Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Bohaterka pustyni

Tłumaczenie: Agata Radkiewicz
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Historie prawdziwe". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Muza
6,77 (74 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
4
8
11
7
22
6
17
5
12
4
2
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Heroine of the Desert
data wydania
ISBN
83-7319-585-8
liczba stron
256
język
polski
dodała
Monika

"Autorka książki, Angielka, muzułmanka z wyboru, szczęśliwa żona Irakijczyka i matka czworga dzieci, opowiada historie, w które angażuje si z potrzeby serca, chcąc pomóc europejskim matkom w odzyskaniu dzieci porwanych przez ojców muzułmanów i wywiezionych do ich rodzinnych krajów."

 

Brak materiałów.
książek: 4833
orchisss | 2011-05-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 maja 2011

Jak trudna może być różnica kulturowa pomiędzy osobą z Zachodu a osobą ze świata islamu wiem aż za dobrze. Na szczęście jednak nie musiałam stawić czoła takim problemom z jakimi walczyła autorka książki "Bohaterka pustyni".
Książka jest właściwie autobiografią napisaną przy współudziale Andrew Croftsa. Donya, posługująca się pseudonimem "Dee" bezinteresownie (!!!) pomaga kobietom - Brytyjkom odzyskiwać dzieci wykradzione przez ich muzułmańskich mężów. Kobieta jest Angielką z pochodzenia, muzułmanką z wyboru. Wielokrotnie była związana z mężczyznami pochodzenia arabskiego, jej pierwszy mąż był Cypryjczykiem, drugi natomiast Irakijczykiem. Znała język arabski, orientowała się w kulturze islamu. W "Bohaterce ..." relacjonuje ona akcje odbijania dzieci. Pierwsze "porwanie" było wynikiem zupełnie przypadkowego spotkania z kobietą na przystanku autobusowym, która opowiedziała jej swoją historię. Donya poruszona jej opowieścią i oburzona faktem odebrania jej dziecka postanawia po prostu pomóc.
Scenariusz porywania dzieci przez muzułmańskich mężów był podobny - kobiety mieszkały z nimi na terenie Wielkiej Brytanii, wydawałoby się że zdążyli już oni okrzepnąć w zachodniej kulturze, aż zaczęli tęsknić za swoim krajem. Ponadto dochodzili do wniosku, że wychowanie dzieci w kulturze Zachodu jest na tyle niebezpieczne i niemoralne, że najlepszym rozwiązaniem będzie oddać dzieci na wychowanie swoim matkom czy siostrom w ojczyźnie. Dzieci porywano najczęściej ze szkoły, wywożono w ciągu kilku godzin na Bliski Wschód i słuch po nich zaginął. Piszę o tym troszkę reportersko, ale samo wyobrażenie sobie takiej sytuacji powoduje, że skóra mi cierpnie. Moja wyobraźnia tego po prostu nie ogarnia.
Bohatera książki spontanicznie zaczyna pomagać takim kobietom. Opisując swoje "przygody" ma się wrażenie, że jej determinacja sprawia, że los po prostu staje po jej stronie. Niejednokrotnie podkreślała, że rozumie iż jej postępowanie może sprawiać wrażenie dwuznacznego moralnie. Obstawała jednak twardo przy twierdzeniu, że dziecko musi wychowywać się z matką. Kilkukrotnie okazywało się jednak, że nie zawsze bezwarunkowe w jej mniemaniu prawo macierzyństwa jest słuszne i dobre dla dziecka.
Książka napisana jest prostym językiem, porusza ważny wątek relacji muzułmańsko-zachodnich, mianowicie totalnego wzajemnego niezrozumienia. Kobiety z krajów zachodnich nie rozumieją, że swoim "normalnym" zachowaniem gorszą muzułmanów, a ich początkowa fascynacja po pewnym czasie przemienia się w obrzydzenie, a nawet pogardę. Jest to swoiste uproszczenie, ale ... z grubsza tak to się mniej więcej prezentuje. Rodzina w islamie jest bardzo ważna, najważniejsza. I kobiety są tam traktowane z szacunkiem (piszę o islamie w wydaniu łagodnym) - kobiety starsze - matki, babcie to osoby z których zdaniem liczy się absolutnie każdy mężczyzna. Ale musi to być kobieta wyznania muzułmańskiego i kobieta która "szanuje się" w rozumieniu islamu.
Jestem pełna podziwu dla bohaterki za jej determinację i bezinteresowność. Momentami drażniła mnie jej naiwność i ... nieprzemyślane podejście do podejmowanych działań. Jej "odbijanie" dzieci było momentami tak spontaniczne, że chyba sam Allah czuwał nad tym, że akcje kończyły się dobrze. Niejednokrotnie narażała się na niebezpieczeństwo (strzelaniny, aresztowania), a mimo to pomagała innym kobietom.
Paradoksalnie, spotkał ją ten sam los. Jej drugi mąż, Mahmud, który w trakcie jej ekspedycji opiekował się ich czwórką dzieci (najstarszy syn pochodził z jej pierwszego małżeństwa z Cypryjczykiem), nie sprostał napięciu i szumowi, jaki zapanował wokół żony. Dodatkowym impulsem były wydarzenia 11 września 2001 r., jak i późniejsza okupacja Iraku. Dwójka synów została porwana przez Mahmuda. Te wydarzenia zostały opisane w książce "Oddaj mi dzieci", którą zamierzam przeczytać (kiedyś).
Książkę polecam z dwóch względów. Po pierwsze dlatego, że warto ją przeczytać dla samej historii. Bezinteresowność w imię fundamentalnych praw - to coś co musi być "w modzie" zawsze. Trzeba to nagłaśniać i trzeba to pochwalać. Drugi powód - dziewczyny, które są w związkach z facetami-muzułmanami, warto żeby poświęciły swój czas na takie lektury. Jasna sprawa - nie każdy facet wywiezie dzieci, ale ... Donya Al-Nahi poruszyła ważną kwestię jaką jest przepaść dzieląca nasze zupełnie odmienne kultury. Nie da się tego zignorować czy zagłuszyć w sobie - a lepiej zdać sobie z tego sprawę czytając losy prawdziwych osób niż na własnej skórze. Książkę polecam i gorąco zachęcam do jej przeczytania.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zdobyć Rosie. Początek gry

Zacznijmy od początku... Autorka książki nie jest nam obca, jest to już nasze kolejne spotkanie z jej twórczością, a tak dokładnie to szóste, więc wym...

zgłoś błąd zgłoś błąd