Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

A lasy wiecznie śpiewają

Tłumaczenie: H. Goldman, H. Leśniewski
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
7,43 (226 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
14
9
42
8
52
7
73
6
23
5
14
4
2
3
6
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Og bakom synger skogene
data wydania
ISBN
9788371290732
liczba stron
488
kategoria
klasyka
język
polski
dodała
Anna

Akcja powieści "...A lasy wiecznie śpiewają" toczy się w Norwegii w drugiej połowie XVIII i na początku XIX wieku. Jest to przypominająca skandynawskie sagi opowieść o niezależnych, dumnych przedstawicielach starego chłopskiego rodu, mającego swoją siedzibę wśród gór i lasów na północy Norwegii. Surowe życie, regulowane przez rytm natury i wielowiekową tradycję, walka z przeciwnościami losu,...

Akcja powieści "...A lasy wiecznie śpiewają" toczy się w Norwegii w drugiej połowie XVIII i na początku XIX wieku. Jest to przypominająca skandynawskie sagi opowieść o niezależnych, dumnych przedstawicielach starego chłopskiego rodu, mającego swoją siedzibę wśród gór i lasów na północy Norwegii. Surowe życie, regulowane przez rytm natury i wielowiekową tradycję, walka z przeciwnościami losu, ludzką zawiścią i moralnymi zagrożeniami, które pojawiają się wraz ze zdobywanymi przez rodzinę bogactwem i władzą.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 4844
orchisss | 2012-11-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 listopada 2012

Nie oceniajcie książki po okładce. Niejednokrotnie podnosiłam to hasło, jednak wydawcy stale zakładają na mnie sidła i testują czytelniczą czujność. Przyznam się bez bicia, gdyby nie polecanka Padmy, za nic w świecie (serio, przenigdy!) nie zwróciłabym uwagi na tę powieść. Okładka krzyczy z daleka - "romans dziedzica z nobliwą panną okraszony wieloma dość naiwnymi opisami". Przetrząsając biblioteczne półki, poszukując czegoś niekoniecznie nowego, koniecznie godnego uwagi natrafiłam na "A lasy wiecznie śpiewają" i dałam jej szansę. I tak oto zawędrowałam do mroźnej, skutej lodem dziewiętnastowiecznej Norwegii.

Powieść została napisana w latach 30. XX-go wieku, co mnie, jako osobie czytającej ostatnio niemal same nowości, sprawiło niemały kłopot. Napisana w starym (lecz dobrym!) stylu, w którym sporo uwagi poświęca się formie, a zdania są piękne, kwieciste i długie. Niemało jest opisów surowej norweskiej przyrody, autor soczyście opisuje emocje i uczucia postaci. Bohaterowie to ponadto ludzie szlachetni, odważni, niezłomni, silni. Mężczyźni polują, dbają o gospodarstwo, kobiety są mądre, wspomagają swoich mężów z ukrycia, są ich wsparciem. Niemniej jednak potrzebowałam dużo więcej stron niż zazwyczaj, aby wgryźć się w fabułę. I troszkę mnie to norweskie zimno wymęczyło.

A sama historia napisana z rozmachem i jednoczesną prostotą. Bardzo przypomina mi w klimacie sagę o Ludziach Lodu (rzecz jasna pozbawioną co pikantniejszych fragmentów - tutaj jest bardzo po bożemu) - i tutaj poznajemy dzieje rodziny na przestrzeni lat. Czyta się może nieco trudniej niż powieści M. Sandemo, jednak odniosłam wrażenie, że Gulbranssen więcej uwagi poświęcił emocjom i życiu wewnętrznemu bohaterów. Całościowo powieść jest głębsza i mniej serialowa niż "Ludzie Lodu", sporo ukazuje ze zwyczajów panujących w XIX wieku na dalekiej Północy. Natura ludzka nie uległa aż tak wielkiej zmianie - i wtedy mocno w cenie była gra pozorów, układność i tak zwana "grzeczność". Autor sprawnie opisuje życie towarzyskie, jakie prowadzono na początku XIX wieku w Skandynawii. Ciekawe to i warte uwagi.

Zachwytu jednak, jak widać powyżej, nie uświadczyłam. Zabrakło mi jakiegoś tąpnięcia w akcji, bomby fabularnej czy jak to tam nazwać. Przez ponad pięćset stron życie rodziny na Bjorndal toczyło się raczej sielankowo - bogacili się, podejmowali mądre decyzje, byli szlachetni. I tak dalej, i tak dalej. To bardzo dobra powieść, idealna nadająca się chociażby do klubów dyskusyjnych. Jednak przyzwyczajony do czytelniczych trzęsień ziemi mól książkowy poczuł się z lekka niedopieszczony. I kręci nosem.

P.S. Osobom, które na Lubimy czytać zdradzają najważniejsze wątki pourywam kończyny pewnego dnia. Przyrzekam!


Opinia ukazała się uprzednio na moim blogu: http://bazgradelko.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Black Lament

No dlaczego Gabriel nie może wrócić niczym Japhrimel, jakkolwiek? To moja ulubiona postać i niech to cholera, ale póki nie wróci, książki tracą co naj...

zgłoś błąd zgłoś błąd