pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Po pierwsze dla pieniędzy
Niezależność to wspaniała rzecz. Własny kąt, z dala od rodziców, dzielony jedynie z chomikiem Rexem, to dla Stefanie Plum rzecz godna wszelkich poświęceń. Tych poświęceń musi być jednak coraz więcej,... Niezależność to wspaniała rzecz. Własny kąt, z dala od rodziców, dzielony jedynie z chomikiem Rexem, to dla Stefanie Plum rzecz godna wszelkich poświęceń. Tych poświęceń musi być jednak coraz więcej, bowiem niewierny mąż już od dawna jest przeszłością (na szczęście!) i nie można liczyć na jego wsparcie finansowe. Nieaktualna jest także już od pół roku posada w sklepie z bielizną, ilość sprzętów domowych nadających się do spieniężenia coraz bardziej się kurczy, a na dodatek właśnie odebrano jej samochód kupiony na raty w okresie prosperity.Co zrobić? Zaszantażować kuzyna i zamiast nudnej pracy w papierkach zostać łowcą nagród! A dokładniej - zajmować się odnajdywaniem i dostarczaniem policji osób zwolnionych za kaucją, które nie pojawiły się w sądzie. pokaż więcej.
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Selkar
Matras
Albertus
Empik
Weltbild
Zinamon Opinie znajomych
-
89
Opinie czytelników
Książka jest naprawdę bardzo dobra na nudę i zły humor. Niezwykle śmieszne a czasem dziwne, bądź niebezpieczne sytuacje to znaki rozpoznawcze tej książki.
Los nie zawsze bywa przyjazny. Często jedna porażka powoduje efekt domina. Zwykle wtedy pojawia się pytanie „Dlaczego ja?”. Wyjątkiem nie jest tu główna bohaterka książki J. Evanovich „Jak upolować faceta? Po pierwsze dla pieniędzy”.
Stephanie Plum. Została zwolniona z pracy. Samochód gnie ku upadkowi. Nie ma pieniędzy na opłacenie czynszu. Co gorsza, jeśli tak dalej pójdzie to zostanie tylko jednego wyjście – przeprowadza do rodziców. To właśnie ta ostatnia wizja powoduje, że sięga po ostatnią deskę ratunku – pracę u niezbyt lubianego kuzyna. Jej praca nie polega na parzeniu lurowatej kawy, robieniu manikiuru, ani też noszeniu krótkich spódniczek ku uciesze panów. Panna Plum zostaje łowcą głów. Musi wytropić konkretnego delikwenta i doprowadzić go do najbliższego komisariatu policji, po czym odebrać prowizję od wyznaczonej za niego ceny. Jeden wyjątkowo atrakcyjny pod względem finansowym, jak i tym wizualnym. Joe Morelli – zysk 10 tysięcy dolarów. Policjant oskarżony o morderstwo. Zupełnie przypadkowo jest również „dobrym” znajomym Stephanie, wychowywali się na jednym podwórku i łączy ich wiele wspomnień, choć niekoniecznie dobrych. Rozpoczyna się pościg z czasem i przestępcą. Wynik tej konfrontacji nie jest tak oczywisty, jak obie strony by sobie tego życzyły.
Wielu czytelnikom – w tym i mnie – książka od pierwszych stron skojarzyła się z amerykańskim filmem „Dorwać byłą”, gdzie główne role grają G. Butler i J. Aniston. Jednak to książka powstała na wiele lat przed.
Ciężko rozpatrywać innowacyjność. Posada łowcy głów w Ameryce nie jest niczym nowym, ani szczególnym. Książka wpisuje się też w trend romansów przygodowych, tudzież romansów z elementami akcji.
Bohaterowie tworzą dosyć barwną galerię postaci, choć poza dwoma – całe szczęście najważniejszymi – wyjątkami nie zmieniają się, a ich pojawianie się można opisać jako ciekawostkę turystyczną. Nic nie wnoszą do rozwoju sytuacji, ale też i nic nie odejmują.
