Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
7,2 (696 ocen i 42 opinie) Zobacz oceny
10
33
9
75
8
141
7
286
6
98
5
48
4
6
3
8
2
0
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Pygmalion
data wydania
ISBN
9788306006971
liczba stron
192
język
polski

Inne wydania

Profesor Higgins zakłada się ze swoim przyjacielem Pickeringiem, że w ciągu 6 miesięcy wprowadzi na salony biedną kwiaciarkę Elizę. Profesor uczy dziewczynę zasad gramatycznej i pięknej mowy oraz towarzyskiej ogłady, po czym wprowadza ją do ambasady na przyjęcie i wygrywa zakład. Po powrocie do domu nie dziękuje jej jednak, natomiast mówi że pozbył się w końcu olbrzymiego ciężaru. Dziewczyna...

Profesor Higgins zakłada się ze swoim przyjacielem Pickeringiem, że w ciągu 6 miesięcy wprowadzi na salony biedną kwiaciarkę Elizę. Profesor uczy dziewczynę zasad gramatycznej i pięknej mowy oraz towarzyskiej ogłady, po czym wprowadza ją do ambasady na przyjęcie i wygrywa zakład. Po powrocie do domu nie dziękuje jej jednak, natomiast mówi że pozbył się w końcu olbrzymiego ciężaru. Dziewczyna ucieka z domu i przenosi się do pani Higgins.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 931
Monika Adamczyk | 2010-10-19
Na półkach: 2010, Przeczytane
Przeczytana: 19 października 2010

Nie powinno się być może czytać książki w niespełna trzy tygodnie po oglądnięciu legendarnego filmu w gwiazdorskiej obsadzie. Rozpoczynając oglądanie "My fair lady" poczułam jednak zbyt wielki żal, z powodu nieprzeczytania nigdy wcześniej pierwowzoru dzieła, że nie umiałam oprzeć się chęci nadrobienia owego braku.

Tekst "Pigmaliona", przynajmniej z początku, nie wiele różnił się od filmu. Zawierał praktycznie te same zdania i wypowiedzi (brakowało jedynie przerywników w postaci piosenek...). Akt piąty przyniósł jednak pewną różnicę, która na szczęście pozostawiła mnie w odczuciu, że warto było porównać te dwa dzieła, a także rozpatrzeć każde z osobna.

Autentyczność sytuacji w "Pigmalionie" o wiele bardziej do mnie przemawiała, niż końcowy akt w "My fair lady". Do momentu trwania sztuki, książka mnie bawiła, przejmowała i pobudzała intelektualnie. Kiedy jednak Shaw przeszedł do narracji, aby w ogólnym zarysie opowiedzieć o dalszych losach Elizy, coś mnie rozczarowało. Dalsze losy każdej z postaci są przez autora napisane bardzo prawdopodobnie i życiowo, jednak psują, w moich oczach, finałową scenę sztuki.
W akcie piątym Eliza stała się dla mnie rozumną i silną kobietą, nie posiadającą w prawdzie realnej koncepcji, na to, co powinna robić i jak powinna żyć, jednak posiadała bardzo silne poczucie swojej niezależności. Oczywiście nie mogła wrócić do swojego poprzedniego życia, na róg Tottenham Court Road. Stała się innym czlowiekiem. Jednak skoro przez całe swoje życie umiała dbać sama o siebie, dlaczego odmówić jej tej zdolności, kiedy stała się damą?
Być może jest to jedynie pobożne życzenie, jednak o wiele bardziej przemawia do mnie Eliza ucząca fonetyki, demaskująca profesora Higginsa, niż ta, któa wychodzi za Freddy'ego, a następnie zwraca się do Henry'ego Higginsa o pomoc. Z tego samego powodu nie przemawiało do mnie zakończenie "My fair lady".
Być może w okresie powstania sztuki, Shaw nie mógł myśleć, że stworzona przez Higginsa kobieta, może stać się silną i niezależną. Jakkoliwiek feministyczne spełnienie się Elizy nie wydaje się do końca prawdopodobne, to jednak zakończenie sztuki i niedopowiedzenie daje nam taką nadzieję.

W ostateczności sztuka okazuje się być historią tytułowego Pigmaliona, a więc napisaną z perspektywy mężczyzny. Na koniec pada zdanie, że Galatea nigdy tak naprawdę nie polubi Pigmaliona, gdyż posiada on do niej boski stosunek stwórcy. Stwierdzenie to ustawia niejako kobietę w pozycji podległem do mężczyzny, nie pozwalając jej niestety na niezależne życie.

Sztuka napisana jest w zabawny i bardzo inteligentny sposób. Czyta się ją szybko i z rozkoszą.

Jedyną rzeczą, którą żałuję to to, że najprawdopodobniej w oryginale czyta się tą książkę jeszcze lepiej, wraz ze wszystkimi smaczkami angielskich dialektów, których w tłumaczeniu niestety nie da się odzwierciedlić. Czasem szybciej jest jednak wypożyczyć tłuamczenie z biblioteki, niż znaleźć w księgarni egzemplarz w języku angielskim.

Lektura jak najbardziej obowiązkowa, warta przeczytania i rozważenia. Polecam do przeczytania jej jednym tchem.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Calamity

Dobra, choć chyba oczekiwałam czegoś więcej od zakończenia serii. Mam też kilka uwag do polskiego wydania: przede wszystkim dlaczego w 2 części mamy e...

zgłoś błąd zgłoś błąd