Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Okupowanej Warszawy dzień powszedni. Studium historyczne

Wydawnictwo: Czytelnik
7,88 (49 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
6
9
9
8
17
7
9
6
6
5
2
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8307012244
liczba stron
651
kategoria
historia
język
polski

Jedna z najwybitniejszych publikacji o realiach okupacji niemieckiej w stolicy Polski.
Bogato ilustrowana oryginalnymi fotografiami z epoki.

 

Brak materiałów.
książek: 2475
kinzetka | 2013-10-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2011 rok

Niestety nie miałam możności przeczytania najnowszej wersji książki Szaroty. W miejskiej bibliotece znalazłam chyba ostatnie peerelowskie wydanie. Nie brak tam licznych „jedynie słusznych” komentarzy. Można to jednak przełknąć, bo w sumie najważniejsze są fakty, które Szarota przytacza co chwilę. O kartkach w czasie wojny wiedzą wszyscy, podobnie jak o podłej jakości chleba kartkowego. Nic w tym dziwnego, skoro chleb był pieczony na mące z drzewa. Przydziały kartkowe z 1941 r. wyglądały następująco: Niemcy – 2613 kalorii, Polacy – 669, a Żydzi – 184 kalorie. Ratowano się od śmierci głodowej na różne sposoby. Na czarnym rynku dochodziło do szmuglu, kupowania „w ciemno” transportów od żołnierzy niemieckich (np. w maju 1943 r. Warszawa została w ten sposób zarzucona żółwiami). Najczęściej w menu pojawiały się różne kombinacje: kapusty, brukwi, dyni i cebuli. Daniem zasadniczym stała się zupa.
Istotną kwestią były namiastki, które bardzo szybko stały się normą. Patrząc z perspektywy czasu, ciekawym się wydaje, że używanie oliwy zamiast tłuszczów zwierzęcych uważano za marną namiastkę. Najbardziej znanym „produktem zastępczym” była sacharyna używana zamiast cukru.
Cały rozdział poświęcił Szarota modzie okupacyjnej, przy okazji rozprawiając się z mitem oficerek i bryczesów, które były pozornym wyznacznikiem konspiracyjności. Kosztowały 5 tysięcy złotych (dla porównania: masło lub słonina kosztowały ok. 200 zł za kilogram). Chodzono zatem głównie w drewniakach. Dokonała się również kolejna zmiana obyczajów: latem kobiety chodziły z odkrytą głową i bez pończoch będących towarem deficytowym.
Szarota opowiada też, jak narodziły się riksze (pomysł wcale nie przyjął się tak od razu), tramwaje stały się miejscami komentowania sytuacji codziennej i działań wojennych.
Istotna była rola kultury. Jawne teatrzyki proponowały bezwartościową szmirę, istniał zatem teatr konspiracyjny. Iwaszkiewiczowskie „Stawiska” stało się azylem dla wielu twórców, pomieszkiwali tam Baczyński, Dygat, Miłosz. Wiele czytano i równie wiele drukowano.
II wojnę światową na lekcjach historii poznajemy zazwyczaj od strony walk i „wielkiej polityki”. Życie codzienne i przetrwanie są spychane na margines. Szkoda, bo właśnie poznanie dnia powszedniego z całym jego ubóstwem, strachem i bohaterstwem o wiele bardziej przybliża istotę wojny.
Polecam.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Nic o mnie nie wiecie

"Nic o mnie nie wiecie", to kryminał, który od samego początku niezwykle mnie ciekawił. Gdy tylko robiłam zapowiedzi i zobaczyłam ją, wiedzi...

zgłoś błąd zgłoś błąd