Przyznam się, że początkowo miałam duży problem ze Stephanie. Wręcz denerwowała mnie. Z jednej strony ma być silna, niezależna, która znajdzie wyjście z każdej sytuacji. Po chwili jednak w domowych pieleszach lub wpatrując się w oczy przystojnego samca staje się na powrót stereotypową słabą kobietką, która nie wie jak zakręcić kran. Postanowiłam jednak podejść do tego z dużym dystansem i przymrużeniem oka. Dzięki temu mogłam docenić całkiem niezłe poczucie humoru, jakim została obdarzona i dobrze się przy tym bawić.
Autorka pokusiła się również o przedstawienia życia z perspektywy zwykłego przedmieścia, gdzie nie ma torebek od Hermesa, a wartość kamienicy starczy w najlepszym wypadku na kilkumiesięczne wynajęcie przeciętnego lokum w centrum NYC. Tutaj zasady dyktuje prawo ulicy, a obecność obcego wyczuwana jest na kilometr.
Książka napisana lekkim piórem. Akcja jest dobrze zrównoważona. To przyspiesza, to zwalnia – nie ma nudy. Spędziłam kilka przyjemnych godzin i z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że jest to dobra pozycja do zabrania na zbliżający się wielkimi krokami urlop.
Uwielbiam kończyć książki z uśmiechem na twarzy, tak było z powieścią Janet Evanovich „Jak upolować faceta. Po pierwsze na pieniędzy”, a właściwie to uśmiech nie schodził mi z twarzy przez kilka godzin czytania. Powinnam pozwać autorkę o odszkodowanie, z całą pewnością moje zmarszczki mimiczne powiększyły się o kilka nanometrów. Póki, co zadowolę się dobrze nawilżającym kremem, ale gdy tylko Janet Evanovich zawita do Polski, nie omieszkam jej o tym wspomnieć.
Główną bohaterką książki jest przesympatyczna Stephanie Plum, której po prostu nie da się nie polubić. Powiedziałabym, że jest to młodsza wersja Bridget Jones, przebojowa, chwilami nierozgarnięta, uśmiechnięta, niemająca szczęścia do mężczyzn i szalenie dowcipna dziewczyna. Jej największym talentem jest umiejętność pakowania się w kłopoty. Ku mojej uciesze z Stephanie wyznaje zasadę – dzień bez hecy, dzień stracony.
Stephanie wyleciała z pracy, jest całkowicie spłukana, a niestety czynsz trzeba płacić. Nie mając wielkiego wyboru, ani też możliwości wybrzydzania zwraca się do kuzyna Vinniego z „prośbą”, aby zatrudnił ją, jako łowcę nagród. Po krótkim szantażu, Stephanie otrzymuje pierwsze zlecenie, musi doprowadzić na policję Joe Morelli’ego. Tak się składa, że nazwisko zbiega jest jej znane. Czy Stephanie okaże litość facetowi, który wykorzystał ja na podłodze cukierni? Przekonajcie się!
To, co wyróżnia te książkę to żywa akcja, autorka w mistrzowski sposób wprowadza nas do świata Stephanie. Za pomocą błyskotliwych dialogów, sarkastycznych ripost i ciętego języka, odnosimy wrażenie, że postać głównej bohaterki jest wiarygodna. Chodź były w książce momenty mocne, trzymające w napięciu to nie jest ona typowym kryminałem, dla mnie bliżej jej do komedii osadzonej w kryminalnej rzeczywistości.
Spodobało mi się, że wątek romansu w tej części stanowił jedynie zalążek, jak podejrzewam wszystko przede mną, ponieważ „Po pierwsze dla pieniędzy” to tom otwierający serię o łowczyni nagród. Całość składa się z szesnastu części.
