Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Prowincjałki

Tłumaczenie: Tadeusz Boy-Żeleński
Seria: Wielkie dzieła filozoficzne
Wydawnictwo: Zielona Sowa
7,06 (18 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
2
9
2
8
2
7
4
6
6
5
1
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Les provinciales
data wydania
ISBN
8373893946
liczba stron
229
słowa kluczowe
listy, krytyka, filozofia
kategoria
filozofia i etyka
język
polski
dodała
Oceansoul

"Prowincjałki" czyli listy do mieszkańca prowincji, to ostra krytyka moralności jezuickiej. Pascal, jansenista, ośmieszył i sprowadził do absurdu podstawowe twierdzenia jezuickiej teologii. Książka jest żarliwą apologią religii chrześcijańskiej, a zarazem dziełem epokowym w literaturze francuskiej.

 

Brak materiałów.
książek: 1709
Wojciech Gołębiewski | 2016-02-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: luty 2016

Blaise Pascal (1623 -62), w i e l k i matematyk i fizyk, w następstwie doświadczonego przezeń w roku 1654 mistycznego przeżycia porzucił działalność naukową, poświęcając się filozofii i teologii. Z tego okresu jego życia pochodzą dwa najbardziej znane dzieła Pascala: "Prowincjałki" (1956 -57) oraz nigdy niedokończone "Myśli".
"Prowincjałki" to utwór polemiczny, bedący wystapieniem autora w konflikcie pmiędzy jansenistami a jezuitami, a w szczególnosci krytyką kazuistycznej koncepcji grzechu.
J a n s e n i z m, powołując się na św. Augustyna, kładł nacisk na zepsucie natury ludzkiej, niezbędność i wystarczający charakter łaski Bożej do przestrzegania przykazań, co zbliżało ją do kalwińskiej teorii predestynacji. Nie mogli tego znieść wszechmocni j e z u i c i - męski papieski zakon apostolski Kościoła katolickiego, założony w 1534 roku przez św. Ignacego Loyolę. Zawsze dyspozycyjny wobec papiestwa. I to postawa jezuitów zadecydowała o potępieniu jansenizmu przez Innocentego X i Klemensa XI.
Staram się pisać w sposób zrozumiały dla k a ż d e g o czytelnika, przeto dygresja nt wspomnianej "kazuistycznej koncepcji grzechu". Wikipedia;
"Kazuistyka stanowiła metodę postępowania obecną w katolicyzmie, rozpowszechnioną przez jezuitów i nazywaną także 'gradacją grzechów'. Kazuiści chcieli wyznaczyć ścisłą granicę pomiędzy grzechem ciężkim a grzechem lekkim, z którego nie trzeba się spowiadać. Z uwagi na częste usprawiedliwianie poszczególnych przypadków i czynienie wyjątków od twardych zasad, kazuistykę nazywa się czasem teologią łatwego chrześcijaństwa, czy szerokich bram raju. W opozycji do kazuistów pozostawali potępieni przez Watykan - janseniści (zjadliwe "Prowincjałki" Pascala). Kazuistyka pozostaje zasadniczo oficjalną nauką Kościoła..".
W 1655 roku przywódca jansenistów Antoni Arnauld poprosił Pascala o napisanie tekstu polemicznego, który przedstawiłby racje jansenistów w sporze z jezuitami.. Filozof zgodził się i opublikował kolejno 18 tekstów utrzymanych w konwencji listów pisanych przez paryżanina do przyjaciela mieszkającego poza stolicą (Listy napisane przez Ludwika de Montalte do przyjaciela-mieszkańca prowincji i do WW.OO. Jezuitów w sprawie nauki o moralności i polityki tych Ojców). Dzieło było drukowane nielegalnie, w tajnej drukarni i bez podania nazwiska autora, najpierw w częściach, a następnie w całości.
Pascal do końca życia utożsamiał się z tezami zawartymi w "Prowincjałkach", mimo ich potępienia przez papieża. Uważał, że odrzucenie koncepcji moralnych tekstu przez papiestwo było dodatkowym dowodem ich słuszności i zepsucia Kościoła katolickiego.
Powstało dzieło wyjątkowe w literaturze francuskiej, wpisujące się w uniwersalne i właściwe każdemu człowiekowi poszukiwanie systemu wartości. Podkreśla się połączenie ironicznego stylu z potęgą wyobraźni (indywidualizacja i wnikliwa charakterystyka przedstawianych jezuitów) i elokwencją. Te zalety utworu uwypuklali już wcześniejsi czytelnicy. Wolter twierdził, że w "Prowincjałkach" odnajduje więcej humoru, niż w farsach Moliera. Jest to pierwsze ponadczasowe arcydzieło francuskiego klasycyzmu.
Czytam wydanie z "wolnych lektur" w tłumaczeniu Tadeusza Boya – Żeleńskiego i poprzedzone jego znakomitym wstępem.
Boy omawiając spory doktrynalne w Kościele dochodzi do fenomenu Pascala, poniekąd amatora:
"..I właśnie ta „niefachowość” Pascala okazała się największą jego siłą. Teolog, od młodu zaprawny w kontrowersjach scholastycznych, znudziłby publiczność i odstraszyłby ją od tej lektury. Pascal obejmuje kwestię jasnym spojrzeniem uczonego, logika i światowca; wyłuskuje ją z gąszczu scholastyki, wyławia to co zasadnicze, wymacuje słabe punkty, obnaża je w sposób uwydatniający słabiznę i przedstawia w sposób jasny i zrozumiały dla każdego oka. Co prawda, dodaje jeden atut, którego nie oczekiwano, a przynajmniej z pewnością nie w tym stopniu: talent, geniusz pisarski, dzięki któremu najsuchszy, najdalszy — zdawałoby się — od życia przedmiot tętni życiem pod jego piórem, zajmuje i bawi. Od pierwszych słów, czytelnik (mówię zwłaszcza o czytelniku z r. 1656) jest wzięty: skoro przeczytał pierwsze słowa, można być pewnym, że doczyta do końca. Ciężki i trudny materiał staje się dostępnym dla każdej inteligencji. Od pierwszej 'Prowincjałki', ten święty człowiek objawia talent urodzonego „felietonisty”. Używa wszelkich sposobów, aby urozmaicić swój temat: dramatyzuje, dialoguje, ironizuje, zręcznie, lekko, dowcipnie. Literatura francuska — a cóż dopiero mówić o teologii! — nie znała takiego ujęcia rzeczy. ..".
Reasumuje zasługi Pascala jednym zdaniem:
"Spojrzał na teologię świeżymi oczyma profana; spojrzał na swą epokę oczyma genialnego człowieka, który ją wyprzedził...."
Pascal kończy „Prowincjałki” receptą szczególnie aktualną dzisiaj w dobie uznania konieczności współegzystencji kreacjonizmu i ewolucjonizmu:
„…..wedle św. Augustyna i św. Tomasza, kiedy nawet Pismo św. nastręcza nam jakiś ustęp, którego najbliższe literalne znaczenie wydaje się w sprzeczności z tym co zmysły albo rozum rozpoznają z łatwością, nie trzeba próbować im przeczyć i poddawać ich tej jawnej myśli Pisma; ale trzeba wykładać Pismo i szukać w nim innego znaczenia, które by się godziło z tą dotykalną prawdą. Ponieważ słowo boże jest nieomylne nawet w faktach, świadectwo zaś zmysłów i rozumu, działających w swoim zakresie, jest również pewne, trzeba aby te dwie prawdy zgadzały się; że zaś Pismo można wykładać w rozmaite sposoby, podczas gdy świadectwo zmysłów jest jedno, należy, w tych przedmiotach, przyjąć jako prawdziwy wykład Pisma św. ten, który zgodny jest z wiernym świadectwem zmysłów. Trzeba, powiada św. Tomasz, I p. q. 68, a. 1, „zważać, wedle św. Augustyna, dwie rzeczy: po pierwsze, iż Pismo św. ma zawsze jakieś znaczenie prawdziwe; po wtóre, iż — ponieważ może mieć różne znaczenia — kiedy się znajdzie takie, które w świetle rozumu jest oczywiście fałszywe, — nie trzeba się upierać że to jest jego znaczenie istotne, ale szukać innego, które by się zgadzało z rozumem”.
Wyjaśnia to na przykładzie ustępu z Genesis, gdzie jest napisane: „Iż Bóg stworzył dwa wielkie świeczniki, słońce i księżyc, i także gwiazdy”; przez co zdawałoby się iż Pismo św. mówi, że księżyc jest większy niż wszystkie gwiazdy. Ale, ponieważ pewnym jest, z nieomylnych demonstracji, że to jest fałsz, nie należy (powiada ów święty) upierać się przy tym dosłownym znaczeniu, ale trzeba szukać innego, zgodnego z tą prawdą faktyczną, a to mówiąc: „Iż słowo »wielki świecznik« określa wielkość światła księżyca jedynie w stosunku do nas, a nie wielkość jego masy samej w sobie”..."

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Syndykat

Co ma zrobić ze sobą człowiek, który jest totalnie zagubiony i opuszczony przez wszystkich? Jak ma sobie wytłumaczyć to wszystko? Jakie zabójstwo? Jak...

zgłoś błąd zgłoś błąd