Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zamówienie z Francji

Wydawnictwo: Novae Res
6,77 (194 ocen i 54 opinie) Zobacz oceny
10
6
9
21
8
40
7
48
6
39
5
27
4
3
3
9
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-61194-91-0
liczba stron
364
słowa kluczowe
francja, fotografia
język
polski
dodał
Agnesscorpio

Ewa to młoda fotograficzka, wciąż poszukująca swojego miejsca na ziemi. Pewnego dnia niespodziewanie dostaje od szefa świetne zlecenie, ma zrobić zdjęcia do folderu reklamowego kwiaciarni „ U Flory” w słonecznej Prowansji. Eliza - przyszła właścicielka kwiaciarni - zabiera ją do Francji i przedstawia swojej babce Konstancji, która rządzi wielopokoleniową rodziną według tradycji i zasad...

Ewa to młoda fotograficzka, wciąż poszukująca swojego miejsca na ziemi. Pewnego dnia niespodziewanie dostaje od szefa świetne zlecenie, ma zrobić zdjęcia do folderu reklamowego kwiaciarni „ U Flory” w słonecznej Prowansji. Eliza - przyszła właścicielka kwiaciarni - zabiera ją do Francji i przedstawia swojej babce Konstancji, która rządzi wielopokoleniową rodziną według tradycji i zasad wprowadzanych od wieków przez kolejne dziedziczki. W ten sposób Ewa wplątana zostaje w historię starego rodu, w którym główną rolę zawsze pełniły kobiety…

"... Otworzyła krem, nabrała na palec odrobinę nawilżającej substancji, spojrzała w lustro i zamarła z podniesioną ręką.

W zwierciadle zobaczyła siebie, jak co wieczór: bez makijażu, z nieco rozczochranymi jasnymi włosami i różowymi policzkami, lecz dziś zatrzymała wzrok na tej części swojej twarzy, której nigdy nie lubiła i która wpędzała ją w kompleksy przez całe lata – na swoich oczach.
Tylko że dziś zobaczyła coś, na co nie mogła zwrócić uwagi jeszcze wczoraj – z lustra patrzyły na nią niezwykłe, bystre, błyszczące wewnętrznym ogniem oczy prababki Aleksandra; zielone, kocie oczy czarownicy... "

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1072
Alina | 2010-11-24
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 listopada 2010

Naczytałam się o tej książce wiele dobrego, sama przekonywałam się do niej tygodniami. W końcu Kaś na spotkaniu blogowym przelała czarę. Ledwo wróciłam po nim do domu, od razu zamówiłam. Co niezmiennie mnie śmieszy, gdyż zamówiłam "Zamówienie". Oczywiście wiele czynników się złożyło na zakup i chęć przeczytania tej książki. Ale może przejdźmy już do sedna.

Ewa pracuje, robiąc zdjęcia (niestety słowo "fotograficzka" mnie w żaden sposób nie satysfakcjonuje). Tak naprawdę uwielbia fotografować naturę, jednak częściej ma do czynienia z ludźmi. Pewnego dnia zostaje zgłoszona do pracy nad zdjęciami kwiaciarni we... Francji. Z dnia na dzień musi się spakować i wyjechać. Tam poznaje rodzinę pełną tradycji i swoistych rytuałów, które z początku ją zadziwiają. Do momentu, gdy nie zdarza się coś jeszcze dziwniejszego, co dotyczy Ewy bezpośrednio i zarazem historii owej rodziny.

Przez powieść przewija się multum postaci. Miło mnie zaskoczyło to, iż każdy jest inny, ma różne cechy charakteru, sposobu mówienia. Oprócz prowansalskiej atmosfery, która pomimo upału przyciąga do siebie jak magnes, jest to jedna z najlepszych rzeczy w książce. Autorka doskonale przedstawiła kontrast między Polską a Francją - zarówno w klimacie jak i owej atmosferze. Fabuła jest bardzo ciekawa i zgrabnie poprowadzona. I można się tutaj jedynie zachwycać i dać pochłonąć. Jednak nie będę się o niej wypowiadać w samych superlatywach.

