Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Mechanizm serca

Tłumaczenie: Magdalena Krzyżosiak
Wydawnictwo: Świat Książki
6,35 (1434 ocen i 192 opinie) Zobacz oceny
10
79
9
131
8
162
7
323
6
305
5
213
4
72
3
112
2
19
1
18
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
La mécanique du cœur
data wydania
ISBN
9788324714131
liczba stron
167
język
polski
dodała
malenstwo412

W najzimniejszy dzień w dziejach świata, 17 kwietnia 1874, w Edynburgu rodzi się Jack. Chłopiec ma zamarznięte serce. By przeżył, ekscentryczna doktor Madeleine wszczepia mu mechanizm zegara z kukułką. Jackowi nie wolno się tylko zakochać, bo wówczas jego serce pęknie na zawsze. Ale nie da się żyć bez miłości... Delikatnie zabawna, imponująca wyobraźnią, mądra i czuła bajka–niebajka o wielkich...

W najzimniejszy dzień w dziejach świata, 17 kwietnia 1874, w Edynburgu rodzi się Jack. Chłopiec ma zamarznięte serce. By przeżył, ekscentryczna doktor Madeleine wszczepia mu mechanizm zegara z kukułką. Jackowi nie wolno się tylko zakochać, bo wówczas jego serce pęknie na zawsze. Ale nie da się żyć bez miłości... Delikatnie zabawna, imponująca wyobraźnią, mądra i czuła bajka–niebajka o wielkich uczuciach, nietolerancji, zazdrości i psikusach losu, na które czasem pomaga... koktajl z łez.

 

źródło opisu: Świat Książki, 2010

źródło okładki: Skan

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 317
Agathe | 2015-03-22
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 09 stycznia 2015

Edynburg, 16 kwietnia 1874 roku.
Śnieg zalega ulice, wciąż pada i pada. Mimo że jest go już wystarczająco dużo, on padać nie przestaje. Tak jakby chciał pochłonąć, przykryć białą pierzyną cały świat. Dziadek Mróz nie znający litości. Szczypiący w policzki i nosy tych, którzy mają odwagę egzystować na zewnątrz. Życie w mieście zamiera. Biel zdominowała krajobraz. Mogłoby się wydawać, że inne barwy nie mają już racji bytu. Z kominów unosi się siwy dym. Jedyny znak, że w domach toczy się jeszcze jakiekolwiek życie. Piece pracują na pełnym etacie. Jak myślicie: co się może wydarzyć w taki dzień?

Na szczycie Arthur’s Seat, najwyższym w Edynburgu, mieszka stara akuszerka, przez niektórych i wiedźmą nazywana – Doktor Madelaine. To właśnie tam udają się kobiety, przez innych spychane na margines społeczny. Życie nie obeszło się z nimi łaskawie. Prostytutki, kobiety porzucone, niewierne lub zbyt młode przychodzą do malutkiego drewnianego domku na wzgórzu, aby urodzić niechciane dziecko i oddalić się pospiesznym krokiem w stronę miasta, uprzednio przyodziewając maskę prawości, czystości i niczym niezmąconego szczęścia. Bo świat przecież nie może się dowiedzieć.
Właśnie wtedy, w najzimniejszy dzień świata, rodzi się mały Jack. Niemiłosierny ziąb panujący na zewnątrz sprawił, że chłopiec urodził się z dość specyficzną wadą serca. Aby ją zniwelować Doktor Madelaine wszczepia malcowi stary zegar z kukułką.

Zapewne jesteście ciekawi czy mając tak delikatne zegaroserce, Jack będzie mógł być szczęśliwy, czy będzie umiał kochać?

A czy Wy, Moi Drodzy, umiecie jeszcze marzyć?

Tak oto zaczyna się baśń. Baśń dla dorosłych. O miłości, odrzuceniu, poczuciu osamotnienia i sile marzeń. Jack opowiada nam swoją historię od momentu swych narodzin, kiedy to został porzucony przez matkę i przygarnięty przez Madelaine, marzącą zawsze o własnym dziecku, aż do momentu kończącego jego wędrówkę.

Gdzieś na miejskim targu ujrzał Małą Śpiewaczkę. O głosie słowika, śpiewającą o swoim utrapieniu jakim są okulary. Gdzieś je zgubiła, gdzieś zapodziała i teraz bez przerwy o wszystko się obija. Zaczynają więc śpiewać razem – o okularach, o pożarze. Wskazówki zegara niebezpiecznie przyspieszają, mechanizm się przegrzewa. To nic, przecież jesteśmy tylko dziećmi. Miłość dziecka, podobnie jak matczyna, zawsze jest nieograniczona, szczera i wielka. Cały świat kręci się tylko i wyłącznie wokół malutkiej istotki, która nadaje mu tempo, wyznacza kierunek. Mały Jack, mimo kategorycznych sprzeciwów swojej przybranej matki wyrusza na poszukiwanie swojej Śpiewaczki. Bo dla kogóż, jak nie dla niej, ma bić jego delikatne zegaroserce?

