Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Lecą wieloryby

Wydawnictwo: Znak
5,53 (49 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
1
8
5
7
7
6
9
5
14
4
5
3
5
2
2
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-240-1414-9
liczba stron
264
słowa kluczowe
literatura polska, Peronia
język
polski
dodała
niebieska

Maja i Jon mają po kilkanaście lat. Kochają się i wierzą, że mają przed sobą wspólną przyszłość, rodzinę, córkę, dom na skarpie. W swoich marzeniach widzą nawet kota czytającego książki. Wierzą, że ich miłości nie zniweczy nawet rozstanie i wyjazd na studia do dwóch oddalonych od siebie miast. Niespodziewane zdarzenie przewraca ich świat do góry nogami. Dosłownie. W tajemniczej Peronii,...

Maja i Jon mają po kilkanaście lat. Kochają się i wierzą, że mają przed sobą wspólną przyszłość, rodzinę, córkę, dom na skarpie. W swoich marzeniach widzą nawet kota czytającego książki. Wierzą, że ich miłości nie zniweczy nawet rozstanie i wyjazd na studia do dwóch oddalonych od siebie miast. Niespodziewane zdarzenie przewraca ich świat do góry nogami. Dosłownie. W tajemniczej Peronii, państwie bez granic pociętym torami, w którym ludzie polują na pociągi, a ich życie opisują Znaczki, legendarna Staruszka wręcza zagubionemu w tej krainie Jonowi zagadkowe pudełko. Chłopak nie wie, co się dzieje ani gdzie się znalazł. Wie jedno, chce odzyskać Maję. Aby tego dokonać, Jon rzuci się w wir zwariowanych przygód. Będzie musiał uciec poszukującemu go Dókxsowi i jego bestii Hordzie, złapać Poszyn, pokonać Koszulowców i uratować dziewczynę o imieniu Iri, która stanie się bliska jego sercu.

U kresu swej podróży Jon odnajdzie odpowiedź na pytanie, czy jego marzenia jednak się spełnią. Czy uda mu się ocalić miłość.


Nowa powieść Aleksandra Kościowa to fascynująca wędrówka po świecie przywodzącym na myśl najwspanialsze historie Guillerma del Torro, Terry'ego Gilliama czy wspaniałe anime Hayao Miyazakiego. To wzruszająca opowieść o młodzieńczej miłości, o nadziei i wchodzeniu w dorosłość. O decyzjach, które zmieniają życie. Ale przede wszystkim o potędze i sile uczucia. Kościów posiada niebywały talent pisarski. Jego historia ma precyzyjną fabułę wpisaną w barokową, koronkową strukturę powieści-baśni, powieści-szkatułki. Zauroczy ona każdego dorosłego czytelnika, który ceni wysmakowaną grę z wyobraźnią.

Najtrafniejsza opinia o twórczości Aleksandra Kościowa pochodzi od Piotra Kofty ("Dziennik") i zawrzeć można ją w dwóch słowach: "polski Murakami". Na to pochlebne miano Kościów zapracował dwoma (nb. wydanymi przez Muzę) powieściami, "Świat Nura" i "Przeproś. Przewodnik gracza". Mimo niezbyt okazałej promocji spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem krytyki (oprócz Kofty m.in. Paweł Dunin-Wąsowicz, "Polityka", "Zwierciadło"), a "Przeproś" przyniosło Kościówowi w 2008 roku nominację do Paszportu "Polityki". Warto przypomnieć, że urodzony w 1974 roku Kościów jest nie tylko pisarzem, ale także kompozytorem, altowiolistą i pedagogiem. Laureatem stypendium Fundacji Fulbrighta.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (114)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 869
Monika | 2014-01-11
Na półkach: Przeczytane, Z biblioteki
Przeczytana: 2013 rok

Wielkie rozczarowanie - jest pomysł na fabułę ale brak umiejętności na dobre wykonanie - zdecydowanie nie polecam

Monika

książek: 903
Monika Adamczyk | 2011-06-02
Przeczytana: 27 maja 2011

Pierwsze co przyciągnęło moją uwagę i sprawiło, że musiałam wręcz przeczytać tę książkę, to okładka. Jest to bardzo sympatyczne zdjęcie, które przywodziło mi na myśl filmy o młodych, zakochanych ludziach, „Zakochani widza słonie” i inne podobnego typu impresje skandynawskie. Dlatego z przykrością musiałam przełknąć fakt, że Aleksander Kościów tylko częściowo zdołał wykrzesać ten specyficzny klimat, którym epatowała okładka.

„Lecą wieloryby” to opowieść o miłości, a także o dorastaniu i upływie czasu, o zmianach, które mogą dokonać się w nas samych i o naszych dążeniach, które wpisują się głęboko w naszą świadomość i pozostają tam bez względu na stan naszego umysłu. Akcja książki w pewnym momencie zmienia się w częściowo fikcyjny, częściowo futurystyczny, a w każdym razie kompletnie niezrozumiały świat. Główny bohater zmaga się z dziwnymi problemami , dziwnymi ludźmi i niespotykanymi problemami, które przywodzą na myśl powieści bez wyjścia, bez racjonalnych rozwiązań, spod znaku...

