiętnik starego Geppetta

Ta książka napisana jest w formie pamiętnika, który prowadzi stary, samotny Geppetto. Możecie się dziwić dlaczego stary człowiek pisze pamiętnik.. Gep...

zgłoś błąd zgłoś błąd