Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Fundacja i Imperium

Tłumaczenie: Andrzej Jankowski
Cykl: Fundacja (tom 7)
Wydawnictwo: Rebis
7,51 (768 ocen i 32 opinie) Zobacz oceny
10
57
9
111
8
205
7
255
6
90
5
40
4
6
3
3
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Foundation and Empire
data wydania
ISBN
9788373011762
liczba stron
220
słowa kluczowe
Isaac Asimov, Fundacja, Imperium
język
polski
dodał
Horesz

Pierwsza Fundacja utrzymała suwerenność i pokonała Republikę Korelską. Wyszłą też obronną ręką z następnego kryzysu, wywołanego przez gen.Bela Riosea i lorda Brodriga. Jednak siedemdziesiąt lat później autorytarna władza Fundacji popada w konflikt z opozycją demokratyczną oraz niepodległymi handlarzami. Ci chcą pozyskać dla siebie Muła, mutanta o zdolnościach psychicznych. Nadciąga najgorszy z...

Pierwsza Fundacja utrzymała suwerenność i pokonała Republikę Korelską. Wyszłą też obronną ręką z następnego kryzysu, wywołanego przez gen.Bela Riosea i lorda Brodriga. Jednak siedemdziesiąt lat później autorytarna władza Fundacji popada w konflikt z opozycją demokratyczną oraz niepodległymi handlarzami. Ci chcą pozyskać dla siebie Muła, mutanta o zdolnościach psychicznych. Nadciąga najgorszy z kryzysów - kryzys, którego nie przewidział nawet sam Hari Seldon. Ratunkiem może być tylko Druga Fundacja...

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 338
Blablabla | 2017-06-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 czerwca 2017

Ludzkość spełniła swój sen o gwiazdach i opuściła ziemię. Rządzone przez cesarza Galaktyczne Imperium skolonizowało całą galaktykę. Wszystko wskazuje na to, że ludzka cywilizacja znajduje się u szczytu swojego rozwoju, ale czy na pewno? Genialny naukowiec Hari Seldon współtworzy nową gałąź nauki psychohistorię, która dzięki skomplikowanym obliczeniom matematycznym jest w stanie prognozować zmiany jakie dotkną dużych społeczności ludzkich, a tym samym przewidywać przyszłość ludzkości. Wróżkarstwo jak wiadomo zawsze ma w sobie element nieszczęścia, więc psychohistorycy szybko odkrywają, że cywilizacja ludzi dąży do nieuchronnego upadku. Co więcej proces rozkładu jest zbyt zaawansowany, aby można go było na tym etapie zatrzymać. W ciągu następnych stuleci Imperium upadnie, a jego śmierć pociągnie za sobą millennia barbarzyństwa, cofnięcia nauki i rozkładu kultury. Hari Seldon na peryferiach galaktyki tworzy więc nową kolonię stworzoną głównie z naukowców, których oficjalnym celem będzie stworzenie wielkiej galaktycznej encyklopedii, która przechowa całą wiedzę ludzkości przez czarne wieki barbarzyństwa. Koloniści Fundacji Encyklopedii nie zdają sobie sprawy, że Seldon ma dla nich tak naprawdę inny plan. Fundacja ma stać się zaczątkiem nowego imperium galaktycznego, którego rozwój znacząco skróci zbliżający się okres barbarzyństwa. Nie od razu jednak Rzym zbudowano i aby osiągnąć sukces Fundacja będzie musiała pokonać wiele przeciwności losu i udowodnić, że jest najsprytniejszym i najsilniejszym graczem na bezwzględnej politycznej planszy nowej galaktyki.

Tak w skrócie można opisać początek klasycznej już serii science-fiction Isaac’a Asimov’a. W każdym opowiadaniu mieszkańcy Fundacji będą stawiali czoła kolejnym przewidziany przez psychohistoryków „kryzysom Seldona”, a my jako czytelnicy będziemy im kibicować, aby wyszli z nich z tarczą i jak najszybciej zbudowali nowe galaktyczne imperium. Użyłam słowa mieszkańcy, a nie bohaterowie z pełną premedytacją. Asimova podobnie jak stworzonych przez niego psychohistoryków interesuje społeczeństwo i zachodzące w nim zmiany, a nie pojedynczy ludzie. Kolejne opowiadania w serii rozgrywają się kilkadziesiąt lat po sobie, więc co chwila pojawiają się w nich nowe postacie, a starzy bohaterowie stanowią co najwyżej historyczne tło. Ne inaczej wygląda sytuacja w drugim tomie serii „Fundcja i Imperium”. Historia w nim opowiedziana rozgrywa się kilkaset lat po pierwszym opowiadaniu z tomu „Fundacja”.

