Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Powolna śmierć Luciany B.

Tłumaczenie: Teresa Tomczyńska
Wydawnictwo: Świat Książki
5,9 (60 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
5
7
17
6
17
5
10
4
4
3
6
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
La muerte lenta de Luciana B.
data wydania
ISBN
978-83-247-0920-5
liczba stron
208
język
polski
dodała
Ag2S

Luciana, maszynistka znanego autora kryminałów, Klostera, oskarża swojego chlebodawcę o molestowanie seksualne. Dziesięć lat później ta sama kobieta, zrozpaczona i przerażona, zwraca się do przyjaciela z prośbą o pomoc. Opowiada mu o serii tragicznych śmierci swoich najbliższych: rodziców, brata i narzeczonego. Uważa, że jest to precyzyjnie obmyślona zemsta Klostera. Przyjaciel stara się...

Luciana, maszynistka znanego autora kryminałów, Klostera, oskarża swojego chlebodawcę o molestowanie seksualne. Dziesięć lat później ta sama kobieta, zrozpaczona i przerażona, zwraca się do przyjaciela z prośbą o pomoc. Opowiada mu o serii tragicznych śmierci swoich najbliższych: rodziców, brata i narzeczonego. Uważa, że jest to precyzyjnie obmyślona zemsta Klostera. Przyjaciel stara się rozwiązać zagadkę.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Świat Książki, 2010

źródło okładki: http://www.swiatksiazki.pl/powolna-smierc-luciany-...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 713
Małgorzata | 2011-02-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 lutego 2011

Miało to być „oryginalne arcydzieło nawiązujące do twórczości Henry'ego Jamesa, Conrada, Borgesa i Kafki”. Książkę zachwalała również dr Darska, więc zamówiłam, chciwa lektury. „Porywający thriller” — krzyczał napis na okładce. Rzuciłam się więc z radością i... rozczarowałam.
Owszem, mamy tu bardzo piękne studium psychologiczne. Paranoi, obłąkania, obsesji... Dwie wersje wydarzeń, nikt nie wie, która jest prawdziwa. Każda jest przekonująca, zakończenie otwarte. Teoretycznie wygląda to szalenie kusząco, ale mi zupełnie inne rzeczy rzuciły się w oczy. Możliwe, że, na razie para-, genderowe spaczenie już mi się rzuca na mózg. Możliwe, że moja mizantropia zdominowała moją percepcję, że „mój autyzm wobec świata się pogłębia”. Ale nie byłam uprzedzona do książki, wręcz przeciwnie — po recenzji dr Darskiej doszukiwałam się fantastyczności treści, której jednak nie wyłapałam. Co zauważyłam?
Przede wszystkim szeroko rozwinięty szowinizm. Wyciekający z kartek, przesiąknięty schematami, obrzydliwymi hasłami, oskarżeniami najniższej jakości. W każdym calu.
Narrator, bliżej niezidentyfikowany pisarzyna, wypowiada się o tytułowej Lucianie w sposób okropny. Analizuje jej urodę szalenie krytycznie, w dwudziestolatce doszukuje się przyszłych wad, wynaturzeń wręcz, widzi całą potencjalną brzydotę, na które widocznie skazane są panie po trzydziestce. Urocze. Oczywiście każdy gest i ruch dziewczyny przez tego rewelacyjnego psychologa jest analizowany na jego korzyść — to ona go uwodzi, z pozoru niedbale, ona jest wręcz makiawelicznie usposobiona, istna manipulatorka. Bo oczywistym jest, że jak siedzi się przed komputerem przez cztery godziny, nie ma prawa boleć szyja, a ten specjalnie wywoływany(sic!) przeskok kręgów szyjnych jest niewymownie prowokujący! Szarlatanka.
Luciana natomiast generalnie jest sierotką z ambiwalentną osobowością — typowa kobieta! — i w dodatku paranoiczka z manią prześladowczą. Pozbawiony piersi podlotek z przerośniętym ego lolitki, uwodząca w sposób nikczemny. Później — zagubiona dusza, która leci w objęcia rycerza, gotowego do rzucenia się na ratunek. Niestety jest już gruba i paskudna, w dodatku wariatka, już przecież siedziała w zakładzie dla umysłowo chorych. Rzeczywiście, w jej historii tyle przesady i naciągania wątków. Jej oskarżenia są co najmniej śmieszne. Żałosne. Poza tym dziewczyna jest nieprzyzwoicie słaba psychicznie i niezdolna do konfrontacji. Zakończenie historii było oczywiste.
Kloster — król argentyńskich szowinistów. Podobnie jak narrator jest ofiarą przebiegłego uwodzenia, ale nie tylko tego. Jest również ofiarą innej kobiety — swojej żony, której nie kochał, którą poślubił dla jej urody, którą, gdy zaczęła zdradzać objawy psychicznego zachwiania, chciał zostawić. Ale paskudna hetera w obliczu tej decyzji popełniła czyn karygodny — dała się zapłodnić! „Sprytnie skorzystała z okazji, żeby zajść w ciążę”, pisze Martinez. Biedny Kloster, padł ofiarą okrutnej kobiety. Na pewno go zgwałciła, bo przecież kto dobrowolnie oddawałby się łóżkowym rozkoszom z kobietą, którą gardzi i pragnie zostawić? Mercedes, bo takie imię nosiła okrutna małżonka, cierpiała na depresję poporodową i którąś z Freudowskich przypadłości — nienawidziła swojej córki za to, że ona kochała swojego ojca, a męża Mercedes. Oczywiście wszystko opowiada Kloster, wszystko to jego teorie. Kobieta miała krzywdzić fizycznie córeczkę, specjalnie stawiać wrzątek tak blisko, żeby dzicięcie mogło się poparzyć, „nie reagowała natychmiast, gdy mała raczkowała w stronę schodów”. Wyjeżdżając, pisarz zostawił swoje panie pod opieką pielęgniarki, która jednak została otumaniona przez kolejny makiaweliczny umysł tej paskudnej harpii — orzekła, że Kloster uroił sobie swoje podejrzenia. Oczywiście Kloster ma racje, a Mercedes jest maniakalną morderczynią. Wzruszyła mnie jego historia.
Nie wypada również nie wspomnieć o adwokatkach, paskudnych babsztylach, które są grube, wstrętne i nienawidzą mężczyzn. Czekałam tylko, kiedy wspomni, że nie goliły nóg i były feministkami.
Standardowe, banalne romanse starych pryków z co najmniej o połowę młodszymi, pięknymi dziewczynami również mnie wzruszyły dogłębnie.
Do tego dochodzi kilka błędów logicznych. Natomiast „odwołania” do Conrada czy Wittgensteina przypominały mi mnie samą, która na egzaminie zawsze wciska dodatkową wiedzę nieco zbaczając z tematu, żeby się pochwalić, że wiem coś tak fajnego.
Wielka szkoda, gdyby dobrze to rozegrać, wyszedł by genialny kryminał z elementami psychologii.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zaginięcie

To, co się w tej książce bezwarunkowo udało to Joanna Chyłka. Niegrzeczna, wkurzająca, prawdziwa babka z jajami. I na tym, jak dla mnie, kończy się li...

zgłoś błąd zgłoś błąd