Absolutnie genialna postać w książce to babcia Mazurowa, każda scena z jej udziałem kończy się wybuchem śmiechu. Babcinka jest jak tykająca bomba, nigdy nie wiadomo, kiedy wybuchnie, ale zawsze coś wypali. Już się cieszę na wieść, że kolejna książka „Po drugie dla kasy” będzie opowiadać między innymi o tym, jak babcia Mazurowa szuka najlepszego domu pogrzebowego w mieście, ot tak na przyszłość.
Seria ma w sobie potencjał, jeszcze nie do końca wykorzystany, ale to przecież dopiero początek. Można by się przeczepić do języka czy racjonalności niektórych sytuacji, ale należy pamiętać, że po takie książki sięgamy dla przyjemności. Gwarantuję, że z tą książką spędzicie udany wieczór.
Z serii o Stefanie Plum ta książka podoba mi się najbardziej. W ogóle uważam, że rzadko kiedy kontynuacja jest lepsza. Książka napisana z humorem, fajnie skonstruowane postaci a zwłaszcza babcia Mazurowa :), to niewątpliwe atuty powieści. Akcja przypomina trochę wyścig żółwia, czyli Stefanie - naszej łowczyni głów z zającem, czyli Morellim - policjantem i nie tylko...
Jest to powieść kryminalna przepełniona humorem i ciekawymi perypetiami. Główna bohaterka jest sympatyczna i dość nieporadna, jednak zadziwiająco dobrze spełnia swoją rolę łowcy głów.
Droga Tachykardio!
Tak wiem znów piszę do Ciebie. Ale to nie moja wina, że znów chciałabym Ci opowiedzieć o książce która wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Tak naprawdę to za tę książkę miałam się zabrać dopiero podczas długiego weekendu majowego. Wiesz, lektura lekka, łatwa i przyjemna na wolny tydzień. Jednak trochę mi się plany pokrzyżowały i zaczęłam szybciej niż planowałam. No i w sumie dobrze się stało, bo połknęłam ją w niecałe trzy dni, gdzie chodziłam do pracy i spałam w nocy. Więc jak na mnie całkiem nieźle. Chociaż prędzej powiem, że książka wciąga od pierwszych słów. No ale dobra od początku.
Jakiś czas temu wpadła mi w oko informacja, że Katherine Heighl zagrała w nowym filmie pt.: „Jak upolować faceta.” Pogrzebałam tu i ówdzie i się okazało, że to film na podstawie książki pod tym samym tytułem. Więc skoro nakręcili film, to książka musi być niezła.
Główną bohaterką książki „Jak upolować faceta. Po pierwsze dla pieniędzy” Janet Evanovich jest Stephanie Plum. Plum – jak śliwka. Pewnego dnia zostaje zwolniona, windykator zajmuje jej samochód więc postanawia coś zrobić. No bo przecież trzeba za coś żyć i mieć pieniądze na czynsz. Przypadkiem jej matka podpowiada, że kuzyn Vinnie poszukuje kogoś do archiwizacji. No cóż, nie jest to może marzenie Stephanie, wklepywanie danych do programu komputerowego, ale przecież żadna praca nie hańbi prawda? Niestety w ostateczności okazuje się, że posada została objęta. Dopuszczając się małego szantażu, wymusza na kuzynie pracę jako… łowca nagród. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że Stephanie nie zna się na tym zupełnie. Nie wie jak posługiwać się bronią a co dopiero z niej strzelać. Pierwszym zleceniem jakie otrzymuje to doprowadzenie na policję Joe Morelli’ego. Grzebiąc głęboko w pamięci, okazuje się, że Morelli wykorzystał Plum w liceum na podłodze w cukierni, w której pracowała. No ale cóż, przecież to nic osobistego, prawda? Przecież, to wydarzyło się prawie piętnaście lat temu, więc… czy można jeszcze chować urazę?
Przyznaję, że na początku bardziej obstawiałam, że będzie to coś w stylu poradnika. No wiesz, zrób to, nie rób tamtego. A tu proszę… kryminał i to z całkiem niezłą akcją. Autorka stworzyła bardzo sympatyczną postać Stephanie Plum. Nie jest to typowa łowczyni nagród, która potrafi strzelać, bez problemu zakładać przestępcy kajdanki czy też bronić się w razie ataku. „Śliweczka” jest nierozgarnięta, zawsze uśmiechnięta, a przede wszystkim ma niesamowicie cięty język. Niestety te wszystkie cechy sprawiają, że co rusz popada w tarapaty.
Wiesz co jest najlepsze w tym wszystkim? Jest to pierwsza część z serii opowiadająca o przygodach „Śliweczki”. Nakładem Wydawnictwa Fabryka Słów została wydana już druga część „Po drugie dla pieniędzy” (która cierpliwie czeka na przeczytanie), a z tego co wyczytałam na stronie Wydawnictwa, trzecia część „Po trzecie dla zasady” ma trafić do księgarń już w maju. Normalnie nie mogę się już doczekać. Dawno nie czytałam książki, która podczas czytania wywoływała we mnie tyle wybuchów śmiechu. Ach! Zapomniałabym!!! Na szczególną uwagę zasługuje postać Babci Mazurowej(czy nie zauważyłaś w tym polskiego akcentu?). Dlaczego? Nie mogę zdradzić, ale szepnę w sekrecie, że starsza pani ma niesamowite poczucie humoru. Teraz już wiem po kim Stephanie odziedziczyła cięty język.
Tachykardio, nie zwlekaj, pędź do księgarni (bądź też biblioteki) i koniecznie przeczytaj powieść Janet Evanovich. Nie schodzący z twarzy uśmiech gwarantowany.
Pozdrawiam serdecznie
Archer
P.S.
Obejrzałam film z Heighl. Nie jest zły, można się pośmiać, ale... książka milion razy lepsza
Wyobraźcie sobie, że w krótkim czasie tracicie pracę, windykator stawia się u was aby skonfiskować wam samochód, w lodówce widzicie jedynie światło a dodatkowo musicie jakoś o tym poinformować swoich konserwatywnych rodziców. Nie ciekawie prawda? A właśnie w takim położeniu znalazła się Stephanie. Żeby przeżyć, trzeba jednak pracować, dlatego podejmuje ona jedynej dostępnej dla niej w tym momencie pracy. Zostaje łowcą nagród.
Nowym szefem Stephanie jest jej perwersyjny kuzyn, dlatego już pierwszego dnia po krótkim szantażu udaje jej się zdobyć zlecenie warte 10 000 dolarów. Wszystko mogłoby się nawet ułożyć, gdyby nie fakt, że osobą którą musi znaleźć jest Joseph Morelli, mężczyzna który w czasach młodości dwa razy niecnie ją wykorzystał. I co gorsza, oba razy odbyło się to za jej zgodą.
Od czasu, gdy Stephanie zostaje zatrudniona w nowym miejscu, jej sposób życia zmienia się diametralnie. Musi kupić większą torbę, kajdanki, gaz oraz oczywiście broń. Zaczyna również pobierać nauki jak strzelać, tak aby trafić, gdyż jak się szybko okazuje, jej życiu zaczyna zagrażać kilka osób. Stephanie jest jednak bardzo przedsiębiorczą osobą, która mocno do serca wzięła sobie radę jednego z innych łowców: w tej robocie trzeba być kreatywnym.
Wrażenia i rekomendacje
Moje pierwsze skojarzenie w trakcie czytania: RED (film z Brucem Willisem dla tych którzy nie widzieli jest to naprawdę świetna komedia ze sporą dawką sensacji). Później jednak pomyślałam, że ta książka jest dużo lepsza. Żywa akcja rozpoczyna się praktycznie od pierwszych stron. Główna bohaterka nie boi się podjąć ciężkiej pracy, polegającej na szukaniu NS-ów (osób za zapłacono kaucję, a one nie stawiły się w sądzie), którzy nie zawsze są po prostu pijakami, czy starszymi panami ze skłonnościami do ekshibicjonizmu. Bardzo szybko polubiłam Stephanie, gdyż jej podejście do świata i tego co ją spotyka, jest bezpośrednie i dość proste, co sprawia, że nie występują tutaj sceny, w których użala się ona nad swoim losem. Energiczna, zabawna, pamiętliwa i pomysłowa- tak w skrócie bym ją opisała.
Intryga, która rozgrywa się na kartach powieści, jest przeplatana pomniejszymi wydarzeniami, jednak nie traci przez to na swej spójności i cały czas trzyma czytelnika w sporym napięciu. Są morderstwa, gwałty, włamania a nawet bomba! Jest tutaj nawet nutka grozy, którą odczuwamy wraz z Stephanie, na której życie czyha okrutny i pamiętliwy mężczyzna. Humoru także w tej książce nie brakuje, gdyż narrację prowadzi nie kto inny jak główna bohaterka, a język jakim się posługuje jest często sarkastyczny i zdecydowanie wywołuje uśmiech na twarzy. Fankom wątków romantycznych zdradzę, że również znajdą tutaj dla siebie kilka fragmentów.
Szczerze przyznaję, że mocno ubawiłam się czytając tę książkę. Nie znalazłam również nic co mogłabym w niej skrytykować. Język, styl, bohaterowie i fabuła są dopracowane i świetnie ze sobą współgrają. Fani komedii z elementami kryminału, ludzie szukający dobrej książki na wolną chwilę, zarówno kobiety jak i mężczyźni- wszyscy znajdą tutaj coś dla siebie.
Stephanie Plum potrzebuje pieniędzy bardziej niż czegokolwiek innego. Zwraca się więc po pomoc do swojego kuzyna Vinniego. Ten jednak nie ma zamiaru dać jej pracy polegającej na szukaniu uciekających przestępców. Stephanie posługuje się sprytem i szantażuje kuzyna, po czym wychodzi z jego biura z teczką zawierającą zdjęcia i informacje na temat mężczyzny, którego szuka. Okazuje się, że NS (czyli ktoś, kto się Nie Stawił), który został jej przydzielony to Joseph Morelli - znajomy Stephanie z czasów dzieciństwa, z którym raczej nie ma miłych wspomnień i dobrych stosunków. Mimo wszystko trzydziestoletnia rozwódka postanawia odnaleźć Morellego i doprowadzić przed oblicze sprawiedliwości. Nie będzie to jednak takie proste, jak można by się spodziewać.
Jak upolować faceta. Po pierwsze dla pieniędzy to początek serii kryminalnej o łowczyni nagród Stephanie Plum. Sądząc po spisie tytułów serii zawartej w pierwszym tomie, jest ich... 16, nie wszystkie jednak ukazały się w Polsce. Wydawnictwo Fabryka Słów zdecydowało się na publikację serii i jak dotąd wydało pierwszą część, na której okładce widzimy Katherine Heigl - niedawno nakręcono bowiem film na podstawie tej książki, a główna rola przypadła tej aktorce. I chociaż bardzo ją lubię (niezapomniana Jane w filmie 27 sukienek!), to jakoś nie mogłam jej sobie wyobrazić jako Stephanie Plum. Po obejrzeniu zwiastunu zmieniłam zdanie i sądzę, że Katherine Heigl jak najbardziej pasuje do roli łowczyni nagród!
Książka to połączenie kryminału z typową powieścią kobiecą. Dużo tu humoru, czy to sytuacyjnego, czy postaci. Zwłaszcza babcia Mazurowa jest kobietą, z której można się nieźle pośmiać: mimo, że ma już swoje lata, wciąż dąży za modą i chciałaby zostać łowcą nagród, podobnie jak jej wnuczka. Pozostałe postaci również zostały świetnie wykreowane, a sama akcja biegnie szybko i nie nudzi. Myślę, że to ważne, by kryminał nie ciągnął się jak flaki z olejem czy batonik toffi, ale żeby miał wyraźnie zarysowaną akcję i częste jej zmiany. W tej powieści właśnie to znajdziemy.
~~~recenzja pochodzi z mojego bloga: http://wdomowejbiblioteczce.blogspot.com/
Zaciekawił mnie opis. Po przeczytaniu pierwszego zdania wiedziałam już, że muszę ją mieć! Cała prawda w jednym zdaniu. A potem już było coraz lepiej. Opisane zabawy z dzieciństwa i młodości rozbawiły mnie nieźle, ale pomysłowa babcia okazała się najlepszą postacią w książce - strzelając w dupę kurczakom doprowadziło mnie do łez (zrozumie ten, co czytał ;) ). Książkę polecam gorąco i już doczekać się nie mogę kolejnych części. Zwątpiłam już, czy jest ich osiemnaście, czy jak informacja zawarta w książce wykazuje - szesnaście. Co nie zmienia faktu, że teraz spokojnie mogę wybrać się na ten film do kina i porównać go z książką :D
Ciekawa, humorystyczna i bardzo wciągająca książka opowiadająca o perypetiach, a nieraz i niebezpiecznych przygodach nowicjuszki wśród łowczyni nagród - Stephanie Plum. Z niecierpliwością czekam na kolejne części :)
Tyle już części wyszło w USA, a ja się dopiero o tej serii dowiaduję teraz... Zauważyłam, że Amber się nią wcześniej zajmował, ale niestety przestał.
No nic, ważne, że nadrabiam to niedopatrzenie :)
I niech będzie, lektura nie jest górnolotna i ze wszech miar ambitna. Ale w dziedzinie literatury czysto rozrywkowej jest świetną pozycją, cechującą się wszystkim tym, co spragnionym odprężenia tygryskom pasuje najbardziej - ciekawą fabułą, szybką akcją, sympatycznymi bohaterami i przede wszystkim porządną dawką humoru. Po tej książce świat nie obróci się Wam do góry nogami ani nie zmieni światopogląd, ale zerkniecie z jakąś taką nową pozytywną energią na otoczenie i zapragniecie dowiedzieć się, jak też Śliweczka poradzi sobie w kolejnych odsłonach serii Evanovich :)
Polecam zarezerwować sobie cały dzień i dać się wciągnąć obskurnym uliczkom Trenton oraz pogoni za seksownym Joe Morelli :)
Napisany z humorem kryminał, który bardzo szybko się czyta. Nie spodziewałam się takiego zakończenia, byłam zaskoczona kiedy się okazało kto jest mordercą.
Świetna książka na zimowy wieczór. Wartka akcja i dużo humoru.
Sympatyczna, zabawna książka, w sam raz, żeby się odprężyć :)
Fantastyczny pochłaniacz czasu i poprawiacz humoru ;)
Przyznam bez bicia, że miałam zupełnie inne wyobrażenie na temat „Jak upolować faceta” Janet Evanovich. Do tego sporą dawkę sceptycyzmu, bo książka kojarzyła mi się bardziej romansowo, niż sensacyjnie. Winą chyba obarczyć muszę tu okładkę, wziętą wprost z filmu, czyli uśmiechniętą, śliczną dzieweczkę o promiennym uśmiechu. Namówiona jednak, postanowiłam sięgnąć po książkę. Zaufałam Fabryce Słów, mając nadzieję, że nie pożałuję swojej decyzji i wyboru lektury. Był to jeden z najlepszych wyborów w ostatnim czasie, bo książka rozłożyła mnie na łopatki. Sensacja „pełną gębą” i dużo śmiechu. Czyli dokładnie to, co lubię. A tytuł? Odzwierciedla jedynie zajęcie, jakiego podejmuje się bohaterka. Ona poluje na facetów. Ze spluwą. Odradzam stanowczo pannom, mającym nadzieję, że jest to poradnik uwodzenia. Uciekać mi i to już!
„Jak upolować faceta. Po pierwsze dla pieniędzy” Janet Evanovich to pierwszy tom przygód Stephanie Plum, łowczyni nagród. Okupował listę bestsellerów USA Today 75 tygodni. Tak do końca nie mam nawet pojęcia, ile to miesięcy. Trochę się tego nazbiera. Powiem szczerze, że dziwię się tym 75 tygodniom, bo bogiem a prawdą, to ... za krótko, jak na tak pioruńsko dobrą książkę!
Janet Evanovich powieściami o Stephanie zyskała sobie stałych czytelników i gros fanów na nieomal całym świecie. W dorobku autorka ma głównie powieści kryminalno-sensacyjne i sądząc po popularności jej książek, pisanie ma we krwi.
Dlaczego ludzie zostają łowcami nagród? Książka odpowie jednoznacznie na to pytanie: dla pieniędzy. Dodatkowa motywacja? Fura pieniędzy i wkurzający facet, na którym fajnie byłoby się zemścić. Coś jeszcze? Oczywiście jeszcze więcej pieniędzy. Najlepiej wie o tym bohaterka powieści, Stephanie Plum, z długami na koncie, windykatorem za plecami i ogromnymi potrzebami finansowymi. Dziewczyna uczy się, jak radzić sobie w nowej pracy i nie dać się wykiwać. Opanowała do perfekcji sztukę robienia makijażu, doboru konfekcji i robienia słodkich min, dużo gorzej idzie jej robienie odpowiedniej miny do złej gry. Dobór odpowiednich środków do wykonania zadania, to również wyzwanie porównywalne ze zdobyciem ośmiotysięcznika. Choć nikt nie chce nabrać się na jej nową rolę twardzielki, przestępcy śmieją jej się w twarz, a rodzina z politowaniem kręci głową, Stephanie dzielnie walczy. Jej nieporadność to jednak nie jej największy problem. Choć pakuje się w kłopoty częściej niż przeciętna fujara, najgorsze dopiero przed nią. By zdobyć górę pieniędzy odstawić ma do więzienia swoją dawną miłość, która zrobi wszystko, by nie ułatwić jej tego zadania. Po drodze Steph pakuje się w jeszcze większe tarapaty, kiedy jej śladem podążać zacznie psychopatyczny gwałciciel, któremu krótko mówiąc łowczyni wpadła w oko. Sytuacja staje się nie tylko niebezpieczna, ale i tragiczna.
Chwilami książka trzyma za gardło, wywołując napięcie i nadprodukcję adrenaliny. Chwilami wywołuje śmiech i głupawkę, a endorfiny radośnie tańczą w mózgu, jak gdyby zjadało się ulubioną czekoladę.
Od śmiechu przechodzi do grozy, od scen jeżących włosy na głowie do momentów rozładowujących napięcie, dzięki czemu jest ciekawie i barwnie. A poza tym autorka postarała się o wykreowanie kilku ciekawych bohaterów z babcią Mazurową na czele. Przypomina ona szaloną starowinę z reklam Statoil. I jak tu się nie zakochać w kobiecie z fantazją i „jajami”? Obok szalonej staruszki, prawdziwy szaleniec, przerażający Ramirez... Typ wywołujący palpitacje, gęsią skórkę i krwiomocz. A to dopiero początek barwnych postaci, których jest tu cały zbiór.
Czyta się naprawdę szybko i sprawnie, czując na końcu żal, że to już koniec.
Gorąco polecam.
Super książka. Przeczytaj koniecznie jeśli chcesz się pośmiać!



























