Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ślimaki

Tłumaczenie: Ewa Korowicz
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Mistrzowie Grozy". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: PIK
5,31 (77 ocen i 16 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
2
8
3
7
14
6
15
5
19
4
8
3
8
2
2
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Slugs
data wydania
ISBN
9788385264071
liczba stron
208
słowa kluczowe
Ślimaki
kategoria
horror
język
polski
dodała
dona

Rzucił się na poszukiwanie nożyc, powoli uświadamiając sobie, co musi zrobić. Przerażająca wiedza tego faktu przez chwilę zagłuszyła nawet śmiertelny ból w jego ręce. Zdołał rozewrzeć ostre jak brzytwa ramiona nożyc i z płynącymi po policzkach łzami umieścił nadgarstek pomiędzy stalowymi szczękami. Wolną ręką ze wszystkich sił ścisnął nożyce, krzycząc ze wzmożoną intensywnością, gdy ostrza...

Rzucił się na poszukiwanie nożyc, powoli uświadamiając sobie, co musi zrobić. Przerażająca wiedza tego faktu przez chwilę zagłuszyła nawet śmiertelny ból w jego ręce. Zdołał rozewrzeć ostre jak brzytwa ramiona nożyc i z płynącymi po policzkach łzami umieścił nadgarstek pomiędzy stalowymi szczękami. Wolną ręką ze wszystkich sił ścisnął nożyce, krzycząc ze wzmożoną intensywnością, gdy ostrza przecinały jego ciało w okolicach nadgarstka. Nieznośnie zgrzytnęło, gdy ostrza trafiły na kość, a Harolda zbryzgał gejzer jego własnej krwi tryskającej z porozrywanych żył. Pomimo szaleńczych wysiłków, nożyce nie zdołały przeciąć kości. Skóra i mięśnie pękały jak cienkie płótno odsłaniając wiązadła i drgające ścięgna, podczas gdy Harold walił w nożyce jak szalony...

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 159
Katarzyna Wilczek | 2012-04-29
Na półkach: Ulubione, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 28 kwietnia 2012

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Brzydzisz się śliskich, miękkich i mięsistych zwierzątek? Niedobrze Ci się robi na samą myśl o tysiącach robali kłębiących się w jednym miejscu, pełzających jeden po drugim, tworzący jednolitą, ruchomą masę? Jeśli do tego jesteś emocjonalnym masochistą, ta książka jest wprost stworzona dla Ciebie!

W pewnym spokojnym miasteczku nikt nie przypuszczał, że już niedługo opanują je najobrzydliwsze mutanty, jakie kiedykolwiek miały nieszczęście się narodzić. Zapowiadało się niewinnie - ot, plaga ślimaków ogrodowych, z którą każdy bardziej doświadczony ogrodnik poradzi sobie, trzymając jeden palec w nosie, a drugi na spuście rozpylacza taniego środka na szkodniki.

Jednak one były zbyt duże, wygłodniałe i szybkie na przeciętne ślimaki. Te krwiożercze bestie ukrywały się w ciemnych i mokrych miejscach, żeby w odpowiednim momencie zaskoczyć swoją ofiarę, pojawiając się nie wiadomo skąd i atakując błyskawicznie i boleśnie. Zapach krwi i rozrywanej ich ostrym jak brzytwa zębem trzonowym tkanki tylko podsycał ich głód, zwabiając jeszcze więcej pobratymców. Było ich tak wiele, że nie było żadnej szansy na ucieczkę, a potworny ból przeszywał całe ciało, kiedy odnajdowały najwilgotniejsze miejsca na ciele, wślizgując się w nie i atakując ciało od środka. Krew lała się strumieniami, a ofiara umierała w męczarniach, pośród ślimaczego szlamu i kawałków własnego ciała, walających się dookoła.

Próbowano wszystkiego, jednak metody skuteczne przy zwykłych ślimakach ogrodowych zawodzą. Kiedy wy główkujecie, jak pozbyć się tego cholerstwa, one wykorzystują w pełni swój hermafrodytyzm i rozmnażają się na potęgę, docierając do coraz odleglejszych zakamarków miasta.Wiecie, że jeden osobnik składa w ciągu swojego życia około 700 jaj?

Jeśli myślicie, że w książce znajdziecie remedium na obślizły problem, macie rację. Rozwiązanie jest. Ale nigdy go nie poznacie, bo w książce brakuje akurat tych dwudziestu kluczowych stron. Na szczęście ktoś nakręcił film. Osobom na diecie radzę nie oglądać go pogryzając sałatę. Tym razem chipsy wyjdą Wam na dobre.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Mikrokosmos. Portret miasta środkowoeuropejskiego

Są może i lepsze opracowania dotyczące historii Wrocławia i Dolnego Śląska, jednak książki Daviesa czyta się lekko, a do tego nie zaszkodzi znać spojr...

zgłoś błąd zgłoś błąd