Motyw wędrówki przywodzi na myśl „Małego księcia”. Co będzie gotowy zrobić i poświęcić Nasz bohater, aby przeżyć? Czy zacznie przerażać, a tym samym będzie zmuszony kochać tylko tych, którzy umarli? Czy będzie w stanie uchronić swoje marzenia zanim zderzą się z solidnym szarym murem rzeczywistości?

„Niezwykłości”, jak sama nazwa wskazuje, mogą Nam zaoferować rzeczy tylko i wyłącznie niezwykłe. Możemy przejechać się Pociągiem Widmo, gdzie straszyć będzie Wielki Joe, popatrzeć na zwiewne, płynne ruchy tancerki flamenco lub rozpocząć dyskusję z magikiem – zegarmistrzem, którego marzeniem jest wprawienie fotografii w ruch i odzyskanie utraconej miłości. Gdzieś kawałek dalej przez wrzawę głosów przebija się falset Brigitte Heim targującej się o kolejną czaszkę służącą jako rekwizyt do Pociągu Widma, bo sam Wielki Joe nie jest wcale taki straszny. Tancerka kończy muzyczno – taneczny popis i wraca do swojej garderoby, gdzie niespodziewanie wylądował Mały Jack.

Miłosne schadzki w blasku księżyca, kradzione pocałunki i niemożność zatrzymania czasu nawet wtedy, gdy ma się zegar w sercu, coraz bardziej przytłaczają naszego bohatera.
Jak można cieszyć się księżycem, gdy pragnie się również podziwiać blask słońca?

Jeśli boicie się marzyć idźcie do Mélièsa. Nie tylko naprawi Wasze serce lub każdą inną metalową część ciała, ale również wysłucha cierpliwie i nawet radą sypnie z rękawa. W jego towarzystwie nauczycie się jak dobrze powozić platformą na kółkach. Przy niej chowają się wszelkiego rodzaju powozy – nawet kareta Kopciuszka wyczarowana z dyni! Będziecie mogli dołączyć do Pielgrzymów na kółkach i razem z nimi wysyłać listy przybranej rodzinie Jacka gołębiami, gubiącymi się gdzieś między Edynburgiem a Andaluzją. Złe wieści są dla nich tak ciężkie, że padają wycieńczone już w połowie drogi, niczym Ikar, któremu słońce stopiło skrzydła.

W czasie wędrówki Méliès opowie Wam o swoich górnolotnych planach, nieszczęśliwej miłości i miłości w ogóle. Arthur – alkoholik, zamykający wspomnienia w kurzych jajach, również będzie miał wiele do opowiedzenia. Niekoniecznie wesołego. Na wzmocnienie napijcie się starannie zbieranych łez Madelaine ze styropianowego kubka. Na razie posiadamy tylko takie.

„ Jeśli boisz się, że zrobisz sobie krzywdę, zwiększasz tylko prawdopodobieństwo, że tak się stanie (...) Jeśli spędzisz życie, myśląc tylko o tym, żeby sobie niczego nie uszkodzić, będziesz się okropnie nudził.”

Każda z postaci posiada swoją odmienną, acz niekoniecznie szczęśliwą historię. Jeśli zapragniecie ich wysłuchać na pewno będą za to wdzięczne. Tyle lat musiały znosić swoje brzemię samotnie, że zapomniały już jak to jest z kimś dzielić smutki i radości. Bardziej smutki. Mathias Malzieu nie stworzył bowiem baśni szczęśliwej. Wielka miłość zostaje odrzucona lub często mylona z pożądaniem, ludzie kpią lub ze wstrętem odsuwają się od Innych, przeszłość podąża za Jackiem, aby w końcu dopaść go w chwili, w której mogłoby się zdawać, że jest szczęśliwy, ci, którzy powinni kochać okazują się kłamcami, skrywającymi tajemnice. Ludzie tutaj cierpią, umierają, kaleczą się nawzajem i depczą po własnych marzeniach. To powoduje, że słowo „baśń” w tym przypadku nabiera zupełnie innego znaczenia (co nie oznacza bowiem, że powieść ową baśnią nie jest).

Mathias Malzieu napisał baśń. Baśń, która nie tylko wciąga czytelnika w świat marzeń, ale też ukazuje twardą rzeczywistość oraz ludzkie lęki przed obcowaniem z innością. To opowieść, w której na próżno byłoby się doszukiwać happy endu.

„Po pierwsze nie dotykaj wskazówek, po drugie opanuj złość. Po trzecie, nigdy, przenigdy, nie zakochaj się. Wtedy bowiem duża wskazówka na zawsze przebije Ci skórę, Twoje kości rozsypią się, a mechanizm serca znowu pęknie.”

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Śpiący smok. Księga I. Strażnicy płomienia

Autor, żydowskiego pochodzenia, zgodnie ze standardami takich autorów, przemycił do tej książki klimaty pro-izraelskie (jaki fajny ten Tel Awiw) a jed...

zgłoś błąd zgłoś błąd