Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Trzydziesty piąty i później

Książka jest przypisana do serii/cyklu "Trzydziesty piąty i później". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry
7,92 (181 ocen i 14 opinii) Zobacz oceny
10
20
9
32
8
61
7
55
6
8
5
5
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Tridca't pjatyj i drugie gody
data wydania
ISBN
83-207-1339-0
liczba stron
253
język
polski
dodał
Michał

Dalsze losy bohaterów "Dzieci Arbatu", a więc przede wszystkim Saszy Pankratowa, zesłanego na Daleką Północ nad Angarę, i jego moskiewskich kolegów, pokazane na szerokim tle wydarzeń politycznych 1935 roku. Dalsza wnikliwa analiza sylwetki Stalina i ludzi z jego najbliższego otoczenia. Procesy polityczne; czystki; najwyższe wyroki. Budzące grozę rządy Jagody i Jeżowa w NKWD.

 

Brak materiałów.
książek: 250
wabag | 2015-08-31
Na półkach: Polityka
Przeczytana: sierpień 2015

„Trzydziesty piąty i później” to wstrząsające świadectwo życia w Związku Radzieckim lat trzydziestych. Czytając tę książkę miało się ochotę zapytać: czy życie ma jakąkolwiek wartość? Dla Stalina- śmierć milionów to statystyka, więc nie zawahał się on wzruszyć zbrodniczej machiny, która miała zetrzeć na zawsze z pamięci, kart historii oraz umysłów obywateli zarówno swoich wydumanych wrogów z grona Komitetu Centralnego partii, jak i ludzi o których on sam nigdy nie słyszał, a którzy byli unicestwiani poprzez gorliwych wykonawców jego woli z NKWD.

Działania aparatu wynikała z prostego założenia. Kat nigdy nie będzie chciał znaleźć się na miejscu ofiary, a wszelkie nieposłuszeństwo ze strony funkcjonariuszy tym groziło. A gdy ci okazywali jakiekolwiek skrupuły byli zastępowani jednostkami jeszcze bardziej zdeterminowanymi w swym okrucieństwie. Okrucieństwie wywołanym strachem.

Rybakow w dalszej części opisywania losów bohaterów „Dzieci Arbatu” w sposób mistrzowski buduje atmosferę podejrzliwości, nieufności i strachu. Atmosfera, gdzie naturalna człowiekowi chęć przetrwania determinowała wszystko, co NKWD bezwzględnie wykorzystywała w swoich przesłuchaniach. Nic dziwnego, że przytłoczeni niemożliwym do utrzymania ciężarem oskarżeni przyznawali się do nawet najbardziej absurdalnych zarzutów. Nie było więźnia, którego nie można było złamać. Psychicznie i fizycznie.

Autor starając się wejść w logikę działania Stalina pozwala czytelnikowi samodzielnie wyciągać wnioski. Jednocześnie rodzi się myśl: czy aby najbardziej przestraszonym nie był sam władca? Człowiek pełen kompleksów, urojonych fobii, który "leczył je" poprzez masowe unicestwianie własnego narodu. To właśnie on pod przykrywką absurdalnych idei i groteskowych oskarżeń próbował przekonać świat podczas pokazowych procesów, że ZSRR to kraj zainfekowany wirusem obcej agentury i kontrrewolucji. Rybakow udowadnia jednak lichość tych oskarżeń, wychwytuje oczywiste bzdury, co wzbudza wątpliwości zachodniej opinii publicznej pod kątem wiarygodności procesów. A im więcej braku wiary w zasadność oskarżeń na Zachodzie, tym większe próby aparatu aby uwiarygodnić kolejne procesy i kolejne oskarżenia. W każdy możliwy sposób. Mroczne czasy, gdzie życie ludzkie nie stanowiło żadnej wartości, a Policja Myśli nie była tylko orwellowskim wytworem wyobraźni.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Lokatorka

wrotkaczyta.blogspot.com "... wiara w to, że akurat nam uda się odmienić naturę drugiego człowieka, jest dość narcystyczna. Jedyną osobą, którą...

zgłoś błąd zgłoś błąd