Roboty i Imperium

Cykl: Roboty (tom 4)
Wydawnictwo: Rebis
7,53 (275 ocen i 14 opinii) Zobacz oceny
10
22
9
39
8
72
7
96
6
29
5
13
4
1
3
3
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Robots and Empire
data wydania
ISBN
9788373013865
liczba stron
360
język
polski
dodał
Horesz

Z górą sto lat po śmierci Elijaha Baleya z wolna zaczyna się spełniać jego największe marzenie - kolonizacja Galaktyki. Dzięki przyjaznej polityce Hana Fastolfe`a z Aurory mieszkańcy Ziemi zasiedlają kolejne planety. Gdy jednak Fastolfe umiera, głowę podnosi jego największy przeciwnik, Kelden Amadiro. Kiedy na opuszczonej Solarii zniszczone zostają statki kupców, Przestrzeńcy i Osadnicy -...

Z górą sto lat po śmierci Elijaha Baleya z wolna zaczyna się spełniać jego największe marzenie - kolonizacja Galaktyki. Dzięki przyjaznej polityce Hana Fastolfe`a z Aurory mieszkańcy Ziemi zasiedlają kolejne planety. Gdy jednak Fastolfe umiera, głowę podnosi jego największy przeciwnik, Kelden Amadiro. Kiedy na opuszczonej Solarii zniszczone zostają statki kupców, Przestrzeńcy i Osadnicy - miast wspólnie zajmować Galaktykę - stają na krawędzi konfliktu. Jego wybuchowi zapobiec może tylko Gladia, dawna ukochana Baleya. Wraz ze swoimi robotami, Giskardem Reventlovem i Daneelem Olivawem, oraz potomkiem nowojorskiego detektywa wyrusza w przestrzeń, by uratować ideę Imperium Galaktycznego.

 

źródło opisu: www.rebis.com.pl

źródło okładki: www.rebis.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Oceansoul książek: 2423

Robot ex machina

Ostatni tom tetralogii o robotach dzieli od pierwszego trzydzieści jeden lat. Różnica między nimi widoczna jest zarówno w stylu Asimova, teraz bardziej rozbudowanym i opisowym, jak i ― przede wszystkim ― w treści. W przypadku „Robotów i Imperium” nie mamy już do czynienia z wysuniętym na pierwszy plan śledztwem; zamiast tego pisarz rozwinął temat zarysowany w trzeciej części, „Robotach z planety świtu” ― kwestię kolonizacji Galaktyki w dwóch konkurencyjnych wizjach, Ziemian i Przestrzeńców.

To nie koniec różnic. W poprzednich powieściach Asimov koncentrował się na przedstawianiu społeczeństw zamieszkiwanych przez ludzi i roboty, różniących się od siebie pod względem liczebności obu grup i wzajemnych proporcji. Ziemia, Solaria i Aurora wizualizowały zarazem koncepcje różnych dróg, jakimi zgodnie z wyobrażeniami autora mogłaby podążyć ludzkość, której udało się rozwinąć robotykę. Tymczasem w innych flagowych cyklach pisarza, „Fundacji” i „Imperium Galaktycznym”, sytuacja we wszechświecie rysuje się zupełnie inaczej. Jak doszło do tego, że Ziemianie podbili setki tysięcy planet, a roboty we wszechświecie straciły na znaczeniu i spadły do roli mniejszości? Odpowiedzi na te pytania udzielić miały „Roboty i Imperium” ― tom stanowiący spoiwo łączące wszystkie trzy serie w całość.

Tym razem powieść Asimova wypada znacznie lepiej w skali makro niż mikro. Przemiany społeczne czy polityczne to najmocniejszy punkt „Robotów i Imperium”, ciekawszy od perypetii Gladii Delmarre, która,...

Ostatni tom tetralogii o robotach dzieli od pierwszego trzydzieści jeden lat. Różnica między nimi widoczna jest zarówno w stylu Asimova, teraz bardziej rozbudowanym i opisowym, jak i ― przede wszystkim ― w treści. W przypadku „Robotów i Imperium” nie mamy już do czynienia z wysuniętym na pierwszy plan śledztwem; zamiast tego pisarz rozwinął temat zarysowany w trzeciej części, „Robotach z planety świtu” ― kwestię kolonizacji Galaktyki w dwóch konkurencyjnych wizjach, Ziemian i Przestrzeńców.