Frustrowały mnie ogromnie dwie rzeczy - po pierwsze styl, czy może język, jakim posługiwała się pani Anna. Jest niewykształcony, od razu można się domyślić, że to debiut. Jednak po kilkudziesięciu stronach przestaje się zwracać na to uwagę, gdyż książka wciąga i świat dookoła już nie istnieje. Mimo to zwracam na to uwagę, gdyż wiem, że niektórych to może zniechęcić do dalszej lektury i dla mnie samej ma duże znaczenie, jako literackiego smakosza.

Jako drugie opowiem o myślach bohaterów, do których mamy wgląd. Szczególnie do Ewy, czasem Elizy. Czy do innych również? Zapomniałam, ale te dwie kobiety na pewno się nimi z nami dzielą. Są przedstawione tak, jak dialogi (myślnik, spacja, treść), co sprawia, że gdy bohaterka zaraz po swojej myśli postanawia coś powiedzieć, może się pomylić. Zresztą sama jestem raczej zwolenniczką opisowego przedstawiania tego, co dzieje się w głowie postaci, niż bezpośredniego (oczywiście wyłączając dialogi, bo one być muszą i koniec). Spłaszczało mi to powieść, gdy czytałam pełne irytacji myśli Ewy. Skojarzyły mi się trochę z myślami ordynata Michorowskiego z "Trędowatej", a tam również mnie denerwowały.

- Jasna cholera! Czy ten facet musi ciągle tkwić za moimi plecami? Znowu mnie podsłuchiwał. Co ja tam za bzdury plotłam? Pewnie pomyśli, że jakaś idiotka kompletna jestem! Dlaczego ja się tak przy nim denerwuję? To absurdalne... Fotograf musi dbać o wzrok, też coś! No pewnie, że musi. Czy to jego sprawa? Boże, znowu się skompromitowałam. I nawet mu nic nie nagadałam... Matko kochana! A jak wyglądam? (...) Co go obchodzi mój wzrok?


Po czymś takim dochodzę do wniosku, że wolę nie znać myśli bohaterów, ale przynajmniej nie uważać ich za idiotów i kompletnie infantylnych. Pomijając takie przypadki, powieść naprawdę mi się podobała, Ewę lubiłam (chociaż Elizę bardziej) tak jak i innych. Zakochałam się w otoczeniu, historii tej rodziny, Aleksandrze, babce Konstancji i okładce, tak, okładce! Przyciąga wzrok i mogłabym się w nią wpatrywać bardzo długo. Chociaż "Światła pochylenie" miało ładniejszą, głębszą.

Cieszę się, że mogłam ją przeczytać. Chętnie zapoznałabym się z drugim tomem, gdyby pani Anna go napisała. Jednak bardzo bym prosiła o zamaskowanie trochę tych przemyśleń! Ja rozumiem, że to ludzkie, normalne, tak się myśli, ale literatura ma sprawiać, że świat wyda się piękniejszy (lub brzydszy), ale nie taki, jaki on w rzeczywistości jest. Taka jest moja opinia.

A co może być najlepszym dowodem na to, że książkę warto przeczytać i przymknąć oko na język czy myśli (których się uczepiłam jak rzep psiej... psiego ogona)? To, że nie poszłam w piątek na pierwsze dwie godziny zajęć, tylko ją czytałam. Po czterech godzinach musiałam ją odłożyć, gdyż się skończyła, a później musiałam iść do biblioteki po coś na resztę dnia...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Mongoliada, tom 1

1241 rok. By powstrzymać najazd Mongołów na Europę niewielkie Bractwo Tarczy obmyśla plan pokonania ich. Są książki, które wywołują masę emocji. Są in...

zgłoś błąd zgłoś błąd