Zamczysko w Otranto: opowieść gotycka

Tłumaczenie: Maria Przymanowska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,34 (154 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
7
8
12
7
42
6
42
5
27
4
10
3
5
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Castle of Otranto
data wydania
liczba stron
106
słowa kluczowe
powieść grozy, zamczysko, duchy
kategoria
klasyka
język
polski
dodała
Agnieszka

Pierwsza angielska powieść grozy.A kcja utworu rozgrywa się w gotyckim zamku, zajmowanym bezprawnie przez księcia Manfreda i jego rodzinę.

 

Brak materiałów.
książek: 1005
Marcin Knyszyński | 2017-01-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 stycznia 2017

http://plejbekpisze.blogspot.com/

W połowie XVIII wieku, obok nadal obowiązujących, oświeceniowych trendów w kulturze, zaczęły pojawiać się nurty, które z sentymentem spoglądały na średniowiecze. Była to zapowiedź nadchodzącego romantyzmu, której forpocztą okazał się Horace Walpole, angielski arystokrata, próbujący swych sił w literaturze. Zbudował wielką posiadłość w Strawberry Hill i zrobił to w taki sposób, aby architektonicznie nawiązywała do stylu gotyckiego, co stało się potem wyznacznikiem nowej tendencji w Europie. W 1764 roku kończy pisanie swej małej powieści zatytułowanej "The Castle of Otranto, a Gothic Story". I od tej pory datuje się początek gotycyzmu w literaturze - prądu, który przygotował grunt pod romantyzm i jest praszczurem gatunku horroru.

Przymiotnik „gotycki” nie kojarzył się już z barbarzyńskimi Gotami i mrokiem średniowiecza. Nadawał raczej tajemniczy, nostalgiczny, na poły fantastyczny rys rzeczownikowi, którego poprzedzał. Ogólnie przyjęło się zamykać okres gotyku wraz z początkiem XIX wieku, ale to tylko bardzo umowna cezura. Przecież "Zagłada Domu Usherów" Poe’go z 1839 roku to ekstrakt z tego gatunku, wręcz podręcznikowe użycie podstawowych ingrediencji – zamek spowity mgłą, otoczony błyskającymi światełkami gdzieś na moczarach, tajemnicze dźwięki i niewytłumaczalna groza, śmiertelna choroba, ożywające trupy, bicie zegarów na tle wyładowań atmosferycznych, człowiek opanowany przez dojmującą melancholię, przeszywający strach i postępujące szaleństwo. Poe w tym przypadku wyekstrahował wzorowo część gotyckiej receptury – grozę. A gotyk to nie tylko groza – to też romans, pojedynki, katakumby i podziemia, znowu romans, niewinność zagrożona ze strony lubieżnego łotra, pościgi i ucieczki a czasem nawet żartobliwe elementy. Pisałem o romansie?

Co prawda najbardziej znaną twórczynią literatury gotyckiej jest Ann Radcliffe (kiedyś pewnie przeczytam to się wypowiem), ale to Walpole jest prekursorem i twórcą koncepcji. Wszystkie gotyckie założenia spełnione są właśnie we wspomnianej wyżej powieści – "Zamczysku w Otranto". Na Otranto panuje Manfred, stary choleryk, nerwus, lubieżnik i gwałtownik. Ma mało przystojnego i niezbyt męskiego syna, którego chce koniecznie wydać za Izabelę, piękną córkę bogatego szlachcica. W dzień ślubu, grupa wieśniaków wnosi na dziedziniec trupa młodego dziedzica, przygniecionego metalowym szyszakiem kilkumetrowej (!) wielkości. Manfred nie opłakuje potomka, lecz twierdząc, że chyba w sumie dobrze się stało, sam rusza w konkury do Izabeli. Ona wymyka się resztką sił z jego objęć i ukrywa gdzieś w podziemnych komnatach a Manfred stawia czoło nie tylko problemowi nieudanych zalotów, ale i zarzutom o bezprawne zajmowanie warowni. Do zamku przybywa bowiem świta rycerzy, którzy nazywają Manfreda uzurpatorem.

To wszystko co napisałem brzmi może dzisiaj mało poważnie i wywołuje zapewne uśmiech na twarzy. No cóż, ocena takich książek przez czytelnika oddalonego ćwierć tysiąclecia, nie może być oparta na tych samych filarach co ocena powieści jemu współczesnej. Wiadomo, inny był świat, inna estetyka, inni ludzie i inne potrzeby. Ja nie oceniam. I choć zamczysko w Otranto przypomina mi raczej posiadłość Addamsów lub Hrabiego Kaczuli niż labirynt Navidsonów to bardzo się cieszę, że znalazłem i przeczytałem tą stareńką książkę. Warto poznać. Choćby dlatego, że można uzmysłowić sobie na konkretnym przykładzie, czym były początki literatury gotyckiej i co w ogóle znaczy to hasło. Skończyłem również "Mnicha" autorstwa Matthew Gregory’ego Lewisa, książkę młodszą o trzydzieści lat. Też gotyk. Ale, bardzo delikatnie mówiąc, trochę inny, o czym wspomnę niedługo.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pocałunek demona

Właściwie nie dotrwałam do końca... A wierzcie, rzadko rzucam książkę po 200 stronach. Ponieważ zaczęłam znajomość z Lynn Raven od "Pocałunek Kie...

zgłoś błąd zgłoś błąd