książek: 417
Susie | 2011-01-02
Przeczytana: 02 stycznia 2011

„Lecą wieloryby” to książka po której nie byłam pewna czego się spodziewać. Czytałam już wcześniej opinie, w których było napisane że jest ona baśniowa, jednak ja nie potrafiłam wyobrazić sobie na czym akcja tej książki mogłaby polegać. Opis wydawał mi się w pewien sposób dziwny, nie wiedziałam do jakiego typu tę książkę zaliczyć. Właśnie to sprawiło, że tak mnie ona zaintrygowała. Bowiem czasami jest tak, że wystarczy przeczytać opis aby utworzyć sobie swoją wizję tego co może się w danej powieści wydarzyć. Natomiast w tym przypadku nie miałam najmniejszych przypuszczeń co do fabuły i zaczynając ją czytać byłam otwarta na każdą możliwość.
Po przeczytaniu kilku pierwszych stron czułam się trochę zagubiona, nie do końca rozumiałam co znaczą te wszystkie pozornie nie mające ze sobą nic wspólnego wątki, których jedyną wspólną cechą była obecność głównego bohatera - Jona. To uczucie potęgował styl pisania, ale wystarczyło się do niego przyzwyczaić i z upływem stron wszystko zaczęło mi...

książek: 1719
czarnaanula | 2013-06-25
Przeczytana: 12 czerwca 2013

Książka ta przypadła mi do gustu.
W szczególności podobał mi się klimat świata, do którego trafił Jon...
Wszystko tam było inne, dziwne, trochę niepokojące i zaskakujące - takie irracjonalne...

Spodobał mi się również sam pomysł wejścia w umysł będący w śpiączce.

Jeśli chodzi o całą fabułę książki - moim zdaniem została dobrze skomponowana.
Początek opowieści jest normalny, czyli dotyczy życia w realnym świecie. Ta część zaintrygowała mnie, nie wszystko tutaj było wyjaśnione i cały czas zastanawiałam się co było najpierw i co będzie później...

A potem pojawił się inny świat - bardziej barwny, pełny innych możliwości...

Na koniec znów wracamy do świata rzeczywistego - i trochę rozwiewają się nasze wątpliwości.

Jak dla mnie całość całkiem niezła. Polecam

książek: 1556
mandżuria | 2010-12-14
Na półkach: Przeczytane

„Lecą wieloryby” to pierwsza książka Aleksandra Kościówa, jaką miałam okazję przeczytać i mam nadzieję, że z czasem przeczytam też dwie poprzednie, bo lektura pokazała mi autora jako pisarza panującego nad słowami, ich melodią i obrazami, które wywołują. Nie zdziwiła mnie informacja, że Kościów jest kompozytorem i wykładowcą w warszawskiej Akademii Muzycznej. Nie tylko muzyczność samego języka wpłynęła na to skojarzenie. Treść książki jest bowiem bardzo filmowa i czytając wręcz słyszałam w tle muzykę, nie trudno wyobrazić sobie cały soundtrack ilustrujący książkę. I to podobało mi się w „Lecą wieloryby” chyba najbardziej.

Fabuła książki nie należy może do najoryginalniejszych, zwłaszcza dla wielbiciela gatunku fantasy. Pełno jest książek (i nie tylko książek, komiksów na ten temat powstało pewnie jeszcze więcej), gdzie główny bohater (lub bohaterka) z tego czy z innego powodu trafia do innego świata, równoległego lub absolutnie oderwanego od znanej nam rzeczywistości, skąd...

książek: 74
marquez | 2010-11-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 listopada 2010

Tkanie kilimu. Z tą czynnością kojarzyła mi się powieść „Lecą Wieloryby” we wstępie. Na kilimie, złożonym na kolanach Matki-Natury ludzie leżą na łące, a wieloryby rwą się do lotu; domki stają nad urwiskiem a chmury przybierają kształty. Kolory układają mozaikę tak kiczowatą, że bolą nie tylko oczy. Kilim to opis, nie fabuła. Prządka wie, co robi, narrator staje się bezużyteczny.

Na kilimie Maja i Jon. Nie muszą przysięgać sobie miłości – wyhodowali ją w sobie przez te wszystkie lata, tusząc, że wiedzą, jakimże jest stworzeniem. Z nieporadnego, choć niebrzydkiego, kaczątka miała naturalnie przemienić się w olśniewającego łabędzia. Jeszcze tylko próba wytrzymałości materiału, na którym miłość została wpisana w życiorys kilimowych bohaterów. Bo miłość ma mięśnie, których rozciągliwość należy ćwiczyć. Ćwiczenie kończy się kontuzją zadaną, jak się zdawało, przez Czarną Mambę. Faulujących jest jednak więcej.

Następuje prucie kilimu. Szarpanie. Zrywanie. Bieganie/ucieczka. Postaci...

książek: 1573
Lilith | 2010-09-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 września 2010

Baśniowy pomysł na jakim opiera się książka jest ciekawy.Ale nie do końca wiem w czym problem.Może autor ma zbyt małe umiejętności,żeby ten pomysł rozwinąć.Koniec mocno mnie rozczarował,nie dlatego,że spodziewałam się kiczowatego patosu..po prostu wg mnie było słabo.Miałam wielkie oczekiwania wobec tej książki,a pozostał tylko zawód...

książek: 90
iselin | 2015-08-20

Polski realizm magiczny. Jak zderzenie z pociągiem (tym z powieści także). Zakończenie miażdży kości. Jednak trzeba być fanem historii miłosnych osadzonych w nierzeczywistej rzeczywistości.

książek: 522
marpil | 2011-01-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: październik 2010

4,5

książek: 160
Gabryś | 2016-05-26
Na półkach: Przeczytane
zobacz kolejne z 104 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd