Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Roboty i Imperium

Cykl: Roboty (tom 4)
Wydawnictwo: Rebis
7,54 (213 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
17
9
33
8
53
7
75
6
22
5
10
4
0
3
3
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Robots and Empire
data wydania
ISBN
9788373013865
liczba stron
360
język
polski
dodał
Horesz

Inne wydania

Z górą sto lat po śmierci Elijaha Baleya z wolna zaczyna się spełniać jego największe marzenie - kolonizacja Galaktyki. Dzięki przyjaznej polityce Hana Fastolfe`a z Aurory mieszkańcy Ziemi zasiedlają kolejne planety. Gdy jednak Fastolfe umiera, głowę podnosi jego największy przeciwnik, Kelden Amadiro. Kiedy na opuszczonej Solarii zniszczone zostają statki kupców, Przestrzeńcy i Osadnicy -...

Z górą sto lat po śmierci Elijaha Baleya z wolna zaczyna się spełniać jego największe marzenie - kolonizacja Galaktyki. Dzięki przyjaznej polityce Hana Fastolfe`a z Aurory mieszkańcy Ziemi zasiedlają kolejne planety. Gdy jednak Fastolfe umiera, głowę podnosi jego największy przeciwnik, Kelden Amadiro. Kiedy na opuszczonej Solarii zniszczone zostają statki kupców, Przestrzeńcy i Osadnicy - miast wspólnie zajmować Galaktykę - stają na krawędzi konfliktu. Jego wybuchowi zapobiec może tylko Gladia, dawna ukochana Baleya. Wraz ze swoimi robotami, Giskardem Reventlovem i Daneelem Olivawem, oraz potomkiem nowojorskiego detektywa wyrusza w przestrzeń, by uratować ideę Imperium Galaktycznego.

 

źródło opisu: www.rebis.com.pl

źródło okładki: www.rebis.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Oceansoul książek: 2365

Robot ex machina

Ostatni tom tetralogii o robotach dzieli od pierwszego trzydzieści jeden lat. Różnica między nimi widoczna jest zarówno w stylu Asimova, teraz bardziej rozbudowanym i opisowym, jak i ― przede wszystkim ― w treści. W przypadku „Robotów i Imperium” nie mamy już do czynienia z wysuniętym na pierwszy plan śledztwem; zamiast tego pisarz rozwinął temat zarysowany w trzeciej części, „Robotach z planety świtu” ― kwestię kolonizacji Galaktyki w dwóch konkurencyjnych wizjach, Ziemian i Przestrzeńców.

To nie koniec różnic. W poprzednich powieściach Asimov koncentrował się na przedstawianiu społeczeństw zamieszkiwanych przez ludzi i roboty, różniących się od siebie pod względem liczebności obu grup i wzajemnych proporcji. Ziemia, Solaria i Aurora wizualizowały zarazem koncepcje różnych dróg, jakimi zgodnie z wyobrażeniami autora mogłaby podążyć ludzkość, której udało się rozwinąć robotykę. Tymczasem w innych flagowych cyklach pisarza, „Fundacji” i „Imperium Galaktycznym”, sytuacja we wszechświecie rysuje się zupełnie inaczej. Jak doszło do tego, że Ziemianie podbili setki tysięcy planet, a roboty we wszechświecie straciły na znaczeniu i spadły do roli mniejszości? Odpowiedzi na te pytania udzielić miały „Roboty i Imperium” ― tom stanowiący spoiwo łączące wszystkie trzy serie w całość.

Tym razem powieść Asimova wypada znacznie lepiej w skali makro niż mikro. Przemiany społeczne czy polityczne to najmocniejszy punkt „Robotów i Imperium”, ciekawszy od perypetii Gladii Delmarre, która,...

Ostatni tom tetralogii o robotach dzieli od pierwszego trzydzieści jeden lat. Różnica między nimi widoczna jest zarówno w stylu Asimova, teraz bardziej rozbudowanym i opisowym, jak i ― przede wszystkim ― w treści. W przypadku „Robotów i Imperium” nie mamy już do czynienia z wysuniętym na pierwszy plan śledztwem; zamiast tego pisarz rozwinął temat zarysowany w trzeciej części, „Robotach z planety świtu” ― kwestię kolonizacji Galaktyki w dwóch konkurencyjnych wizjach, Ziemian i Przestrzeńców.

To nie koniec różnic. W poprzednich powieściach Asimov koncentrował się na przedstawianiu społeczeństw zamieszkiwanych przez ludzi i roboty, różniących się od siebie pod względem liczebności obu grup i wzajemnych proporcji. Ziemia, Solaria i Aurora wizualizowały zarazem koncepcje różnych dróg, jakimi zgodnie z wyobrażeniami autora mogłaby podążyć ludzkość, której udało się rozwinąć robotykę. Tymczasem w innych flagowych cyklach pisarza, „Fundacji” i „Imperium Galaktycznym”, sytuacja we wszechświecie rysuje się zupełnie inaczej. Jak doszło do tego, że Ziemianie podbili setki tysięcy planet, a roboty we wszechświecie straciły na znaczeniu i spadły do roli mniejszości? Odpowiedzi na te pytania udzielić miały „Roboty i Imperium” ― tom stanowiący spoiwo łączące wszystkie trzy serie w całość.

Tym razem powieść Asimova wypada znacznie lepiej w skali makro niż mikro. Przemiany społeczne czy polityczne to najmocniejszy punkt „Robotów i Imperium”, ciekawszy od perypetii Gladii Delmarre, która, ku rozczarowaniu fanów Elijaha Baleya, zastąpiła detektywa na stanowisku głównego ludzkiego bohatera. Ziemianin nie żyje od blisko dwóch wieków, a jego obecność na kartach książki objawia się jedynie za pośrednictwem wspomnień innych postaci. U boku Gladii, znanej czytelnikom z „Nagiego słońca” i „Robotów z planety świtu”, nie zabrakło słynnych robotów ― Daneela Olivawa i Giskarda Reventlova. Z uwagi na zmianę punktów nacisku, fabuła tomu nie koncentruje się na kryminalnej zagadce, a na politycznej intrydze, w którą zamieszane są władze Aurory z Keldenem Amadiro na czele oraz D.G. Baley, potomek Elijaha w siódmym pokoleniu, jeden z nowych osadników.

Prawdziwą rewolucją, ważniejszą nawet od zmiany losów ludzkości, Galaktyki czy przyszłego Imperium, jest próba głębszej interpretacji trzech praw robotyki. Warto przyjrzeć się rozważaniom Daneela dotyczącym możliwości ustanowienia prawa zerowego ― nad pojedynczą osobę, której życie i bezpieczeństwo stanowiło do tej pory dla każdego robota wartość nadrzędną i niekwestionowaną, powinno przedkładać się dobro ludzkości. W prostej linii prowadzi to do podejmowania przez roboty decyzji o przyszłości Ziemian; do ustalania, co będzie dla nich najlepsze. W konsekwencji czytelnik musi pogodzić się z częstymi rozwiązaniami à la robot ex machina. Znajdowanie nagłych rozwiązań przez roboty dodatkowo pogłębiają nadzwyczajne umiejętności Giskarda, pozwalające mu na subtelne kontrolowanie działań dowolnego bohatera i manipulowanie jego pamięcią. W teorii wygląda to na ciekawą koncepcję, w praktyce jednak zbyt często powoduje, że fabularne problemy znajdują finał w sposób szybki i prosty do przewidzenia.

Mile zaskakuje z kolei pojawienie się robotów mogących stanowić zagrożenie dla człowieka. Choć do tej pory wydawało się to niemożliwe, a próby mające zdyskredytować konstrukcję pozytonowego mózgu, podejmowane przez Baleya we wcześniejszych powieściach z cyklu, kończyły się niepowodzeniem, dotychczasowy porządek ulega zmianie. Asimov zdecydował się wreszcie na ten kontrowersyjny krok i powołał do życia maszyny potrafiące uznać ludzi za nie-ludzi, a tym samym ominąć reguły wynikające z trzech praw robotyki. To jeden z najciekawszych aspektów „Robotów i Imperium”, który z pewnością nie pozostanie bez znaczenia dla dalszej koegzystencji tych dwóch grup społecznych.

Czwarty tom serii to godne uwagi zwieńczenie tetralogii, a zarazem najbardziej wywrotowa z opowieści o robotach, uderzająca w status quo. Szkoda, że sam przebieg wydarzeń nie okazał się równie interesujący, co rozważania dotyczące robotyki, przyszłości ludzkości czy podboju Galaktyki. Miło było jednak spotkać po raz kolejny starych znajomych i powrócić na Ziemię w towarzystwie Daneela i Giskarda ― do czego wszystkich fanów twórczości pisarza szczerze zachęcam.

Marta "Oceansoul" Najman

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (459)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 727
vievioor | 2015-03-19
Przeczytana: 15 marca 2015

Dla miłośników serii o Fundacji i dla miłośników serii o Robotach spinający je obie.
Kolejny puzzel do układanki tworzonej latami przez Assimowa - wciąż mnie zaskakuje spójność i konsekwencja autora w budowaniu swojej historii rozwoju i ekspansji ludzkości. Dużą przyjemność sprawia mi odkrywanie źródeł czy praprzyczyn zdarzeń, o których czytałam wcześniej w pięcioksiągu o Fundacji. Bardzo przyjemna i wciągająca lektura.

książek: 910
Mamerkus | 2014-11-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 listopada 2014

Najlepsza powieść cyklu. Konsekwentna, w końcu z rozbudowanym tłem geopolitycznym, bez drętwych dialogów o filozoficzno-logicznych założeniach Trzech Praw Robotyki. "Roboty i Imperium" nie dosyć, że stanowią dynamiczną, dosyć wielowątkową opowieść, której akcja toczy się w wielu lokalizacjach, pojawia się kilku nowych i interesujących bohaterów, do tego pierwszoplanową rolę odgrywają znane wcześniej roboty Daneel Olivaav i Giskard, ale przede wszystkim Trzy Prawa zostają poszerzone o tzw. prawo zerowe. W zasadzie podanie tego prawa tutaj będzie spojlerem, bo czytając powieść czytelnik razem z robotami zmierza do jego odkrycia, jest to jeden z elementów kulminacyjnych "Robotów i Imperium" tyle że prawo zerowe jest spojlerowane wszem i wobec w internecie (np. na Wiki), stąd nie mam skrupułów i je niniejszym przytaczam:
Robot nie może skrzywdzić ludzkości lub poprzez zaniechanie działania doprowadzić do skrzywdzenia ludzkości.

Przy okazji pojawiają się tutaj ciekawe dywagacje...

książek: 216
konitka | 2014-10-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 października 2014

Ostatnia część z cyklu Asimova o detektywie Elijahu Bajleyu,który tutaj pojawia się jednak tylko jako wspomnienie.
Początek trochę się dłużył, rozbudowane filozoficzne rozmowy między robotami nie przekonywały mnie. Z czasem jednak fabuła się rozwija, pojawia się więcej postaci, różne wątki, narasta tempo, tak że końcowe strony "połykałam" w pośpiechu. Świetne zakończenie serii, czasem zbyt przegadane i ta naprawdę bez zaskoczenia, ale dla mnie to klasyka gatunku.Szczerze polecam!

książek: 99
Adam | 2011-05-22
Na półkach: E-booki, Przeczytane
Przeczytana: 20 maja 2011

Choć dzieło to trochę się dłużyło, nie ma powodu by nie wyróznić go z pośród podobnych książek w tej tematyce. Opisywany jako podsuomowanie serii "Robotów" i wstęp do "Fundacji" jako pierwsze z pewnością się sprawdza. Wolno nakręcająca sie fabuła, która ostatecznie ma swoje rozwinięcie pod koniec idealnie stawia kropkę w tej serii. "The end is the begining of new..." jak to niektórzy mówią :)

książek: 104
Łukasz | 2016-09-09
Na półkach: Soft SF, Przeczytane, Fantastyka
Przeczytana: 09 września 2016

Zawiodłem się na ostatnim tomie cyklu o robotach.
Byłem przygotowany na przegadaną akcję, drętwe dialogi i naiwną wizję świata - wszystkie poprzednie książki miały te wady. Mimo wszystko stanowiły całkiem przyjemną lekturę, zapewne dlatego, że przygody Elijaha Bayleya miały sens. W "Robotach i imperium" sensu jest niewiele, za to wiele jest rozmów robotów, które muszą ściszać głos i czekać aż ludzie pójdą spać żeby porozmawiać, chociaż już w "Ja, Robot" potrafiły komunikować się bezprzewodowo i niesłyszalnie dla ludzi. Wiele jest czynienia robotów na siłę bardziej ludzkimi, co wyszło fatalnie, potęgując typowe w poprzednich książkach poczucie naiwności i rozwlekając niemiłosiernie akcję, która zmieściłaby się na połowie stron które "Roboty..." sobie liczą. Wiele jest łamania słynnych Trzech Praw Robotyki - pojawiające się w książce prawo zerowe wydaje się być desperacką próbą uszczknięcia jeszcze odrobiny z pomysłu, który de facto przyniósł Asimovowi rozpoznawalność lub próbą -...