To nie koniec różnic. W poprzednich powieściach Asimov koncentrował się na przedstawianiu społeczeństw zamieszkiwanych przez ludzi i roboty, różniących się od siebie pod względem liczebności obu grup i wzajemnych proporcji. Ziemia, Solaria i Aurora wizualizowały zarazem koncepcje różnych dróg, jakimi zgodnie z wyobrażeniami autora mogłaby podążyć ludzkość, której udało się rozwinąć robotykę. Tymczasem w innych flagowych cyklach pisarza, „Fundacji” i „Imperium Galaktycznym”, sytuacja we wszechświecie rysuje się zupełnie inaczej. Jak doszło do tego, że Ziemianie podbili setki tysięcy planet, a roboty we wszechświecie straciły na znaczeniu i spadły do roli mniejszości? Odpowiedzi na te pytania udzielić miały „Roboty i Imperium” ― tom stanowiący spoiwo łączące wszystkie trzy serie w całość.

Tym razem powieść Asimova wypada znacznie lepiej w skali makro niż mikro. Przemiany społeczne czy polityczne to najmocniejszy punkt „Robotów i Imperium”, ciekawszy od perypetii Gladii Delmarre, która, ku rozczarowaniu fanów Elijaha Baleya, zastąpiła detektywa na stanowisku głównego ludzkiego bohatera. Ziemianin nie żyje od blisko dwóch wieków, a jego obecność na kartach książki objawia się jedynie za pośrednictwem wspomnień innych postaci. U boku Gladii, znanej czytelnikom z „Nagiego słońca” i „Robotów z planety świtu”, nie zabrakło słynnych robotów ― Daneela Olivawa i Giskarda Reventlova. Z uwagi na zmianę punktów nacisku, fabuła tomu nie koncentruje się na kryminalnej zagadce, a na politycznej intrydze, w którą zamieszane są władze Aurory z Keldenem Amadiro na czele oraz D.G. Baley, potomek Elijaha w siódmym pokoleniu, jeden z nowych osadników.

Prawdziwą rewolucją, ważniejszą nawet od zmiany losów ludzkości, Galaktyki czy przyszłego Imperium, jest próba głębszej interpretacji trzech praw robotyki. Warto przyjrzeć się rozważaniom Daneela dotyczącym możliwości ustanowienia prawa zerowego ― nad pojedynczą osobę, której życie i bezpieczeństwo stanowiło do tej pory dla każdego robota wartość nadrzędną i niekwestionowaną, powinno przedkładać się dobro ludzkości. W prostej linii prowadzi to do podejmowania przez roboty decyzji o przyszłości Ziemian; do ustalania, co będzie dla nich najlepsze. W konsekwencji czytelnik musi pogodzić się z częstymi rozwiązaniami à la robot ex machina. Znajdowanie nagłych rozwiązań przez roboty dodatkowo pogłębiają nadzwyczajne umiejętności Giskarda, pozwalające mu na subtelne kontrolowanie działań dowolnego bohatera i manipulowanie jego pamięcią. W teorii wygląda to na ciekawą koncepcję, w praktyce jednak zbyt często powoduje, że fabularne problemy znajdują finał w sposób szybki i prosty do przewidzenia.

Mile zaskakuje z kolei pojawienie się robotów mogących stanowić zagrożenie dla człowieka. Choć do tej pory wydawało się to niemożliwe, a próby mające zdyskredytować konstrukcję pozytonowego mózgu, podejmowane przez Baleya we wcześniejszych powieściach z cyklu, kończyły się niepowodzeniem, dotychczasowy porządek ulega zmianie. Asimov zdecydował się wreszcie na ten kontrowersyjny krok i powołał do życia maszyny potrafiące uznać ludzi za nie-ludzi, a tym samym ominąć reguły wynikające z trzech praw robotyki. To jeden z najciekawszych aspektów „Robotów i Imperium”, który z pewnością nie pozostanie bez znaczenia dla dalszej koegzystencji tych dwóch grup społecznych.

Czwarty tom serii to godne uwagi zwieńczenie tetralogii, a zarazem najbardziej wywrotowa z opowieści o robotach, uderzająca w status quo. Szkoda, że sam przebieg wydarzeń nie okazał się równie interesujący, co rozważania dotyczące robotyki, przyszłości ludzkości czy podboju Galaktyki. Miło było jednak spotkać po raz kolejny starych znajomych i powrócić na Ziemię w towarzystwie Daneela i Giskarda ― do czego wszystkich fanów twórczości pisarza szczerze zachęcam.