Fundacja nie jest już maleńką kolonią na skraju upadającego imperium. Po wydarzeniach z pierwszego tomu udało jej się uzyskać wiodącą pozycję w swoim kawałku galaktyki. To jednak oznacza, że po raz pierwszy zwróciła uwagę Galaktycznego Imperium, które co prawda lata świetności ma już dawno za sobą, ale nadal jest najsilniejszą siłą w galaktyce i niekoniecznie patrzy przychylnie na rosnącego rywala. Żeby dodać sytuacji pikanterii Fundacją jest zainteresowany najlepszy wódz jakiego Galaktyczne Imperium widziało od ponad stu lat. Niezbyt dobrze wróży to młodej i słabej jeszcze Fundacji. Na dodatek niczym diabeł z pudełka na scenę kolejnego opowiadania wyskakuje watażka wojskowy, który praktycznie bez walki przejmuje kolejne planety. Czy plotki są prawdziwe i tajemniczy „Muł” jest tak naprawdę mutantem? A jeżeli tak, to co to oznacza dla przepowiedni Seldona, która w swojej matematycznej formule nie mogła brać pod uwagę nieprzewidywalnej mutacji ludzkiego genomu?

Jak widać z powyższego opisu „Fundacja i Imperium” w przeciwieństwie do poprzedniego tomu składa się tylko z dwóch opowiadań i to jest niestety największa wada tej książki. Już w „Fundacji” bohaterowie Asimova byli co najwyżej „kadłubowi”. Ich konstrukcja psychologiczna pozostawiała wiele do życzenia, relacje między poszczególnymi postaciami były delikatnie rzecz ujmując szczątkowe a dialogi były co najwyżej poprawne. Asimov nie tworzy bohaterów z krwi i kości - to co najwyżej pionki na wielkiej planszy psychohistorii. Przy czym tak wykreowane postacie doskonale wpisują się w idee, która stoi za serią Fundacja. Tworzona na podstawie „dziejów i upadku Cesarstwa Rzymskiego” historia Asimova nie skupia się na ludziach, tylko na społeczeństwie i cywilizacji. W pierwszym tomie to wychodzi doskonale. Opowiadania są krótkie i tak naszpikowane tłem społeczno-historycznym, że nie zostaje wiele miejsca na ekspozycję bohaterów. To gwarantuje również, że czytelnik zafascynowany historią nie zwraca uwagi na niedostatki stylistyczne Asimova. Niestety przy dłuższej formie wszystkie te braki są widoczne jak na dłoni. W skrócie „Fundację i imperium”, czyta się o wiele gorzej niż pierwszy tom i nie pomagają tu nawet twisty fabularne, które mają zniszczyć utarty w „Fundacji” schemat „jest bezpiecznie”-„kryzys Seldona”-„sprytne rozwiązanie”-„znów jest bezpiecznie”. Widać, że Asimov nie chciał iść na skróty i bawi się wypracowaną wcześniej formułą. Po raz kolejny też stara się zaskakiwać czytelnika nowymi pomysłami fabularnymi. Niestety końcowy efekt tych zabiegów gubi się wśród papierowych bohaterów i miałkości narracji, w efekcie dając książkę co najwyżej poprawną.

„Fundacja” była dla mnie odkryciem ostatnich miesięcy. Mocno skupiona na aspekcie socjologicznym wybijała się, wśród innych dzieł science-fiction, które zwykle o wiele większy akcent kładą na technologię. „Plułam sobie w brodę”, że tak długo czekałam z nadrobieniem tej klasycznej pozycji. Tym bardziej boli fakt, że drugi tom serii tak mocno rozczarowuje. Nie zrozumcie mnie źle – to nie jest zła książka. Ale niestety to o wiele niższa liga niż „Fundacja”. Co gorsza budzi w czytelniku obawę, że to co w pierwszym tomie uznawał za przemyślane zabiegi stylistyczne, jest tak naprawdę słabym piórem autora i obniża tym samym doskonałą ocenę pierwowzoru. W jednej z recenzji przeczytałam, że „Fundację” należy zacząć i zakończyć na pierwszym tomie. Powyższe stwierdzenie jest oczywiście nieco przesadzone, ale po przeczytaniu „Fundacji i Imperium” nie mogę powiedzieć, że nie rozumiem czemu ktoś mógł dojść do takich wniosków. Ba, sama waham się czy sięgnąć po kolejny tom. Boję się kolejnego rozczarowania, ale jednocześnie kusi mnie tajemnicza druga fundacja na przeciwległym skraju galaktyki.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Grobowa cisza

Pan Arnaldur ma niesamowity dar budowania napięcia i zaskakiwania zakończeniem. W połowie książki już miałam napisane w głowie zakończenie ale niestet...

zgłoś błąd zgłoś błąd