książek: 1617
Pablos | 2011-01-25
Przeczytana: 24 stycznia 2011

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Ostatni tom cyklu Roboty szczególnie powinien ciekawić tych, którzy wiedzą, jak kończy się ostatni tom Fundacji, gdyż to tutaj dowiemy się, jakie były przyczyny stanu, który zastaliśmy w ostatnich rozdziałach książki Fundacja i Ziemia.

Ale zdecydowanie zainteresuje także tych, którym podobał się cykl Imperium Galaktyczne, czyli trzy pełne akcji (a pozbawione niestety większej filozofii) książki przygodowe. Roboty i Imperium opowiadają jak doszło do kolonizacji Galaktyki, i kto ostatecznie zwyciężył, czyja wizja - Ziemian czy Przestrzeniowców.

Nie zabrakło ulubionych bohaterów. Jest i Gladia, jest Daneel i Giskard. Elijah Baley natomiast tu występuje jedynie we wspomnieniach, gdyż jako Ziemianin nie jest tak długowieczny jak jego przyjaciele.

Początek powieści jest bardzo interesujący, lecz niestety im głębiej, tym nieco gorzej. Asimov każe swojemu bohaterowi R. Daneelowi kombinować nad czymś, co jest ważniejsze od Trzech Praw Robotyki, i jest to dość trudne do przyjęcia, gdyż...

książek: 168
Kamee | 2016-03-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 marca 2016

Niezła, choć nie najlepsza w serii. Intryga ciekawa, jak to u Asimova, ale pod koniec wszyscy się idealnie wszystkiego domyślają i wszystkie elementy układanki banalnie trafiają na swoje miejsca. Za to sam koniec dość zaskakujący (o ile ktoś nie czytał kolejnych sag). W wydaniu, które mam (Rebis, wyd. II poprawione, 2014) momentami dialogi są bardzo kiepsko połamane, czasem nie wiadomo co kto mówi i nawet powrót do początku dialogu nie pomaga, samemu trzeba decydować ;) Jedna gwiazdka ekstra za postać Daneela, mojego ulubieńca :)

książek: 306
Kern | 2015-06-22
Na półkach: SciFi, 2015, Przeczytane
Przeczytana: czerwiec 2015

Znacznie słabsze niż wcześniejsze części. Odstąpiono od kryminału na rzecz dość standardowej, nieco sensacyjnej odsłony "ratujmy wszechświat". Dużym plusem, niejako ratującym sytuację, jest analiza "psychiki robota" oraz ogrom powiązań z innymi cyklami tego autora.

książek: 319
Jędrek | 2016-09-28
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 28 września 2016

Długo czytałem tę drugą część opowieści. Trochę winne były irytujące dialogi, w których autor używał tzw. sztucznych zamienników. Np. nagminne używanie zwrotu "przyjacielu Danielu". Przecież nikt tak nie mówi. Trochę też treść z lekka nadęta. Jednak po pokonaniu połowy powieści poszło już lepiej. Trzeba przyznać, że pomysł fabularny jest niezły, a wplątanie w to rozważań o podstawach robotyki mistrzowskie. To ostatni tom cyklu o robotach z 1985 roku, gdy pierwszy z 1950.

książek: 157
Patryq | 2016-07-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 lipca 2016

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

No i skończyłem cykl robotów. Niestety ta część według mnie najsłabsza. Nie urzekła mnie i troszkę musiałem się zmuszać do dalszego czytania. Zdecydowanie brakowało mi detektywa, mimo że R Danieel próbował go naśladować. To właśnie roboty najbardziej podobały mi się w tej części. To jak udało im się ominąć najświętsze zasady. Główna Intryga dosyć słaba jak na książkę Asimova. Końcówka też nie powaliła.

zobacz kolejne z 449 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd