Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wołanie z Połonin. Opowieści bieszczadzkich goprowców

Wydawnictwo: Ruthenus
7,51 (51 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
6
8
13
7
18
6
9
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-7530-091-8
liczba stron
222
język
polski
dodała
nayanka

Jest to zbiór chronologicznie ułożonych wspomnień zebranych i zredagowanych przez Edwarda Marszałka, znanego leśnika, ratownika i bieszczadnika. Książka zawiera opowieści o ponad pięćdziesięciu (spośród 14,6 tysięcy) akcjach ratowniczych prowadzonych w latach 1962-2005 na terenie Bieszczadów. Większość z nich to pouczające historie, zakończone szczęśliwym finałem. Znajdziemy wśród nich jednak...

Jest to zbiór chronologicznie ułożonych wspomnień zebranych i zredagowanych przez Edwarda Marszałka, znanego leśnika, ratownika i bieszczadnika.
Książka zawiera opowieści o ponad pięćdziesięciu (spośród 14,6 tysięcy) akcjach ratowniczych prowadzonych w latach 1962-2005 na terenie Bieszczadów. Większość z nich to pouczające historie, zakończone szczęśliwym finałem. Znajdziemy wśród nich jednak i bardzo smutne opowieści, w których ratownicy nie byli już w stanie pomóc. W Bieszczadach śmierć na szlaku również zbiera swe żniwo. (ze strony www.gandalf.pl)

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 549
Ania | 2012-08-29
Przeczytana: 14 sierpnia 2012

Według statystyk, bieszczadzki GOPR co roku wyrusza z pomocą do około 400 osób, które popadły w kłopoty na górskich szlakach. Na tle wszystkich akcji i interwencji w ciągu roku we wszystkich górach w Polsce (ok. 6000 przypadków) jest to wprawdzie niewielka liczba, ale nie ma wątpliwości, że ratownicy w Bieszczadach są potrzebni. Jak bardzo, to pokazuje właśnie książka Marszałka.

Czytając ją nie przestawałam dziwić się ludzkiej głupocie i nonszalancji. Bowiem niemal każda z opisanych historii nie wydarzyłaby się, gdyby nie lekceważenie gór i przecenianie własnych umiejętności i możliwości. Książka potwierdza starą prawdę, że nie ma łatwych gór. Uświadamia też, ile wysiłku, czasu i pieniędzy kosztują niefrasobliwe zachowania na szlaku. Na przykład, do ratowania dwóch beztroskich turystów zimą angażowanych jest na kilkanaście godzin 30 osób, do tego psy, specjalistyczny sprzęt... Porażające jest to, że w 99% opisanych przypadków wystarczyłaby odrobina pomyślunku przed wyjściem w góry, aby uniknąć kłopotów i, niekiedy, tragicznego finału.

Książkę polecam ku przestrodze wszystkim, zarówno początkującym piechurom, jak i doświadczonym wędrowcom - bo rutyna, brawura oraz nadmierna wiara we własne siły mogą niebezpiecznie uśpić ostrożność (patrz przypadek Arona Ralstona ze "127 godzin").

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Filadelfia

Wbrew pozorom, to nie o homoseksualizmu tutaj chodzi. Ważniejsza jest sama idea stereotypów i miejskich legend, a przede wszystkim to, do czego mogą d...

zgłoś błąd zgłoś błąd