Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dokąd jedzie ten tramwaj?

Seria: Biblioteka Fantastyki
Wydawnictwo: Książka i Wiedza
7,5 (298 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
19
9
37
8
87
7
107
6
28
5
18
4
2
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8305118886
liczba stron
175
słowa kluczowe
opowiadania, science-fiction
język
polski
dodał
Paweł

Opowiadania:

Feniks
Bunt
Czwarty rodzaj równowagi
Skorpion
Tam i z powrotem
Sami
Dyżur
Ten piękny dzień
869113325
Nieingerencja
Dokąd jedzie ten tramwaj?
Relacja z pierwszej ręki
Woda życia
Stan spoczynku
Awaria
Psy Agenora

 

źródło opisu: Książka i Wiedza, 1988

źródło okładki: zdjęcie autorskie

Brak materiałów.
książek: 365
Paweł | 2014-12-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 grudnia 2014

16 opowiadań jakie wiele mówią o filarach polskiej literatury fantastycznej. Wybór składający się na "Dokąd jedzie ten tramwaj?" jest znakomicie przekrojowy. Wydanie ukazało się już po śmierci autora i może być uznawane za coś więcej, aniżeli tylko przybliżenie twórczości Janusza Zajdla. Utwory w krótkiej formie jakie zebrano, datują się na lata 1965-1982, a więc dają pewne wyobrażenie o stanie świata w danej dekadzie, przede wszystkim pod względem osiągnięć, zaawansowania technologicznego, myśli i koncepcji, którym Zajdel przeciwstawiał problematykę z przeważającym wskazaniem ku refleksji wobec zarysowanych zagrożeń.

Należy zaznaczyć, że zmarły w 1985 roku pisarz, był przestawicielem hard sf, zaś jego wykształcenie fizyka mogłoby pozwolić już w tym momencie na postawienie kropki tytułem oczywistej rekomendacji. Warto też zauważyć i wspomnieć za innymi czytelnikami, opiniami i recenzjami, że Zajdel poruszał tematykę zagrożenia jednostki, alienacji i manipulancko-kontrolnych zapędów w systemach podobnych państwowości, w sposób jaki mógł być odbierany niby otwarta prowokacja w czasach rządów komunistów.

Rzec by można, że cenzura winna pożreć 50 procent objętości tego zbioru jako bardzo podejrzanej konstrukcji fabuły. Inna sprawa, że polska science fiction przez wszystkie te lata pozostawała najmocniejszym poletkiem literatury, które wcale łatwo radziło sobie w zręcznym omijaniu nieprzyjaznych skał na czujnym niby rtęć, czerwonym oceanie ustroju. Znakomicie oddaje to wypowiedź Macieja Parowskiego, jednego z redaktorów miesięcznika "Fantastyka": "Zakładano, że skoro zajmujemy się fantastyką-naukową, to będziemy prezentować światopogląd komunistyczny, ateistyczny i materialistyczny. (...) Fantastyka naukowa przyciągała ludzi, którzy nie cierpieli PRL-u, bo w konwencji fantastycznej można było krytykować system nie wprost, a równie skutecznie i bez konsekwencji" - ("Polityka" z 26.10.2012r. http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1531337,1,wywiad-z-maciejem-parowskim-30-lat--fantastyki.read).

Zajdel już z początkiem lat 80-tych objawił się jako aktywny "solidarnościowiec". Lektura opowiadań może więc znajdywać potwierdzenie dla podejrzeń o przemycaniu między wierszami pewnych znaczeń i wartości jakie biorą górę lub należny jest im ratunek. Trzeba też wspomnieć o stylu w jakim tworzył Janusz Zajdel. Jego książki nie odznaczają się językiem skrzącym od górnolotnych metafor i kwiecistych w swojej lekkości związków frazeologicznych. Jest to fantastyka niemal wykładana stechnicyzowanym językiem i simplicyzującym w dość charakterystyczny dla autora sposób. Złudzenie zapoznawania się z tekstem sporządzonym w języku maszynowym, suchym, zalgorytmizowanym wewnętrznie bywa zabawną przygodą czytelniczą. Tytuł fizyka daje o sobie nieustannie znać. Zajdel z akademicką poprawnością dawnych malarzy prezentuje historie odznaczające się precyzją konstrukcji i wiernie zachowuje prawa fizyki i innych nauk ścisłych. To mistrz twardych reguł science fiction. Uroczo tajemnicza proza, w swojej kanciastości lingwistycznej i prostocie, nie jest bynajmniej twórczością rozbuchanej niezdarności w stylu prymitywnego steampunku.

Iżby zanadto nie gloryfikować na wyrost, dodam że Zajdlowi nie udało się przetrwać w tak idealnym dla odbiorców stanie jak nieśmiertelny Stanisław Lem. Nie tylko przedwczesna śmierć. Zdarzają się już partie niemal infantylne i naiwne w swojej treści. To wrażenie odczuwają już jednak młodsze pokolenia, którym obce będą realia aktualizowanej pracy naukowej danej chwili i zróżnicowane tempo badań w różnych ośrodkach na świecie podczas zimnowojennych tarć. Wizjonerski nerw i łatwość w kreowaniu światów przeładowanych technologiami były jego dużymi atutami. Tym samym dość trudny w odbiorze, w swoim najlepszym czasie jako pisarza. Zajdel nadal jest raczej kimś znaczniejszym dla zainteresowanych w fantastyce, niźli dla ogółu. Pozostał gdzieś w tle i wielka to szkoda.

W "Dokąd jedzie ten tramwaj?" możemy znaleźć opowiadanie "Skorpion" (1971), genialne w nakreśleniu struktury państwowej policji, która w swoim zadaniu kontroli myśli i postępu zdaje się zyskiwać coraz większą autonomię. Znać w tym pewne odwołanie do "strażackiej" dystopii Bradbury'ego, ale forma nie razi wtórnością. Z kolei "Dyżur" (1967) znakomicie sprawdza się po latach jako przewidujący wynalazek internetu, użytecznej sieci elektronicznej o globalnym zasięgu, wręcz można mówić o Wikipedii. "Woda życia" (1982) to już lekko klaustrofobiczny klimat ocierający się o horror, którego plastyczna upiorność skrywa się głównie w relacjach bohaterów. Na pokładzie statku kosmicznego wynika walka o przetrwanie w stylu godnym stopnia postępu cywilizacyjnego.

Dość powiedzieć, że przeważa temat zagrożenia uzależnieniem od maszyny i nieprzewidzianych skutków jej buntu. Pojawiają się kwestie wyboru i nieuchronności. Wiele w świecie Zajdla zajmuje ukazywanie w wysokim stopniu uorganizowanych form cyberustrojowości. Żywe tkanki przesiąkają z wolna zerojedynkowym substytutem witalności i łączą się w nieogarnione uniwersum mocy obliczeniowych. Tak zaledwie pobieżnie wzmiankować można o kursie zajdlowego tramwaju, którego kolejne przystanki są sukcesywnie stawiane, w miarę jak jazda nabiera tempa.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Cinder

Sięgasz po klucz, leżący obok prawego kolana. Odsuwasz z twarzy włosy, które wysunęły się z kucyka, po czym dokręcasz śrubkę. Masz wrażenie, że za chw...

zgłoś błąd zgłoś błąd