Marta "Oceansoul" Najman

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (595)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1122
słoneczko | 2018-10-17
Przeczytana: 17 października 2018

Lubię czasami wrócić do klasyki science-fiction.
W latach młodości przeczytałem wiele książek Asimova. Teraz czytam według chronoligii. Wrażenia były pozytywne. Tym razem też.
Plusy:
- dobre początek do serii o Fundacji;
- ciekawe opisane początki kolonizacji galaktyki;
- przemiana Gladi z nieśmiałej samotniczki w porywającą tłumy oratorkę;
- dowiadujemy się dlaczego trudno znaleźć Ziemię w czasach Fundacji oraz dlaczego jest niezamieszkała;
- dobrze rozbudowane tło polityczne;
- po Trzech Prawach powstanie tzw. Prawa Zerowego;
- zaskakujący koniec (chyba, że czytało się już Fundację).
Minusy:
- zbyt wolno rozkręcająca się fabuła;
- długie, rozbudowane filozoficzne rozmowy między robotami.
Teraz czas na Imperium Galaktyczne.
Książka dobra, warta przeczytania nie tylko przez miłośników Asimova.

książek: 881
vievioor | 2015-03-19
Przeczytana: 15 marca 2015

Dla miłośników serii o Fundacji i dla miłośników serii o Robotach spinający je obie.
Kolejny puzzel do układanki tworzonej latami przez Assimowa - wciąż mnie zaskakuje spójność i konsekwencja autora w budowaniu swojej historii rozwoju i ekspansji ludzkości. Dużą przyjemność sprawia mi odkrywanie źródeł czy praprzyczyn zdarzeń, o których czytałam wcześniej w pięcioksiągu o Fundacji. Bardzo przyjemna i wciągająca lektura.

książek: 423
Marta | 2018-04-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 kwietnia 2018

Bezbłędne zakończenie cyklu, aż szkoda, że to już koniec ( a właściwie początek!). Naprawdę wspaniałe było to odkrywanie powiązań do Fundacji. Wszystko w tej powieści tak pięknie się splata. Bardzo żałuję, że przeczytałam te cykle tak zupełnie bez sensu. Powinnam zacząć od Sagi Roboty, potem przejść do Sagi o Imperium galaktycznym a na sam koniec przeczytać cykl Fundacja, niestety człowiek mlody jest często ignorantem..Jeśli jednak ktoś czyta ten opis i nie popełnił tego błędu co ja to namawiam do czytanie w kolejnosci3, którą tu wymieniłam. Co do samej powieści to co tu mogę dodać. Wreszcie jes mniej schematyczna, powiem, że chyba najlepsza z tych 3 poprzednich części. Jest tutaj wiele o ludziach ich emocjach i postanowieniach. Roboty tutaj próbują wyjaśnić specyfikę bycie człowiekiem i naprawdę bardzo dobrze im to wyochodzi.Asimov jest wnikliwym obserwatirem ludzkości i pokazuje kaj nie iść a kaj iść w sposób wręcz prześwietny! Jako, że czytam Sagę jedną z drugą jestem bardziej...

książek: 989
Mamerkus | 2014-11-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 listopada 2014

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Najlepsza powieść cyklu. Konsekwentna, w końcu z rozbudowanym tłem geopolitycznym, bez drętwych dialogów o filozoficzno-logicznych założeniach Trzech Praw Robotyki. "Roboty i Imperium" nie dosyć, że stanowią dynamiczną, dosyć wielowątkową opowieść, której akcja toczy się w wielu lokalizacjach, pojawia się kilku nowych i interesujących bohaterów, do tego pierwszoplanową rolę odgrywają znane wcześniej roboty Daneel Olivaav i Giskard, ale przede wszystkim Trzy Prawa zostają poszerzone o tzw. prawo zerowe. W zasadzie podanie tego prawa tutaj będzie spojlerem, bo czytając powieść czytelnik razem z robotami zmierza do jego odkrycia, jest to jeden z elementów kulminacyjnych "Robotów i Imperium" tyle że prawo zerowe jest spojlerowane wszem i wobec w internecie (np. na Wiki), stąd nie mam skrupułów i je niniejszym przytaczam:
Robot nie może skrzywdzić ludzkości lub poprzez zaniechanie działania doprowadzić do skrzywdzenia ludzkości.

Przy okazji pojawiają się tutaj ciekawe dywagacje...

książek: 105
Adam | 2011-05-22
Na półkach: E-booki, Przeczytane
Przeczytana: 20 maja 2011

Choć dzieło to trochę się dłużyło, nie ma powodu by nie wyróznić go z pośród podobnych książek w tej tematyce. Opisywany jako podsuomowanie serii "Robotów" i wstęp do "Fundacji" jako pierwsze z pewnością się sprawdza. Wolno nakręcająca sie fabuła, która ostatecznie ma swoje rozwinięcie pod koniec idealnie stawia kropkę w tej serii. "The end is the begining of new..." jak to niektórzy mówią :)

książek: 227
konitka | 2014-10-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 października 2014

Ostatnia część z cyklu Asimova o detektywie Elijahu Bajleyu,który tutaj pojawia się jednak tylko jako wspomnienie.
Początek trochę się dłużył, rozbudowane filozoficzne rozmowy między robotami nie przekonywały mnie. Z czasem jednak fabuła się rozwija, pojawia się więcej postaci, różne wątki, narasta tempo, tak że końcowe strony "połykałam" w pośpiechu. Świetne zakończenie serii, czasem zbyt przegadane i ta naprawdę bez zaskoczenia, ale dla mnie to klasyka gatunku.Szczerze polecam!

książek: 289
lucas688 | 2017-08-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: sierpień 2017

tylko po przeczytaniu poprzednich, stanowi bowiem nierozerwalną całość, to nie kryminał ale raczej "historia przyszłości" wstęp do wstępu do "Fundacji"

książek: 114
Łukasz | 2016-09-09
Na półkach: Przeczytane, Fantastyka, Soft SF
Przeczytana: 09 września 2016

Zawiodłem się na ostatnim tomie cyklu o robotach.
Byłem przygotowany na przegadaną akcję, drętwe dialogi i naiwną wizję świata - wszystkie poprzednie książki miały te wady. Mimo wszystko stanowiły całkiem przyjemną lekturę, zapewne dlatego, że przygody Elijaha Bayleya miały sens. W "Robotach i imperium" sensu jest niewiele, za to wiele jest rozmów robotów, które muszą ściszać głos i czekać aż ludzie pójdą spać żeby porozmawiać, chociaż już w "Ja, Robot" potrafiły komunikować się bezprzewodowo i niesłyszalnie dla ludzi. Wiele jest czynienia robotów na siłę bardziej ludzkimi, co wyszło fatalnie, potęgując typowe w poprzednich książkach poczucie naiwności i rozwlekając niemiłosiernie akcję, która zmieściłaby się na połowie stron które "Roboty..." sobie liczą. Wiele jest łamania słynnych Trzech Praw Robotyki - pojawiające się w książce prawo zerowe wydaje się być desperacką próbą uszczknięcia jeszcze odrobiny z pomysłu, który de facto przyniósł Asimovowi rozpoznawalność lub próbą -...

książek: 1682
Pablos | 2011-01-25
Na półkach: Przeczytane, [2011]
Przeczytana: 24 stycznia 2011

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Ostatni tom cyklu Roboty szczególnie powinien ciekawić tych, którzy wiedzą, jak kończy się ostatni tom Fundacji, gdyż to tutaj dowiemy się, jakie były przyczyny stanu, który zastaliśmy w ostatnich rozdziałach książki Fundacja i Ziemia.

Ale zdecydowanie zainteresuje także tych, którym podobał się cykl Imperium Galaktyczne, czyli trzy pełne akcji (a pozbawione niestety większej filozofii) książki przygodowe. Roboty i Imperium opowiadają jak doszło do kolonizacji Galaktyki, i kto ostatecznie zwyciężył, czyja wizja - Ziemian czy Przestrzeniowców.

Nie zabrakło ulubionych bohaterów. Jest i Gladia, jest Daneel i Giskard. Elijah Baley natomiast tu występuje jedynie we wspomnieniach, gdyż jako Ziemianin nie jest tak długowieczny jak jego przyjaciele.

Początek powieści jest bardzo interesujący, lecz niestety im głębiej, tym nieco gorzej. Asimov każe swojemu bohaterowi R. Daneelowi kombinować nad czymś, co jest ważniejsze od Trzech Praw Robotyki, i jest to dość trudne do przyjęcia, gdyż...

książek: 178
Kamee | 2016-03-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 marca 2016

Niezła, choć nie najlepsza w serii. Intryga ciekawa, jak to u Asimova, ale pod koniec wszyscy się idealnie wszystkiego domyślają i wszystkie elementy układanki banalnie trafiają na swoje miejsca. Za to sam koniec dość zaskakujący (o ile ktoś nie czytał kolejnych sag). W wydaniu, które mam (Rebis, wyd. II poprawione, 2014) momentami dialogi są bardzo kiepsko połamane, czasem nie wiadomo co kto mówi i nawet powrót do początku dialogu nie pomaga, samemu trzeba decydować ;) Jedna gwiazdka ekstra za postać Daneela, mojego ulubieńca :)

zobacz kolejne z 585 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd